Genever na ziołach absyntowych

Pomysły na poprawę smaku bimbru, przepisy smakowe, domowe sposoby na wyrób markowych wódek...

Autor tematu
Fiflak
450
Posty: 468
Rejestracja: wtorek, 27 wrz 2011, 11:37
Krótko o sobie: Spokojny i uczynny ze mnie chłop.
Ulubiony Alkohol: łiskacz domowy
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: Wschodnie Mazowsze
Podziękował: 12 razy
Otrzymał podziękowanie: 76 razy

Post autor: Fiflak »

Planuję dziś nastawić kolejny macerat. Genever urzekł mnie do tego stopnia, iż postanowiłem sporządzić kolejną porcję. Żeby zaeksperymentować w swoim, deko szalonym stylu, połączę w jednym trunku różne bimbry. Tzn. absynt z geneverem. Chodzi mi o to, że etanol będzie geneverowy, natomiast zioła absyntowe.
Zaliczam się do zwolenników wyrobów słodowych, z tego powodu zielsko zostanie zalane mocnym bimbrem ze słodu żytniego. Jednokrotne pędzenie zaowocowało złożonym bukietem smaków i aromatów. Zapowiada się zatem coś charakternego.
Powstawanie tego, jakże oryginalnego, samogonu, będę, na bieżąco, referował w niniejszym wątku. Co sądzicie o takim kierunku w domowym gorzelnictwie? Idzie mi o owe napitki hybrydowe. Na razie moje wnioskowanie opiera się jedynie na porównaniu z wyrobem cocktaili. Skoro można mieszać gotowe alkohole z innymi składnikami, także z innymi napojami procentowymi, to wartościowe produkty powinno się uzyskać też przez łączenie produkcji dwóch destylatów. Efekty moich poczynań pokażą mi, czy rozumowałem słusznie.

Autor tematu
Fiflak
450
Posty: 468
Rejestracja: wtorek, 27 wrz 2011, 11:37
Krótko o sobie: Spokojny i uczynny ze mnie chłop.
Ulubiony Alkohol: łiskacz domowy
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: Wschodnie Mazowsze
Podziękował: 12 razy
Otrzymał podziękowanie: 76 razy
Re: Genever na ziołach absyntowych

Post autor: Fiflak »

Zamierzam zamieszczać kolejne posty, zamiast edytowania pierwszego, bowiem w każdym wpisie chciałbym poruszyć inny aspekt tworzenia trunku. Wczoraj nastawiłem część, że tak powiem, destylacyjną. Tzn. macerat, który przepędzę po, jeszcze nie wiem ilu, dniach nabierania smaku. Zielsko wsypałem do papierowych filtrów herbacianych. Finum w rozmiarze XL, jeżeli już trzymać się szczegółów procedury. Chcę sprawdzić, jak ten smerfny wynalazek sprawdzi się w domowym bimbrownictwie. Gdyby pomysł wypalił, czyt. torebki się nie rozlecą, to wielce ułatwią mi, nomen omen, filtrację przed destylacją. Po prostu wyciągnę filtry z samogonu i uzyskam absynt na puszce ginowej. Moc słodowej starki, że się tak wyrażę, nalewkowa. Wynosi 70% i wsad o takiej mocy, czyli bez rozcieńczania, planuję przegotować.
Awatar użytkownika

Skir
1550
Posty: 1552
Rejestracja: poniedziałek, 15 lip 2019, 08:38
Podziękował: 211 razy
Otrzymał podziękowanie: 355 razy
Re: Genever na ziołach absyntowych

Post autor: Skir »

@Fiflak daj szczegółowe dane dotyczące składu maceratu.
Też lubię eksperymenty, właśnie w słojach macerują się zioła z ogrodu (majowe piołun, melisa i tymianek) z dodatkiem imbiru i jałowca na bazie spirytusu z kukurydzy (wiem, wiem co za rozrzutność - spox: "pogony" pozostałe po półkowej rektyfikuję na kolumnie z wypełnieniem, stąd spirytus z qq).
I love the smell of bimber in the morning.

Autor tematu
Fiflak
450
Posty: 468
Rejestracja: wtorek, 27 wrz 2011, 11:37
Krótko o sobie: Spokojny i uczynny ze mnie chłop.
Ulubiony Alkohol: łiskacz domowy
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: Wschodnie Mazowsze
Podziękował: 12 razy
Otrzymał podziękowanie: 76 razy
Re: Genever na ziołach absyntowych

Post autor: Fiflak »

Gotowca kupiłem tam:
https://www.magicznyogrod.pl/mieszanka_ziol_absynt.html
Proporcja wynosi litr starki, na torebkę ziół. Zapodałem 4 litry samogonu, żeby posiadać przyzwoitą ilość do, że tak powiem, testowania wśród znajomych. Doświadczenie życiowe nauczyło mnie, iż zawsze nie doceniam ich konsumpcyjnych możliwości, że o własnych nie wspomnę. Przemyśliwam o destylacji hybrydowej, czyli umieszczeniu zielska w puszce. Tym sposobem, w jednym pędzeniu, zmieszczę dwa procesy. Absynt zawierałby wówczas zarówno substancje z maceratu, jak i lotne, z botaników potraktowanych starkowymi oparami. Złożoność napitku powinna na takim myku zyskać. Ginowy eksperyment uświadomił mnie, iż część substancji da się wycisnąć z zielska jedynie, że tak powiem, na ciepło. Podobnie jak kawa, herbata, czy yerba mate. Macerowane na zimno dają zdecydowanie inny profil smakowy i zapachowy, w porównaniu z napojami zaparzanymi odpowiednio gorącą wodą.
Tradycyjnie absynt produkuje się z przedestylowania samego maceratu. Wydumałem sobie złamanie tej zasady, ponieważ dążę do wytworzenia maksymalnie charakternej ziołowej gorzały. Czy, waszym zdaniem, rozumuję słusznie? Może warto by zrobić porównanie;
Jeden absynt klasyczny, a drugi w wersji turbo, czyt. botaniki w koszyku?
Jak widać wariantów do wyboru nie brakuje. To właśnie uwielbiam w bimbrownictwie. To przygoda, na którą życia nie wystarczy, więc znudzić się nie może.
Awatar użytkownika

Doody
3500
Posty: 3868
Rejestracja: czwartek, 20 paź 2016, 20:04
Krótko o sobie: Degustator z powołania :-)
Ulubiony Alkohol: DIY
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Lokalizacja: południowa Wielkopolska
Podziękował: 284 razy
Otrzymał podziękowanie: 466 razy
Re: Genever na ziołach absyntowych

Post autor: Doody »

Koniecznie opisz wrażenia z tej gotowej mieszanki. Zapowiada się nieźle.
Pozdrawiam
Darek
Awatar użytkownika

rozrywek
4500
Posty: 4941
Rejestracja: niedziela, 25 kwie 2010, 09:02
Krótko o sobie: lubię cos sposocić, a potem to wypić( w doborowym towarzystwie)
Ulubiony Alkohol: Chivas Regal, dobra psotka, czasem mineralka gazowana
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Podziękował: 561 razy
Otrzymał podziękowanie: 848 razy
Re: Genever na ziołach absyntowych

Post autor: rozrywek »

Wszystko fajnie i pieknie.
Każdy z nas kibicuje eksperymentom i poznawaniem nowego.
Tylko alko musi być naprawdę dobre.
Jeszcze nie tak dawno szlachta, Arystokracja nawet zamiast się myć to się perfumowała.
Ładny garnitur a pod peruką wszy.
Nawet nie myślę o tym co się działo pod spódnicami tych panien z dobrego domu.
Jaskiniowcy byli higieniczniejsi.

Zadbaj o dobre alko. Nie z pierwszego gonu.
Dobra baza to podstawa. A potem kombinuj z ziołami. Tu masz pole do popisu i nie zbadane tereny.
Szukasz Atlantydy? A szukaj do woli.
Wypływajbi na ocean kajakiem. Tylko aby on dziurawy nie był.
Tak jak ten bimber. Aby był dobry bo inaczej to szkoda tych ziół.
pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............

Autor tematu
Fiflak
450
Posty: 468
Rejestracja: wtorek, 27 wrz 2011, 11:37
Krótko o sobie: Spokojny i uczynny ze mnie chłop.
Ulubiony Alkohol: łiskacz domowy
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: Wschodnie Mazowsze
Podziękował: 12 razy
Otrzymał podziękowanie: 76 razy
Re: Genever na ziołach absyntowych

Post autor: Fiflak »

Spotkałem się z krytyką mojego postępowania odnośnie kompozycji składu geneveru. Tzn. tego, że do redestylacji przeznaczam trunek godzien beczki, czyli starkę. Sądzę, iż pozostanę przy swoim zdaniu i nadal, jeśli wypędzę kolejne genevery, będą one otrzymywane obecną metodą. Trunki pełnosłodowe, nawet po kolejnym przepędzeniu, wnoszą swoją charakterystyczną, mówiąc językiem winiarzy, strukturę do gotowego napoju. Jako łiskożłop gustuję w takowych aromatach. Dlatego nie uważam geneverów, w których alkohol pochodzi jedynie ze słodu za marnotrawstwo, czy dziwactwo. Wręcz przeciwnie;
Im większa zawartość procentowa słodowanego ziarna w zasypie, tym lepiej. Jeżeli trzymać się najstarszych procedur, czyt. etanol żytni, lub jęczmienny, wówczas, według mnie, należy użyć słodu z tych zbóż. Wyjątek od powyższej reguły stanowi samogon na bazie burbona, lecz obecnie niczego w tym gatunku gotować nie zamierzam. Genever, w wersji klasycznej, ewidentnie mnie zafascynował i chcę nieco poeksperymentować z różnymi mieszankami ziołowymi. Zakładając sukces moich planów;
Absynt ma stanowić początek, nie zaś cel drogi.

Autor tematu
Fiflak
450
Posty: 468
Rejestracja: wtorek, 27 wrz 2011, 11:37
Krótko o sobie: Spokojny i uczynny ze mnie chłop.
Ulubiony Alkohol: łiskacz domowy
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: Wschodnie Mazowsze
Podziękował: 12 razy
Otrzymał podziękowanie: 76 razy
Re: Genever na ziołach absyntowych

Post autor: Fiflak »

Od tygodnia absynt leżakuje z mieszanką zabarwiającą. Już mi zielono, że tak powiem, ale jeszcze tydzień poczekam, aby kolor uwydatnić. Samą destylację przeprowadziłem metodą łączoną. Tzn. filtry z botanikami umieściłem w ginówce. Wynik zaskoczył mnie pozytywnie, bowiem swoje akcenty wniósł macerat, lecz dodatkowo wyciągnąłem substancje lotne, pozyskiwane gorącymi oparami. Grzałem na tyle małą mocą, żeby samogon kapał, zamiast cieknąć strumykiem. Zatem, puki co, eksperyment odbywa się zgodnie z założeniami. Kolejne meldunki złożę, gdy zakończę zabarwianie trunku.

Autor tematu
Fiflak
450
Posty: 468
Rejestracja: wtorek, 27 wrz 2011, 11:37
Krótko o sobie: Spokojny i uczynny ze mnie chłop.
Ulubiony Alkohol: łiskacz domowy
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: Wschodnie Mazowsze
Podziękował: 12 razy
Otrzymał podziękowanie: 76 razy
Re: Genever na ziołach absyntowych

Post autor: Fiflak »

Odkopuję wątek niejako z poczucia obowiązku. Samogon już dawno wypity, lecz wypada zdać relację z eksperymentu, nawet po tak długim milczeniu.
Napitek o mocy 40% odznaczał się intensywnym aromatem, oraz smakiem kojarzącym się z ziołową herbatą, że tak powiem, zaparzoną z podwójnej dawki botaników. Częstowani byli zgodni, iż zielony kolor doskonale oddaje profil trunku. Właśnie tą ziołowość zapamiętałem jako wyznacznik tamtego absyntowego geneweru. Nie żałuję, ale powtarzać nie zamierzam.
Generalnie, skoro już nic nie zostało, produkt należy uznać za udany. Jednak dalsze doświadczenia z geneverem planuję już bardziej klasycznie, czyli zioła ginowe, bowiem absyntowe są zbytnio charakterystyczne. Tzn. przykrywają smak alkoholu, a on, w przypadku geneveru, także odgrywa istotną rolę.
Niniejszym uznaję cały eksperyment za zakończony. Dalsze ewentualne poczynania absyntowe zreferuję w dedykowanym temu specjałowi wątku:
https://alkohole-domowe.com/forum/topic121.html
O swojskim genewerze, przez w pisanym, bo wypędzonym po naszemu, także chętnie porozmawiam w temacie o tym bimbrze traktującym. Jeśli nikt dyskusji nie rozpocznie, będę musiał znów pierwszy rozmowę zagaić, ale nie zabiorę głosu, zanim czegoś nie sporządzę.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Przepisy smakowe”