Produkcja koniaku, brandy, śliwowicy, kalwadosu i innych nektarów które można uzyskać z owoców.
Awatar użytkownika

Autor tematu
Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: Kucyk » czwartek, 30 paź 2008, 15:43

Jesteś zainteresowany wyprodukowaniem fajnej, smakowej brandy, ale boisz się, że brak doświadczenia Ci w tym przeszkodzi? Nie pękaj, tylko czytaj i do dzieła przystępuj. Tego zacieru NIE DA się źle zrobić, i nie potrzeba tu żadnych specjalnych urządzeń. Wszystkie sprzęty masz w domowej kuchni, tylko musisz jakoś je stamtąd buchnąć, żeby stara nie zobaczyła, jeśli nie toleruje Twego hobby!

1. Potrzeba jak najwięcej jabłek. Najlepiej słodkich, ale i na psiarach też da się zrobić. Pamiętaj, jabca muszą być soczyste i nie zgniłe (jak będą zgniłe, to Ci trunek nie wyjdzie!!!). Zatem ruszaj do pobliskiego sadu! Można jabłka zezbójować, ale lepiej pójść do gospodarza poprosić czy można pozbierać spadłe z drzew. Gość na pewno pozwoli, bo i tak by się one zmarnowały.
2. Powykrawaj nadpsute miejsca, jabłka pokrój na niewielkie kawałki.
3. Użyj wyniesionego z kuchni sprzętu. Najlepsza jest sokowirówka, ale jeśli nie ma takowej w chałupie, to przepuść jabłka przez maszynkę do mięsa z założoną tarką obrotową, chodzi to u rozdrobnienie surowca który łatwiej puści sok.
4. Na każde 10l soku (lub 15l pulpy) daj 2kg cukru i 5g pożywki. Wlej do balonu, lub innego fermentora i wszystko zapraw drożdżami.
5. Po 3-4 dniach dodaj znów kilo cukru na każde 10l zacieru.
6. Jak tylko przestanie fermentować (max 3 tygodnie), to do kotła z tym! Destyluj z fusami w przypadku braku sokowirówki. W tych wytłokach jest tyle samo woltów, co w płynie.
7. 2 razy destyluj, rozcieńcz (lub nie) wodą demineralizowaną.
8. Po miesiącu dojrzewania (o ile nie wychlasz całości wcześniej) w szklanym (nie plastikowym!!!) opakowaniu masz zajebisty towar o silnym aromacie jabłek.

Przepis ten wychodzi ZAWSZE, jeśli otrzymasz zły destylat, to znaczy, żeś mistrzem w pieprzeniu prostych spraw!

Pozdrawiam!
أسامة بن لادن


promocja
Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!
Awatar użytkownika

Juliusz
1050
Posty: 1067
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: Juliusz » sobota, 1 lis 2008, 15:48

No proszę mamy tu metodę na Calvadosa (brandy z jabłek). Kucyk ma rację zawsze wychodzi i jest - odleżakowany min. 1-2 miesiące - wyśmienity.

Zdradzam tajemnicę Calvadosa - jest to dość silny afrodyzjak, szczególnie dla pań. Oczywiście etyka zabrania stosowania go ukratkiem (to niskie) znaczy dla siebie samych, osobiście możecie ukratkiem stosować.

Dodatek odrobiny dębu do leżakowania poczyni cuda.

(Nad dębem ciągle pracuję)

Jules
Moja pasja to silniki spalinowe jedno-suwowe.


marer
200
Posty: 210
Rejestracja: sobota, 15 lis 2008, 21:18
Krótko o sobie: Ja nie wielbłąd , napić się muszę :)
Ulubiony Alkohol: whisky , winiak , koniak , brendy
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: marer » czwartek, 20 lis 2008, 13:34

Witam kolegów
Wielkie podziękowania dla Kucyka za ten przepis.
Drożdże bayanusy już zamówiłem teraz jeszcze tylko muszę gdzieś jabłka załatwić :)
Pozdrawiam marer
Pozdrawiam Marer.

Awatar użytkownika

Autor tematu
Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: Kucyk » czwartek, 20 lis 2008, 14:36

Dam Ci taką radę sprawdzoną przeze mnie wielokrotnie (mieszkam niedaleki największego w Europie skupiska sadów jabłoniowych - tzw. "zagłębia grójeckiego").

Jeśli są w Twojej okolicy sady, to teraz jest najwłaściwszy moment na zbiór jabłek.

Otóż:
1. z drzew spadły liście, więc widać z kilometra pozostawione jabca, i chamy się nie ukrywają,
2. gospodarz na pewno da Ci je zebrać za darmochę, gdyż i tak już je spisał na straty,
3. to są najwłaściwsze jabłka na brendy, gdyż mają najwięcej cukru i aromatów, bo najdłużej wisiały na drzewach.

Zatem szable (i wiadra) w dłoń!!! :lol:
أسامة بن لادن


marer
200
Posty: 210
Rejestracja: sobota, 15 lis 2008, 21:18
Krótko o sobie: Ja nie wielbłąd , napić się muszę :)
Ulubiony Alkohol: whisky , winiak , koniak , brendy
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: marer » czwartek, 20 lis 2008, 15:12

Dobry pomysł
Ale mam jeszcze jeden.
Dwie wioski za mną gość ma sad jabłkowy i przechowalnię owoców muszę zapytać może ma jakieś odpady , chętnie bym wziął :)
Pozdrawiam Marer.

Awatar użytkownika

Autor tematu
Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: Kucyk » czwartek, 20 lis 2008, 15:18

Tylko pamiętaj! :!: Na zgniłych jabłkach towar nie wyjdzie dobry. Ale skoro gość ma przechowalnię, to powiedz mu, jeśli kolor jego nosa zdradza upodobanie do dziobomocznictwa, do czego są te jabłka potrzebne. Być może dostaniesz za darmochę trochę w zamian za obietnicę odpalenia działy trunku! Hehehehe :twisted:
Zresztą w tym roku jabłka tanie są, za 50 zł to 100kg kupisz, co pozwoli Ci na wyrób 10-12 litrów gorzały! :pije:
أسامة بن لادن


marer
200
Posty: 210
Rejestracja: sobota, 15 lis 2008, 21:18
Krótko o sobie: Ja nie wielbłąd , napić się muszę :)
Ulubiony Alkohol: whisky , winiak , koniak , brendy
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: marer » czwartek, 20 lis 2008, 15:28

Dokładnie Kucyk tak jak mówisz
Za taką kasę co teraz jabłka stoją to się nie opłaca zgniłków wycinać.
Lepiej od czasu do czasu kupić po 2 skrzynki i całą zimę robić :D
Pozdrawiam Marer.


clapus
150
Posty: 187
Rejestracja: sobota, 1 lis 2008, 00:42
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: clapus » sobota, 29 lis 2008, 00:37

Witam. W weekend będę miał możliwość "zdobyć" 50-100 kg jabłek.

Jak zwykle mam kilka pytań (zawsze jakieś wątpliwości):

1. Zmieszać jakoś jabłka kwaśne ze słodkimi, czy trzymać się tylko tych słodkich jak jest w przepisie? Bo jak wiadomo zacier musi mieć odpowiednia kwasowość. Przy bardzo słodkich jabłkach mniej kasy pójdzie na cukier :D

2. Czy sok (moszcz) można rozcieńczyć? Oczywiście pomijając przygotowanie syropu cukrowego. Czy rozcieńczenie będzie miało negatywny wpływ na smak destylatu.

3. Przypuśćmy, że będę mieć 40litrów 14-15% zacieru. Czy mogę z tego odstawić 5 litrów, żeby dodać do drugiej destylacji (Może w efekcie końcowym będzie większy aromat jabłek). Oczywiście wszystko robione metodą kociołkową. Czy też lepiej np. zostawić kilka kilogramów jabłek i do drugiej destylacji dodać świeżego soku?

4. Ostatnie pytanie dotyczy tego, czy po zlaniu moszczu znad osadu do mniejszego balonu, można pozostałości w dużym balonie zalać wodą z cukrem, żeby znów fermentowało i później to przegotować z refluksem, czy jest to chybiony pomysł i raczej fermentacja nie będzie przebiegała prawidłowo?

No... to już chyba wszystko ;)

Pozdrawiam.

Awatar użytkownika

Calyx
1050
Posty: 1057
Rejestracja: środa, 26 lis 2008, 18:47
Krótko o sobie: Hobbysta :)
Ulubiony Alkohol: kazdy z polki "zrob to sam"
Status Alkoholowy: Gorzelnik
Lokalizacja: Las nad Pilica
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: Calyx » sobota, 29 lis 2008, 12:57

clapus pisze: Jak zwykle mam kilka pytań (zawsze jakieś wątpliwości...


Witaj, ja chyba bym nie kombinował za bardzo, tylko zrobił
dokładnie wg pierwszego postu Kucyka.
On podał sposób pewny i sprawdzony przez siebie w praktyce.
Jak przecudujesz to będziesz zły na siebie, że nie wyszło.
Nie wyważaj drzwi :) Kucyk je otworzył :)

Choć kombinacje różne miło widziane :) a na własnych doświadczeniach
(świadomie nie piszę błędach) najlepiej się nauczyć
a i cech psotników też może tylko na tym korzystać :)

> 1. Zmieszać jakoś jabłka kwaśne ze słodkimi,

Możesz mieszać, byle nie były zgniłe

> 2. Czy sok (moszcz) można rozcieńczyć?

Można, tyle aromatu ile jest w owocach, tyle zostanie w nastawie.
Ile z nich przejdzie do destylatu, tak aromatyczny będziesz miał wypsot.
Po fermentacji będziesz miał tyle alkoholu w nastawie ile cukru w nim było
i zostało przerobione przez drożdże. Im więcej owoców, tym więcej aromatu
(mniejsza wydajność) im więcej cukru tym mniej smaków i zapachów
za to wydajność lepsza.

> 3. Przypuśćmy, że...

To wg mnie działanie bez sensu, fermentuj wszystko i później wszystko poddaj psoceniu.

4. Ostatnie pytanie...

Oczywiście przy drugim dodaniu cukru uzyskasz kolejny nastaw ale z pewnością
mniej bogaty w smaki i zapachy. Najlepiej psocić wszystko razem z gęstym.
W gęstym jest max aromatu.

To tyle, może gdzieś zwichnąłem się trochę w tym, co chciałem przekazać.

Kucyk, jesteś masterem owocówek to proszę potwierdź albo wyprostuj :)

Clapus, nie omieszkaj opisać co Ci wyszło z psocenia :)

Pozdrawiam
Calyx
Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem :)

Awatar użytkownika

Autor tematu
Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: Kucyk » niedziela, 30 lis 2008, 09:32

Ze mnie taki master, jak z koziej dupy trąba.

Tu nie ma co prostować. Dokładnie tak samo i ja bym odpowiedział.

Ale, jako, że temat jest rozwojowy, pozwolę sobie jego pociągnąć, ze względu na potrzebę przekazania pewnych, dość ogólnych, choć zasadniczo ważnych informacji, co by pojawiły się na tym forum ku nauce początkujących (choć nie tylko) Psotników. Aby było niebanalnie, zabawimy się :dupa: analnie... Yyyyy, znaczy o czymś innym pomyślałem. ;)
Aby było niebanalnie, rozwinę te zagadnienia w formie pytań i odpowiedzi.

Ad.1.

Pytanie: Czy zmieszać jakoś jabłka kwaśne ze słodkimi, czy trzymać się tylko tych słodkich jak jest w przepisie? Bo, jak wiadomo, zacier musi mieć odpowiednia kwasowość.

Odpowiedź: Przepis mówi ogólnie o jabłkach. Z jabłek każdej kwaśności uzyska się dobry destylat pod dwoma warunkami: jabłka będą aromatyczne i nie podgniłe!
Ważne stwierdzenie o kwasowości. Ale dotyczy to raczej zagadnień winiarskich, gdzie chodzi o uzyskanie odpowiedniej kwasowości (6-10g kwasu na litr wina), gdyż ma to zasadniczy wpływ na smak gotowego produktu. Ja uważam, że w przypadku zacierów owocowych nie ma dla nas znaczenia kwasowość. Uważam też, że niektórzy do przesady nakręcili się, aby kontrolować pH roztworu i je korygować. Argumentem potwierdzającym konieczność regulacji pH, i ustalenia go na poziomie 4,8 – 5,8 ma być praca drożdży, które w tym zakresie najlepiej się czują i najefektywniej produkują. Tyle, że tyczy się to produkcji masowej przy tonach zacieru i regulowanych automatycznie parametrach, gdzie prędkość fermentacji (24-48 godz.) ma zasadnicze znaczenie dla kształtowania się poziomu kosztów procesu. Dla nas to, czy zacier postoi dzień krócej czy dłużej nie ma znaczenia, skoro zasadniczo fermentacja i tak trwa 2-3-4 tygodnie. Owoce wszelkie zawierają kwasy, więc siłą rzeczy utrzymają pH<<7 i nie zastanawiał bym się dalej nad tą kwestią, gdyż, bez żadnego „dokwaszania”, zawsze wszystko dobrze mi się kisiło, za wyjątkiem opisanym w temacie Tajemnica śmierdzącego samogonu – w punkcie 3 - Smród acetonu tajemnica-smierdzacego-samogonu-t78.html

P.: Czy przy bardzo słodkich jabłkach mniej kasy pójdzie na cukier?

O.: Kwestia ilości cukru to zasadnicza kwestia, bo od niej zależy ile goudy otrzymamy. I tu ciekawostka: owoce wcale tak dużo cukru nie zawierają! W 100kg jabłek fest słodkich znajduje się jedynie ok. 6kg cukru (=6 litrów wódy). W soku przeciętnych jabłek zawartość cukru wynosi ok. 80-90g na litr, a więc jeszcze mniej.

Teraz przerwa na kawał:
Spotykają się dwa ślimaki następny dzień po libacji. Jeden mówi do drugiego:
- Tak się schlałem, że do domu trafić nie mogłem..

Dobra, pośmieliśmy się, pożartowaliśmy (jak to kapral w wojsku zwykł mówić), czas teraz na matematykę:
Ze 100kg jabłek otrzymamy 50l soku (posługując się sokowirówką).
W każdym litrze takiego soku jest, powiedzmy, 100g cukrów.
Na każdy 1% alkoholu w przefermentowanym zacierze drożdże muszą mieć 17g cukru w litrze.
Czyli w naturalnym, jabłkowym soku po fermentacji woltarz wyniesie 100g:17g/%=5,9%, czyli tyle co w piwie.
Jeśli wzięli byśmy suuuuuper słodkie jabłka, takie o zawartości cukru 120g/litr, to otrzymamy 120g:17g/%=7%, czyli ledwie odrobinę więcej.
Stąd wniosek, że stosując słodsze jabłka na cukrze się niezbyt oszczędzi.
Inaczej, 50l soku z jabłek kwaśnych i słodkich różni się jedynie kilogramem cukru (2zł 45gr)...
Poza tym jeszcze jedna uwaga. To, że jabłka są kwaśne, nie oznacza wcale, że jest w nich mało cukru. Oznacza to, że jest w nich dużo kwasu!

P.: Co zrobić aby mieć 14-15% zacier z soku jabłkowego?

O.: Aby uzyskać 15% alkoholu w zacierze, w każdym jego litrze musi się znaleźć 15*17g=255g cukru, czyli należy dodać: 225g-100g=155g cukru na litr. Dzięki temu cukrowi zwiększamy woltarz dwu i pół krotnie, co już jest niezłym skokiem.

Ad.2.

P.: Czy sok (moszcz) można rozcieńczyć? Czy rozcieńczenie będzie miało negatywny wpływ na smak destylatu?

O.: Można, ale nic za darmo.
Czas na przerwę i żart tematyczny.

Polska norma przewiduje, że ciasto na makaron czterojajeczny ma zawierać 4 jajka na kilogram mąki. To podobnie jak u Ruskich, z tym, że u nich przy produkcji makaronu czterojajecznego daje się również 4 jajka, tyle, że na wagon mąki.

Możemy sok rozcieńczać ile się podoba w spectrum 0-100%. Można dać sok z jednego jabłka na 1000 litrów pocukrzonej wody i też będzie spiryt. Tylko czy chcemy produkować brandy jabłkowe, czy cukrówę? Im mniej w zacierze wody, tym intensywniejszy aromat destylatu. Niektórzy, ortodoksyjni bimbrownicy, twierdzą nawet, że nie wolno wody do soku owocowego dodawać. Ale nie bądźmy ekstremistami. Ilość dodawanej wody zależy od celu, do jakiego się dąży. Gdy chce się wyprodukować ambrozję, która po roku leżakowania zachwyci wszystkich koneserów, to wody się unika. A do zwykłej, dobrej, smakowej gorzałeczki do wypicia z kumplami wystarczy nie przekraczać rozcieńczenia soku wodą w stosunku 1:1. Można też dalej rozcieńczać, ale wtedy na horyzoncie pojawia się bardziej kolumna z refluksem i spiryt, niż brandy.

Ad.3

P.: Czy lepiej zostawić kilka kilogramów jabłek i do drugiej destylacji dodać świeżego soku?

O.: Calyx już odpowiedział. Estry które aromatyzują destylat powstają w czasie fermentacji. Sok z destylacie podczas gotowania, właściwie, nie wiem co miałby robić? W każdym razie nie słyszałem o takowej metodzie destylacji z sokiem. Dodawanie soku do destylatu ma sens przy doprawianiu gotowego produktu.

Właśnie wpadłem na genialny pomysł!!!
Clapus, podziel destylat po pierwszym gotowaniu na dwie części (będzie tego z 14 litrów, to jest na czym eksperymentować, hehe) i dodaj do jednej części tego soku przed druga destylacją. Potem prosimy o raport. Trzeba to przetestować. Ktoś się musi poświęcić dla dobra ogółu...

Ad. 4.

P.: Czy po zlaniu moszczu znad osadu do mniejszego balonu, można pozostałości w dużym balonie zalać wodą z cukrem, żeby znów fermentowało i później to przegotować z refluksem?
O.: Tak, jeśli nie ma się możliwości oddestylowania pulpy, czyli wszystkiego, tak, jak to Calyx opisał, to jest to idealny sposób na wydobycie z wiórków jabłczanych resztek dobroci. Sądząc z wypowiedzi zamierzasz jabca rozdrobnić i pozwolić im w naturalny sposób uwolnić soki. Ja jednak preferuje użycie sokowirówki, bo to duża wygoda, gdyż operuje się tylko na płynie, co ułatwia wszelkie obciągi, przelewania itp., czego nie można powiedzieć o gęstym towarze. Przy sokowirówie, jeżeli ma się możliwości oddestylowania pulpy, można się pokusić o przefermentowanie wytłoczyn. Gorąco polecam to działanie, gdyż bardzo ciekawy smakowo towarek wychodzi.

I tyle słów ewangelicznych na dzisiejszą uroczystość!

Pozdrawiam, Kucyk.
أسامة بن لادن


clapus
150
Posty: 187
Rejestracja: sobota, 1 lis 2008, 00:42
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: clapus » niedziela, 30 lis 2008, 21:00

No i mam 70 kg jaboli. Dzięki za odpowiedzi. Rozumiem, żeby produkt był pierwszej jakości nie należy go rozcieńczać. Ale chyba jednak na każde 10litrów soku, dam 1,5litra wody żeby rozpuścić cukier ;d. Mam nadzieje, że nie popsuje to smaku.

Gdy już zacier przefermentuje, to czy mogę gotować go w kegu z krótkim 25cm deflegmatorem? Czy za deflegmatorem dodać jeszcze jakiś odstojnik? Jak zrobić spirytus już wiem, tylko nie wiem jak teraz zrobić, żeby był dobry produkt ze wszystkimi pożądanymi związkami zapachowymi z jabłkowego zacieru.

Pozdrawiam.

Awatar użytkownika

Calyx
1050
Posty: 1057
Rejestracja: środa, 26 lis 2008, 18:47
Krótko o sobie: Hobbysta :)
Ulubiony Alkohol: kazdy z polki "zrob to sam"
Status Alkoholowy: Gorzelnik
Lokalizacja: Las nad Pilica
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: Calyx » niedziela, 30 lis 2008, 21:22

Ani deflegmator, ani odstojnik nie zlikwidują Ci aromatów :)
Hm... trochę Ci zazdroszczę.

Pozdrawiam
Calyx
Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem :)


clapus
150
Posty: 187
Rejestracja: sobota, 1 lis 2008, 00:42
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: clapus » niedziela, 30 lis 2008, 21:52

Calyx. Generalnie chodzi mi o to, jakim zestawem to najlepiej przegotować. Czy sam deflegmator wystarczy czy warto dodać coś jeszcze. Do jakiej maksymalnie temperatury destylować czysty zacier jabłkowy (bez dodatku wody). Inaczej jaki najmniejszy % destylatu odbierać, kiedy skończyć? Pytam ponieważ chce uzyskać jak najlepszy produkt. Korzystać z błędów, doświadczeń innych. Oczywiście można do wszystkiego z biegiem czasu dojść samemu, ale PO CO? ;P

Awatar użytkownika

Calyx
1050
Posty: 1057
Rejestracja: środa, 26 lis 2008, 18:47
Krótko o sobie: Hobbysta :)
Ulubiony Alkohol: kazdy z polki "zrob to sam"
Status Alkoholowy: Gorzelnik
Lokalizacja: Las nad Pilica
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: Calyx » niedziela, 30 lis 2008, 22:09

clapus pisze:...z biegiem czasu dojść samemu, ale PO CO? ;P


Dokładnie, podobno kto pyta nie błądzi :)
ale własne doświadczenia są najcenniejsze.
Jeśli już masz aparat z deflegmatorem to nie kombinuj odstojnika
tylko puszczaj na tym co masz, Deflegmator (zakładam, że z Bio-Winu lub Euro-Winu)
to nic innego jak chłodnica wstępna. W nim skraplają się te gorsze frakcje
i spływają "nazad" do kotła. Dość długo używałem kega od Coli z deflegmatorem
z Bio-Winu. Jedyna jego wada, to jak za mocno grzałem, to wypełniał mi się
cieczą i musiałem przerywać co jakiś czas, żeby zassało ją znów do gara.
Opisałem już jakich temperatur pilnuję żeby uzyskać jak najlepszą psotę.
Spróbuj wg tego podanego tematu. Kucyk też pięknie opisał jak pilnować temperatury
żeby ułatwić sobie psocenie post1449.html?hilit=#p1449
Początku bym nie odbierał do spożycia.
Napisałem, że przerywam psocenie jak na termometrze mignie 96*C
W przypadku owocówki warto trochę przeciągnąć (bez przesady).
To pod koniec psocenia idą największe aromaty. Musisz wtedy pilnować.
Najprostsza metoda to rozcierać krople na palcach i wąchać.
Pachnie, to jeszcze "ssać", syf, "odstawić odbiornik" :D

Pozdrawiam
Calyx
Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem :)

Awatar użytkownika

Autor tematu
Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: Kucyk » poniedziałek, 1 gru 2008, 10:14

Póki woltarz nie spadnie poniżej 35-30% w pierwszej destylacji, póty zbieraj co kapie, Resztę sobie odpuść, będzie tego z 1/2l mętnej, cuchnącej przegotowanymi jabłkami cieczy. Ja tam jej nie zbieram, chyba, że mam chęć i kolejną destylację do której mogę ja chlupnąć.
W drugiej jeździe przerwij grzanie jak będzie kapać 40%, bo za chwile znów "mętnawka" ci popłynie. Ja do drugiej destylacji nie rozcieńczam wsadu, ale nie twierdzę, że nie warto.
Zaś co do pytania o rozcieńczanie moszczu, to dodatek do 25% wody nie spowoduje jakiś zmian smakowych. Ja tam dopełniam syropem cukrowym nawet niezbyt stężonym i zawsze rezultat zacny jest. Ogólnie, owocówki to nie apteka i można się nie trzymać dokładnie przepisów. :lol:
أسامة بن لادن


clapus
150
Posty: 187
Rejestracja: sobota, 1 lis 2008, 00:42
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: clapus » środa, 3 gru 2008, 00:55

No i przerobiłem dziś pierwsze 35kg jabłek. Wyszło mi 17litrów soku z tym, że od góry w balonie jest trochę takiej "papki". Może moja sokowirówka kiepsko chodzi. Pod koniec już czysty sok nie leciał, tylko właśnie taki "mięsisty". Sitko czyściłem. Może to wina rodzaju jabłek (było kilka). Sądzę, że takiego czystego soku jest 13-14 litrów. Dodałem do tego na razie 2 kg cukru rozpuszczone w 2 litrach wody i "aktywne drożdże winiarskie - FERMIVIN" (Saccharomyces cerevisiae)
Jutro przerobie następne 25kg.

Awatar użytkownika

Autor tematu
Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: Kucyk » środa, 3 gru 2008, 08:08

Wszystko jest jak najbardziej prawidłowe. W soku z sokowirówki ZAWSZE będą mikrocząstki owoców, które najpierw tworzą kożuch, a potem opadają na dno. To jest normalne zjawisko! :D
أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

Juliusz
1050
Posty: 1067
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: Juliusz » środa, 3 gru 2008, 14:36

Dodam swoje 5 centów.

Sok z jabłek na cydr czy wino czy zacier na calvados powinno się wyciskać z krojonych jablek. Zaraz, zaraz nie naskakujcie tu na mnie jak zdenerwowane sępy. Wyciskanie tak jak winogrona, i inne owoce.

Sokowrówka do pewnego stopnia miażdży i szlifuje wszystko (skórki, nasiona a nawet łodyżki). Rozdrabnianie nasion i łodyżek nie jest aż tak straszne ale zawsze trochę kwasu pruskiego (zapach i smak migdałów) się dostanie, który utrudnia klarowanie moszczów. W jabłkach nie jest to problemem bo nasiona są małe, w śliwkach też nie bo sokowirówka da zadu jak będziemy szlifować pestki.

Zacier/wino z jabłek będzie bardzo trodno wyklarować bo są tam zeszlifowane pestki i zmielone skórki. Tym nie trzeba się przejmować - w skórkach jest dużo aromatu jabłczanego.

Ten kożuszek nie jest problemem bo albo opadnie na dno w czasie fermentacji albo zostanie na powierzchni - oba stany są łatwe do kontrolowania.

Sfermentowany moszcz jabłkowy (wino) trudno jest wyklarować i tym nie należy się przejmować.

Szlachetne cydry (w Anglii) są zawsze trochę mętne i musujące.

Zaciery z jabłek, gruszek i śliwek zawsze dadzą mętny skończony zacier.

Juliusz.
Moja pasja to silniki spalinowe jedno-suwowe.

Awatar użytkownika

Juliusz
1050
Posty: 1067
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: Juliusz » środa, 3 gru 2008, 14:41

@ Calyx
Pachnie, to jeszcze "ssać", syf, "odstawić odbiornik" :D


No zaraz, który psotnik psoci 'syf'?! Jeżeli już potrzebna jest przenośnia no to może choć 'syfek' albo 'syfeczek'. Ja tam żadnych syfów nie psocę... :shock: :)

Julcio
Moja pasja to silniki spalinowe jedno-suwowe.

Awatar użytkownika

Autor tematu
Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Owocowe brandy dla początkujących.

Postautor: Kucyk » czwartek, 4 gru 2008, 08:15

I ja dodam swoje 5 kopiejek.

Jeśli ktoś ma możliwość destylacji pulpy, to niech się nie przejmuje i jabłka starte, bądź zmielone, fermentuje! Sok z jabłek jest o tyle wygodniejszy, że łatwiej nim operować (przelewać, ściągać za pomocą rurki, można w kegu gotować, i w balonie o wąskiej szyjce fermentować...). Pulpę, a przynajmniej jej stałą, pływającą po wierzchu część, trzeba przekładać czerpakiem, co jest nieraz wkur..., poza tym te beczki z szerokimi wlotami do fermentacji... Za to o wiele bardziej aromatyczny destylat się uzyskuje z pulpy.
Ja, osobiście, wszelkie owoce fermentuje z całą ich dobrocią, czyli tkanką. Jedynie późną jesienią, gdy na zewnątrz jest zbyt zimno aby fermentor na dworze stał, a w domu nie chcę ustawiać w pokoju plastikowej beki, tłoczę sok sokowirówką. Gdybym miał prasę (500 zł kosztuję, trochę drogo jak dla mnie na obecną chwilę) postępował bym, jak rasowy winiarz:
- jabłka rozdrobnić przy pomocy np. tarki mechanicznej będącej oprzyrządowaniem maszyny do mięsa;
- na każde 10kg wiórów owocowych dodać wrzący syrop z 1kg cukru i 1 l wody, całość dokładnie wymieszać;
- po kilkunastu minutach dodać Pektopol i matkę drożdżową;
- po 3-5 dniach wióry odcedzić i wytłoczyć na prasie;
- pozostałe po tłoczeniu wióry zalać niewielką ilością wrzącej wody i po 2-3 godzinach ponownie wytłoczyć.
Tak uzyska się najwłaściwszy, podręcznikowy wręcz, moszcz jabłkowy, o jakim Juliusz już napisał.
A co do prasy do wyciskania soku z owoców: widziałem, i będę chciał skonstruować, taką super-prasę. Szkielet (kosz-cylinder) z profili ze stali nierdzewnej, pojemność 15l, nacisk: lewar hydrauliczny 8T. Słuchajcie, z tego wiórki owocowe wychodzą suche, jak pieprz. Hehehe, to się nazywa wydajność!... :D

Pozdrawiam, Janusz
أسامة بن لادن


Wróć do „Nastawy owocowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości