Witajcie! Jako, że przy "budowie" wina gronowego zostaje nam zawsze kilka kg odpadu, postanowiłem je w tym roku przeznaczyć na coś innego niż zasilenie sieci kanalizacyjnej, czy kompostu. Spakowałem więc plecak, kupiłem bilety lotnicze za zeta i poleciałem uczyć się techniki produkcji grappy do naszych południowych przyjaciół.... No cóż, nie do końca tak- skupiłem się na poznawaniu internetowym;)
Co nam będzie potrzebne?
- Winogrona (albo wino, z którego jeszcze nie oddzieliliśmy miazgi owocowej) - Cukier - Drożdże
Co robimy? Proste, nastawiamy sobie wino- bierzemy kiść "kulecek", gnieciemy w łapie do wiadra, zapodajemy wodę i cukier i czekamy. Staramy się usunąć tylko zgniłe winogronka i liście, łodyżki i ałązki spokojnie mogą sobie pływać.
Po tygodniu odlewamy "rzadkie", a gęste...
...no i tu zaczyna się produkcja grappy, a kończy produkcja wina. Wino zostawiamy na kilka tygodni, a nasze wytłoczynki dobrze odciskamy np. na durszlaku.
Do gęstego dodajemy znowu cukier i drożdże.
Możemy dodać trochę wody. Ja na 4l (objętościowo) wytłoczyn sypałem 0,5kg cukru i jakiś litr wody. Owoce mają na sobie jescze drożdże z wina, więc teoretycznie nie musimy nic dosypywać. W praktyce warto dodać łyżkę startera. Jak ktoś wpadł na pomysł robienia wina na dzikusach, to od razu może sypnąć nawet trzy łyżki. Kiedy nasze owocki przestaną "pracować" wrzucamy całość do kotła. Mój keg ma grzałki, ale uznałem, że owoce i tak wypłyną i nic się nie przypali. Okazało się, ze miałem rację
Teraz zabieramy zbiornik do Czech, by tam, nie łamiąc prawa przedestylować sobie naszą grappę. Zamiast Czech można wybrać dowolny inny- bardziej cywilizowany gorzelniczo od naszego- kraj.
Gotujemy oczywiście na pot-stillu, ja poszedłem kompletnie po bandzie- metodą "tradycyjnie włoską"- sam kocioł i chłodnica, bez deflegmatora itp. Niestety- to czuć. Polecam zastosować chociaż mały katalizator miedziany, bo jajo jest wyczuwalne.
Odbieramy odpowiednią ilość grappy (mi wyszedł niecały litr z 15l pulpy owocowo-cukrowej) i myjemy beczkę. Inspekcja żarówką potwierdza wcześniejsze przypuszczenia o tym, ze nic się nie przypala:)
Teraz obowiązkowa jest druga destylacja, ale muszę znaleźć mniejszy kociołek, bo w kegu taką małą ilością nie uda mi się przykryć grzałek...
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Ta reklama jest widoczna tylko dla niezalogowanych użytkowników forum. Zaloguj
Drożdże T Vodka Star T Vodka Star używany jest specjalny rodzaj drożdży, który zmniejsza ilość niepożądanych produktów fermentacji. Otrzymany alkohol jest łagodny i delikatny w smaku, bez nieprzyjemnych zapachów.
Cena: 9,20 zł
Ja zrobiłem parę dni temu tak, że z 60 kg. winogron zastartowałem wino w beczkach, po tygodniu odcisnąłem wino na prasie a wytłoki (półtorej wiaderka, jakieś może z 10 litrów) powędrowało do beczki. Miały iśc na kompost, ale jak otworzyłem beczkę, to zobaczyłem, jak fajnie dalej sobie fermentowały. Żal mi się zrobiło tych drożdży, bo mogły jeszcze pożyć, więc je dokarmiłem 20-ma litrami wody i 4 kg cukru. I stoją sobie od niedzieli w beczce w piwnicy i imprezują. Na koniec zamierzam je odcedzić, wycisnąć w prasie jeszcze raz i... do kotła. Poleci przez deflegmator. Oczywiście, do Czech mam niezbyt daleko, da rade w dzień obrócić i jeszcze zrobić swoje w międzyczasie. Szlag mnie trochę trafia od tej Rzeczypospolitej Etosowo - Solidarnościowo - Kaczyńsko - Tuskowej. Takie Pepiki mogą sobie pędzić i uprawiać zielsko a u nas? Godzina policyjna od północy do 24-tej zero-zero. Jak mi sąsiad opowiada, to za Niemca w Polsce tez nie wolno było nic destylować. Pytanie: pod jaką znowu cholerna okupacją jesteśmy?
A żeby było z "jajem", to kiedys wypsociłem śliwki tak zajeżdżające. I nic nie robiłem, odleżakowały się do następnego psocenia 2 tygodnie w zamkniętym kegu i jajo sobie poszło precz.
______________________________________________________________________ ポーランド語が書けますちょっと。 得意は満月の仕業の酒です。 Spécialité: Chateau de Garage, serie: La Lune Pleine Lux Lunae luceat nos! Disclaimer: Moje uczestnictwo w tym forum ma charakter czysto edukacyjno poznawczy.
Prawdę mówiąc, to nie wiem, czy w ogóle jest sens to puszczać drugi raz. Bo z flaszki zrobi się flaszeczka... Może bardziej opłaca się dodać dębu, gałązkę winorosli i zapomnieć o tym na rok?
Ktoś ma doświadczenia w tym temacie?
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Sąsiad puszczał tylko raz. Ale procedura skórek winogrona była inna od twojej. Dodaj dębu, i zapomnij o flaszce! To co piłem u sąsiada miało dobrych lat w beczce dębowej i było zaje..ste.
To co ledwo wychodzi z destylatora, to ma specyficzny zapach, miałem wrażenie że śmierdzi gazem, a smak trochę inny od naszych nastawuw.
______________________________________________________________________ ...Dobro piszą na wodzie, zło ryją w kamieniu... Jeśli coś się powtarza to przestaje być zbiegiem okoliczności...Diabeł kocha ignorantów...
Czy drugi raz to zależy jaki procent uzyskałeś ale jeśli powyżej 90 to bym nic ie robił poza rozcieńczeniem i dodaniem dębu a także odstawieniem na rok choć nie daleko po przepisy mówią, że powinno się to co jakiś czas napowietrzać. Dobrze jest postawić na trochę w cieplejszym miejscu szybciej łapie posmaki dębowe.
______________________________________________________________________ "Jeżeli w ogóle warto coś robić, to warto to robić dobrze" - Albert Einstein
Oj tam, jak postępować z destylatami to ja generalnie wiem Chodzi mi bardziej o wskazówki stricte odnośnie grappy- dawać gałązkę winorośli z kilkoma owocami do flaszki czy nie, wrzucać liść winorośli czy nie itp. Nie wyszło tego tyle, żeby móc eksperymentować- około litra 65% (plus niewielki przedgon i sporo pogonu, który dolałem dzisiaj do cukrówki).
Nie mam problemu, żeby to zostawić na półce choćby i na parę lat- pić co mam:) Robiłem w formie ciekawostki. Jak się nie przyjmie, to przynajmniej wytłoczyny nie poszły na marne i doda się do któregoś tam gotowania
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Ja robiłem podobnie do Ciebie, dałem więcej wody i cukru (około 15L pulpy + 6kg cukru i woda do pełna 30L fermentora). Po destylacji dwukrotnej nie zauważyłem różnicy między destylatem z moszczu a z wytłoczyn, tzn. oba były rewelacyjne . Część poszła leżakować z dębem a większa część jak przystało na rakię pozostała biała. Pierwszę słyszę, żeby Włosi zaprawiali to liśćmi winogron . Jak już to zioła ale to wtedy nie grappa a travarica
______________________________________________________________________ "Cywilizacja narodziła się wraz z odkryciem fermentacji" - William Faulkner
Witajcie po dłuższej przerwie Również pochwalę się jak zrobiłem swoją grappę. Otóż otrzymałem od szwagra ok.5 kg wytłoczyn winogronowych z prasy. Były suche prawie jak pieprz Do tego dolałem 5 litrów wody z 2 kg cukru i zaszczepiłem drożdżami Enartis do win białych. Po 5 dniach dolałem jeszcze 2 litry wody z 1 kg cukru i po następnych 2 tygodniach nastaw zakończył fermentację. Otrzymałem z tego 1,5 litra destylatu 65% i 1 litr pogonów do kolejnego przerobu (bez pomaru mocy) Po rozcieńczeniu do 45% i próbie organoleptycznej stwierdzam co następuje - warto było Grappa, rakija czy co kto woli - paluszki lizać
______________________________________________________________________ SPIRITUS FLAT UBI VULT
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników