Promocje, akcje, konkursy, zabawy oraz inna szczególna działalność którą wspieramy.
Regulamin forum
Jest to specjalne forum przeznaczone do fajnych akcji, dzięki którym można promować różne konkursy, produkty, wydarzenia, spotkania, działania i wiele więcej. Wszystko po to by promować alkoholowe wyroby domowe.

Jeśli chcesz zaproponować coś ciekawego to pisz do nas, zapraszamy!
Awatar użytkownika

Autor tematu
JanOkowita
1750
Posty: 1792
Rejestracja: czwartek, 10 lut 2011, 13:56
Krótko o sobie: Parmezan i Ementaler, Duvel i Trappist - to moje nałogi.
Ulubiony Alkohol: Im ciekawszy i starszy tym lepszy.
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: PL
Załączniki
Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: JanOkowita » sobota, 16 lis 2019, 14:58

Rozpoczynam nową zabawę na najciekawszy opis zdarzenia związanego z wytwarzaniem domowych wyrobów - niekoniecznie alkoholi, mogą to być inne domowe przetwory jak wędliny, sery, dżemy, itd.
Trzy najciekawsze lub najśmieszniejsze opowieści zostaną nagrodzone upominkiem - zestawem kamieni do whisky wraz z piersiówką:
https://alkohole-domowe.pl/zestaw-prezentowy-kamienie-do-whisky-p1351
zestaw-whisky0.jpg
zestaw-whisky0-1.jpg
zestaw-whisky3.jpg


Zabawa trwa do 15 grudnia, tak aby upominki rozesłać jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia.

A poza konkursem zacznę od siebie...

Było to w roku 1985, studiowałem wówczas i mieszkałem w akademiku. Moi rodzice często robili latem podpiwek, więc wczesną wiosną również postanowiłem przygotować kilkanaście litrów tego pysznego orzeźwiającego napoju. W dużym garnku we wspólnej kuchni studenckiej na korytarzu przygotowałem potrzebny wywar z Podpiwka Kujawskiego (nic się nie zmienił przez te 30 lat!) i po dodaniu drożdży rozlałem do butelek po wodzie mineralnej Mazowszanka. Wówczas była taka w szklanych zakręcanych butelkach zwrotnych o pojemności 1 litra. Ustawiłem je na parapecie nad kaloryferem, żeby drożdżaki miały ciepło...
Mój tapczan stał obok kaloryfera. W nocy spałem niespokojnie, śniła mi się jakaś wojna, wybuchy, strzały. Nagle obudziłem się mokry i dziwnie pachnący, obsypany kawałkami szkła.
Ta wojna została wywołana przez wybuchające szklane butelki, które bezmyślnie napełniłem pod szyjkę i szczelnie zakręciłem. Wszyscy mieliśmy ubaw, a mieszkało nas wówczas 4 w pokoju. Ech!
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Ostatnio zmieniony sobota, 16 lis 2019, 15:37 przez JanOkowita, łącznie zmieniany 1 raz.
Drożdże Szlacheckie najlepszym przyjacielem człowieka.
Alkohole-domowe.pl


alembiki
Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!

Mrzon
30
Posty: 30
Rejestracja: sobota, 27 sty 2018, 20:49
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: Mrzon » sobota, 16 lis 2019, 17:42

Witam Chciałbym zobaczyć miny ludzi z piętra :) hahahah sam muszę się zastanowić też było kilka różnych przygód w procesie ale przy piwie :)


Szlumf
1600
Posty: 1607
Rejestracja: czwartek, 9 maja 2013, 21:40
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: Szlumf » sobota, 16 lis 2019, 19:51

Ja mam dwie przygody warte opisania.
1. Pożar.
Coś sobie dłubałem podczas rektyfikacji. Alarmy poustawiane więc dość rzadko rzucałem okiem na kolumnę. W pewnym momencie czuję lekki swąd. Pomyślałem, że sąsiad znowu pali śmieci w ognisku i dłubię dalej. Ale po chwili refleksja - sąsiad bywa tylko w weekendy a mamy środek tygodnia. Rzut oka na kocioł i okolice i nic groźnego nie widzę. Podnoszę wzrok wyżej i widzę smużkę dymu wydobywającą się z chłodnicy podpiętej do odpowietrzenia głowicy. Patrzę jeszcze wyżej a tu w moim szklanym Thorze kłębowisko dymu. Po prostu osłupiałem. Zamurowało mnie na parę sekund ale po chwili wszystko wyłączyłem. Przyczynę poznałem następnego dnia po otwarciu kotła. Testowałem wówczas silikonowe worki do ugniatania ciasta jako bufor wewnętrzny w kotle. Worek pękł i kawałek opuścił się i leżał na grzałce. Wypaliło w nim solidną dziurę.
2. Kiepska wydajność.
Ze dwa miesiące temu zauważyłem, że spadła mi wydajność przy rektyfikacji. Gdzieś tak o 0,4-0,5l. Zwaliłem to na kiepskie drożdże bo wpadłem w rutynę i nie sprawdzałem blg przed wlaniem nastawu do kotła. Następny proces przeprowadziłem książkowo i znowu kiepsko. Kolejny też nie lepiej. Przy następnym siedzę, patrzę jak leci spiryt do butli i dumam co może być nie tak gdy kątem oka widzę, że coś leci pod sufitem. Okazało się, że strzeliła opaska silikonowa dodatkowo zaciskająca silikonowy rękaw uszczelniający połączenie głowicy z kolumną. Przyjrzałem się jej i widzę, że oprócz linii pęknięcia ma jeszcze jakieś jakby nakłucia szpilką. Wlazłem na stołek, odchyliłem ocieplenie częściowo zakrywające rękaw i go dotknąłem a on elegancko odwinął się z kolumny i pojawiły się krople destylatu. Rękaw był przerwany od tyłu kolumny. Też miał jakby nakłucia i górna krawędź była w paru miejscach wystrzępiona. Już wszystko wiedziałem.
Parę miesięcy wcześniej podkusiło mnie by powtórzyć na dużej kolumnie doświadczenie z pracą z ocieploną i nie ocieploną kolumną. Założyłem otulinę na rurę i porządnie zacisnąłem opaskami. W otulinie dałem 2cm szparę przez całą długość by mieć podgląd co się dzieje w kolumnie (szklana). Wyszło, że przy nieocieplonej potrzebuję raptem około 100W więcej mocy ale padł mi alkoholomierz precyzyjny i nie mogłem sprawdzić różnicy w %. Zostawiłem otulinę do czasu nabycia alkoholomierza. Jakiś zwierzak - pewnie mysz - wspiął się po otulinie i podziurawił silikony. Niestety od tyłu kolumny w niewidocznym miejscu. Rękaw pękł ale dociśnięty otuliną wyglądał dobrze. Destylat sączył się po kropelce pod otulinę gdzie odparował na gorącej kolumnie. Otulinę zdjąłem. Założyłem nowy rękaw i wszystko wróciło do normy. No i przestałem dokarmiać zaprzyjaźnioną mysią rodzinkę :D .

Awatar użytkownika

tonku
5
Posty: 6
Rejestracja: wtorek, 14 paź 2014, 18:50
Status Alkoholowy: Piwosz
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: tonku » sobota, 16 lis 2019, 19:59

To może ja :)
Perypetie niedoświadczonego :mrgreen:
Miałem nastaw z odpadów owocowych po winie,mirabelek itp. który kwitł już koło 2 lat w zbiorniku,bo urwał mi się dostęp do kolumny i czekał aż ogarnę sobie swoją.
Ładnie się wyklarował więc łup go do aabratka(to moja 2 gonitwa na sprzęcie).
Nagrzałem,przedgony,odbieram z OLM i po 1L zaczyna mi kapać coraz wolniej.Temperatura lekko skacze,ale jadę dalej.
Po chwili przestało kapać :scratch: .Myślę coś pewnie z kolumną,zatkał się czymś otwór odbioru? Wyłączam grzałki,rękawice spawalnicze i głowicę wraz z modułem OLM na stół. Po krótkiej diagnostyce wychodzi że wszystko ok :scratch:
Składam ponownie i rura.Grzeje i grzeje i czekam na zalanie.Na 10 temperatura zaczyna spadać a ja na 4kW ciągle jade :bezradny:
Dzwonie z zapytaniem o poradę i wszystko opowiadam.Po chwili dostaję odpowiedź:
W nastawie nie ma już alkoholu! :hammer:
Szkoda,że nie wpadłem na to wcześniej :hahaha:

Awatar użytkownika

prolog1975
200
Posty: 227
Rejestracja: środa, 3 sie 2016, 07:38
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: prolog1975 » sobota, 16 lis 2019, 22:08

Wstyd wielki :oops: ale co tam jedziemy
Dawno temu zaaferowany kupieniem nowej grzałki 3x2kW po podłączeniu jej do zbiornika, poczułem nieodpartą potrzebę natychmiastowego sprawdzenia jaką to mocą faktycznie dysponuje. Zaaferowany przełączyłem włącznik. Patrzę na zbiornik. Napięcie 236V A=0 na trzech grzałkach :bezradny: Odwracam głowę patrzę na fermentator kur... :hammer: czemu w nim jest nastaw a nie w zbiorniku. Odłączenie grzałek szybki pomiar rezystancji i już wiem, że działamy na starej grzałce i kupujemy nową 3x2kW :cry:
Zanim włączysz grzałki sprawdź czy zalałeś kocioł
Pozdrawiam :piwo:

Awatar użytkownika

Autor tematu
JanOkowita
1750
Posty: 1792
Rejestracja: czwartek, 10 lut 2011, 13:56
Krótko o sobie: Parmezan i Ementaler, Duvel i Trappist - to moje nałogi.
Ulubiony Alkohol: Im ciekawszy i starszy tym lepszy.
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: PL
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: JanOkowita » poniedziałek, 18 lis 2019, 15:26

Tak to jest - gdy się człowiek śpieszy to się diabeł cieszy!
Drożdże Szlacheckie najlepszym przyjacielem człowieka.
Alkohole-domowe.pl

Awatar użytkownika

radius
5500
Posty: 5598
Rejestracja: sobota, 23 paź 2010, 15:20
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Swój własny
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Polska południowa
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: radius » poniedziałek, 18 lis 2019, 17:30

Opiszę podobną sytuację jak JanOkowita z tym, że to nie ja a mój brat miał przygodę z podpiwkiem. Ja byłem tylko dostarczycielem półproduktu ;) Brat zagotował wodę wsypał podpiwek, potem przefiltrował, ostudził, zadał drożdże i zakapslował podpiwek w butelkach po piwie. Wyniósł do chłodnej piwnicy a na drugi dzień w nocy, bratowa uciekała z domu, bo myślała, że wybuchł gaz w piwnicy. Wszystkie butelki widowiskowo wypaliły jak granaty, bo okazało się, że brat zamiast użyć 5 gramów drożdży, użył 5 dekagramów :hahaha:
Piwnica pełna szkła i zapachu piwa :D

Moja przygoda to tylko poparzenie czoła gorącą parą. Było to zaraz na początku "kariery" rektyfikatora. Chciałem przetestować zrobioną własnoręcznie kolumienkę i w zbiorniku zagotowałem wodę. Skraplacz bez przepływu wody, zaworek odbioru otwarty i oczekiwanie... nie wiem na co :scratch:
Zniecierpliwiony brakiem jakichkolwiek oznak "działania" kolumny, nachyliłem się nad skraplaczem i... całe szczęście, że poparzyłem tylko trochę czoła a nie zajrzałem głębiej. Dopiero wtedy zajarzyłem, że przez skraplacz nie płynie woda. Uff... :(
SPIRITUS FLAT UBI VULT

Awatar użytkownika

Autor tematu
JanOkowita
1750
Posty: 1792
Rejestracja: czwartek, 10 lut 2011, 13:56
Krótko o sobie: Parmezan i Ementaler, Duvel i Trappist - to moje nałogi.
Ulubiony Alkohol: Im ciekawszy i starszy tym lepszy.
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: PL
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: JanOkowita » poniedziałek, 18 lis 2019, 18:46

Więc od dzisiaj będę do Ciebie pisał: Czołem radius! :poklon;
Drożdże Szlacheckie najlepszym przyjacielem człowieka.
Alkohole-domowe.pl

Awatar użytkownika

radius
5500
Posty: 5598
Rejestracja: sobota, 23 paź 2010, 15:20
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Swój własny
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Polska południowa
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: radius » poniedziałek, 18 lis 2019, 19:17

:D :ok:
SPIRITUS FLAT UBI VULT

Awatar użytkownika

Góral bagienny
550
Posty: 584
Rejestracja: środa, 6 mar 2019, 20:40
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Owocówki
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: Góral bagienny » poniedziałek, 18 lis 2019, 19:29

Jakichś większych wpadek nie miałem poza rozbitymi alkoholomierzami czy termometrami (Ostatni w sobotę :( )
Były to moje początki, razem z kolegą mieliśmy wspólny destylator Wielkie słowo :D Kolba szklana 4l chłodnica szklana.
Pewnego dnia postanowiliśmy zrobić nastaw, a że cukier był na kartki więc zamiast kg cukru poszły 3 miody sztuczne :D
Nastaw to typowy grunwald 1410. Po wymieszaniu w dużym garze wlaliśmy 24l do dymiona.
Dymion miał swoje miejsce w szafce, był schowany nie rzucał się w oczy :) miał jedną wadę był bez kosza.
Kolega wziął go żeby przenieść z kuchni do pokoju i doszedł do przedpokoju i BUM potop w domu :D
Dymion roztrzaskał się w drobny mak nastaw rozlał się po całym przedpokoju.
Smród od drożdży niesamowity :o Szybko za szmaty i sprzątanie chodnik z przedpokoju na balkon.
Po ogarnięciu przedpokoju poszliśmy po chodnik na balkon i zdziwienie bo kto szedł to się patrzył na chodnik :scratch:
Kolega mieszkał na parterze i smród drożdży był taki że ludzie z 15m. od balkonu go czuli :D
Pozdrawiam Góral
Przypomniała mi się jeszcze jedna historyjka ale nie wiem czy mogę ją opisać bo już pisałem o niej na forum :scratch:
To już musi zadecydować pomysłodawca zabawy ;)
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 18 lis 2019, 21:09 przez Góral bagienny, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko co " wyprodukuje " nazywam BIMBERKIEM :D


arTii
700
Posty: 712
Rejestracja: czwartek, 19 lip 2018, 18:55
Krótko o sobie: ponad 40 lat na karku zobowiązuje do spożywania trunków o podobnym stężeniu ;)
Ulubiony Alkohol: od niedawna - mój własny :)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: podkarpackie
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: arTii » poniedziałek, 18 lis 2019, 21:25

Nie wiem dlaczego, ale jakiś czas temu, wymyśliłem sobie że cukier rozpuszczę w beczce 60l, po czym roztwór przeleję do beczki 200l i uzupełnię wodą.
Jak pomyślałem - tak zrobiłem. Do beczki 60l zasypałem 25kg cukru, nalałem bardzo gorącej wody, zamieszałam (rozpuściłem) i miałem przelewać do beczki 200l
Wszystko było by OK, gdyby nie fakt, że jak podniosłem mniejszą beczkę, to jedno kolano mi się poddało i cały płyn wylał się na mnie :)
Niezbyt było mi do śmiechu - ale co robić - w pierwszej kolejności szybko złapałem odkurzacz który mógł zbierać płyny i zacząłem zbierać to rozlane - około 40l :)
Po kilku minutach ledwo się ruszałem - skorupa na mnie skutecznie uniemożliwiała mi poruszanie się, a WSZYSTKIE włosy były usztywnione :)
Podłogę w garażu to myłem chyba przez 2 miesiące żeby się nie lepiła ale tutaj jest druga przygoda....
Skutecznie umyłem ją, jak przewrócił mi się stosik z cukrem i potrącił pojemnik z rektyfikatem. 25l spirytusu umyło mi podłogę w garażu...
Pędzący hobbysta zajmujący się również odrobinę elektroniką.
http://forum.nettemp.pl, http://wiki.nettemp.pl


W_TG
500
Posty: 518
Rejestracja: piątek, 27 gru 2013, 23:54
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: W_TG » wtorek, 19 lis 2019, 13:22

Będąc jeszcze gówniarzem, z dzisiejszej perspektywy, jedna z pierwszych destylacji zakończyła się następująco.
Solidny DDRowski szybkowar wyposażony na szczycie we wkręconą 5 cm rurką z jakiejś lampy podsufitowej połączony ze szklaną chłodnicą za pomocą wężyka PVC na wcisk .
Chłodnica prowizorycznie jakoś zawieszona na sznurkach. Całość napełniona słabym bimbrem do drugiej destylacji.
Cała instalacja na piecu gazowym. Ja siedzący na taborecie z podpartą głową na łokciu o piec i wpatrujący się w chłodnicę czekając na pierwsze krople.
Nie przyuważyłem że chłodnica się obsunęła załamują wężyk blokując całkowicie przepływ par. I trak czekam czekam czekam
Doczekałem do momentu aż ciśnienie na tyle wzrosło że wywaliło wężyk z hukiem.
Przegrzany wsad kipiał z sykiem przez rurkę tworząc solidny gejzer a po 1-2 sekundach wszystko zapłonęło.
Płonąca szpryca odpijała się od sufitu rozbryzgując płonące błękitne krople. Istny fajerwerk.
W kuchni paliła się mała lampka i panował półmrok. W tej scenerii błękitna kaskada ognia wyglądała swoją drogą IMPONUJACO
Do dziś pamiętam jak na czworakach jak pies spierdala.... w stronę drzwi.
Gdy tylko zatrzasnąłem je za sobą zauważyłem moją mamę i zacząłem krzyczeć, "Nie wchodź!! zaraz wybuchnie !!Nie wchodź!! zaraz wybuchnie !!"
Nie wybuchło na szczęście. Mama wymieniła popalony obrus, a ja odmalowałem kuchnię.

Ciąg dalszy nastąpi
Ostatnio zmieniony wtorek, 19 lis 2019, 13:27 przez W_TG, łącznie zmieniany 1 raz.
Alkohol nikomu nie rozwiązał problemów.
Ale wielu pomógł o nich zapomnieć.


W_TG
500
Posty: 518
Rejestracja: piątek, 27 gru 2013, 23:54
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: W_TG » wtorek, 19 lis 2019, 15:51

Ubiegłego lata rozpocząłem grę na fagocie.
Czas rozgrzewania już zaczął mijać atu nic sie nie dzieje.
I nie dzieje, i nie dzieje ……. Kocioł gorący a fagot zimny.
Pomyślałem ze może jakaś grzałka źle podłączona cy cuś
Poklikałem przełącznikami i dalej czekam. Minęło ponad 30 min i nic.
Nic do czasu, aż tu nagle...... jebudu. Syk , gwizd, okulary zaparowane. Gdzie ja jestem nic nie widzę, alkohol w płucach
Chwila na otrzeźwienie. Odrzuciłem okulary a tu z portu termometru wali struga kipieli jak z Kerhera.
Złapałem jakiś ręcznik z zasięgu ręki i zatykam port licząc na cud. Kilka sekund i ręcznik parzy.
Ok zasilanie !! wyrwałem wtyczkę raz jeszcze łaps ręcznik i zasłaniam port. Kipiel tryska na nogi.
Drugą ręką otwieram drzwi na zewnątrz, prawie po omacku łapię sondę termometru i nie bacząc na nic natykam na port.
Erupcja opanowana. Ręce nie poparzone. Trochę jestem naćpany od oparów. Dochodzę do siebie, choć nadal jestem oszołomiony sytuacją i alkoholem.
Nagle wykrzykuję Ku...Ma... i już wiem co się stało.
Dzień wcześniej wymieniałem uszczelkę pod skraplaczem. Uszczelkę sam sobie wycinałem.
I tak szybko wykonałem i wymieniłem że nie zrobiłem wewnętrznego otworu. Tylko zaslepiłem na amen.
Oczywiście to nie była moja wina. Winna była żona! Poganiała mnie bo gdzieś mieliśmy jechać a jej się bardzo spieszyło.
Szczęście ze sonda termometru montowana jest na wcisk, i zadziałała jak zawór bezpieczeństwa.
Całe szczęście.
Ostatnio zmieniony środa, 20 lis 2019, 08:23 przez W_TG, łącznie zmieniany 1 raz.
Alkohol nikomu nie rozwiązał problemów.
Ale wielu pomógł o nich zapomnieć.


PETER29
800
Posty: 805
Rejestracja: piątek, 18 lut 2011, 16:28
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Czysta i browar
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: ŚLĄSKIE
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: PETER29 » wtorek, 19 lis 2019, 21:18

Kiedyś po procesie wynosząc gorącego kega z kuchni zaczepiłem dresami o zawór spustowy który się otworzył. Przeszło 90 stopni zaczęło mi lać się na stopę. Zakręciłem zawór wyniosłem kega i pościerałem żonie podłogę co by nie strzelała z ……. W pewnym momencie poczułem gorąco na stopie. Wpadłem do łazienki, zdjąłem skarpetę i pod zimną wodę. Jednak już było za późno. Stope udało się uratować maścią ze srebrem ale z 2 palcy chirurg obciął mi skórę. Na prawdę nic przyjemnego. Gdybym od razu pobiegł pod zimną wodę pewnie byłoby ok a ja że chciałem żonie dobrze zrobić to sciągłem sobie skórę tyle tylko że z palcy. :o
_______________________________________________________________________________
Pozdrawiam KRZYSZTOF


W_TG
500
Posty: 518
Rejestracja: piątek, 27 gru 2013, 23:54
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: W_TG » środa, 20 lis 2019, 11:10

Swego czasu, a było to b dawno temu u zarania zabaw z drożdżami, udało mi się popełnić wino z węgierek z dodatkiem jarzębiny.
Wino wyszło pychoootka było tego prawie 50 l. Zacząłem jednak szukać dziury w całym. Myślałem o jego lekkim dosłodzeniu.
Wino już wielokrotnie przelane sklarowane do ostatecznego dojrzewania.
Zacząłem konsultacje w rodzinie z wynikiem 50/50%.
Ostatecznie stwierdziłem że jednak dosłodzę. I tak zrobiłem.
Kosz z butlą trafił do nieużywanej komory wędzarniczej w piwnicy.
Ażeby usunąć pokusę zaglądania do butli pod pretekstem kontroli dojrzewania, butlę zabiłem korkiem obwiązałem sznurkiem i zalakowałem.
Byłem s siebie dumny.
Po jakimś czasie zostałem poproszony przez mamę o przyniesienie kartofli z piwnicy.
W piwnicy poczułem aromat wina. Podejrzenie padło na ojca. Z pretensją poskarżyłem się mamie ze ojciec dobrał się do mojego wina.
Ona zapewniła że to nie możliwe, ze nawet nie wie gdzie ja je zabunkrowałem.
Poszedłem wiec sparawdzić co z winem. Gdy otworzyłem solidne metalowe drzwi wędzarni sprawa stała się jasna.
W koszu znalazłem kawałki szkła po butli i …………..
Szyjkę z solidnie zalakowanym korkiem.
Tak dobrego wina jak te nie zrobiłem przez kolejne 40 lat.
Są rzeczy nie odżałowane, a jedną z nich jest to moje wino.
Alkohol nikomu nie rozwiązał problemów.
Ale wielu pomógł o nich zapomnieć.

Awatar użytkownika

Autor tematu
JanOkowita
1750
Posty: 1792
Rejestracja: czwartek, 10 lut 2011, 13:56
Krótko o sobie: Parmezan i Ementaler, Duvel i Trappist - to moje nałogi.
Ulubiony Alkohol: Im ciekawszy i starszy tym lepszy.
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: PL
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: JanOkowita » poniedziałek, 25 lis 2019, 18:40

Zapraszamy do opisania przygody!
Drożdże Szlacheckie najlepszym przyjacielem człowieka.
Alkohole-domowe.pl


PETER29
800
Posty: 805
Rejestracja: piątek, 18 lut 2011, 16:28
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Czysta i browar
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: ŚLĄSKIE
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: PETER29 » wtorek, 26 lis 2019, 01:36

Kiedyś już gdzieś to pisałem ale co tam. Pewnego dnia wszystko na kuchni ustawione kapie powolutku. Czuć w całym domu jak to przy sprzęcie z dostojnikiem i chłodnicą. W pewnym momencie pod dom podjeżdża radiowóz. Policjant wysiada i wali jak w dym pod moje drzwi. Mama ledwie na zawał nie zeszła mówi nie otwieraj. Ale cóż pies na balkonie szczekał widzi że drzwi balkonowe otwarte. Dzwoni i czeka. Miałem wtedy podwójne drzwi a między nimi z pół metra przerwy. Wszedłem w środek zamknąłem te od środka i otworzyłem zewnętrzne. Policjant się przedstawił grzecznie i zaczął rozpytywać o sąsiadkę. Pogadaliśmy chwilkę i poszedł. Nie wiem czy nie czuł czy nie chciał poczuć ale serducho miałem w gardle.
Ostatnio zmieniony wtorek, 26 lis 2019, 06:37 przez PETER29, łącznie zmieniany 1 raz.
_______________________________________________________________________________
Pozdrawiam KRZYSZTOF

Awatar użytkownika

prolog1975
200
Posty: 227
Rejestracja: środa, 3 sie 2016, 07:38
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: prolog1975 » wtorek, 26 lis 2019, 06:37

Może i nie wywąchał, w mundurach też są bimbrownicy hobbyści. Dzięki takiemu jednemu niebieskiemu poznałem podstawy i dowiedziałem się co to Aabratek. Faktycznie można się spocić w takiej chwili większość z nich jest mniej wyrozumiała choć wypić lubi.

Awatar użytkownika

Doody
1900
Posty: 1949
Rejestracja: czwartek, 20 paź 2016, 19:04
Krótko o sobie: Degustator z powołania :-)
Ulubiony Alkohol: DIY
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Lokalizacja: południowa Wielkopolska
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: Doody » wtorek, 26 lis 2019, 08:48

Ja miałem przygodę z cyklu: "produkujesz, nie pij" ;) przynajmniej nie za dużo.
Sobotni wieczór, cukróweczka się produkuje, ja popijam sobie drinki. Przychodzi godzina dwunasta, spać się chce ale jeszcze z godzinkę trzeba posiedzieć przy sprzęcie. Syn do mnie mówi: tata weź lepiej to wyłącz bo ci się oko zamyka, ale ja oczywiście spoko nic mi nie jest ;)
Usiadłem sobie na pufie obok kotła i gapię się w termometr. Nagle się budzę, nogi mam w wodzie, na dworze jasno.... Sprzęt chodzi. Na szczęście na dnie kotła zostało z 10l wody więc grzałki się nie odsłoniły. Dama przelała się za to tak solidnie, że cała łazienka zalana. Od razu przetrzeźwiałem, wyłączyłem wszystko i wytarłem podłogę. I jakby nigdy nic poszedłem spać. Od tej pory nie przesadzam z alkoholem jak coś się gotuje ;)
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Darek


aakk
250
Posty: 274
Rejestracja: poniedziałek, 7 sty 2019, 18:55
Załączniki
Re: Moje przygody z domowymi wyrobami

Postautor: aakk » wtorek, 26 lis 2019, 09:30

Ja z kolei akurat jak miałem sprzęt w bagażniku to trafiła mi się kontrol drogowa. Pan policjant chciał sprawdzić czy posiadam gaśnice i trójkąt, już mi się ciepło zrobiło. Otwieram bagażnik a Pan policjant " a co my tu mamy?" Zaśmiałem się że to do destylacji wody i dali spokój, jeszcze pod koniec kontroli sobie zaśmieszkował po ile litr tej wody


Wróć do „Akcje Specjalne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości