Produkcja koniaku, brandy, śliwowicy, kalwadosu i innych nektarów które można uzyskać z owoców.
Awatar użytkownika

Autor tematu
Winiarek5
200
Posty: 223
Rejestracja: czwartek, 12 mar 2009, 00:43
Załączniki
Re: Śliwowica 2009

Postautor: Winiarek5 » wtorek, 13 paź 2009, 22:46

Kucyk pisze:...czy niszczenie śliw samą wiertarka jest wystarczające do przeistoczenia ich w homogenizowaną pulpę?

;)
Niszczenie śliw samą wiertarką jest możliwe ale może okazać się bardzo żmudne a nawet całkowicie wyczerpujące - trauma i wstręt do wiertarki i śliwek, po takim zajęciu, może pozostać na całe życie.
W dodatku należy postarać się o całkowicie szrotową wiertarkę, nawet z obciętym kablem zasilającym bo sprawnej to trochę szkoda.
Ja masakrowałem śliwki wiertarką z założonym mieszadłem do zapraw i klejów.
Mieszadło naostrzyłem; mam nadzieję, że to naostrzenie będzie widać na zdjęciu.
Po naostrzeniu masakra śliwek przebiegała bardzo sprawnie i dokładnie: całe śliwki wsypywałem do beczek, wciskałem mieszadło i uruchamiałem wiertarkę.
Wiertarka powinna być z tych o dużej mocy, bo że miała co robić to poczułem po gorącej obudowie wiertarki, która momentami nawet parzyła.

Pozdrawiam

Winiarek
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

 Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!

dmatys
50
Posty: 88
Rejestracja: niedziela, 13 wrz 2009, 18:43
Załączniki
Re: Śliwowica 2009

Postautor: dmatys » środa, 14 paź 2009, 08:03

Gratuluję "skali" produkcji :P
U mnie było trochę mniej - a śliwki przed wrzuceniem do beczki gniotłem normalnie w ręce - fakt na drugi dzień bolały - ale cóż to!
Do niwelacji całkowitej użyłem trochę innego mieszadła (mniej ma łopatek) - i bardzo ładnie to rozbełtało całą pulpę. Co do wiertarki to fakt muszą być mocne - nie polecam "biedronkowych" bo po 2 beczkach 60l - zaczyna ją być czuć :hahaha:


adam1801
20
Posty: 24
Rejestracja: niedziela, 20 wrz 2009, 15:33
Krótko o sobie: trochę kombinuję...
Ulubiony Alkohol: piwo
Lokalizacja: lubelskie
Kontakt:
Załączniki
Re: Śliwowica 2009

Postautor: adam1801 » środa, 14 paź 2009, 08:09

Witam,
A ja swoje śliwki(ok 60kg bez pestek) przemieliłem elektryczną maszynką do mięsa... Trochę się zeszło ale wydaje mi się, że lepiej nie trzeba.
Pozdrawiam.



A ten motocykl w tle to k750?

Awatar użytkownika

PiotrekRodzyn
50
Posty: 86
Rejestracja: poniedziałek, 1 cze 2009, 19:47
Ulubiony Alkohol: własne wyroby, szczególnie o posmaku owocowym
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: południe mazowsza
Załączniki
Re: Śliwowica 2009

Postautor: PiotrekRodzyn » środa, 14 paź 2009, 08:28

Witam!

Przemiał maszynką do mięsa jest wystarczający, że ho ho :D
Ja 100kg wypestkowanych mieliłem ręczną tzw 32 o sporej mocy przerobowej bo 10kg w niecałe 2 minuty. Pokusiłbym się nawet o zdanie, że po mieleniu maszynką Pektopol już nie jest konieczny, ale i tak dałem ;)

AAAAA właśnie :!: :?:

Co to za moto w tle :?: Bo na punkcie motocykli tez mam fioła.... :P

Pozdrawiam
Pozdrawiam, Piotrek

Awatar użytkownika

jouu
200
Posty: 246
Rejestracja: wtorek, 15 wrz 2009, 21:21
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: swój :D
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Lokalizacja: bdg
Kontakt:
Załączniki
Re: Śliwowica 2009

Postautor: jouu » środa, 14 paź 2009, 08:32

Ja również swoje 50kg przepuściłem przez maszynkę do mięsa, wydaje mi się ze zaleta tego jest to ze cześć miąższu rozpadła się a reszta zbiła się w kożuszek na gorze co ułatwi oddzielenie przy gotowaniu tyle ze jeśli bym porostu wrzucił połówki bez pestek to jeszcze łatwiej by się je udzielało a trzeba będzie to zrobić zęby się nie przypalało. Po 2 tygodniach stania w kotle przykrytym uszczelka z papierowego obrusa ;p i szyba przyjemna śliwkowa woń ustąpiła zapachowi fermentu ;p . Co tydzień ładuje tam kilo cukru i szczyptę pożywki po przedziurawieniu kożucha alkometrem stawia się opornie trochę powyżej zera może mi ktoś powiedzieć ile to blg ;pp a ze ciągle pracuje dowodzi fakt ze po zamieszaniu na powierzchni unosi się 2cm piana i a z przedziurawionego kożucha wylewa się wulkan miąższu pchany bąbelkami ;p
Dobry bimber nie jest zły ;]

Awatar użytkownika

Autor tematu
Winiarek5
200
Posty: 223
Rejestracja: czwartek, 12 mar 2009, 00:43
Załączniki
Re: Śliwowica 2009

Postautor: Winiarek5 » środa, 14 paź 2009, 09:43

A w tle, na straży śliwek, stoi sobie M-72 z 1956 r. zwana również emką, męką itp.
Co roku obiecuję sobie, że się nią zajmę i znów będę jeździł - naprawy wymaga skrzynia biegów i przekładnia główna; części już dawno mam i tak się schodzi z roku na rok.
W końcu, trzeba będzie chyba całą rozebrać w drobny mak, korpusy dać do szkiełkowania, niektóre chromowania jeszcze raz położyć a na reszcie dać nowy lakier.
Dam sobie na to jeszcze maks. 2 lata; lata lecą a jeszcze by się pojeździło.
Napięcie rośnie: mam jeszcze samochód ...... z 19.. roku, ok. 98 % kompletny z dokumentacją ale do kompletnego remontu (nawet nie chcę myśleć o kosztach, szczególnie przy obecnych cenach sprzedaży płodów rolnych).

Wracając do śliwek - do każdej beczki mam zamiar dodać po 5 kilo cukru i 10 l wody i po wymieszaniu, przełożyć część brei z każdej beczki do kolejnej szóstej beczki - zapobiegnie to rozpełznięciu się śliwek po garażu.

Pozdrawiam

Winiarek
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Ostatnio zmieniony środa, 23 gru 2009, 18:55 przez Winiarek5, łącznie zmieniany 3 razy.

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Nastaw z gruszek

Postautor: Kucyk » środa, 14 paź 2009, 20:06

Szczegóły chlastania gruch. Dzień drugi. Gruchy miękną, ale ich wnętrza są jeszcze jak Czak Noris. Twarde. Brix od wczoraj spadł z 31 do 26.

Mieszadło.jpg


Jazda.jpg


Gruchy po kręceniu.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

Autor tematu
Winiarek5
200
Posty: 223
Rejestracja: czwartek, 12 mar 2009, 00:43
Załączniki
Re: Nastaw z gruszek

Postautor: Winiarek5 » środa, 14 paź 2009, 21:26

I wszystko jasne Kucyku!
Musisz trochę, w nastawni, nastawić mieszadło śmigiełkowe :D
Proponował bym wycięcie co drugiej łopatki śmigiełka i naostrzenie każdej atakującej krawędzi na pozostałych łopatkach: efekt, prawdopodobnie (na 98% ;) ) pozbawi Ciebie butów albo jakoś tak.
Kształt mieszadła śmigiełkowego ze zdjęcia zapewnia jedynie dobre mieszanie.
Promieniowe krawędzie łopatek każdego śmigiełka nie mają możliwości cięcia gruszek: przy dużej średnicy gruszki, krawędź promieniowa łopatki śmigiełka ma trudności z ugryzieniem gruszki, choć taki układ może dobrze działać dla mniejszych owoców jak porzeczka czy winogrono, to z większymi i twardszymi owocami sobie nie poradzi.
Gdy wyeliminujemy co drugą łopatkę śmigiełka, gruszkom będzie łatwiej dostać się pod nóż, który powinien być dobrze naostrzony.
Części obwodowe łopatek śmigiełek w ogóle nie biorą udziału w cięciu, ich nie trzeba ostrzyć.
Również, według mnie, w obydwu śmigłach, łopatki śmigiełek powinny być wygięte w tą samą stronę: wtedy pierwsze śmigło tnie na większe kawałki i podaje materiał do drugiego śmigła, które tnie na mniejsze kawałki i tak dalej aż powstanie jednorodna miazga - znacznie skróci to proces rozdrabniania, szczególnie w pierwszej fazie - bez znacznego uszczerbku na mieszaniu (a miejmy na uwadze, że cięcie i rozdrabnianie jest tu na pierwszym miejscu przed mieszaniem).
W moim mieszadle, cięcie realizują wyłącznie dwa, zaostrzone blaszkoszko-śmigiełka, które podtrzymują spirale mieszające:

Pozdrowienia dla GTŚ!

Winiarek
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Nastaw z gruszek

Postautor: Kucyk » czwartek, 15 paź 2009, 13:12

Po zastosowaniu się do 33% rad Kolegi Winiarka zawartych w powyższym poście poście otrzymałem zadowalające wyniki prób chlastania gruch śmigiełkiem! :)

Łopatki naostrzyłem jak to widać na zdjęciach. Na razie ich ilości nie redukowałem, choć zastanawiam się nad przygięciem do poziomu co drugiej. Nie chcę zmieniać ich ukształtowania, a to dlatego, że obecnie oba śmigiełka pompują towar przeciwbieżnie, co nieźle łagodzi ryzyko wychlapania sosu i uszkodzenia wiadra - jedno ciągnie z góry na dół, drugie odwrotnie - więc siły się równoważą i nie następuje opcja wsysania mieszadła wgłąb pojemnika.

Problem chlastania leży jednak nie tylko w samym śmigiełku. Otóż gruchy są potwornie twarde, że w palcach się ich nie zmiażdży. Mają niedużą masę a zatem i bezwładność, więc będąc zawieszone w całej objętości nastawu są mało podatne na uszkodzenia ostrzami. Jak mieszam pływającą po wierzchu warstwę gruch, to rozdrabnianie idzie fest bo uciekać nie mogą w ścisku, ale po 10 s. jak już całe wiadro wiruje, to efekty maleją kilkakrotnie...
Gdybym je rozdrobnił po odsączeniu, to problemu by nie było, ale nie chce mi się babrać z tym nastawem. :P
Poniżej zdjęcia ostrzy.

Mieszadło po ostrzeniu.jpg


Mieszadło po ostrzeniu1.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

cafekot
200
Posty: 226
Rejestracja: sobota, 15 sie 2009, 14:34
Krótko o sobie: Piwo, wino, psota, ser, chlebek - a przede wszystkim las.
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: cafekot » sobota, 17 paź 2009, 15:48

Wiem że, na forum popularny jest sposób miksowania owoców – ja jestem jednak zwolennikiem metody zwanej prze zemnie ,,cud osmoza” : owoce np. śliwki dryluję (rozdzielenie na pół) i przesypuję cukrem tak aby owoce były dokładnie oblepione białym pyłem.
Mieszanina ta puszcza sok i mieszam to energicznie raz dziennie i tak tydzień trwają te manewry, gdy powstanie gęsty kompocik przelewam wszystko (razem z owocami) do butla uzupełniam wodą i zaszczepiam drożdżakami - taki oto mam sposób, który daje bardzo aromatyczne nastawy.

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: Kucyk » sobota, 17 paź 2009, 17:17

W kwestii mieszadeł i wiertarek.

Moje zmagania z 300kg śliw dały mi pewne przemyślenia co do zastosowanych rozwiązań mieszarek. Otóż rozdrabnianie takich ilości wymaga zastosowania sprzętu o odpowiedniej mocy, w innym przypadku można polec na starcie dzierżąc w dłoni dymiącą wiertarkę...

Poniższa fotografia przedstawia sprzęt, o którym chciałbym pomówić.

Mieszarki.jpg


Do wstępnego rozbebłania śliwek potrzeba wiertarki szybkoobrotowej (3000 rpm) zaopatrzonej w mieszadło które nie będzie stawiało specjalnie dużych oporów wirując wśród całych owoców.
Przedstawiona na zdjęciu żółta wiertarka posiada moc 710W, co jest wystarczające do współpracy z mieszadłem śmigiełkowym tnącym i przedstawionym poniżej małym mieszadłem do ostrego kręcenia zawartości beki zwanym bełtająco-tnącym. Choć już z nim to po 5 minutach ciągłej pracy zaczyna być czuć izolację...

Technologia rozdrabniania przedstawia się następująco: mieszadło śmigiełkowe zatapiam na głębokość ok. 20cm w warstwie śliw i załączam obroty, po czym "pompuję" w górę i w dół (ale nie na boki) kilka minut, aż wytworzy się jama pełna śliwkowej brei. Teraz zakładam mieszadło bełtająco-tnące i znów pompuję zataczając powolutku coraz większe kręgi. W pewnym momencie, gdy będzie wystarczająco dużo pulpy, wytwarza się w masie ssanie i nagle śliwki znajdujące się na bokach zostają momentalnie uniesione i ciągnięte w wir pulpy. Tu tkwi pewne niebezpieczeństwo, gdyż rozruch zawartości całej beki trwa kilka sekund i wiąże się z mocnym przyhamowaniem wiertarki, co powoduje jej momentalne zagrzanie w przypadku upartego dalszego mieszania. Teraz znów do akcji wkraczam śmigiełkiem, zaś wiertarkę opieram o rant beki, blokuję spust i pozwalam popracować jej tak przez 10 minut zmieniając kilka razy pozycję.
I tak otrzymaliśmy gęstą pulpę śliwkową.

Mieszania nastawu w beczce dokonuję dużym, bełtającym mieszadłem do kleju założonym do wolnoobrotowej wiertarki budowlanej. Jej 1000 obrotów przy zastosowaniu mega-mieszadła w zupełności wystarcza do rozruszania całej beki że mało sos z niej nie wyskoczy. Próbowałem zastosować to mieszadło w małej wiertarce, ale po minucie smród z niej zaczął walić, poza tym obroty spadały tak, że chyba mieszadło wolniej wirowało niż przy zastosowaniu owej wiertarki kującej.

Jeśli chodzi o BHP, to obowiązkowo należy wiertarkę zaopatrzyć w dodatkowy uchwyt przy główce aby stabilnie i mocno trzymać ją obiema rękami, bo niektóre mieszadła potrafią paskudnie szarpać wiertarką, co może doprowadzić np. do przedziurawienia, bądź pokaleczenia ścian fermentora.

Jeszcze słowo o mieszadle śmigiełkowym. Idealne jest ono do chlastania w wiaderkach, bo nie powoduje takiego bryzgania zawartości jak inne. O swoich zmaganiach z nim pisałem tu: post10519.html#p10519 i w dalszych postach.

Jeszcze mieszadła w zbliżeniu.

Mieszadła.jpg


Wszystkim, którzy dotrwali do końca posta serdecznie dziękuję.

Kuc.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
أسامة بن لادن


mpi4
10
Posty: 18
Rejestracja: wtorek, 18 sie 2009, 19:08
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: każdy
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: mpi4 » niedziela, 25 paź 2009, 22:00

śliwki 12 kg w palcach przy drylowaniu się rozeszło. Dziś 40 kg gruszek sokowirówka.
Marek

Awatar użytkownika

Bubo-bubo
100
Posty: 113
Rejestracja: niedziela, 14 cze 2015, 12:08
Krótko o sobie: Abstynent hipokryta.
Ulubiony Alkohol: Etylowy
Status Alkoholowy: Psotnik
Lokalizacja: Dziupla
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: Bubo-bubo » czwartek, 28 lip 2016, 13:59

Wybaczcie że odkopuję, ale uznałem że to idealne miejsce na zadanie tego pytania.
Mianowicie czy przy takim rozdrabnianiu owoców należy pozbywać się szypułek, ogonków czy pestek? Czy wpłyną one negatywnie na smak destylatu?
Jestem pesymistycznym optymistą z realistycznymi poglądami.

Awatar użytkownika

Pretender
2500
Posty: 2988
Rejestracja: piątek, 11 lis 2011, 14:17
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: Centrum
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: Pretender » czwartek, 28 lip 2016, 14:20

Śmiało rozdrabniaj w całości. Ilość pesteczek czy też ogonków nie wpłynie negatywnie na smak destylatu.

Awatar użytkownika

Zygmunt
5000
Posty: 5259
Rejestracja: czwartek, 7 maja 2009, 11:55
Kontakt:
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: Zygmunt » czwartek, 28 lip 2016, 15:25

A mała ilość pestek wręcz pozytywnie. Do wiśni, czy sliwek zawsze dodaje pestki. Kiedyś robiłem to ostrożnie, teraz daję nawet 3/4 wydrylowanych.

www.destylatorymiedziane.pl


"Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją", "pracą w gorzelni" albo "dziadkiem bimbrownikiem"

Awatar użytkownika

Bubo-bubo
100
Posty: 113
Rejestracja: niedziela, 14 cze 2015, 12:08
Krótko o sobie: Abstynent hipokryta.
Ulubiony Alkohol: Etylowy
Status Alkoholowy: Psotnik
Lokalizacja: Dziupla
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: Bubo-bubo » czwartek, 28 lip 2016, 19:38

Dzięki. :D
Podbudowaliście mnie na duchu. Po przepuszczeniu w tym sezonie ponad 150kg pokrojonych jabłek przez przytępioną już sokowirówkę, widząc rosnącą ciągle stertę spadów na ogrodzie... aż strach pomyśleć że mogły wylądować w kompostowniku.
A co z pestkami ze śliwek? Mam coś al'a węgierkę u której pestki są bardo duże i stanowią ok. 30% owocu.
Jestem pesymistycznym optymistą z realistycznymi poglądami.


wawaldek11
1750
Posty: 1755
Rejestracja: niedziela, 14 lis 2010, 22:18
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem, który ma więcej radości z dawania niż z brania.
Ulubiony Alkohol: niepospolity i najlepiej bez banderolki; poszukiwania ciągle trwają...
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Puszcza Goleniowska
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: wawaldek11 » piątek, 29 lip 2016, 01:06

Śliwki fermentuję z pestkami, ale do gotowania (w płaszczu) odcedzam je przez specjalnie wykonane sito o oczku 8x8mm.
Robię tak od destylacji pierwszego nastawu mirabelkowego z pestkami - destylat jest ostry w smaku i mocno czuć pestki.
Pozdrawiam,
Waldek

Awatar użytkownika

lesgo58
3500
Posty: 3854
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Grudziądz
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: lesgo58 » piątek, 29 lip 2016, 06:54

Waldek mówi samą prawdę... :D
Niezłe efekty (dla wrażliwców na posmaki gorzko-migdałowe) przynosi sposób fermentacji zaczerpnięty od winiarzy. Czyli burzliwa w miazdze i cicha po odcedzeniu.

P.S. Wrzucę taki mały kamyczek. W zeszłym roku fermentowałem część nastawów w pełnej gęstwie i później to wszystko destylowałem. Destylowałem w dwóch etapach - odpęd na alembiku i destylacja doczyszczająca na półkowej. Zauważyłem jedną prawidłowość, która może okazać się zaletą. Zauważyłem, że w czasie destylacji na półkowej udało się oddzielić w sposób prawie idealny aromaty gorzko migdałowe. A to z tego powodu, że szły zawsze pod koniec. Może bym tego nie zauważył, ale zbierałem urobek do osobnych butelek. Taki sam efekt powtórzył się w nastawach śliwkowych, wiśniowych. Jak i w czasie destylacji owoców ponalewkowych. Być może przez przypadek "odkryłem" jeszcze jedną zaletę kolumny półkowej. Zauważył ktoś jeszcze taką "przypadłość"?

Awatar użytkownika

Bubo-bubo
100
Posty: 113
Rejestracja: niedziela, 14 cze 2015, 12:08
Krótko o sobie: Abstynent hipokryta.
Ulubiony Alkohol: Etylowy
Status Alkoholowy: Psotnik
Lokalizacja: Dziupla
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: Bubo-bubo » piątek, 29 lip 2016, 20:00

A te aromaty gorzko migdałowe to nie jest przypadkiem tzw. kwas pruski?
Zastanawiam się jak dużo czasu potrzeba aby wydostał się z pestek, a jeżeli są one jeszcze rozdrobnione takim mieszadłem?
Jestem pesymistycznym optymistą z realistycznymi poglądami.


wlodek1916
10
Posty: 11
Rejestracja: piątek, 29 lip 2016, 10:29
Krótko o sobie: Lubie to !
Ulubiony Alkohol: Alkohol
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: wlodek1916 » sobota, 30 lip 2016, 05:47

Ja robię to samo wiśnie z tego roku zasypałem cukrem w wiaderku około 7kg w każdym około 2 kg cukru (wymieszałem) odstawiłem na bok po około 2 tyg wyjmuje (owocowy kompot) i wrzucam do beczki z ciepłą wodą drożdże piekarnicze i stoi aż przestanie "pracować" i zrobi się klarowne. Wężyk 3/4 cala i jazda do KEG'a, żeby nie ruszyć mułu z dołu ani owoców z góry... Trunek wyborny :)


Wróć do „Nastawy owocowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość