Produkcja koniaku, brandy, śliwowicy, kalwadosu i innych nektarów które można uzyskać z owoców.
Awatar użytkownika

Pretender
2500
Posty: 2993
Rejestracja: piątek, 11 lis 2011, 14:17
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: Centrum
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: Pretender » sobota, 30 lip 2016, 07:14

Nastawu nie będziesz pił przecież. Rób i goń :-)


alembiki
Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!
Awatar użytkownika

radius
6000
Posty: 6272
Rejestracja: sobota, 23 paź 2010, 15:20
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Swój własny
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Polska południowa
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: radius » poniedziałek, 1 sie 2016, 06:25

Bubo-bubo pisze:A te aromaty gorzko migdałowe to nie jest przypadkiem tzw. kwas pruski?

Nie. To amigdalina. I chociaż jądra pestek zawierają śladowe ilości cyjanku to spokojnie możesz wpierdzielić kilka/kilkanaście dziennie bez szkody dla organizmu.
SPIRITUS FLAT UBI VULT


kwik44
1050
Posty: 1057
Rejestracja: niedziela, 29 wrz 2013, 10:17
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: kwik44 » poniedziałek, 1 sie 2016, 07:09

Ja gotuję na półkowej z pestkami i chyba 98/98,5 stopni w kotle to taka graniczna temperatura po której przechodzą do destylatu mniej chciane aromaty. Ni to gorzkie, ni to liściane, trudno to jednoznacznie opisać. Aczkolwiek ubiegłoroczne destylaty przeciągnięte z chytrości do 99 stopni zdążyły się całkiem fajnie ułożyć. Tylko gruszka trochę odstaje. W tym roku czereśnie skończyłem właśnie na ~98 i nie mam się o co do niej przyczepić :D A że ortodoks to jeszcze bardziej aromatyczna niż zeszłoroczna... Będzie śliwka w jesieni - sprawozdam ;)

Awatar użytkownika

lesgo58
4500
Posty: 4794
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Land Krzyżaków. Pogranicze Prus wschodnich.
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: lesgo58 » poniedziałek, 1 sie 2016, 07:31

@kwik44
Fajnie, że zaobserwowałeś podobne efekty o których pisałem wcześniej, oraz podzieliłeś się swoimi spostrzeżeniami. Mam na mysli zdolność "półkowej" do separacji poszczególnych aromatów. U mnie aromaty migdałowe pojawiły się już około 96*C (realne) w kotle. A odbiór końcówki do buteleczek 200ml pozwolił dokładniej zaobserwować jak zmieniał się stopień nasycenia aromatów. Z początku były to aromaty o miłym migdałku i lekkiej goryczy. Im dalej w las tym pojawiały się własnie te aromaty liściane, tzw. butwy. Buteleczek było 6. Do właściwego gonu dodałem pierwsze 2. I chyba przesadziłem. Na początku wydawało się wszystko OK. Jednak po pół roku aromaty te zaczynają dominować. Jest nad czym pracować. Czyli znaleźć ten "złoty środek".


kwik44
1050
Posty: 1057
Rejestracja: niedziela, 29 wrz 2013, 10:17
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: kwik44 » poniedziałek, 1 sie 2016, 09:11

Lesgo pytanie jak zamierzamy starzyć destylaty. Jeśli w beczce to tutaj dużo będziemy z czasem mieli wybaczone :-) Jeśli czyste - robią się powoli schody. Moje zeszłoroczne dojrzewają w kamionkach. I są na plus ale nawet kamionka nie poprawiła zepsutej łąckiej... Gruszka jak pisałem też trochę odstaje. Motyla noga :d naprawdę zaczynamy już walczyć o detaliki :-) Ja nastawiam się tego roku na śliwkę właśnie, wcześniej będzie trochę ałyczy, ale chyba jednak pestki do gotowania odcedzę. Pogotuję osobno część i dodam do nastawu wywar. Tak kiedyś ktoś tutaj radził ;) 96 stopni w kotle ma tę wadę, że ortodoksy wrą w okolicy 94/5...

Awatar użytkownika

lesgo58
4500
Posty: 4794
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Land Krzyżaków. Pogranicze Prus wschodnich.
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: lesgo58 » poniedziałek, 1 sie 2016, 10:12

Odezwałem się, bo wspomniałeś gotowanie na "półkowej". Napisałem moje spostrzeżenia , które pokrywają się z Twoimi. Przydatne mogą być przy destylatach zbożowych i tym podobnych.
Jednak chciałbym powtórzyć to co już nie raz pisałem. Owocówki (ortodoksy, czy tez trochę bardziej kombinowane) osobiście pędzę tylko na alembiku. W tym temacie - to moim zdaniem alembik wygrywa "w cuglach".
Na razie mam za małe doświadczenia co do pędzenia na "półkowej". Na "półkowej" potrzebuję jeszcze poćwiczyć odpowiednie techniki prowadzenia procesu. To co już zauważyłem to "półkowa" jednak bardziej sprawdza się do odpędzania maceratów owocowych, czy resztek ponalewkowych. Tutaj alembik przegrywa.


jpiwek
150
Posty: 197
Rejestracja: środa, 19 mar 2014, 12:43
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: jpiwek » poniedziałek, 1 sie 2016, 15:56

Zastanowaniam się nad półkową ale nie wiem własnie jak rozwiązać problem małe ilości.
To co już zauważyłem to "półkowa" jednak bardziej sprawdza się do odpędzania maceratów owocowych, czy resztek ponalewkowych.

Ja resztek po nalewkach mam tylko kilka litrów- 2 ,3 , czasem 5. Nie robie nalewek w wiadrach tylko w słoikach. Jak sobie z tym radzicie? Dolewacie spirytusu do uzywanych owoców czy po porstu destylujecie nieudane nelawki , a nie odpady?


kwik44
1050
Posty: 1057
Rejestracja: niedziela, 29 wrz 2013, 10:17
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: kwik44 » poniedziałek, 1 sie 2016, 16:35

jpiwek - jest to problem trudny i nie do końca rozwiązany. Ja zbieram nieudane nalewki, owoce ponalewkowe przed- i pogony. Jak tego wszystkiego uzbiera się na jakiś sensowny wsad to rektyfikuję i spirytus traktuję jako surówkę z 2,5. Ostatnio na półkowej destylowałem 15kg czereśni - dało się bez problemu. Miałem ok. 250ml przedgonu, 0,8l super serca. Pogonu nie chciało mi się zbierać.

Odnośnie alembiku - nie mam surowca na razie do wypróbowania. Metoda destylacji na półkowej, którą opisałem, sprawdza się jednak dość dobrze. Czereśnia z ortodoksa jest wspaniała. Jak poleży będzie jeszcze lepsza. Nic, może będzie trochę ałyczy niedługo to wypróbuję to co na zdjęciu poniżej ;) Nie wiem czy nie trochę za mały jak na alembik ale najwyżej będę wolniej destylował 8-)
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika

lesgo58
4500
Posty: 4794
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Land Krzyżaków. Pogranicze Prus wschodnich.
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: lesgo58 » poniedziałek, 1 sie 2016, 18:34

kwik44 pisze: ...Ostatnio na półkowej destylowałem 15kg czereśni - dało się bez problemu...

Nie chciałbym żebyś mnie źle zrozumiał. Nie twierdzę, że na półkowej nie wyjdzie destylacja owocówek. Z obydwu destylatorów otrzymuję zacne trunki.
Jest jednak zasadnicza różnica w destylatach otrzymanych na obydwu destylatorach. Te z alembika są tak jakby "pełniejsze" - bardziej owocowe. Dlatego jak na razie preferuje te otrzymane z alembika.
Być może wynika to po prostu ze sposobu w jaki destyluję na "półkowej". Jestem dopiero na początku zabawy. :D


kwik44
1050
Posty: 1057
Rejestracja: niedziela, 29 wrz 2013, 10:17
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: kwik44 » poniedziałek, 1 sie 2016, 19:43

A to akurat nie był komentarz to twojego posta ;) Ale jestem świadom, że półkowa zabierze/uśredni część aromatów. Szkoci jednak uparcie stosują alembiki. Gdzieś wyczytałem, że to mniej więcej odpowiada 2 i półkrotnej destylacji prostej. Nie wiem też na ilu półkach ty destylowałeś - ja uparcie trzymam się jak na razie trzech. Do tego u mnie poziom cieczy na półkach jest niski, na początku nieliczne bąble, jak temperatura w kotle przekroczy 96 stopni to masymalnie 1-1,5cm, destyluję szybko bo zwykle z mocą ~2,8kW. Na ~40litrowy nastaw schodzi mi całościowo około 3,5-4 godzin, rozgrzewam 6kW. Ostatni rum to mniej więcej 0,8l przedgonu, 4l serca i 5l pogonów. Kombinuję jak koń pod górkę, żeby maksymalnie zbliżyć się do alembiku ale przy okazji "oszukać" system i przemycić/poprawić destylat buforami w postaci półek ;). Do tego jakiś wybór widełek temperatury, który ma wpływ na końcowy %. Wspomniany rum w zakresie 88-92 dał 64%. Zaworek precyzyjny pozwala na niemal dowolne ustawianie żądanego %... Z tego dostaję destylat zdatny do picia niemalże od razu. Półkowa to też "łatwy" sposób na wyciągnięcie większej ilości destylatu z małych nastawów/zacierów, jak wspomniane czereśnie.

Nie wiem, może te 3 półki to już za dużo. Może trzeba zejść do dwóch? Ale bijemy się już o jakieś malutkie detale. Dlatego napisałem w swoim temacie, że jestem na tyle zadowolony, że nie chce mi się już dalej kombinować. Nie ma aż tak znaczącej różnicy albo moje kubki smakowe głębiej w smak nie sięgają. Zawsze mam też na uwadze, że destylacja to tylko znaczący ale jednak ułamek całego procesu tworzenia trunku. Ciągłą niewiadomą jest proces starzenia. Wiemy właściwie, że niewiele wiemy. Czy to o starzeniu w beczkach, czy w szkle czy w kamionkach. Jaka temperatura, wilgotność, z czego piwniczka/schowek, jaki korek, co obok leży, jak często otwierany gąsiorek, ile w nim płynu, jak często mieszamy z powietrzem destylat ... Tej wiedzy mi brakuje :(

Awatar użytkownika

lesgo58
4500
Posty: 4794
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Land Krzyżaków. Pogranicze Prus wschodnich.
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: lesgo58 » poniedziałek, 1 sie 2016, 20:14

kwik44 pisze:...jak często otwierany gąsiorek, ile w nim płynu, jak często mieszamy z powietrzem destylat ... Tej wiedzy mi brakuje :(

I chyba nie tylko Tobie brakuje tej wiedzy. Mogę Ci podpowiedzieć jedną rzecz. To co zauważyłem u siebie. Jak zwykle przez przypadek. Głownie starałem się "starzeć" trunek poprzez otwieranie od czasu do czasu słoiki - celem napowietrzania. Jednak zachowały sie też słoiki "zapomniane", które napowietrzyłem tylko na początku (dając na samym początku oddychać destylatowi przez 3 dni ). Później z jakiegoś powodu zapomniałem o tych destylatach. Gdy je "odkryłem" i posmakowałem (chyba po 2 latach) to ze zdziwieniem i zaskoczeniem zauważyłem że próbowany destylat był jakby pełniejszy. Miał więcej słodyczy.Były wyczuwalne też delikatne nuty przedgonowe. Jednak nie przeszkadzające. A jestem bardzo uczulony na przedgony. Powiedziałbym takie typowe. Oczywiście jest to opis rzeczy która zdażyła się przypadkowo. Jednak warto zastanowić się nad intensywnością napowietrzania.
Zauważyłem jeszcze jedną właściwość in minus. Moja śliwowica i gruszkowica po 3 latach tak jakby traciły. To były destylaty regularnie napowietrzanych. Zaczęły się uwypuklać posmaki (zbyt intensywne) taninowe, goryczkowe. Trącące o gałęzie, liście. Myślę, że wynikające z błędów destylacyjnych. Może ze zbytniego przeciągnięcia. Tak jak już pisałem wcześniej - pod koniec zaczynają unosić się aromaty odpowiadające własnie za te doznania.
Pytań wiele. Do gotowego trunku droga daleka, a czasu coraz mniej. Mam garaż i piwniczkę zastawioną dziesiątkami słoi i słoików z różnymi próbkami. Trochę zaczynam się gubić. :D Zwłaszcza, że co jakiś czas wchodzę w posiadanie nowego sprzętu.
Francuzi jednak pocieszają, że najgorsze jest pierwsze 200 lat.

P.S. Z naszej dyskusji zrobił się przez przypadek potężny OT. Przepraszam założyciela tematu.


kwik44
1050
Posty: 1057
Rejestracja: niedziela, 29 wrz 2013, 10:17
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: kwik44 » wtorek, 2 sie 2016, 08:56

Dzięki Lesgo. To cenne obserwacje. Ja w sumie rzadko napowietrzam - jak sobie przypomnę. Ale damy nie są szczelnie zamknięte z obawy przed zmianami temperatury (trzymam na poddaszu), korek jest luźno położony. Niestety i u mnie regalik się był zapełnił bo poszalałem rok temu i muszę "klepać biedę" z powodu braku miejsca :D

OT faktycznie, przepraszam i ja ale cóż poradzić jak właśnie "przy okazji" mamy dużo skojarzeń? No i co gorsza, mało kto ma półkową, a jeszcze mniej osób chce dzielić się efektami swoich zabaw? U mnie ewolucja jakoś tak b. szybko zboczyła ze ścieżki spirytus/nalewki do owocówki/zbożówki...

Awatar użytkownika

seneka
550
Posty: 568
Rejestracja: sobota, 16 sie 2014, 13:47
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: seneka » sobota, 3 gru 2016, 12:24

Apropo rozdrabniania owoców od poniedziałku 05-12 w Biedronce będzie dostępna w ofercie wolnoobrotowa wyciskarka do soków. Mam ją od tamtego sezonu. Tuż po zakupie porównywałem z taką za 2 tysie bo brat ma. I powiem szczerze nie było różnicy a porównywaliśmy w jednym czasie i na tych samych owocach. Cena 249 wiec super bo ja płaciłem cos powyżej 270. :D
ZAISTE WÓDKA POTĘŻNA JEST...ALE BIMBER WIĘKSZĄ MOCĄ WŁADA

Awatar użytkownika

defacto
1200
Posty: 1211
Rejestracja: sobota, 20 sie 2016, 05:45
Krótko o sobie: "Wszyscyśmy z płócien Rembrandta: To tylko kwestia światła"
Lokalizacja: ⚒️ Górny Śląsk
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: defacto » sobota, 4 sie 2018, 16:46

Witam.
Mam mały problem.
Do rozdrobnienia śliwek użyłem nowego mieszadła ocynk na wiertarkę. Wcześniej wymyte i wyparzone etc. Do śliwek dodałem ok.3l wody o temperaturze ok.80st.C i po 2kg cukru do każdego z nastawów. Po ok6-7 minutach mieszania, śliweczki w 1wszym nastawie, ładnie się rozciapały ale mieszadło straciło połysk i zmatowiało. Po prostu wytarło się w tym nastawie.
Pytanie:
Czy zasilić mumina tym nastawem, czy jeszcze nada się do dalszej obróbki?
Z góry dziękuję za pomoc. Pozdrawiam
Sorka ze ten edit
Ostatnio zmieniony sobota, 4 sie 2018, 17:39 przez defacto, łącznie zmieniany 2 razy.
Nie produkuję, nie sprzedaję - tworzę. Jestem artystą :czytaj:


kwik44
1050
Posty: 1057
Rejestracja: niedziela, 29 wrz 2013, 10:17
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: kwik44 » sobota, 4 sie 2018, 17:02

Możesz mi te śliwki sprezentować :D Przyjmę ;) A tak na poważnie - nie wariujmy. Większość z nas na rury ocynkowane w domu i żyjemy. Nawet jeśli trochę tego Zn do śliwek przeszło to nie zabije. Gorzej byłoby gdyby nastaw leżał w ocynkowanym garnku. Wtedy Zn przejdzie do nastawu i będzie wyczuwalny w smaku. Lat temu 25 też taki błąd raz popełniłem, dostałem wprawdzie od współbiesiadników małą zjebkę na początku, ale później nikt nie wybrzydzał...

Awatar użytkownika

lesgo58
4500
Posty: 4794
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Land Krzyżaków. Pogranicze Prus wschodnich.
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: lesgo58 » wtorek, 7 sie 2018, 05:45

@defacto
Co do mieszadła to się nie przejmuj. Zdarzyło się. I kropka....Nic się wielkiego nie stało.
Gdybym Ci wyliczył jakie ilości trucizn codziennie wdychasz i konsumujesz ze śmieciowym jedzeniem które kupujesz w marketach tobyś na samą myśl padł od razu trupem.
Mamy to szczęście że organizm ma dużą zdolność do samooczyszczania i przeciwdziałania szkodliwym skutkom zażywania trucizn. Oczywiście w ramach pewnych granic.
Tak na marginesie - alkohol etylowy to tez trucizna...
Tak, że nastawiaj, pędź ciesz się z wyników i spożywaj w odpowiednich ilościach a dożyjesz aż do śmierci. :D :punk:

Awatar użytkownika

defacto
1200
Posty: 1211
Rejestracja: sobota, 20 sie 2016, 05:45
Krótko o sobie: "Wszyscyśmy z płócien Rembrandta: To tylko kwestia światła"
Lokalizacja: ⚒️ Górny Śląsk
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: defacto » wtorek, 7 sie 2018, 06:04

Dziękuję Wam.
Nie mam więcej pytań w tym temacie. :ok:
Nie produkuję, nie sprzedaję - tworzę. Jestem artystą :czytaj:

Awatar użytkownika

Adaszcz31
200
Posty: 226
Rejestracja: piątek, 16 mar 2018, 10:49
Krótko o sobie: Nie ma nic piękniejszego niż realizować i spełniać marzenia
Ulubiony Alkohol: Rakija, Burbon....
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Załączniki
Re: Mechaniczne rozdrabnianie owoców.

Postautor: Adaszcz31 » czwartek, 9 sie 2018, 11:02

Ja swoje mieszadło zmodyfikowałem przez wycięcie części tak aby lżej pracowało i miało więcej krawędzi natarcia pod odpowiednim kątem. Przygotowane w pośpiechu i nie jest mocno naostrzone ale świetnie zdało egzamin. Oczywiście trochę zaśniedziało od soku ze śliwek.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.


Wróć do „Nastawy owocowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość