Tu możecie pisać posty, które mają wymiar bardziej filozoficzny niż teoretyczny na temat alkoholu wytwarzanego w domu...

waldinio
2
Posty: 2
Rejestracja: niedziela, 14 gru 2014, 20:50
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: waldinio » niedziela, 29 lip 2018, 18:19

No to opiszę swoje przygody:
1. Zestaw kanka Alfa-Laval z deflegmatorem, taboret gazowy i robimy gin. Oczywiście po całym uprzednim przygotowaniu według przepisu z Forum.
Gin robi się, a jakże w garażu, ogienek się pali, woda na chłodnicę zamknięta bo jeszcze czas, ale szczęśliwi czasu nie liczą...
W pewnej chwili żona woła: coś tam "fuka" w garażu... Wpadam i prawie umieram, chłodnica nie skrapla, więc wężyk wylotowy pod ciśnieniem par lata wkoło, i zasila płomień taboretu, takie prawie perpetum mobile, a obok tego stoi Intruder 1500 VLC... To był koniec używania gazu do pędzenia.
2. Cukrówka, Abratek, wiadomo. Załączone grzanie, mamy 45 minut do podjęcia dalszych działań... No i z racji wykonywanej pracy, na służbowy tel. przychodzi sms "Alarm NH3". No to w służbowe auto i dzida do fabryki... Po ok. 3 godzinach adrenaliny myśl jak błyskawica: o ku...
Telefon do domu: Idż do garażu i wyłącz wszystko... Na szczęście Pani Żona rozumie moje hobby, a technika nie jest Jej obca.
Po tej przygodzie dodałem do sprzętu sterownik plc...


dostawa 5zł

Arassuil
5
Posty: 6
Rejestracja: czwartek, 13 lut 2014, 00:03
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Nalewka z owoców pigwowca
Status Alkoholowy: Wynalazca
Załączniki
Re: Największe wpadki bimbrownicze

Postautor: Arassuil » czwartek, 25 paź 2018, 14:40

To teraz moja kolej.

Witam wszystkich, jestem początkującym adeptem praktykowanej tu sztuki i szczęśliwym posiadaczem zestawu aabratek.
Kilka dni temu pierwszy raz popsociłem, kociołek wypełniony cukrówką.

--- Mały bonus ---
W instrukcji obsługi było coś o wyczyszczeniu sprzętu przed pierwszym użyciem - ale zarówno sprężynki miedziane jak i wypełnienie zmywakowe były mokre - uznałem więc (błędnie), że sprzęt jest gotowy do pracy. Gwoli wyjaśnienia: produkt wyszedł z lekko słodkawym zapachem i ostrym posmakiem - ale nie o tym chciałem.
- - - - - - - - -

Nikt jeszcze nie opisał tu takiej sytuacji, a to co mnie spotkało było dość przerażające :shock:
Do sedna: Zmontowałem cały zestaw, zaciskając węże na ujściu i wejściu skraplacza i chłodnicy. Węże wchodziły ciężko, ale uznałem, że tak ma być.
Nieświadomy możliwości i parametrów pracy zestawu ustawiłem zbyt duże ciśnienie cieczy chłodzącej.
Wyszedłem na chwilę z kuchni i zadziałało prawo murphyego :D
Wracam, woda przelewa się przez próg, wszystko mokre i zachlapane - na szczęście czystą zimną wodą.
No dobra, pomyłki się zdarzają... Wtem słyszę, że ze skraplacza zaczyna syczeć - syczy coraz bardziej, a spod głowicy zaczyna coś kapać.
Sytuacja jak z komiksu: w całej kuchni rozsiewa się woń rozpałki, gorący 'towar' leje się na mnie i podłogę, a ja próbuję wcisnąć na swoje miejsce wężyk do gorącego skraplacza (z uprzednio zakręconą tymczasowo wodą).

Okazało się, że ciśnienie z instalacji wodociągowej było zbyt duże (bo jakiś dureń odkręcił kurek na max ;) ) i wywaliło węża z wejścia wody do skraplacza.

Trzy kwestie:
1. Ten temat powinien być przypięty, gdybym najpierw go przeczytał, to bym nie zostawił sprzętu samopas.
2. Gdybym miał podgrzewanie gazowe, to byśmy teraz nie rozmawiali :bardzo_zly: i pewnie nie miałbym gdzie mieszkać.
3. Stosujcie się do zaleceń producentów i instrukcji obsługi ;)

Od razu po przeczytaniu tego i innych tematów zamontowałem na głowicy "pierścień bezpieczeństwa" zapobiegający cieknięciu ciurkiem po kolumnie w dół - teraz (jeśli cokolwiek wyleci głowicą) kapie tam gdzie JA chce ;)


michall_181
50
Posty: 79
Rejestracja: sobota, 31 mar 2018, 20:19
Załączniki
Re: Największe wpadki bimbrownicze

Postautor: michall_181 » czwartek, 25 paź 2018, 19:26

Kolego waldinio, znam ja te telefony szkoda byłoby motóra

Wysłane z mojego SM-G935F przy użyciu Tapatalka


cybkryst
50
Posty: 56
Rejestracja: niedziela, 11 wrz 2016, 21:34
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Bez akcyzy
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Lokalizacja: Galway- Irlandia
Załączniki
Re: Największe wpadki bimbrownicze

Postautor: cybkryst » sobota, 17 lis 2018, 00:47

Czytając wasze wszystkie przygody, powraca i moja teraz śmieszna ale 8 lat temu nie było mi wcale do śmiechu.
Była to kolumna z zimnymi palcami, dla mnie szczyt techniki na tamte czasy. Pędzenie w starej oborze która z czasem stała się magazynkiem, składzikiem i laboratorium zarazem.
W tym samym czasie majstry budowali mój dom na działce obok. Wszystko szło pięknie, tam se kapie ja tu z majstrami obgaduję plan działania na kolejny tydzień. Nagle słyszę dzwięk tłuczonej butelki, majster gada dalej a ja zaczynam myśleć co to było. Nagle przerywam rozmowę pod pretekstem "muszę coś sprawdzić'', zachodzę a tam wszystko się świeci na niebiesko a z węża gazowego bucha pomarańczowy płomień. Szybka akcja, butla gazowa zakręcona, wyleciała z pomieszczenia, wąż od chłodnicy przepiety do pistoletu zawór otwarty na max i gaszę. Po chwili sytuacja opanowana, już się na dole nie pali, ale przez szczeliny w deskach widzę, że na poddaszu jakoś tak jasno.
Tam zalegały dwie przyczepy słomy od 15 lat, suchej jak to tylko możliwe.
Pistolet zablokowany w otwartej pozycji z lejącą się wodą wylądował na poddaszu. Ja biegiem na około do drabiny wchodzę na strych a tam piekło. Wyglądało jak palące się rżysko. Po rozpoczęciu akcji gaśniczej pomieszczenie wypełniło sie białym dymem zmieszanym z parą wodna.
Myślę, że adrenalina pomogła na tyle wstrzymać oddech że udało sie ugasić ogień na bezdechu i wyjść z tego cało.
Straty poza moralnymi to kupa sprzętu sportowego. 3 latawce do kitesurfingu i skrzydło paralotnii, szklany 60l balon po dziadku, od którego się moja przygoda z psoceniem rozpoczeła.
Od tamtej pory postawiłem na elektryczność, co i tak nie zwalnia od tego, że można zostawić proces bez jakiego kolwiek nadzoru, bo prawo Murphiego wyraźnie o tym mówi.

Awatar użytkownika

Airacobrator
100
Posty: 129
Rejestracja: niedziela, 16 wrz 2018, 14:04
Krótko o sobie: Wielohobbysta
Ulubiony Alkohol: Nalewka pigwowa
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Największe wpadki bimbrownicze

Postautor: Airacobrator » sobota, 17 lis 2018, 09:06

Teraz ja napiszę o swojej przygodzie. Aabratek kolumna 63 mm, dzielony na dwa złącza sms. Ponieważ nie mam bufora (jeszcze) tylko katalizator i w kolumnie były pogony musiałem ją przepłukać. Rozkręciłem wstawiłem do brodzika, przepłukałem, poczekałem aż spłynie woda i zamontowałem na kegu. Czekało mnie destylowanie 5,5litra 96% odpędu metodą 2,5 wg Lesgo58. Rozgrzewanie wszystko ok, no to czas na zalewanie kolumny-grzanie pełną mocą 4kW. Kolumna się zaczyna zalewać, a ja czuję ostry zapach spirytusu i widzę jak po ociepleniu kolumny spływa kaskada czystego spirytusu. Na szczęście do pożaru nie doszło ale litr spirytusu poszedł się paść. Przyczyną przecieku były sprężynki na uszczelce przeoczone przy skręcaniu kolumny.


Wysłane z mojego Redmi Note 4 przy użyciu Tapatalka

Awatar użytkownika

czamnian
100
Posty: 133
Rejestracja: wtorek, 11 kwie 2017, 12:11
Krótko o sobie: Młody winiarz i smakosz nalewkowy
Ulubiony Alkohol: Miód pitny
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Załączniki
Re: Największe wpadki bimbrownicze

Postautor: czamnian » środa, 30 sty 2019, 11:32

Mi kiedyś wyleciała z rąk flaszka najlepszego spirytusu jaki udało mi się zrobić na wieszaku z zimnymi palcami, a raz butelka wina z dzikiej róży leżakowana dwa lata( miała być wypita z żoną w Romantyczny wieczór )
Największa wpadka była jednak z winem jabłkowym które od lata leżało w piwnicy, jesień przed zimą okres grzewczy, ja z pracy powoli wracam a mama do mnie dzwoni, że w piwnicy rurę rozerwało i woda się leje! To ja szybko do domu i przez telefon instruuje gdzie ma wodę wyłączyć i szybko pięć zagasić. Jakież to zdziwienie bo gdy wchodzę do piwnicy, a tam tylko zapach jabłka i coś cieknie za szafki! Oglądam rury są ok, otwieram w szafce a tam dwie butelki wina jabłkowego poszły w drobny mak! Tylko same szyjki zostały haha, otworzyłem z ciekawości inną butelkę to gaz tak silny był że uleciał pod takim ciśnieniem że zabrał ze sobą całą zawartość butelki. Pozostałe 5 butelek przeniosłem do piwnicy gdzie leżały jeszcze rok( potem wypiliśmy jako najlepszy szampan w życiu haha).
Innym razem dałem kuzynce cydr owocowy który miał iść za kilka dni na urodziny, zapomniała co to jest i wstawiła do barku w pokoju. Małe dzieci, to musi być ciepło itd... litrowa butelka wywaliła z taką siłą że rozerwała butelkę wódki obok, szklaną półkę barku i otworzyła od niego te ukośne drzwiczki... Szkieł na cały pokój, wieża stereo zalana i pobudka przed 6 rano w dzień wolny...
A co do przecukrzonego cydru to popisałem się jak chodziłem do mojej żony jeszcze na randki, romantyczny wieczór skończył się czyszczeniem kuchni i malowaniem w weekend :hahaha:
Ostatnio zmieniony środa, 30 sty 2019, 17:07 przez Kamal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika

Doody
2500
Posty: 2547
Rejestracja: czwartek, 20 paź 2016, 19:04
Krótko o sobie: Degustator z powołania :-)
Ulubiony Alkohol: DIY
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Lokalizacja: południowa Wielkopolska
Załączniki
Re: Największe wpadki bimbrownicze

Postautor: Doody » środa, 30 sty 2019, 23:23

Właśnie potrzaskałem sobie 5l damę z destylatem zbożowym :bardzo_zly:
Dość, że strata trunku to jeszcze sprzątania od cholery.
Całe szczęście, że to wczorajszy świerzak a nie wyleżakowany trunek.
Smuteczek :roll:
Ostatnio zmieniony środa, 30 sty 2019, 23:23 przez Doody, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam
Darek

Awatar użytkownika

psotamt
950
Posty: 962
Rejestracja: niedziela, 19 mar 2017, 20:59
Krótko o sobie: Żałuję tylko, że tak późno zacząłem smakować własne wyroby...
Ulubiony Alkohol: Teraz już własny
Status Alkoholowy: Destylator
Lokalizacja: Mazowsze
Załączniki
Re: Największe wpadki bimbrownicze

Postautor: psotamt » czwartek, 31 sty 2019, 07:54

5 litrów :( zboża :evil: a wuj ze sprzątanie, trunku żal :cry2:
Ja większość przelewań robię na stole, do którego mam zamocowane szlifierkę i imadło.
Czasem nachodzi mnie myśl... kiedy imadło upomni się o swoją porcję trunku :scratch: :mrgreen:
Zabieranie bogatym i dawanie biednym pozbawia jednych i drugich motywacji do pracy.

Awatar użytkownika

Lejdioza
2
Posty: 2
Rejestracja: wtorek, 28 kwie 2020, 10:09
Załączniki
Re: Największe wpadki bimbrownicze

Postautor: Lejdioza » czwartek, 4 cze 2020, 08:00

Ok to i ja mogę się pochwalić. Psocenie mam we krwi, w rodzinie są Gorzelniccy (akurat daleka rodzinka ale jest). Krew tą odkryłem dopiero niedawno, ale porobiło na tyle, że żona to już tęczą rzyga moim szczęściem. Walczę na PS. Już są plany rozwojowe, ale nie o tym. Wpadka numero uno.
Kumpel wpada po rewizji piwnicznej ze słoikami aronii. Myślę że może być ciekawie, dokładnie zacier z aronii. Super ze słoika do balona. Później woda na słoik, co by się nic nie zmarnowało, i znowu balon. Na koniec kapka cukru ,co by się moc zgadzała, i drożdże. Wystartowało pięknie. Bulgot rozchodzi się po garażu, serce rośnie. Idziemy spać. Rano praca itp bzdury. Koniec dnia pora popsocić, no to garaż. A tam aroniowy festiwal ala tańce w błocie. Takiej masakry to ja jeszcze nie widziałem. To znaczy już mogę opowiedzieć że widziałem. Zamiast psocenia, dwa dni sprzątania. Dosłownie wszystko, łącznie z aparaturą, przydasiami Ojca i całym garażowym bałaganem. A było tu wszystko, narzędzia, regipsy, płyty wiórowe, worki z cementem, wapnem, drzwi z framugami, okna, wszystko co może się przydać. Niestety burzliwa była tak burzliwa że poszło górą i gejzerowało na całego. To teraz już wiem że owoce trzeba trochę niżej posadzić w balonie, to nie cukrówka.
Wpadka numero dwa (wyżej po włosku to już nie)
Żona zakochana w kawódce (pół litra psoty, sześć łyżek kawy rozpuszczalnej w 150 ml wody i jedno mleko skondensowane!). Raz wyszło bajka, dwa razy kaszana, dosłownie. Więc poszedł walić się litr dobroci, nie może być. Niewiele myśląc..... hmm..... bezmyślnie stwierdzam "wleje do nastawu to przecież pięknie odparuje". Proces przebiegł powiedzmy pomyślnie, bo destylat delikatnie mówiąc nie pachniał. To nie problem, puści się jeszcze raz to w końcu jedynka. Otwieram aparaturę celem spuszczenia. Smród zwalił mnie z nóg i to dosłownie. Nie minęło 5 minut jak zjawił się Tatko, zaniepokojony smrodem który rozszedł się aż po ulicy. Jak to Tatko stwierdził:
cytuję
"Jebie jakby się małpy jebały".
Kolejne godziny zmarnowane na czyszczenie sprzętu. Uraz był taki że kolejne nastawy to mi śmierdziały i żona musiała każdą kolejną wąchać i zapewniać że jest ok. Trzymało mnie chyba z dwa tygodnie.

Pisz staranniej - MANOWAR
Ostatnio zmieniony piątek, 5 cze 2020, 13:46 przez manowar, łącznie zmieniany 1 raz.
Lejdioza.
Jak się nie ma co się lubi,
To się pędzi co sie ma.


37linx
2
Posty: 4
Rejestracja: poniedziałek, 23 sie 2021, 09:43
Załączniki
Re: Największe wpadki bimbrownicze

Postautor: 37linx » czwartek, 26 sie 2021, 20:37

Moja przygoda miała miejsce, gdy uczęszczałem do klasy IV/V Szkoły Podstawowej.
Kolega oznajmił, że ma przepis na produkcję taniego bimbru. Przepis w jego wersji brzmiał " 2kg cukru wsyp do 20l serwatki, dodaj dużą kostkę drożdży, całość wlej do szczelnej kany na mleko z zamkiem i zakop na minimum 3 m-ce. Po tym czasie delektuj się czystym mocnym trunkiem". Kolega miał działkę, drugi załatwił kanę z serwatką, ja załatwiłem resztę. Była jesień, zgodnie z przepisem kanę z zawartością zakopaliśmy na działce pracowniczej ojca kolegi. O bimbrze przypomnieliśmy sobie w wakacje następnego roku i postanowiliśmy popróbować. Co prawda minęło więcej jak trzy miesiące, ale nawet niemowlę wie, że mocny trunek, czym starszy tym lepszy. Kanę wykopaliśmy i po poruszeniu zamka nastąpiła eksplozja pokrywając całą działkę, oraz nas okrutnie cuchnącą cieczą. Oczywiście kąpiel i pranie ciuchów pod pompą ogrodową - matka i tak obwąchiwała mnie jak wyżeł i zasypywała pytaniami o smród. Działka kolego wyłączona z użytkowania na dłuższy czas. Jeden z sąsiadów działkowców z uwagi na smród złożył skargę na ojca kolegi. Dla naszej trójki temat 'bimbru z serwatki' stał się tabu.
I taki był mój pierwszy czynny udział w produkcji alkoholi wysokoprocentowych.

Awatar użytkownika

Balibar
50
Posty: 63
Rejestracja: niedziela, 22 sie 2021, 15:11
Krótko o sobie: Jestem elektrykiem...
Ulubiony Alkohol: Dobre i Bardzo Dobre
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Rzeszów
Załączniki
Re: Największe wpadki bimbrownicze

Postautor: Balibar » sobota, 4 wrz 2021, 13:02

Może nie największą gafe strzeliłem ale składam sprzęt, zalewam kega, podłączam termometry, włączam grzałki niech juz sie grzeje, został ostatni element zasilacz do termometrów... Jako ze moja dziewczyna lubi mieć poukładane położyła obok zasilacza 12v drugi 54v...Ja bardzo podekscytowany szybko podłączam i bach tylko coś cyknęło. Sprawdzam co jest nie tak i sam do siebie mowie ty bałwanie zły zasilacz, i tak na dzisiaj zakończyło sie pierwsze gotowanie na nowym sprzęcie ktore mialo służyć nauce i wyczyszczeniu ehhh szkoda


Wróć do „Bimbrownia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość