Podstawowe uwagi, spostrzeżenia i pomysły dotyczące procesu.

Autor tematu
Adept999
30
Posty: 49
Rejestracja: środa, 3 wrz 2008, 20:32
Załączniki
Termometr - przyjaciel psotnika - jak go zrozumieć.

Postautor: Adept999 » środa, 1 paź 2008, 20:23

Pójde o krok dalej ;) . Jak dawać sobie rade bez termometru? :P Czyli na co patrzeć np na częstotliwość kapania itd
Praktykuję sztukę bimbrownictwa ;)

 Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!
Awatar użytkownika

Juliusz
1050
Posty: 1067
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Termometr

Postautor: Juliusz » sobota, 4 paź 2008, 17:18

Jeśli mówimy o jakimś stardardzie bimbronautycznym, do którego dążymy to bez termometru nie wiele da się zrobić. Częstotliwość kapania to metoda post faktum. Jak zauważysz, że kapie za szybko to już jest chwilę za późno. Oczywiście można metodą prob i błędów i za ktorymś razem, gdy pozostałe warunku są niezmienione - można ustawić palnik/grzałkę na np. 4 krople na sekundę ale jest to metoda przybliżona. Zaufaj, że dobry termometr cyfrowy odpłaci z nawiązką pomimo, że sam nie będzie pił... :) .

Im lepszy/droższy termometr tym dokładniejsza kontrola i tym lepsze wyniki i oszczędność czasu.

Miej dobry termometr. Zobacz sklepy z zaopatrzeniem dla szefow kuchni, może składy z elektroniką (hobby) no i zaopatrzenie laboratoryjne.

Kup dobry term. cyfrowy z sondą wodoodporną (s/s) zakres około -20c + 150c dokładność 0.1c, będzie droższy ale będzie 'wydajny'.
J
Moja pasja to silniki spalinowe jedno-suwowe.


Autor tematu
Adept999
30
Posty: 49
Rejestracja: środa, 3 wrz 2008, 20:32
Załączniki
Re: Termometr

Postautor: Adept999 » poniedziałek, 6 paź 2008, 22:25

Dzięki za wyjaśnienie jak ważny i potrzebny jest to przyrząd oraz za naprowadzenie gdzie szukać :)
Praktykuję sztukę bimbrownictwa ;)

Awatar użytkownika

Juliusz
1050
Posty: 1067
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Termometr

Postautor: Juliusz » sobota, 25 paź 2008, 19:01

Z tego (jakiegoś) pośpiechu zapomniałem dodać dość istotnej wyjaśniającej informacji:

Termometr używamy jest w zasadzie tylko w destylacji kolumnowej (rektyfikacja). Jeśli ktoś decyduje się na destylację garnkową/kociołkową termometr jest raczej bezużyteczny bo nie wiele nam pomoże - jedyne wskaże czas kiedy zacznie ciurkać.

Jules
Moja pasja to silniki spalinowe jedno-suwowe.


Autor tematu
Adept999
30
Posty: 49
Rejestracja: środa, 3 wrz 2008, 20:32
Załączniki
Re: Termometr

Postautor: Adept999 » środa, 29 paź 2008, 12:25

To ładnie ja już kupiłem :P a mam zamiar pędzić tą metodą ale przyda się :)
Praktykuję sztukę bimbrownictwa ;)

Awatar użytkownika

Juliusz
1050
Posty: 1067
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Termometr

Postautor: Juliusz » czwartek, 30 paź 2008, 08:14

Nie chcę brzmieć niezdecydowany.

Nawet w metodzie kociołkowej, jeśli masz termometr, obserwujesz go i zauważysz tendencje Twojego aparatu, możesz otrzymać zaskakujące wyniki ( moc destylatu).

Jeśli już masz, umieść go w miejscu gdzie opary przepływają do chłodnicy. W minimalnym przypadku będzie on wskazywał dokładniej kiedy należy dzielić destylat na: przedgon, gon główny i pogon.

Przepraszam jeśli moje odpowiedzi nie były jasne i zdecydowane. Operujemy gotującym się płynem i gorącymi oparami więc trudno jest zdecydowanie stwierdzić, że termometr nie gra w tym roli.

Pomimo tego, że mam głowicę refluksową, mam też prosty kociołek do brandy i tam nie używam termometru, zainstalowanie dałoby mi więcej pewności.

Mam nadzieję, że przyjdzie w Twoich eksperymentach taki moment gdy termometr będzie raczej potwierdzał Twoje obserwacje niż coś sugerował.
Jules
Moja pasja to silniki spalinowe jedno-suwowe.


Autor tematu
Adept999
30
Posty: 49
Rejestracja: środa, 3 wrz 2008, 20:32
Załączniki
Re: Termometr

Postautor: Adept999 » niedziela, 2 lis 2008, 13:28

Też mam taką nadzieje. Dzięki za rozwinięcie :)
Praktykuję sztukę bimbrownictwa ;)

Awatar użytkownika

Calyx
1050
Posty: 1057
Rejestracja: środa, 26 lis 2008, 18:47
Krótko o sobie: Hobbysta :)
Ulubiony Alkohol: kazdy z polki "zrob to sam"
Status Alkoholowy: Gorzelnik
Lokalizacja: Las nad Pilica
Załączniki
Re: Termometr

Postautor: Calyx » piątek, 28 lis 2008, 00:04

Może trochę czasu minęło od zaistnienia tego tematu
ale chciałbym trochę zaprzeczyć Juliuszowi :)
Przy metodzie "garnkowej" pot stil również używam termometru.
Co prawda przy pierwszym gotowaniu jest on niemal zbędny
bo pilnuję tylko końcowej temperatury. Za to przy drugim i owszem
trzymam się pewnego wypracowanego reżimu temperaturowego.
Zawsze wylewam pierwsze 50ml, zarówno w pierwszym jak i w drugim psoceniu.
Następnie do osobnego naczynia odbieram wszystko co wykapie (wolno)
do temperatury 90*C (mierzone bezpośrednio w bojlerze lub na szczycie deflegmatora)
Jak tylko mignie 90*C zaczynam odbierać smakotę aż do mignięcia 95 czasem 96*C
wtedy podstawiam kolejny zbiornik i odciągam resztę do 98*C.
Odbiór do 90 i po 95 przeznaczam do oczyszczania i rektyfikacji.
Cały środek puszczam przez filtr węglowy dwa razy i wzbogacam dębiną
lub np zielskiem ze strony "dary natury".
Oczywiście metod i sposobów psocenia będzie tyle ilu jest psotników
a każdy sposób z pewnością jest najlepszy :D

Pozdrawiam
Calyx
Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem :)

Awatar użytkownika

Juliusz
1050
Posty: 1067
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Termometr

Postautor: Juliusz » piątek, 28 lis 2008, 01:14

Calyx - tak prawdę mówiąc to nie zaprzeczasz mi. Termometr nie robi krzywdy w żadnej metodzie a jest dodatkowym wskaźnikiem regulacji/operowania aparaturą (kociołka).

Czasem można wyczuć w pytaniach kolegów chęć ograniczenia wydatków i wtedy trudno jest upierać się - jeśli nie jest konieczne - na np. wstawianie termometru.

Definitywnie dzielenie gonów przy pomocy termometru jest o wiele łatwiejsze niż ciągłe mierzenie mocy. Dodam, że temperatura, po poznaniu operacji systemu, jest lepszym wskaźnikiem stanu/etapu destylacji niż moc destylatu. Wcześniej czy później 'psotnik' :) dojdzie do wniosku, że termometr jest jednak bardzo wygodny w każdym systemie.

J
Moja pasja to silniki spalinowe jedno-suwowe.

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Termometr

Postautor: Kucyk » niedziela, 30 lis 2008, 17:05

Witam wszystkich kapiących, cieknących, lejących...
Witam wszystkich bez względu na wydajność posiadanej aparatury!

No, pozwolę sobie wyrazić moje zdanie w kwestii „termometru”, znaczy pomiaru temperatury. Tak pro forma informuję nie znających mnie, że nie jestem reflukserem i destyluję ambrozję klasycznymi metodami, zatem wszystkie moje uwagi mają zastosowanie jedynie do metod klasycznych.
Osobiście uważam, że termometr jest niezastąpionym elementem klasycznego bimbroforu. Czemu? Bo pozwala na uproszczenie kontroli nad procesem odparowywania tego, co ma odparować! Z całą odpowiedzialnością nazwał bym go nawet bimbromierzem, lub, jak kto woli psotometrem, z tego powodu, że pozwala całkowicie wyeliminować denerwujące pomiary alkoholomierzem (areometrem) w celu ustalenia mocy otrzymywanego destylatu.

No, ale aby nie było zbyt łatwo, to przed dalszą częścią zapraszam na wykład w sprawie układu równowagi woda – alkohol, bez zrozumienia którego ciężko będzie dalej wywód kontynuować. http://moonshine-still.republika.pl/destylacja.html
Muszę iść zafugować fundament pod Bimber Boy’a, jak wrócę, to zaczniemy dalej temat.

Fundament_przed_fugowaniem.jpg


Dobra, już po fugowaniu...

Fundament_po_fugowaniu.jpg


Tak, jak sądziłem nikt nie postarał się zgłębić wiedzy zawartej na wskazanej stronie, zatem postaram się pokrótce ją przekazać. Zaś sposób obsługi diagramu DISTILLATION TEMPERATURE AND CONCENTRATION RELATIONSHIP sami musicie rozkminić. :P

Otóż zapamiętać należy następujące aksjomaty:
1. Temperatura wrzenia danej cieczy zależy od jej składu chemicznego i ciśnienia.
2. Wraz ze wzrostem ciśnienia wzrasta temperatura wrzenia (dlatego na Kasprowym tak ch...owo naciąga herbata, bo wrząca woda z imbryka ma tam tylko 97*C).
3. Przy stałym ciśnieniu temperatura wrzenia cieczy o identycznym składzie jest taka sama.
4. Jeśli ciecz jest mieszaniną dwóch cieczy o różnych temperaturach wrzenia, to temperatura wrzenia zależeć będzie od stosunku ilości cieczy (więcej tej, co wrze w niższej temperaturze – np. spirytusiku – całość będzie wrzała w niższej, i na odwrót).
5. Każdej temperaturze wrzenia odpowiada ściśle określony stosunek składników w parze (i szybkość destylacji nic nie ma do tego).
6. Ilość ciepła dostarczanego do kotła NIE MA wpływu na temperaturę wrzenia (lecz na jego intensywność).

Ogólnie rzecz biorąc. Bajkami, które trzeba spuścić wraz z wodą chłodniczą, są dywagacje, co do tego, że jak się będzie się wolniutko grzało kocioł, to mocniejszy spirytus się uzyska. Gówno prawda! Zacier o mocy 12% zawrze zawsze w 92*C (pomijam destylację na Mont Evereście) dając parę zawierającą 58% spirytusu. W drugiej destylacji psota o mocy 50% zawrze w 82*C i da 80% produkt. Nie wierzcie zatem w „opowieści dziwnej treści” mówiące że z zacieru 1410 gotowanym wolniuteńko w czajniku ktoś uzyskał 80% za pierwszym razem, albo, że destylując zacier w bimbroforze z bańki na mleko, ktoś utrzymywał dokładnie 78,3*C na wylocie i kapał mu spirytus 97%. Prawda jest taka, że, nie powiem już, z czego i co mu kapało. Bzdura, kit, fantazja.

Aksjomat najważniejszy, będący kluczem do destylacji i połączeniem wszystkich powyższych w całość:

TEMPERATURA PARY JEST ŚCIŚLE ZWIĄZANA Z MOCĄ ZACIERU I ODPOWIADA JEJ, ŚCIŚLE OKREŚLONA, ZAWARTOŚĆ SPIRYTUSU W PARZE!

I to właśnie odczytujemy z termometru. Grzejesz, patrzysz, a skraplanie rozpoczęło się w, powiedzmy, 89*C. Rzut oka na poniższy diagram. No, Stary! Gratuluję fachowości, staranności i wiedzy tajemnej. Twój zacier ma 18% (niebieska linia)! To nie takie łatwe taką moc wyhodować.
Jedziemy dalej. Druga godzina destylacji, wskazanie termometru 95*C. Znów rzut oka na diagram, z chłodnicy idzie 45% (czerwona linia), znaczy zacny towar. I zauważcie, że nie potrzeba używać alkoholomierza.
Dalej, jazda! Ustalamy, że zbieramy kapiący produkt o mocy nie mniejszej niż 30%, który przeznaczamy do dalszej destylacji. Rzut oka na diagram, tej mocy produkt będzie szedł przy temperaturze pary 97*C. Zatem, skoro tą temperaturę się przekroczy, to czas podstawić naczynie na pogony. A kiedy skończyć destylację? Przy 100*C? Może przy 99? Nie! Wtedy, jak skropliny zaczną być mętnawe, ale do stwierdzenia tego termometru nie potrzeba.

Alcohol_curve.jpg


Ważna uwaga:
Temperatura zawrzenia zacieru (choć jej znajomość nie jest konieczna dla całości destylacji) zwykle odpowiada diagramowi, pod warunkiem, że zacier nie zawiera dużo nieprzerobionego cukru. Trochę problemów może dostarczyć precyzyjne określenie woltarzu kapiącego destylatu na podstawie odczytu temperatury pary, gdyż tak naprawdę, to, w zależności od oporów aparatury, wewnątrz kotła panuje ciśnienie tym większe im bardziej przepływ dławi chłodnica i osprzęt, oraz im mocniej się gotuje, bo wtedy ilość pary pędząca rurami wzrasta. Dlatego należy podany diagram skorygować indywidualnie dla danego układu. Korektę należy przeprowadzić używając alkoholomierza i dokonując odczytu mocy przy wzroście temperatury o 1*C dla termometrów szklanych i co 0,5*C dla cyfrowych. Zazwyczaj wskazania termometru podczas destylacji z dobrą wydajnością są o 1*C wyższe (odczytałeś na termometrze temperaturę 95*C, na diagramie czytaj z podziałki odpowiadającej 94*C) ze względu na podniesienie temperatury wrzenia przez zwiększone ciśnienie.

Uwagi montażowe dotyczące termometrów:
- Pomiaru temperatury należy dokonywać na wyjściu pary do chłodnicy a nie w samym kotle.
- Zbiorniczek (ew. sonda) termometru nie może stykać się ze ściankami, bądź skapującym, czy spływającym destylatem.
- Pomiar należy przeprowadzać w pełnym strumieniu pary, aby zbiorniczek (sonda) był przez nią intensywnie obmywany.
- W zupełności wystarcza termometr spirytusowy od C.O. za 12zł, ale, jak ktoś chce mieć elektroniczny, to nic nie stoi na przeszkodzie jego używać, oprócz tego, że denerwuje on człowieka tymi dziesiętnymi stopnia. Nadmiar dokładności potrafi być czasem przeszkodą... Hehehehe

Pozdrawiam!
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

Calyx
1050
Posty: 1057
Rejestracja: środa, 26 lis 2008, 18:47
Krótko o sobie: Hobbysta :)
Ulubiony Alkohol: kazdy z polki "zrob to sam"
Status Alkoholowy: Gorzelnik
Lokalizacja: Las nad Pilica
Załączniki
Re: Termometr

Postautor: Calyx » niedziela, 30 lis 2008, 19:11

:klaszcze: :) Kucyk

Tak! Tak! jeszcze raz Tak!
Pilnowanie temperatury = łatwość dopilnowania procesu.
Trochę mnie zaskoczyło to, co napisałeś o temperaturze w garze ale...
Mierzę zawsze dwoma termometrami, jeden na wyjściu par
w deflegmatorze (rura o wysokości 40 cm z wypełnieniem),
drugi w pokrywie bojlera i obie temperatury mam zawsze identyczne :idea:

Dokładnie dzięki temu wykresowi i wielu próbom doszedłem
do uproszczonej :) , podanej w poście wcześniej
wersji temperatur podczas destylacji.
Odbiór zaczynam później (90*) niż można odczytać na wykresie
żeby maxymalnie odciąć występujące na początku psocenia
wszystkie wyższe frakcje.
One dają ostry smak w wypsocie i powodują,, że z migdałków
robi się tiki-tiki (parę osób pewnie hałasowało tą zabawką :) ).
A dlatego wtedy zwalniam proces psocenia, żeby jak najwięcej
tego syfiloka wykapało do odstawianego słoika.
W przedziale 90* - 96* leci super smakota i tu wio, grzeję na max.
Później ssam do kolejnego słoika, bo im wyższa temperatura
tym bardziej syfny zapach. Ten mój opisany sposób psocenia
to efekt czytania, oglądania homedistiler.org i ładnych paru
przeprowadzonych psot. Warto zrezygnować z początku i końca
bo jakość jest naprawdę smakotniejsza :)

Ponieważ mam ten sam wykres tylko w wersji ojczystej
pozwalam sobie zdublować plik od Kucyka.
Drukujcie i używajcie Psotnicy :) Świadomość przebiegu psocenia
jest kluczem do sukcesu :)

Pozdrawiam serdecznie
Calyx
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem :)


Buulbozaur
1
Posty: 1
Rejestracja: wtorek, 22 gru 2009, 00:51
Załączniki
Re: Termometr - przyjaciel psotnika - jak go zrozumieć.

Postautor: Buulbozaur » czwartek, 24 gru 2009, 19:58

Witam a ja mam jeszcze takie jedno małe skromne pytanko jak zamontować/uszczelnić taki termometr aby przez niego nie wydostawały się te ważne opary? ;D

Awatar użytkownika

Juliusz
1050
Posty: 1067
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Termometr - przyjaciel psotnika - jak go zrozumieć.

Postautor: Juliusz » sobota, 2 sty 2010, 08:43

@Buulbozaur

Jest kilka odpowiedzi.

1. 'Najpoprawniej' jest zakupić łącze zaciskowe: http://www.introl.pl/katalog/czujniki_t ... -ug-1.html, nie koniecznie ze stali nierdzewnej.

2. Można coś takiego dorobić ale trzeba mieć dostęp do maszyn.

3. Najlepsza metoda (dla mnie) to moja metoda. Mam wlutowaną rurkę miedzianą 6mm w miejsce pomiarowe. Z jednej strony (na zewnątrz) brzegi tej rurki trochę rozciągnąłem w taki mały lejek. Sondę termometru owijam ciastem z mąki (dość gęstym, jak plastelina), wciskam w rurkę i dodatkowo zalepiam, poślinionym ciastem, miejsce gdzie sonda wystaje z rurki. Nie mam żadnych przecieków.

4. Można zamiast ciasta zastosować malutki oring, lub korek z miękkiej gumy, który uszczelni połączenie.

Dodam, że ciasto z mąki żytniej używane jest do uszczelniania tych wielkich alembików do destylacji whiskey/brandy itp.

Ja używam mąkę pszenną i spisuje się doskonale. W miarę ogrzewania i schnięcia ciasto zaciska się.

J
Moja pasja to silniki spalinowe jedno-suwowe.

Awatar użytkownika

Coorp.pl
100
Posty: 112
Rejestracja: czwartek, 10 wrz 2009, 19:24
Krótko o sobie: Zbyt wiele szczegółów nie ma co zdradzać. Kocham moją Rodzinę a Przyjaciele są ważni jak moi Krewni. Kiedyś kupię sobie ranczo, wybuduję dom, wędzarnię, ziemiankę i szopę do pędzenia. Kto wie? Może wykopię staw? Posadzę na pewno brzozy. A może dęby i lipy ;-) Świerki i sosny też tam będą. Będę miał kurki i świnki, a kto wie, czy nie będzie tam krówki i konika :-)
Ulubiony Alkohol: własne wódki i nalewki oraz piwo braciszka Siurka
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Lokalizacja: Puszcze Mazowsza
Załączniki
Re: Termometr - przyjaciel psotnika - jak go zrozumieć.

Postautor: Coorp.pl » niedziela, 21 lut 2010, 16:47

Ja chyba jestem tu "najprostszym" psotnikiem, bo nie używam termometru. W nowym instrumencie będzie, ale w obecnym brak. Nie widzę nic złego w częstym sprawdzaniu procentów, to wręcz kręci. Może jakiś zboczeniec jestem? Bimbrofilia? Jest coś takiego? Jeśli robi się na sprzęcie długo, to wiadomo, jak ma być ustawione źródło ciepła, chłodzenia, kiedy zacznie kapać można brać na słuch, lub pocenie się chłodnicy, wiem, że 40% nadchodzi przy 5 litrach uciągu, a 15 przy 3,5. Wszystko na oko i smak.

Świat organoleptyczny jest przyjemniejszy niż mechaniczno-techniczno-miernikowo-komputerowy!
"Picie sklepowej wódki Panu Bogu się nie podoba, ale picie dobrego bimbru to nie grzech. To owoc ziemi i pracy rąk ludzkich".
Pan Piotr, bas kościelny, doświadczony bimbrownik


Ave Księstwo Oświęcimskie ;)

Awatar użytkownika

Juliusz
1050
Posty: 1067
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Termometr - przyjaciel psotnika - jak go zrozumieć.

Postautor: Juliusz » poniedziałek, 22 lut 2010, 15:14

Praktyka robi swoje. Ja ma dwa termometry w swoim sprzęcie - refluks z zaworem.

Gdy używam system jako kociołek (zawór otwarty) termometry służą mi tylko w początku do obserwacji kiedy system jest gotowy: gdy w połowie wys. kolumny temp wzrasta do 70C-80C wiem, że muszę przykręcić gaz i za 10 min system rusza. Wtedy już tylko pomiar mocy - ciągły - więc termometry przestają grać rolę. Gdy temp. u szczytu kolumny wzrośnie do 97C-98C wiem, że zaraz jest koniec procesu.

Inaczej jest gdy ciągnę spirytus bo wtedy konieczna jest okresowa regulacja zaworu refluksu i ciepła.

Mam jeszcze trzeci termometr, mniej dokładny do pomiaru temp. wody chłodzącej w układzie zamkniętym, Tu, w czasie lata, konieczne jest od czasu do czasu dodawanie butli z lodem do zbiornika wody bo się bardzo nagrzewa.

Czyli mogę powiedzieć, że żyję w przyjaźni z termometrami. :)

BIMBROFILIA - tak jest coś takiego, patrz tu: slownik-bimbrownika-t87.html
Moja pasja to silniki spalinowe jedno-suwowe.


ravwoj
5
Posty: 6
Rejestracja: czwartek, 11 sie 2011, 18:06
Załączniki
Re: Termometr - przyjaciel psotnika - jak go zrozumieć.

Postautor: ravwoj » piątek, 7 paź 2011, 20:44

Kucyk napisał:
"Bajkami, które trzeba spuścić wraz z wodą chłodniczą, są dywagacje, co do tego, że jak się będzie się wolniutko grzało kocioł, to mocniejszy spirytus się uzyska. Gówno prawda! Zacier o mocy 12% zawrze zawsze w 92*C (pomijam destylację na Mont Evereście) dając parę zawierającą 58% spirytusu."


Szacunek wielki dla niego, bo ma łeb, ale muszę to zweryfikować. Kucyk, ja psocę na Pot Stillu, Stal, dwa odstojniki i deflegmator. Termometr w koltle. Pędzę po 10 litrów zacieru, bo mały zbiornik. Odstojniki w izolacji i uwierz mi, że z zacieru owocowego 18% przez pierwsze pół litra mam od 86 do 80% alko, wiadomo, później spada i kończę przy 50, rzadko przy 40%, Sprawdzałem to dwoma aerometrami, nie kłamią.
Nie wiem czemu to osiągnąłem, ale działa. Dodam, że to tylko przez wolne pędzenie, kropla na sekundę. Zgadnij ile trwa proces z 10 litrów zacieru?
Uśmiejesz się - 10 godzin pędzę wiadro dla 3 litrów smakotki. Ale mam czas. zauważyłem, że im wolniej grzeję, tym mocniejszy. Proste. jak dam ognia w kocioł, to zaraz spada do 70-65. To moje uwagi.
Pozdrawiam Cie. Teraz myślę jak pozbyć się tych odstojników i zapomnieć o spuszczaniu z nich fuzli i innych syfów.


mendozadetko
5
Posty: 5
Rejestracja: środa, 13 cze 2012, 23:01
Załączniki
Re: Termometr - przyjaciel psotnika - jak go zrozumieć.

Postautor: mendozadetko » poniedziałek, 2 lip 2012, 14:08

Potwierdzam
Na mojej kolumnie bez wypełnienia i wody w refluksie ciągnę 85% bez problemu

Online
Awatar użytkownika

mtx
1200
Posty: 1232
Rejestracja: poniedziałek, 2 sty 2012, 02:50
Krótko o sobie: Po prostu robie co lubie i lubie to co robie
Ulubiony Alkohol: Whiskey
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Lokalizacja: Władysławowo woj.pomorskie
Kontakt:
Załączniki
Re: Termometr - przyjaciel psotnika - jak go zrozumieć.

Postautor: mtx » poniedziałek, 2 lip 2012, 17:29

Na początku tak a później zaczyna spadać - więc ciągle nie odbierasz 85%
ravwoj pisze: Teraz myślę jak pozbyć się tych odstojników i zapomnieć o spuszczaniu z nich fuzli i innych syfów.

To proste jak budowa cepa - wypierdziel bezsensowne odstojniki i załóż konkretny deflegmator...


Drupi
550
Posty: 587
Rejestracja: poniedziałek, 19 sty 2015, 20:36
Krótko o sobie: Na ile moge to pomagam ludziom.
Lokalizacja: Centralna Polska
Załączniki
Re: Termometr - przyjaciel psotnika - jak go zrozumieć.

Postautor: Drupi » wtorek, 17 lut 2015, 19:28

Witam. Mam zestaw z kolumną rektyfikacyjną - zimne palce. Całość ma 210cm. wysokości. W tym kolumna ok. 110 cm. wypełniona druciakami + miedź, wypełniona chyba do 100cm. Potem idzie deflegmator 40 cm. z termometrem elektronicznym na szczycie. Zestaw ma 1,5 cala średnicy. Mam jeszcze termometr w KEG-u. W tym temacie: "Jak otrzymać spirytus luksusowy na zimnych palcach" jest podane, że : na wysokości 10-tej półki teoretycznej powinien być termometr. U mnie takiego niema. Nie wiem gdzie jest u mnie dziesiąta półka a chciałbym tam zamontować termometr. Doradźcie jak to zrobić. Jaki typ termometru? Jak umocować termometr, na jakiej wysokości od KEG-a ? Jak kupowałem sprzęt nie miałem pojęcia, że jest on tak ważny. Może macie jakieś zdjęcie takiej kolumny, ze sposobem zamontowania termometru? Pozdrawiam.
I like noble drinks.


aronia
1450
Posty: 1499
Rejestracja: środa, 7 sie 2013, 08:14
Status Alkoholowy: Producent Wódek
Lokalizacja: Podkarpackie
Załączniki
Re: Termometr - przyjaciel psotnika - jak go zrozumieć.

Postautor: aronia » wtorek, 17 lut 2015, 21:18

Dla zmywaków przyjęło się, że "10 półka"(na której powinna być już stabilna temperatura podczas prowadzenia rektyfikacji) jest na wysokości około 50cm takiego wypełnienia. Termometr tam umiejscowiony powinien być z rozdzielczością minimum do 0,1 stopnia i odświeżaniem co 1s. Odnośnie portów to masz wile opcji: można kupić gotowe, można zrobić z mufek i korków, można zrobić "partyzantkę" czyli po prostu zrobić otwór w kolumnie i czymś uszczelnić sondę. W zależności od wybranego sposobu i materiału z którego jest kolumna to albo TIG albo lutowanie albo "partyzantka". Jak to może wyglądać przy ZP znajdziesz np. tutaj: moj-sposob-na-zimne-palce-t10600.html
P.S. Producent tego sprzętu też raczej o czymś takim jak termometr na 10 półce nie słyszał, więc w tej materii nie masz sobie nic do zarzucenia, aczkolwiek przed tak dużym wydatkiem jak zakup aparatury warto trochę poczytać.


Wróć do „Ogólnie o destylacji”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości