Dowolne tematy i off-topowe rozmowy. Piszcie tu to na co tylko macie ochotę, luźnie gadki i tak dalej, możecie się powyżywać. :)
Regulamin forum
W tym dziale można rozmawiać na luzie o wielu tematach.

Obowiązuje zakaz poruszania tematów POLITYCZNYCH. Tematy takie będą kasowane lub moderowane.

Autor tematu
rozrywek
2000
Posty: 2355
Rejestracja: niedziela, 25 kwie 2010, 08:02
Krótko o sobie: lubię cos sposocić, a potem to wypić( w doborowym towarzystwie)
Ulubiony Alkohol: Chivas Regal, dobra psotka, czasem mineralka gazowana
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Eine kleine Nachtmusik

Postautor: rozrywek » poniedziałek, 31 gru 2018, 18:54

Eine kleine Nachtmusik – Minifelieton


Rozprawa o alko symfoniach, wiejskich zabawach oraz o dwu geniuszach. Tak naprawdę o jednym geniuszu a drugim(artyście) który w genialny wręcz sposób odniósł sukces.
O Wolfgusiu hulace, królu życia, panu na salonach , arcymistrzu wręcz, oraz Zenusiu ojcu rodziny, Królu kiczu, tandetnego badziewia, Pana na stadionach.

Amadeus i Akcent. Mozart i Martyniuk, dwaj wielcy tego świata.
Maestria niekwestionowana jednego i hmm, popularność drugiego.

Jeden i drugi to muzycy, (muzycy) tak jak u nas, w naszej braci…….. artysta hobbysta, klasyk gatunku kontra tandeciarz, producent śmierdzącego trunku.

Król wielkich salonów kontra Książę stadionów.

Publiczności upojonej zachwytem, i uchlanej najgorszym shitem.
Obydwaj to efekciarze, żądni sławy, poklasku, fortuny, sukcesu.
Jednak ballingomierz sukcesu lekko zwariował zanurzając się całkowicie w Mozarcie o którym słyszał cały świat, nawet Nepalski szerpa, czy Australijski aborygen który w życiu nie widział radia, i ten sam ballingomierz sukcesu lekko pływając po wierzchu Zenka o którym słyszał cały Białystok i ledwo pół Podlasia.
Może parę słów poświęcimy obydwu panom:


Amadeusz:
Był klasykiem, typowym potstillowcem, takie były czasy, takie narzędzia, takie możliwości.
Wyznacznikiem jego sukcesu oraz miary geniuszu…..byli smakosze, koneserzy, znawcy tematu. Również mistrzowie, wirtuozi, sławni, utalentowani muzycy, a także inni kompozytorzy, którzy ciężko pracując, z zazdrością patrzyli jak jemu to wszystko tak łatwo wychodzi.

A do Wiednia ciągnęły tłumy aby na żywo posłuchać symfonii. A nie było samolotów, Pendolino, super hiper pociągów, youtube, neta.

Potrafił kompletnie spontanicznie na pytanie pewnego Księcia..Amadeusz? kiedy dla mnie coś skomponujesz wreszcie?
Odpowiedzieć: zaraz.
I na kawałku papieru na kolanie napisać uwerturę na kwartet smyczkowy. A potem tak od niechcenia rozpisać to na pełną symfonię ze stu osobowym składem, na partie smyczkowe, altowe, dęte, na solo, wiolonczele, basy, na wiele innych, aż za dużo aby tu wymieniać.

A w formach przekazu możliwościach reklamy miał tylko plakat na filharmonii oraz ludzkie słowa uznania przekazywane z ust do ust i niosące się daleko przed nim, z miasta do miasta, z kraju do kraju.

Potstillowym piórem napisał dzieło. Sam bez niczyjej pomocy. Ot tak. Od niechcenia. Dla jaj? Nie!!!

A słuchającym osobom nowego utworu cisnęły się na usta słowa zachwytu, niestety ówczesna etykieta nie pozwalała na użycie określenie..o kurwa. Ale to jest zajebiste.
Finezja, polot, odrobinę żartu zabawa muzyką, smakiem. Zabawa reakcjami, odczuciami. Zabawa przede wszystkim emocjami.
Tak!!! Emocjami i wyobraźnią.

Zenek jest nowoczesnym durnym aabratkowcem. Posiada narzędzia, komputery, elektroniczne instrumenty, posiada do dyspozycji media, radio, telewizja, Internet, Wielkiego You tube, listy przebojów. Transmitowane koncerty, video. Wszystko o czym Amadeusz mógł tylko marzyć.

I cóż czyni? Bierze pod pachę swojego aabratka i zamyka się w studiu nagrań na dwa miesiące i z czym wychodzi??? Nagrał kurwa pszczółkę Maję. PSZCZÓŁKĘ MAJĘ!!!

Śp. Pan Zbigniew stworzył niezbyt skomplikowany utwór napisany na A G d C7 F# F7(13)
Doskonały wokalnie, dopracowany utwór, ze zwrotki przechodzący w ciekawy refren, a tymczasem nasz wioskowy Artysta? Spartolił dokumentnie, buracząc, kiczując i masakrycznie spłycając kawałek tworząc ( ech jakie wielkie słowo) na C D e G. No bo jak inaczej kiedy w parapecie nie ma klawisza C7.
Gdzie Zbysiu Amadeus W na końcu refrenu wyciąga wysoko i czysto Maaaaaju, tam Zeniu Kiczadeus M wyciąga niskie ooooo, ewentualnie łooooo. Swoim typowym pizdowato ciotowatym cienkim jak dupa węża głosikiem łoooo. Do Freddiego, ech nawet do Markowskiego ma tak blisko jak z Sokółki do Nowego Yorku, wpław.

Amadeusz swą muzyką tworzy scenariusz, pewną historię do opowiedzenia, pieczołowicie robi nastaw. Opowiada o samotnym, smutnym grajku, a tymczasem Zenek? Również historia, również scenariusz:

Pszczółka Maja sobie lata
Zbiera nektar gdzieś na kwiatach
A Pan Gucio w tulipanie
Czeka sobie na dymanie.

Nasz prawie Stachura też zrobił nastaw, do brudnego wiadra nasypał cukru, dolał wody i paćnął kilo babuni.
Zaczął od refrenu, publika musi od razu zacząć szaleć, z rozpędu na fali szalejącej publiki zapomniał o zwrotkach.


U Wolfganga historia się rozwija, grajek się zakochuje, matka wybranki na mezalians nie pozwala, on cierpi, szaleje z rozpaczy, stopniowo dochodzą nowe partie altowe, wiolonczela żałośnie zawodzi, kontrabasy lekko się budzą, nastaw zaczyna pracować, powoli ale stabilnie,

a tymczasem nasza gwiazda:

Tekla, patrząc ze swej sieci (ooo)
"Co robicie, drogie dzieci?"
Opuściła się ciut niżej
A tam Gucio Maję liże

Artystyczne wiadro gorące, rozszalałe babcine grzybki chcą same ze wstydu wyskoczyć z fermentatora, jak publika pod sceną, nagrzane jabolem niedogolone remizowe księżniczki.
Niejednokrotnie lizane Maje.


A tymczasem w Filharmonii:

Publiczność siedzi wygodnie delektując się każdą nutą, zakochana para znajduje sposób na spotkanie się, nastaw zaczyna mocno pracować, grzybki ochoczo pracują pełną parą, jest solo, jest!!! Pierwsze skrzypce zaczynają piękną melodię, wesołą żywą, pozytywną…….


a w OSP Podlasiak u Zenka na imprezie:

Aleksander, patrząc na to (ooo)
Wyrwał się ze swą armatą
Na biedronki trzykropeczki
By pobawić się troszeczki

Gawiedź szaleje, krzyczy, ale tych sił na wiele im nie wystarczy, grzybki dalej idą ostro, burzliwie, publika nie wie jeszcze że armata która dużo huku robi mało mleka daje…..

a u Wiedeńskiego mistrza:
Sekcja dęta powoli ściszając stopniuje utwór, smyczki również przygasają, grzybki zwalniają pracę, publiczność napełniona muzyką, czuje się spełniona. Końcowy klarnet finiszuje symfonię, grzybki kończą pracę, jak powoli odchodzące instrumenty, tak one opadają, zadowolone z dobrze wykonanego zadania,


A na stadionie:
Oddział mrówek, tańcząc w koło (ooo)
Och, jak, kurcze, jest wesoło
"Chodźcie, się zbierzemy w kupę
I zerżniemy Mai pupę"

Nagrzana przepita publika wydziela ogromny smród, grzybki wycieńczone od morderczej jazdy pod sceną nie odchodzą powoli, zdychają wszystkie na raz.
Ostro zaczęły i ostro skończyły, nie ma komu Mai pupy zerżnąc nawet, rozmazane makijaże jak zaschnięta wykipiała piana na brzegach wiadra przedstawia obleśny widok, mętny płyn nie zachęca zbytnio, Zeniu przeszczęśliwy jaka super impra, wszyscy się bawili, robili everybody, super było,


a nasz skromny Mistrzuniu?

Mozartunio również szczęśliwy, żegna wszystkich gości uprzejmie dziękuje za gratulacje i słowa uznania, ale już kalkuluje, móżdży. Eureka, mam!!!

Jak mi taki świetny nastaw wyszedł to teraz go dopieszczę i sklaruję, i bierze się do pracy, pisze Uprowadzenie z Seraju.


Król chałtury Zenon Martyn Pierwszy również jest na fali też nie zamierza poprzestać, trza kuć disco póki gorące, pierdzielić klarowanie, mam super aabratka Hammonda, toż to samo gra przecież, naciskam klawisz i rypie.

Po co mi cała orkiestra, tu mam podkład, automat perkusyjny i wystarczy.

Sprzęt mi ślicznie wszystko wyczyści. Kamera pogłosowa oczyści pizdowaty głosik na jeszcze bardziej przyjemny – Białomisiowo –pizdusiowaty. Bosko. I znowu rączki w górę i robimy ewrybady.(fuj) Pisze Oczy Zielone.


Mozart, w pełni popularności, jeszcze nie sławy, tworzy dalej, korzystając z próżności oraz pieniędzy mocodawców pisze, gra, robi próby, koncerty, coraz bardziej umacnia się w swej pozycji.
Pisze Czarodziejski flet.


A tymczasem na Podlasiu…..
Zenob Wielki również się rozwija, kupił nawet nowy parapet na ramiączkach, z komputerkiem w środku. Już nie trzeba grać, naciskamy klawisz i akord wskakuje sam, automat perkusyjny daje rytm, basów nie ma ale niepotrzebne, publika i tak się będzie bawić, bez względu na to co im polejesz…i sobie płynie, na wysokiej fali, zbierając śmietankę z pierwszego sukcesu…


a w tym czasie w Wiedniu…
Zamówienia sypią się jak z rękawa, zaproszenia na prywatne bale, Mozart jest rozchwytywany. Wycieńczony psychicznie i fizycznie prze dalej. Na smyczkowej amfetaminie tworzy tyle utworów, tak różnorakich stylistycznie, opery, symfonie, msze, wszelakiej maści, tworzy, tworzy, tworzy. Nie przestaje,


a w tym czasie Zenek…….
Napierdala C a d G. Nie, nie gra, napierdala jak potłuczony miś koala wpierdalający liście eukaliptusa. Wlazł na te jedno drzewo i na nim siedzi .Żre, sra, żre sra, karmi motłoch w kółko tym samym syfem.
Tworzy jedną piosenkę, resztę kasety dopełniając przyśpiewkami ludowymi ale w stylu disco polo. Po co się wytężać, po co tworzyć, cztery razy po dwa razy, majteczki w kropeczki, rypanko na sianeczku, no i będziesz moją truskaweczką. Krzyżówka Szymborskiej z Bajorem kurwa. Sklarowane jak szczyny w nocniku i tyle samo maestrii i głębi przekazu.
A po co się uczyć rozwijać, chrzanić to, wiadro, cukier babunie, jak jest chwila to turbo klarem na 15 minut, a jak nie to nie szkodzi, na aabratka, ostro raz puszczone i na stół. Ważne że 96% jest.
Po co zmieniać zwycięski skład.

Zerżniete w dupę pszczółki Maje szaleją za bożyszczem, Panowie Guciowie granatem od pługa oderwani chleją na potęgę jego aabratkową surówkę, dobre, mocne kopie, ryj wykręca czyli dobrze.
Sam o sobie w wywiadzie mówi: jestem samoukiem. Dobrze, ale co jako samouk umie? Ani grać, ani śpiewać, komponować, nie zna nut, tabulatury, nie zna nawet wszystkich podstawowych akordów, bo po co. Chopin też był samoukiem, a wyrósł na Chopina przez wielkie Sz
I odeszli obydwaj (Zeniu chowam cię na potrzeby fikcji literackiej, nie życzę ci źle)
Historia, następne pokolenia zweryfikują poczynania, dokonania, dwie historie dwóch twórców, posłuchajcie opowieści:
A w tej oto opowieści, jest zawarte ukryte przesłanie, każdy zinterpretuje jak chce.

Mozarteum z rękopisami.

Dziadek Amadeusa zszedł z wnuczkiem do piwnicy mistrza.

Ogromna piwnica, wrota zaskrzypiały i przed nimi otworzył się niesamowity widok, półki, szafki, stoliczki, wszystko zastawione balonami, butlami, flaszami, większymi i mniejszymi. Na krześle sterta papierzysk.
W rogu stary pogięty przedpotopowy alembik. Centymetrowa warstwa kurzu skrywa skarby ukryte. Zaczęli razem przeglądać zawartość i oto jakie skarby im się ukazały:

Nokturny orzechowe, dereniowe, wariacje z dzikiej róży, msza Głogowska, msza pigwowa, Requiem czereśniowe, malinowe, truskawkowe, masa sonetów wiśniowych, jagodowych, wariacje cukrowe, serenady brzoskwiniowe, cytrynowe, jabłkowe, gruszkowe, agrestowe nawet. Marsz Węgierski śliwowy, Marsz Turecki kawowy. Przeogromna ilość wszelakiego bogactwa smaków.
A przede wszystkim Symfonie!!!

Żytnie, kukurydziane, pszeniczne, przeróżne. Masa symfonii.

Znaleźli jakieś kielichy, przetarli rękawem i zaczęli próbować, nalewając po troszeczku.
Każdy z alkomuzycznych utworów zaskakiwał ich coraz bardziej, powalał mocą, ale delikatnością, łagodnym ale intensywnym smakiem owocu.

Wnuczek pyta dziadka, ile prapra dziadek miał lat jak umarł?, musiał być stary i bardzo mądry. Dziadek odpowiada: Amadeus miał 36 lat jak zmarł.

Niemożliwe!!! 36 lat i tyle tego natworzył? Kiedy? To niemożliwe!!!. Możliwe wnusiu, możliwe, on zwyczajnie był geniuszem. Królowie, arystokraci, wielcy wirtuozi kłaniali mu się w pas. Tak było wnusiu tak było…

Dziadku a to prawda że Mozart jak miał tyle lat co ja, czyli czternaście, raz usłyszał jedną symfonię i i po koncercie napisał tego partyturę? A ta partytura to była przez orkiestrę i kompozytora wielka tajemnica?

Tak wnusiu, to nie była symfonia to było Miserere, taki utwór na wiele głosów, bodajże dziewięć. Niesamowicie trudny utwór, a on go zwyczajnie raz słysząc zapisał. Musiał się świetnie przy tym bawić, widząc minę kompozytora. Wnusiu to był Geniusz.

Jak nazwiesz kogoś kto ma osiem lat i pisze pierwszą symfonię? W ciągu swego krótkiego życia napisał prawie 700 utworów. Lubisz powiedzmy.. Metallicę, AcDc czy Claptona? Lubię dziadku, Claptona nawet bardzo…to wyobraź sobie że pan Eric nagrał 180 płyt.

Dziadku to niemożliwe, za życia nagrać tyle płyt..tak wnusiu? A Mozartowi się udało… wiesz ile by stworzył jakby umarł jako sędziwy starzec? Dziadku, to tych piwnic by było ze sto chyba. Wnusiu, albo i więcej, dużo więcej.

Ale dziadkowi coś nie pasowało, podświadomie wyczuwał że czegoś tutaj brak. Uwagę jego przykuła dziwna wielka skrzynia, zastawiona butlami i beczułkami. Razem wszystko zdjęli, zaczęli opukiwać, nic, pusty dźwięk. Podnieśli skrzynię do góry i oczom ich ukazał świetlisty anioł w postaci wielkiej dębowej 250-io litrowej beczki. Na beczce przyklejona karteczka o treści: Eine kleine Nachtmusik 70% - Wielka Symfonia Jęczmienno torfowa. D-dur 1788-1789.

Wnusiu wiesz co to oznacza? Tuż przed śmiercią mistrz przez dwa lata dopisywał kawałek i dolewał do beczki. Z mozołem i cierpliwością dopełniał i dopełniał aby stworzyć coś wyjątkowego.
To co dziadku? Chwila prawdy? Otwieramy.

I otworzyły się wrota raju…. Delikatność, moc, kojąca podniebienie łagodna lekko waniliowa nuta trunku, doskonałość, idealnie dopracowana i dopieszczona kompozycja.
Chłopiec aż z wrażenia potrącił krzesło, posypały się papierzyska, a wśród nich zawiniątko pożółkłych papierów obwiązanych sznurkiem. To zeszyty z przepisami, opisy procesów, przemyślenia i zapiski.

Dobra chłopcze późno już, chodź rano tu wrócimy, dziadku a mogę te zeszyty wziąć? Obiecuję nic nie zgubić ani nie zniszczyć, weź je na górę, razem je przejrzymy. Tylko utocz jeszcze trochę tej symfonii z beczki, zrobimy sobie ucztę w domu.


Akcentoszuflada z kasetami
Dziadek Zenka z wnuczkiem zeszli do piwnicy. Normalna typowa piwnica w bloku.
W piwnicy stara szafka, jakieś słoiki, parę butelek, jakieś spławiki do badania alkoholu, w rogu stara kolumna Hammonda. Wnuczek wziął do ręki instrument, zaczął dłubać w środku, kawałki zbrązowiałego metalu kruszyły mu się w palcach, dziadku? A to nie zmywaki takie do kuchni? A co to za rura w ogóle jest?

Wnusiu to sprzęt mojego dziadka, na tym kiedyś dawał czadu.

Rozejrzeli się wokoło, w kącie w plastikowym koszu stoi szklany balon. Wnuczek otworzył….o żesz ale smród, niby czuć spirytus, ale tak zgniły, śmierdzący pleśnią i pluskwami że masakra. Chłopiec z ciekawości do środka wrzucił alkoholomierz. Dziadku ale to pokazuje dużo procent! Tak wnusiu, ale powąchaj, to do wylania pójdzie.

Na szafce stało pudełko z kasetami, dziadku co to? Kasety magnetofonowe, a co to jest magnetofon?
Dziadku co z tym zrobimy? Dziś już późno mały, ale rano przyjdziemy to wszystko wywalimy, będziesz miał gdzie te swoje rowery trzymać. Ale chłopcze te rurę to sobie weź…może ci się kiedyś przyda.
Tyle pozostało…………………………z kiczu powstałeś i w kicz się obrócisz.

Jakiekolwiek podobieństwo do wyżej wymienionych postaci jest jak najbardziej celowe i nieprzypadkowe.

Serdecznie przepraszam Mistrza za usytuowania go w celach porównawczych z innym wykonawcą.

Innemu wykonawcy również dziękuję i przepraszam, celem nie było wyśmianie ani poniżenie w/w a jedynie użycie „artysty” także w celach porównawczych. A że gra to co gra, to już nie wina słuchaczy a wykonawcy.

Dlatego w tym felietonie zostały wykorzystane maksymalnie dwa ekstremalnie odległe od siebie przypadki, AM i ZM. Dla zwiększenia kontrastu.

Kochani, wielu wśród nas nie Mozartów niestety, ale Beethovenów, Paganinich, Straussów, Schubertów, znalazłoby się parę. Wielu wybitnych twórców, wkładających serce w to co robią. Wielu geniuszy, tworzących, rozwijających się. Bach też by się znalazł niejeden. Vivaldi jest z pewnością, nie zdradzę jednak kto zacz.

Wielu również Zenków, tu się rozpisywać zbytnio nie trzeba bo niby nad czym?
W każdym razie niech każdy sobie gra to co lubi. Niech każdy tworzy co chce i jak chce, powyższa opowieść jest tylko takim przesłaniem, mierną próbą zachęty. Nie jest kijem wsadzanym w mrowisko, nie chęcią namieszania, jałowych dyskusji, sianiem hej tu, a jedynie próbą, marną próbą, prośbą, błaganiem nawet o odrobinę refleksji i zastanowienia.

Nawet jeśli ktoś nie ma talentu, zmysłu smaku dobrego, to żaden wstyd ani hańba, ale jednak puszczając komuś kawałek, czy częstując trunkiem, można pomyśleć że inni lepszy słuch i węch mają.

Jakby przenieść Zenka w 18-ty wiek, to co by robił? Siedział w gospodzie gdzieś na trasie Wilno-Gdańsk i za parę groszy brzdąkał CadG, popijając cienkusza.
A jakby Amadeus urodziłby się w 20-tym wieku, to kurwa aż ciężko to sobie nawet wyobrazić.


Zadrżał by Hendrix , The Beatles, zadrżałby i Chuck Berry
Byłby Carlosem Santaną, czy Metallici gitar ścianą?
Queenem i Freddim Mercurym, czy jednak Garym Moorem.
Czy Ennim Moriconem, czy męskim Celine Dionem
Może Erickiem Claptonem?, może Maidena Ironem?

Stevem Vaiem? Brayanem Mayem?
Byłby B.B Kingiem?, czy jednak Presleyem?
Jimmim Pagem? Niemenem?
Lennonem czy Van Halenem?

Na pewno miękkością Marleya, z ostrością i rytmem Slayera.



Tu nie ma co gdybać, snuć wizje
bo prawda jest jedna znana
To jest aż tak oczywiste
On wszystkich wymienionych rozłożyłby na kolana.
pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............


alembiki
Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!
Awatar użytkownika

.Gacek
1900
Posty: 1934
Rejestracja: niedziela, 18 paź 2015, 13:00
Krótko o sobie: Marzyciel
Ulubiony Alkohol: Własny.
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Załączniki
Re: Eine kleine Nachtmusik

Postautor: .Gacek » poniedziałek, 31 gru 2018, 19:21

Człowieku skąd Ty bierzesz tyle czasu na pisanie... rozciągasz dobę czy co?
No tak w sumie nigdzie Ci się nie śpieszy ☺

Edit:
Zapomniałeś o Floydach, Jimi Page'u i Zeppelinach...

Edit 2:
Dobra Jimi był...
Ostatnio zmieniony wtorek, 1 sty 2019, 01:48 przez .Gacek, łącznie zmieniany 2 razy.
Pozdrawiam Gacek.


Autor tematu
rozrywek
2000
Posty: 2355
Rejestracja: niedziela, 25 kwie 2010, 08:02
Krótko o sobie: lubię cos sposocić, a potem to wypić( w doborowym towarzystwie)
Ulubiony Alkohol: Chivas Regal, dobra psotka, czasem mineralka gazowana
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Eine kleine Nachtmusik

Postautor: rozrywek » wtorek, 1 sty 2019, 02:59

Gacek. Nie zapomniałem :)
Jest nowy rok, wszędzie napierdala disco, inne durne przyśpiewki, a ja na 110W puściłem Kashmir, to zaraz były walenia w ścianę, k....a ścisz to sąsiad!!!!!
A zaraz będzie Dziecko w czasie............ :bardzo_zly: jak szaleć to szaleć.
pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............

Awatar użytkownika

.Gacek
1900
Posty: 1934
Rejestracja: niedziela, 18 paź 2015, 13:00
Krótko o sobie: Marzyciel
Ulubiony Alkohol: Własny.
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Załączniki
Re: Eine kleine Nachtmusik

Postautor: .Gacek » wtorek, 1 sty 2019, 05:04

Child in Time.
Kocham.
Z jedną rzeczą zgadzam się w 100 %.
Pozdrawiam Gacek.


70-MAREK
150
Posty: 162
Rejestracja: środa, 15 sie 2012, 19:32
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Status Alkoholowy: Gorzelnik
Lokalizacja: LUBLIN
Załączniki
Re: Eine kleine Nachtmusik

Postautor: 70-MAREK » wtorek, 1 sty 2019, 15:39

Noooo..... aleś Rozrywek pojechał :D , i subik leci...

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 468
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Eine kleine Nachtmusik

Postautor: zielonka » wtorek, 1 sty 2019, 19:02

Oj współczuję Ci Rozrywek - widać że się nie piło w Sylwestra - jakbys miał porządnego kaca to byś raczej mistrza M słuchał a nie napierniczał Zeppelingami po ścianach. U mnie dziś nawet lot muchy z kamandy Pinka Floyda nie wchodzi w rachubę -za głośny.
Chociaż może tych gości dam radę -robią przerwy na klasykę https://www.youtube.com/watch?v=nji5zvkuuFg
Ostatnio zmieniony wtorek, 1 sty 2019, 19:24 przez zielonka, łącznie zmieniany 1 raz.
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię

Awatar użytkownika

Ryba64
150
Posty: 169
Rejestracja: piątek, 29 lis 2013, 17:25
Załączniki
Re: Eine kleine Nachtmusik

Postautor: Ryba64 » środa, 2 sty 2019, 15:31

Po lekturze Minifelietonu ciśnie się na usta cytat: "Ciemny lud wszystko kupi". A jak już jest za darmo to idzie jak w dym, gotów się zadeptać na śmierć w przepychankach do biedry i lidla bo rzucili promo z okazji nowego otwarcia.
Lubię to co naturalne


henik
100
Posty: 119
Rejestracja: wtorek, 3 cze 2014, 11:31
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:) z resztą jak Wszyscy tutaj.
Ulubiony Alkohol: Nalewka z wiśni Kelleris
Status Alkoholowy: Producent Nalewek
Załączniki
Re: Eine kleine Nachtmusik

Postautor: henik » środa, 2 sty 2019, 21:50

'Szkoda, że niektórzy chcąc się wyróżnić, wciąż sięgają po prostackie sposoby, kpiąc z uczuć wielu innych'


Wróć do „Po Godzinach”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości