Piwniczka, schowek, barek czy lodówka? Butelki, beczka czy gąsior? Wszystko o tym gdzie i jak przechowywać destylaty.
Awatar użytkownika

kiwitom23
750
Posty: 763
Rejestracja: środa, 2 gru 2020, 23:23
Krótko o sobie: Więcej czasu mojego życia spędziłem poza Polską, mieszkałem w Niemczech, USA, Singapurze, HongKongu, na Javie i na Nowej Zelandii i z tą ostatnią jestem najmocniej emocjonalnie związany.
Ulubiony Alkohol: Whisky, a przede wszystkim irladzka whiskey, choć i burbonem nie pogardzę
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Załączniki
Re: Dębienie a starzenie i przechowywanie.

Postautor: kiwitom23 » środa, 17 lis 2021, 12:28

rozrywek pisze:Masz teraz zagadkę.

Dzięki @rozrywek, dokładnie tak planowałem, czyli 65%, ale chciałem się upewnić. Co do zagadki, to wychodzi mi równanie z za dużą ilością niewiadomych, ale sprawdzę to empirycznie i za jakiś czas dam znać. :D
"Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami." Ernest Hemingway


koncentraty wina

Fiflak
350
Posty: 398
Rejestracja: wtorek, 27 wrz 2011, 10:37
Krótko o sobie: Spokojny i uczynny ze mnie chłop.
Ulubiony Alkohol: łiskacz domowy
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: Wschodnie Mazowsze
Załączniki
Re: Dębienie a starzenie i przechowywanie.

Postautor: Fiflak » piątek, 19 lis 2021, 15:54

Wątek się mocno rozgałęził. Spróbuję dokonać autorskiego ujęcia tematu.
1. Małe beczki, o pojemności 10, czy 20 litrów spokojnie nadają się do starzenia domowej whisky. Przeprowadziłem degustację z udziałem smakoszy szkockiego trunku, których stać na drogą rudą. Powiedzieli mi, że samogon smakuje, jak single malt i nuty beczkowe są na odpowiednim poziomie. Należy jedynie uważać, aby tzw. nie przedębić bimbru.
2. Najpierw warto wlać destylat, że tak powiem, o stężeniu pijalnym, czyli 40%. Następnie drugi, także takowej mocy, a trzeci bardziej stężony, czyt. około 62%. Sam tak planuję postąpić z beczką 20 litrową. Pierwszego single malta przeleję do butelek, zaleję nową whisky słodową, a pod koniec przyszłego roku do beczki trafi mocny burbon. Trochę duch polskiej przekory mną kieruje, bowiem chcę odwrócić zwyczajową kolejność wielkich destylarni. Jak się bawić w eksperymenty, to do końca.
3. Przeprowadziłem pewne doświadczenie z postarzaniem whisky w beczce, szkle zamkniętym, oraz słojach oddychających. Jeden zakryty lnianą ściereczką, a drugi zatkany dużym korkiem z kory dębu korkowego. Takie galante korki pasują do otworów starych słojów. Mój liczy sobie ponad pół wieku.
Whisky zadębiona płatkami i rozrobiona do czterdziestu woltów. Zmian w szkle zamkniętym praktycznie nie obserwowałem, natomiast w słojach i owszem. Wymiana powietrza przez tkaninę jest znacząco większa, niż przez korę, stąd różnice w głębi przemian. Zakończyłem to starzenie w szkle nakrytym, że tak powiem, obrusikiem, gdy stwierdziłem, całkowicie subiektywnie, że dalsze oddychanie poskutkuje utratą wartościowych aromatów właściwych destylatowi.
Beczkowa whisky oczywiście wlana biała, bez zaprawiania żadnymi płatkami. Wyróżnia się, moim zdaniem na plus, lecz nie odsądzam od przysłowiowej czci i wiary samogonów płatkowych. Reprezentują sobą pewną jakość. Zarówno dla mnie, jak i dla konsumentów obeznanych ze szkockimi produktami. Skonsultowałem sprawę, ma się rozumieć hue-hue, wyłącznie w celach naukowych, z trzema whiskożłopami. Mówię tu o doświadczeniu trwającym krótko, mniej więcej pół roku. Faktyczne poznanie specyfiki starzenia w zależności od jego odmiany wymaga wielu lat.
4. Łazi mi już po łbie następny pomysł. Wlanie whisky beczkowej do butelek po winie zamkniętych klasycznym korkiem. Bardzo powolna wymiana powietrza powinna wówczas zachodzić, co być może zaowocuje dalszym dojrzewaniem whisky w butelce. Idea, do jej zweryfikowania, wymaga odczekania wielu lat. Nie wiem, czy tyle pożyję, poza tym pamięć ludzka jest zawodna. Trzeba, celem rzetelnego zbierania wiedzy, nalać łiskacza w butelkę z korkiem i, że tak powiem, gorzelnianą, zamykaną kapslem. Jak zwyczajowo się whisky sprzedaje. Następnie rozdać zestawy bardzo cierpliwym znajomym. Niech poczekają z degustacją, choćby do 2051 roku. Wówczas okaże się, która koncepcja jest słuszna. Stoimy przed wyzwaniem pokoleniowym, naprawdę niesamowite.
Wszystkie moje myśli nieuczesane wrzuciłem do jednego posta, ponieważ sądzę, iż pisanie kilku postów własnych pod rząd nie znajduje racji bytu. Mija się wręcz z celem, jaki sobie postawiłem, czyli możliwie precyzyjne opisanie wniosków wysnutych z samodzielnych poczynań bimbrowniczych. Kluczową rolę, w naszej pasji, odgrywa czas. Jeśli za 20 lat będę nadal bawił się w łiskarnictwo, dzisiejszy wpis wyda mi się zapewne nieco miałki.

Awatar użytkownika

Autor tematu
rozrywek
3000
Posty: 3083
Rejestracja: niedziela, 25 kwie 2010, 08:02
Krótko o sobie: lubię cos sposocić, a potem to wypić( w doborowym towarzystwie)
Ulubiony Alkohol: Chivas Regal, dobra psotka, czasem mineralka gazowana
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Dębienie a starzenie i przechowywanie.

Postautor: rozrywek » sobota, 20 lis 2021, 01:28

@Fiflak.
Super że oksperymentujesz i jesteś ciekawy wiedzy i nowego, ale nie zawsze trzeba wyważać otwartych drzwi.

Nie przewrócisz do góry nogami systemów wypracowanych przez wieki i pokolenia. Teraz o beczkach:

Beczka ma dwa zadania:
Oddać do trunku to co daje dąb, oraz służyć jako zbiornik do układania się trunku.
Tylko.....w domowym hobby nasze beczki się do tego nie nadają, są za małe.

Destylarnie używają beczek min 225L. 500L, 1000L. A tam zachodzą procesy inaczej. Kompletnie inaczej. Wolniej, oraz beczka oddaje mniej w stosunku do litrażu, łagodnie rozcieńczone.

W naszym hobby musimy niestety zmieniać trunki często.
W nowej beczce potrzymasz miesiąc, następny destylat 3 miesiące, następny pół roku, następny rok.
I wtedy dopiero docelowy wsad.

Kontrolować musimy trunek, jak już się zadębił to do szkła, kamionki, niech się dalej układa i dojrzewa.

Stąd również pomysł na szczapki, chipsy, czy kostki dębowe. Nie przedębią, a dadzą co trzeba.

Ja mam jedną beczkę w której trunek już jest 12 lat, ma pozostać jeszcze 6.
18yo kukurydziana whisky.
Nie boję się przedębienia ponieważ czas zrobi swoje, dębina zniknie i pozostawi swoje nuty.

A sprawdzać nie mam jak, ponieważ beczka jest zamurowana w piwnicy.

Także beczka którą chcemy do trunku na 4,5,6 lat już musi być odpowiednio wyeksplatowana.

Tutaj musi być działanie długofalowe, dany destylat niech stoi w szkle, bo beczce jeszcze wino jest, czy inny destylat. To nie ucieknie, ani nie skiśnie.

Zaplanować musimy docelowy, finalny trunek, i wcześniej ' urabiać' beczkę pod względem smaku trunku.

Ja wolę beczki po winie, mam Szkocki smak.
Dlatego warto inwestować w większe pojemności, na ile pozwoli kieszeń i wielkość piwnicy.

Destylarnie posiadające zbiorniki po 10 000L dolewają cały czas z góry nowy destylat, odciągając z dołu już ułożony.
Tak robi parę destylarni.
Daje im to ciągłość smaku przez cały czas. Odciągną 200L, i 200L doleją.

Jesteś fiflak łiskaczowcem, zajefajnie.
To rób destylatów jak najwięcej możesz, zarówno i tych klasycznych, tradycyjnych, jak i tych swoich eksperymentów.

Poszukiwanie nowego jest super, tu jestem za tobą jak najbardziej.
Aby za bardzo nie przekombinować.
Będę śledził twoje perypetie i doświadczenia z uwagą.
Powodzenia.
pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............

Awatar użytkownika

Doody
2500
Posty: 2547
Rejestracja: czwartek, 20 paź 2016, 19:04
Krótko o sobie: Degustator z powołania :-)
Ulubiony Alkohol: DIY
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Lokalizacja: południowa Wielkopolska
Załączniki
Re: Dębienie a starzenie i przechowywanie.

Postautor: Doody » sobota, 20 lis 2021, 12:28

I to jest przewaga takich beczek jak te od magasa lub kowala.
Masz już zrobiony destylat, kupujesz beczkę, zalewasz ją wodą ba 24 do 48 godzin wylewasz wodę, wlewasz destylat i możesz trzymać go tam ile chcesz. Im dłużej tym lepiej. Oczywiście trzeba mieć również wilgotne pomieszczenie.
Dlatego moim zdaniem warto kupować tego typu beczki zamiast nowych.
Chyba, że ktoś ma mnóstwo czasu.
Pozdrawiam
Darek


spiker1974
50
Posty: 53
Rejestracja: poniedziałek, 1 cze 2020, 08:15
Załączniki
Re: Dębienie a starzenie i przechowywanie.

Postautor: spiker1974 » czwartek, 25 lis 2021, 21:33

Wpływ na starzenie a raczej układanie mają też gazy, rozmawiałem z byłym gorzelnikiem o programie bimbrownicy. Doradził mi bym po destylacji na sprzęcie o małej skali produkt szczególnie gorący wprost z chłodnicy odbierał do słoików czy ogólnie otwartych naczyń, a butelki czy damy napełniał po ostygnięciu alkoholu ze względu na odgazowanie. Jego zdaniem puszczanie gorącego destylatu po kilku skrawkach węgla drzewnego jak to często robili bimbrownicy z discovery nie oczyści a raczej natleni-odgazuje produktu. Mówił też że alkohol w polmosie po destylacji czy nawet rozcieńczeniu przed butelkowaniem był przechowywany około 6 miesięcy w kadziach z dostępem powietrza, lecz metalowych. Nie była to żelazna zasada w tamtych latach, wykonanie planu czy brak butelek wymuszało omijanie tych procedur a alkohol układał się na pułkach w sklepie. Te w dębowych beczkach to tylko wybrane gatunki wódek i to w niektórych zakładach Polmos. Jednak było to w latach 70 dziś po pół wieku technologię są inne wymusza je walka o klienta.

Awatar użytkownika

Góral bagienny
1850
Posty: 1878
Rejestracja: środa, 6 mar 2019, 20:40
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Owocówki
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Dębienie a starzenie i przechowywanie.

Postautor: Góral bagienny » czwartek, 25 lis 2021, 22:20

Hmmm wkładanie patyczka w koniec chłodnicy ma inny cel niż napowietrzanie :scratch:
Z alembika a na takim przeważnie robią na discovery nie leci gorący destylat ;)
Wszystko co " wyprodukuje " nazywam BIMBERKIEM :D

Awatar użytkownika

MASaKrA_Domingo
950
Posty: 954
Rejestracja: wtorek, 31 mar 2020, 20:29
Krótko o sobie: Uczmy się nie wyważać otwartych drzwi.
Ulubiony Alkohol: Czysta
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Kraków
Załączniki
Re: Dębienie a starzenie i przechowywanie.

Postautor: MASaKrA_Domingo » piątek, 26 lis 2021, 22:42

W ogóle program bimbrownicy ma taki sam poziom prawdy, jak w to, że będąc hydraulikiem każda laska zapłaci sam wiesz jak za rachunek, jak w kinie ślizganym. Nie ma się co nim sugerować.
Alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w dużych ilościach!

Awatar użytkownika

Góral bagienny
1850
Posty: 1878
Rejestracja: środa, 6 mar 2019, 20:40
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Owocówki
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Dębienie a starzenie i przechowywanie.

Postautor: Góral bagienny » sobota, 27 lis 2021, 00:09

No cóż ;) z kawałkiem drewna w chłodnicy to akurat mają rację ;)
Sprawdzone na moim alembiku ;)
Wszystko co " wyprodukuje " nazywam BIMBERKIEM :D


spiker1974
50
Posty: 53
Rejestracja: poniedziałek, 1 cze 2020, 08:15
Załączniki
Re: Dębienie a starzenie i przechowywanie.

Postautor: spiker1974 » sobota, 27 lis 2021, 21:56

Nie chodziło mi o patyczek naciekowy z penisa szopa, :evil: a o te parę kostek węgla drzewnego umieszczone w lejku, po których ściekał alkohol wypływający z chłodnicy.
Te parę kotek węgla na pewno nie oczyściło 100 czy 200 litrów urobku. Podobnie w materiale filmowym o destylacji burbona w dużej gorzelni widziałem niby filtrowanie przez pokład węgla o dość grubej frakcji to jest kostki powyżej 50 mm, przy takich ilościach produkowanych przez tą gorzelnie, co one był w stanie przefiltrować. Może proces ten miał na celu bardziej odgazowanie-przewietrzenie z niechcianych gazów i natlenienie przed leżakowaniem bu mogły utleniać się fuzle.
Co do temperatury alkoholu z chłodnicy to zależy bardziej od tego jak ciepła jest woda w naczyniu w którym umieszczona jest chłodnica, a często nawet w tym programie było o tym że przez brak chłodzenia urobek szedł im do aniołków, lub niedopilnowany był przyczyną małej wydajności a nawet wypadków. Z tego co wiem wpadki takie zdarzały się i naszym rodzimym producentom, czy to większym czy mniejszym a długotrwałe czuwanie przy destylatorze bywa bardzo męczące . :piwo: Nie wszędzie jest dostępna zimna bieżąca woda.

Przy okazji opowiem dowcip od Białorusina o bimbrowniku który niósł wodę do chłodnicy w wiadrach, niestety został sprzedany i przy pracującym w lesie sprzęcie czekali już milicjanci. Stary bez szans na ucieczkę. Milicjant no to piszemy bumagę, dziadek to piszemy, ja opowiem jak było:
Poczułem dym w lesie, myślę dzieciaki palą ognisko, to wezmę wodę i pójdę zagaszę, zachodzę a tam milicjanci w lesie bimber pędzą. :D

Awatar użytkownika

MASaKrA_Domingo
950
Posty: 954
Rejestracja: wtorek, 31 mar 2020, 20:29
Krótko o sobie: Uczmy się nie wyważać otwartych drzwi.
Ulubiony Alkohol: Czysta
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Kraków
Załączniki
Re: Dębienie a starzenie i przechowywanie.

Postautor: MASaKrA_Domingo » niedziela, 28 lis 2021, 23:09

Góral bagienny pisze:No cóż ;) z kawałkiem drewna w chłodnicy to akurat mają rację ;)
Sprawdzone na moim alembiku ;)

Zepsuty zegarek dwa razy na godzinę pokazuje dobrą godzinę ;)

Nie mniej, skoro u Ciebie zadziałało - podziel się wiedzą - od tego jest to forum.
Alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w dużych ilościach!


Wróć do „Przechowywanie destylatu”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości