Dowolne tematy i off-topowe rozmowy. Piszcie tu to na co tylko macie ochotę, luźnie gadki i tak dalej, możecie się powyżywać. :)

bociann2
50
Posty: 93
Rejestracja: wtorek, 26 kwie 2011, 11:59
Krótko o sobie: Jestem okropnym człowiekiem, tako rzecze bociannica.
Ulubiony Alkohol: Piwa
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Lokalizacja: Jedyna taka w Polsce...
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: bociann2 » piątek, 14 cze 2019, 21:10

Sprawdziłem. Nie jest.
I znalazlem coś takiego:
Pojazd niemechanicznyEdytuj

Pojazd, który nie jest pojazdem mechanicznym, w szczególności zaprzęg konny, rower, jak również statek żaglowy i szybowiec[2]. Pojęcie nie występuje w żadnej ustawie, chociaż jest stosowane w doktrynie oraz orzecznictwie. Ponadto do pojazdów niemechanicznych zalicza się rower zaopatrzony w silnik pomocniczy o pojemności skokowej nieprzekraczającej 50 cm3, który zachowuje wszystkie normalne cechy charakterystyczne budowy, umożliwiające jego zwykłą eksploatację jako roweru[3][4].

Inne przykłady[9]: wózek inwalidzki(napędzany siłą mięśni), deskorolka, pojazd zaprzęgowy, żaglówka[e], kajak, łódź czy balon.

Hmm, ci prawnicy to mają łby...

Wysłane.... I dobrze, że doszlo.


koncentraty wina
Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!
Awatar użytkownika

Autor tematu
JanOkowita
1750
Posty: 1757
Rejestracja: czwartek, 10 lut 2011, 13:56
Krótko o sobie: Parmezan i Ementaler, Duvel i Trappist - to moje nałogi.
Ulubiony Alkohol: Im ciekawszy i starszy tym lepszy.
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: PL
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: JanOkowita » piątek, 14 cze 2019, 21:15

rastro pisze:
bociann2 pisze:Małe pytanko: rower chyba nie jest pojazdem mechanicznym?

No w sumie nie jest, bo nie ma silnika (chociaż ostatnio można w to wątpić, te wszystkie rowery elektryczne, założę się że niektóre mają silnik o większej mocy niż 250W i nie odcinają wspomagania przy prędkości pow. 25km/h, a wtedy to już nie jest rower). Niewątpliwie wyrokiem SN rower jest pojazdem.

Tak więc uważam że niektórym powinno się zakazać prowadzenia wszelkich pojazdów ;).


Odpowiem prosto z mostu: Jak będę szedł chodnikiem i spotkam rowerzystę który powinien jechać ścieżką rowerową po drugiej stronie ulicy to wykonam nieoczekiwany ruch ręką. Potem wezwę policję i prawnika. Pozdrawiam debili.
Drożdże Szlacheckie najlepszym przyjacielem człowieka.
Alkohole-domowe.pl


bociann2
50
Posty: 93
Rejestracja: wtorek, 26 kwie 2011, 11:59
Krótko o sobie: Jestem okropnym człowiekiem, tako rzecze bociannica.
Ulubiony Alkohol: Piwa
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Lokalizacja: Jedyna taka w Polsce...
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: bociann2 » piątek, 14 cze 2019, 21:24

Coś żeście JW Panie Janie okrutnie złym, by nie powiedzieć, wqurwionym się dziś wydajesz. Nie poznaję Waszmosci

Wysłane.... I dobrze, że doszlo.


rastro
650
Posty: 684
Rejestracja: wtorek, 15 sty 2013, 15:29
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: rastro » piątek, 14 cze 2019, 21:29

Teraz ostatnio zastanawiają się co zrobić z tymi hujanogami elektrycznymi... to jest dopiero ścierwo, zapieprzają tym pochodnikach, wpieprzają się na pasy... ach szkoda gadać, a taki hulajnogista (elektryczny) wedle prawa jest pieszym. I to tylko dlatego że ten badziew nie jest wymieniony w tychże paragrafach.

JanOkowita pisze:Odpowiem prosto z mostu: Jak będę szedł chodnikiem i spotkam rowerzystę który powinien jechać ścieżką rowerową po drugiej stronie ulicy to wykonam nieoczekiwany ruch ręką. Potem wezwę policję i prawnika. Pozdrawiam debili.

To wzywanie policji to raczej nie będzie rozsądny pomysł... naprawdę. Rowerzysta może i dostanie mandat... ale na Twoje postępowanie też się znajdzie paragraf, życie.

Ale wytłumacz mi Janku jedno, dlaczego nie było problemy kiedy nie istniała ścieżka rowerowa? Co zmieniła obecność ścieżki że nagle przestałeś tolerować rowerzystów na chodniku?

Swoją drogą projektanci tych dwu kiereunkowych dróg dla rowerów po jednej stronie drogi też powinni mieć zweryfikowane uprawnienia do projektowania tego typu infrastruktury. Ja w nagrodę dał bym projektantowi, pajacowi w urzędzie co to zamówił i przyklepał odbiór oraz wykonawcy dał po rowerze i kazał jeździć po tym wynalazku do czasu aż zrozumieją jaki badziew stworzyli. Fajne są niektóre w sztolicy... co przecznica to DDR po innej stronie drogi ;).
Ostatnio zmieniony piątek, 14 cze 2019, 21:33 przez rastro, łącznie zmieniany 1 raz.
″Iloraz inteligencji tłumu jest równy IQ najgłupszego jego przedstawiciela podzielonemu przez liczbę uczestników.„
- Terry Pratchett


bociann2
50
Posty: 93
Rejestracja: wtorek, 26 kwie 2011, 11:59
Krótko o sobie: Jestem okropnym człowiekiem, tako rzecze bociannica.
Ulubiony Alkohol: Piwa
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Lokalizacja: Jedyna taka w Polsce...
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: bociann2 » piątek, 14 cze 2019, 22:08

Rastro, rany boskie... juz parę lat nie bylem w stolycy, ale, ze przez ten czas tam DDR zaprowadzili!!!?..wietnamskie budki, Chinatown, nawet jakieś marokańskie getta bym zrozumiał( w miarę), ale DDR???

Już poważnie mówiąc: jest cos strasznego w obecnych czasach, w ktorych ludzie pracujący m.in. w urzędach itp. przede wszystkim dbają, zeby dzialac wg. "procedur" i czują się zwolnieni z odpowiedzialności, jeżeli je wypełnią.
19 lat pracowalem w korporacjach i w tej ostatniej było miliard procedur na wszystko. A wymieklem przy procedurze bezpiecznej jazdy samochodem służbowym i bezpiecznego poruszania się po schodach!
Sam musialem niechętnie napisać ze dwie i jest mi za to wstyd przed samym sobą


Wysłane.... I dobrze, że doszlo.


rastro
650
Posty: 684
Rejestracja: wtorek, 15 sty 2013, 15:29
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: rastro » piątek, 14 cze 2019, 23:08

Korporacje... cóż to osobny temat. Tam jest większa biurokracja niż w urzędach... do tego wewnątrz socjalizm działa pełną parą ;).
Ale odpływamy od głównego tematu, czyli saturatora... Mi tam osobiście rodzice nie pozwalali z niego korzystać. Dziwne, patrzymy z taką nostalgią jakie to kiedyś było mleko mniammniśne, jakie to wędlinki były świetne...

Owszem żywność była wtedy lepszej jakości, bo nie znano wtedy obecnej technologii, gdyby ją znano to też by ją stosowano. Zresztą wyroby "czekolado podobne" to wynalazek tamtych czasów, ależ to było obrzydliwe... z całą pewnością nie było to jak M&M'sy było lepsze... nie dość że nie rozpuszczało się (sic!) w palcach to w buzi też nie za bardzo ;).

Zastanówmy się tylko czy to nie było przypadkiem tak, że te wszystkie produkty były mniej dostępne... a więc szyneczka czy czekolada to był rarytasik a nie codzienność. Pamiętam jak rzeźnik miał dostawę we czwartki... (i tylko we czwartki) jak ktoś przyszedł do kolejki po szóstej to już przegrał... no może kaszankę kupił (z głośnym komunikatem, że to dla psa). Z mlekiem czy jakami to nie wiem, ale to też nie myło tak że się szło do sklepu i stało na półce czy w lodówce.

Niemniej jednak wtedy mieliśmy lepszą dietę, bo mięcho było trudniej dostępne to chcąc nie chcąc musieliśmy się paść przy pomocy większej ilości warzywek owocków, w sklepie nie było napojów gazowanych na pęczki, tylko czasem pepsi trochę częściej oranżadka. Znacznie mniej słodyczy, praktycznie niedostępne przekąski typu chipsy, snacki i inny tłusty badziew. Z przekąseczek były paluszki ;). Delicje... ach co to był za rarytas... paczka musiała wystarczyć na dłuższą chwilę. Ale co tu dużo gadać inne czasy inne życie...
″Iloraz inteligencji tłumu jest równy IQ najgłupszego jego przedstawiciela podzielonemu przez liczbę uczestników.„
- Terry Pratchett

Awatar użytkownika

lesgo58
4000
Posty: 4303
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Land Krzyżaków. Pogranicze Prus wschodnich.
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: lesgo58 » sobota, 15 cze 2019, 06:44

rastro pisze:
Ale wytłumacz mi Janku jedno, dlaczego nie było problemy kiedy nie istniała ścieżka rowerowa? Co zmieniła obecność ścieżki że nagle przestałeś tolerować rowerzystów na chodniku?

.

Nim Janek odpowie to w miedzy czasie pozwolę się wtrącić.
Z jednaj strony krytykujesz moją postawę i nostalgię za "starymi czasami" a z drugiej strony jesteś podobnie poirytowany dzisiejszymi czasami jak ja.
Wytłumaczę Ci dlaczego nie było problemu gdy nie istniały ścieżki rowerowe.
Jeszcze kiedy byłem niepiśmienny i nieczytaty to już wiedziałem, że po chodniku nie wolno jeździć. (No chyba, że rowerkiem dla kilkuletnich dzieci. I wiedziałem że musiałem jechać powoli i uważać na pieszych.) Wolno mi było jeździć tylko po ulicy. Jeśli jechałem po ulicy to moja obecność i zachowanie musiało być identyczne jak innych uczestników. Z naciskiem na dużą uwagę bo w razie czego byłem "bezbronny" przy spotkaniu z pojazdami mechanicznymi. Wiedziałem, że nie wolno mi było jeździć jeden obok drugiego. Tylko jeden za drugim. Wiedziałem że na taką jazdę mogłem sobie pozwolić gdy poruszałem się po innych drogach niż publiczne. Np. w lesie, , między polami itp. A nawet i tam wiedziałem,że jak zbliżam się do innych uczestników to powinienem zmienić szyk jazdy w taki sposób aby umożliwić poruszanie się innych. Wiedziałem, że jak musiałem przejechać jezdnię w poprzek to musiałem zejść z roweru i go przeprowadzić i to w momencie gdy nie stanowiłem zagrożenia dla ruchu samochodowego. NP. po pasach.
Prawidłowość mojego zachowania była egzekwowana przez rodziców, nauczycieli innych dorosłych i na końcu policję.
A dzisiaj?
Dzisiaj wszystko za nas reguluje państwo. Reguluje w sposób głupi. Bo mnożąc nakazy i zakazy oduczają nas logicznego myślenia, instynktu samozachowawczego i kultury zachowania. Ciąg wychowawczy został zachwiany a nawet przerwany. Nie ma tak naprawdę kto egzekwować tych durnych przepisów. Nie ma kto uczyć kultury zachowania na drodze.
Dzisiaj wszyscy znają swoje prawa a nie znają obowiązków.
Dzisiaj urzędnicy zastanawiają się czy marchew to warzywo, i czy hulajnoga to już pojazd mechaniczny czy inny. Itd itp.
Oszołomstwo.
Ostatnio zmieniony sobota, 15 cze 2019, 07:00 przez lesgo58, łącznie zmieniany 2 razy.


rastro
650
Posty: 684
Rejestracja: wtorek, 15 sty 2013, 15:29
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: rastro » sobota, 15 cze 2019, 08:12

lesgo58 pisze:Z jednaj strony krytykujesz moją postawę i nostalgię za "starymi czasami" a z drugiej strony jesteś podobnie poirytowany dzisiejszymi czasami jak ja.

Jestem czasami poirytowany... ale Leszku jesteś w błędzie nie jestem poirytowany czasami, irytuje mnie zwyczajnie i po postu ludzka ignorancja, głupota czy debilizm.... jak to zwał tak to zwał. W tamtych czasach było ich równie dużo, nie zabrakło by nam powodów do irytacji.

lesgo58 pisze:Wytłumaczę Ci dlaczego nie było problemu gdy nie istniały ścieżki rowerowe.
Jeszcze kiedy byłem niepiśmienny i nieczytaty to już wiedziałem, że po chodniku nie wolno jeździć. (No chyba, że rowerkiem dla kilkuletnich dzieci. I wiedziałem że musiałem jechać powoli i uważać na pieszych.) Wolno mi było jeździć tylko po ulicy. Jeśli jechałem po ulicy to moja obecność i zachowanie musiało być identyczne jak innych uczestników. Z naciskiem na dużą uwagę bo w razie czego byłem "bezbronny" przy spotkaniu z pojazdami mechanicznymi. Wiedziałem, że nie wolno mi było jeździć jeden obok drugiego. Tylko jeden za drugim. Wiedziałem że na taką jazdę mogłem sobie pozwolić gdy poruszałem się po innych drogach niż publiczne. Np. w lesie, , między polami itp. A nawet i tam wiedziałem,że jak zbliżam się do innych uczestników to powinienem zmienić szyk jazdy w taki sposób aby umożliwić poruszanie się innych. Wiedziałem, że jak musiałem przejechać jezdnię w poprzek to musiałem zejść z roweru i go przeprowadzić i to w momencie gdy nie stanowiłem zagrożenia dla ruchu samochodowego. NP. po pasach.
Prawidłowość mojego zachowania była egzekwowana przez rodziców, nauczycieli innych dorosłych i na końcu policję.
A dzisiaj?

W dzisiejszych czasach się nic nie zmieniło wtedy obowiązywały podobne przepisy, tylko że nikt se głowy nie zawracał budowaniem Dróg dla rowerów, w sumie słusznie bo i o co jak w większych miastach był mniejszy ruch niż dzisiaj w jakiejś małej pipidówie. Chodniki też średnio nadawały się do jazdy rowerem ;), nawet "teściowa" z siatami na kierownicy (całe szczęście coraz rzadszy widok) jechała po jezdni.
No a dzisiaj też są takie osoby ja Ty i to nie są jakieś odosobnione przypadki... problem w tym że w tamtych czasach też byli ci co jeździli po chodnikach i zachowywali się mniej odpowiedzialnie. Swoją drogą jak mnie dawno temu przygotowywano do karty rowerowej to zasady przekraczana ulicy ne były jakieś inne niż dzisiaj sygnalizacja lewą ręką, upewnienie się że z tyłu nikt mnie nie przejedzie zbliżenie się do osi jezdni i jak po drugiej jest wolne to siup na drugą stronę. Co do utrudniania innym jazdy to już bardziej tzw. kultura na drodze ale w tym naszym grajdołku z tym jest marnie, ale to dotyczy wszystkich nie tylko pedalarzy. W mieście jest jakby trochę lepiej ale na autostradach i ekspresówkach... tam to się dzieje. A policję.... jaką policję... pamiętam milicję skór..syn upodobał spuszczanie dzieciakom powietrza z kół
lesgo58 pisze:Dzisiaj wszystko za nas reguluje państwo. Reguluje w sposób głupi. Bo mnożąc nakazy i zakazy oduczają nas logicznego myślenia, instynktu samozachowawczego i kultury zachowania.


A kiedyś to niby państwo niczego nie regulowało... Bez jaj, tak nas ograniczało że auto mieli nieliczni rower też nie był aż tak dostępny jak dzisiaj, w czasie komunijnym rzucili kilka wigrusów i jubilatów, jak ktoś miał dojścia to gówniarz dostał kolarkę. Nie oszukujmy się ruch był mniejszy to nie kwestia państwa to kwestia większej liczby uczestników ruchu. W tłumie łatwiej trafić na kretyna bez kultury.


PS. Ostatnio gdzieś w pobliżu zdarzył się wypadek, gówniarz przeleciał przez drogę trochę bez zastanowienia (oczywiście na rowerze) i go trafił dostawczak (całe szczęście obeszło się na jakimś złamaniu i paru siniakach, le groźnie było). Niby fajnie wina gówniarza, ale z drugiej strony jak by "kierownik" dostawczaka zatrzymał się jak należy kiedy zapaliła się sygnalizacja na przejeździe kolejowym, jak by nie przyciskał bo rogatka już zaczęła opadać... u gówniarza można nieodpowiedzialne zachowanie tłumaczyć młodym wiekiem itp. itd, a czym może się a czym można wytłumaczyć niebezpieczne zachowanie sędziwego kierowcy dostawczaka poza chęcią oszczędzenia 2-3 minut czasu?
Ostatnio zmieniony sobota, 15 cze 2019, 08:40 przez rastro, łącznie zmieniany 4 razy.
″Iloraz inteligencji tłumu jest równy IQ najgłupszego jego przedstawiciela podzielonemu przez liczbę uczestników.„
- Terry Pratchett

Awatar użytkownika

ludwinkb
50
Posty: 52
Rejestracja: poniedziałek, 18 wrz 2017, 14:21
Krótko o sobie: Jestem :)
Ulubiony Alkohol: Jack Daniel's, własny.
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Mazowieckie
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: ludwinkb » sobota, 15 cze 2019, 08:17

Podpisuje obiema rękami pod tym co napisałeś "Lesgo58", wtedy mieliśmy obowiązek, a nie prawo tak ja teraz. Wszyscy dziś mówią "ja mam prawo do...." ale nikt nie powie obowiązek.
Wracając do saturatora to było coś, jako ten szczęśliwiec na głównej ulicy miałem je co 200-300m, a niedaleko była jedyna w swoim rodzaju lodziarnia "u włocha" (prawdziwego). Sprzedawali tam lody "Spumoni" jedyne w swoim rodzaju, nie spotkałem się teraz z takimi. Mleko, kanki, papierosy na sztuki, zapałki szturmówki (z Sianowa), wyprawy z kaną po piwo do "rożna" gdzie nikt nie pytał czy masz skończone 18l. Niepowtarzalne i niezapomniane.


Szlumf
1550
Posty: 1570
Rejestracja: czwartek, 9 maja 2013, 21:40
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: Szlumf » sobota, 15 cze 2019, 08:21

rastro pisze:................................
Owszem żywność była wtedy lepszej jakości, bo nie znano wtedy obecnej technologii, gdyby ją znano to też by ją stosowano. ................................................................................................................................................................................................
Zastanówmy się tylko czy to nie było przypadkiem tak, że te wszystkie produkty były mniej dostępne... a więc szyneczka czy czekolada to był rarytasik a nie codzienność. Pamiętam jak rzeźnik miał dostawę we czwartki... (i tylko we czwartki) jak ktoś przyszedł do kolejki po szóstej to już przegrał... ...............................................................


Żywność była lepszej jakości bo obowiązywały normy i pilnowano ich przestrzegania. Na początku lat 90-tych zniesiono normy państwowe i zaczęła się wolna amerykanka z normami zakładowymi. Za komuny z 10kg miecha wychodziło max 8kg szynki. Teraz w dużych przetwórniach wychodzi 15kg. Nie wiem jak to robią ale plaster wędzonego boczku na patelni najpierw wydziela z siebie ciecz a dopiero jak ta odparuje zaczyna się wysmażać. Sklepową szynkę wyjętą z zamrażalnika trzeba najpierw wycisnąć z wody by nadawała się do spożycia. Itd. itp.

Z mięchem nie miałem kłopotów. Zamrażarka (chyba Pingwin o ile pamiętam) i kooperatywa sąsiedzka w nabywaniu świniaka na wsi. Tylko zawsze miałem dylemat którą ćwiartkę brać - tylną czy przednią.

Było siermiężnie ale o ile w sferze konsumpcyjnej bardzo się poprawiło to w wielu dziedzinach jest gorzej. Patologiczny wręcz rozrost biurokracji i ilości przepisów uzasadniających jej istnienie ogranicza wolność i powoduje coraz mniejsze poważanie dla stanowionego prawa. Przykład zresztą idzie z góry.


rastro
650
Posty: 684
Rejestracja: wtorek, 15 sty 2013, 15:29
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: rastro » sobota, 15 cze 2019, 08:39

Szlumf pisze:Żywność była lepszej jakości bo obowiązywały normy i pilnowano ich przestrzegania. Na początku lat 90-tych zniesiono normy państwowe i zaczęła się wolna amerykanka z normami zakładowymi.


To taka półprawda.... teraz też można kupić produkty wysokiej jakości, ale są one odpowiednio drogie. To że ta nasączana taniocha jest w obrocie to tylko i wyłącznie wina nas konsumentów, jeżeli chodzi o żywność społeczeństwo po okresie posuchy chciało by jeść dużo a najlepiej żeby było tanio.

A i w tamtych czasach normy normami, one nic nie zmieniały, jak by mieli odpowiednią technologię to też by wyczarowali 15 kg szynki z 10kg mięcha... a nadmiar przedsiębiorczy pracownicy by już zagospodarowali. Takie to były czasy...
″Iloraz inteligencji tłumu jest równy IQ najgłupszego jego przedstawiciela podzielonemu przez liczbę uczestników.„
- Terry Pratchett

Awatar użytkownika

Autor tematu
JanOkowita
1750
Posty: 1757
Rejestracja: czwartek, 10 lut 2011, 13:56
Krótko o sobie: Parmezan i Ementaler, Duvel i Trappist - to moje nałogi.
Ulubiony Alkohol: Im ciekawszy i starszy tym lepszy.
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: PL
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: JanOkowita » sobota, 15 cze 2019, 09:45

rastro pisze:A to jest dziwne, jak nie było ścieżki to Tobie nie przeszkadzali rowerzyści na chodniku? Coś mi się tu nie klei.


Nie przeszkadzali, gdyż uważałem i nadal uważam, że bezpieczniej dla nich będzie jechać po chodniku zamiast po jezdni. Ale jeśli mają do wyboru ścieżkę rowerową i wybierają chodnik dla pieszych tylko z tego powodu, że nie chce im się zmienić strony ulicy to już tego nie uszanuję. Oni mają głęboko to, że ścieżkę wybudowano z naszych wspólnych pieniędzy i nie mają żadnego szacunku do pieszych. I właśnie takie "rowerowe święte krowy" mnie wkurwiają.
Ostatnio zmieniony sobota, 15 cze 2019, 09:45 przez JanOkowita, łącznie zmieniany 1 raz.
Drożdże Szlacheckie najlepszym przyjacielem człowieka.
Alkohole-domowe.pl

Awatar użytkownika

zielonka
400
Posty: 413
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: zielonka » sobota, 15 cze 2019, 09:56

Z mięchem nie miałem kłopotów. Zamrażarka (chyba Pingwin o ile pamiętam) i kooperatywa sąsiedzka w nabywaniu świniaka na wsi. Tylko zawsze miałem dylemat którą ćwiartkę brać - tylną czy przednią.


I wiedziony tym tropem zakupiłem zamrażarkę.Teraz trzymam w niej styropian i 20 kilo truskawek. Zapomniałem się dowiedzieć jak się kupuje świniaka. Otóż w dzisiejszej Polsce nie da się już legalnie kupić świniaka. Są na zapisy na przyszły rok. Trudniej z tym chyba niż za okupacji ale tego nie wiem na pewno bo mnie wtedy nie było.
Musiałoby sie do dyskusji włączyć jeszcze trzecie pokolenie. Bo temat się zamienił w międzypokoleniową dyskusję.
No i niech będzie, warto sobie uzmysłowić nawzajem co było dobre co złe a co jest obecnie bo oczywiście nie wszystko jest do dupy. Jednak państwo jako wspólnota dla dobra obywateli nie istnieje. Istnieje tylko klika pasożytów i złodziei.
I pewnie dlatego coraz bardziej jestem stary i wkurwiony. Bo nie tak miało być.
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię

Online
Awatar użytkownika

.Gacek
850
Posty: 873
Rejestracja: niedziela, 18 paź 2015, 13:00
Krótko o sobie: Marzyciel
Ulubiony Alkohol: Własny.
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: .Gacek » sobota, 15 cze 2019, 10:00

Drogi Janie... nie poznaję Cię ☺ wiem, że jest "taki upał, że jak pies srał to tupał"... :hahaha:
Co do rowerzystów to u nas w mieście niestety też jeżdżą jak święte krowy...
Pozdrawiam Gacek.

Awatar użytkownika

Autor tematu
JanOkowita
1750
Posty: 1757
Rejestracja: czwartek, 10 lut 2011, 13:56
Krótko o sobie: Parmezan i Ementaler, Duvel i Trappist - to moje nałogi.
Ulubiony Alkohol: Im ciekawszy i starszy tym lepszy.
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: PL
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: JanOkowita » sobota, 15 cze 2019, 10:20

Gacek - Upał mówisz? Dwa lata temu w tym właśnie miejscu sąsiadowi pod samochód wjechał rozpędzony z chodnika 20-letni rowerzysta. Spadł z roweru i uderzył głową o asfalt. Trup na miejscu, a sąsiad ma traumę do końca życia. Między innymi z tego też powodu miasto wybudowało ścieżkę rowerową przy tej ulicy.
Ostatnio zmieniony sobota, 15 cze 2019, 10:32 przez JanOkowita, łącznie zmieniany 1 raz.
Drożdże Szlacheckie najlepszym przyjacielem człowieka.
Alkohole-domowe.pl


rastro
650
Posty: 684
Rejestracja: wtorek, 15 sty 2013, 15:29
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: rastro » sobota, 15 cze 2019, 10:33

JanOkowita pisze:Gacek - Upał mówisz? Dwa lata temu w tym właśnie miejscu sąsiadowi pod samochód wjechał rozpędzony z chodnika 20-letni rowerzysta.

Jak by zjechał ze ścieżki rowerowej efekt był by ten sam... (rowerzyści też muszą się dostać a drugą stronę ulicy) problem polegał na tym że jak wcześniej przyznałeś tolerowałeś rowerzystów na chodniku bo tak było bezpieczniej... cóż nie było, gdyby ten rowerzysta po pierwsze jechał jezdną tak jak powinien, gdyby sygnalizował manewry jak należy to kto wie...

To że ścieżka chodnik jest niebezpieczna często wynika z tego że kierowca na drodze też chce być świętą krową.
″Iloraz inteligencji tłumu jest równy IQ najgłupszego jego przedstawiciela podzielonemu przez liczbę uczestników.„
- Terry Pratchett


bociann2
50
Posty: 93
Rejestracja: wtorek, 26 kwie 2011, 11:59
Krótko o sobie: Jestem okropnym człowiekiem, tako rzecze bociannica.
Ulubiony Alkohol: Piwa
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Lokalizacja: Jedyna taka w Polsce...
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: bociann2 » sobota, 15 cze 2019, 11:22

Bardzo mnie cieszy i podoba się ta dyskusja. Fajnie, że kazdy z nas tu trochę się wyzewnetrznil. I powiem tak:
Wszyscy tu mamy rację. Kazdy swoją. Bo rozmawiamy, kazdy ze swojego punktu widzenia ze względu na tzw. bagaż doświadczeń, wychowanie, otoczenie itp. itd.
Nie wiem, czy napilbym się dzisiaj wody z saturatora(jak są takie, to pewnie takie hi-tech)bo wieloletnia, mimowolnie przyjęta tresura nt. tzw. hijeny, zdrowotności jednych, a szkodliwosci innych rzeczy, sączona nam do uszu i oczu przez współczesną propagandę zrobila swoje.
Czy jest teraz lepiej, czy gorzej niz kiedyś, to pytanie bez 100% pewnej odpowiedzi. Wszystko mozna zrelatywizowac.
No to dyskutujmy dalej...

Wysłane.... I dobrze, że doszlo.

Awatar użytkownika

radius
5000
Posty: 5483
Rejestracja: sobota, 23 paź 2010, 15:20
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Swój własny
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Polska południowa
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: radius » sobota, 15 cze 2019, 12:22

zielonka pisze:Jednak państwo jako wspólnota dla dobra obywateli nie istnieje. Istnieje tylko klika pasożytów i złodziei.
I pewnie dlatego coraz bardziej jestem stary i wkurwiony. Bo nie tak miało być.

I tutaj muszę się z tobą zgodzić ;)
A wracając do starych, "dobrych" czasów, to pamiętam jak za gówniarza, latałem dziadkowi po "Sporty" na sztuki i nikt nie pytał ile mam lat a w sklepie, jajka "prześwietlano" takim fajnym podświetlaczem w celu sprawdzenia czy nie są zepsute :)
SPIRITUS FLAT UBI VULT


scalak
50
Posty: 70
Rejestracja: poniedziałek, 1 lip 2013, 21:36
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: scalak » sobota, 15 cze 2019, 13:26

Nie znałem papierosów SPORT EKSTRA, a od 1962 roku paliłem w domu legalnie. Oczywiście najpierw musiałem pójść do pracy i dawać na swoje utrzymanie. W dziesiątkach pamiętam po 1,50 złotego Sporty i Mazury, które dla mnie były za mocne. Dla szpanu należało palić EMki bez filtra po 5 zet, a w niedzielę Carmen za całe 14 złotego. Pracowałem prywatnie za 5 złotych na godzinę. Pamiętam taką niedziele gdy miałem tylko dwie dychy i byłem umówiony z dziewczyną. Dało się . Alpaga Okęcie 12zet, bilety do Lotnika 2 x 1,45 i jeszcze zostało na Zeglaże za 4,60. Potem wino 17, a bilet do kina 2. A jakie lustra porządne wtedy robili. Jak się przed takim stanęło, to aż przyjemnie było w nie popatrzeć.
Ale "to se ne wróti".


rastro
650
Posty: 684
Rejestracja: wtorek, 15 sty 2013, 15:29
Załączniki
Re: Saturator - czyli dlaczego było bezpieczniej i zdrowiej

Postautor: rastro » sobota, 15 cze 2019, 13:31

Fajki też w tamtych czasach były jakieś lepsze... nikt od nich na raka płuc nie chorował ;)
″Iloraz inteligencji tłumu jest równy IQ najgłupszego jego przedstawiciela podzielonemu przez liczbę uczestników.„
- Terry Pratchett


Wróć do „Po Godzinach”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość