Technologia słodowania, zacieranie ziarna. Przepisy na zaciery ziemniaczane.
Awatar użytkownika

jakis1234
400
Posty: 418
Rejestracja: sobota, 30 lip 2016, 15:57
Ulubiony Alkohol: Zależy od nastroju i dostępności.
Status Alkoholowy: Winiarz
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: jakis1234 » wtorek, 10 lis 2020, 10:23

@Billy i co się przejmujesz :). To forum tworzą ludzie, jedni są spokojniejsi, inni bardziej nerwowi - jak to w życiu. Odpowiedź dostałeś.
Leszek, jesteś guru na tym forum, rozumiem, że szlag Cię trafia, jak ktoś zadaje pytanie, na które już padły odpowiedzi, ale pamiętaj, ciągle pojawiają się tutaj nowi, a informacje czasami faktycznie ciężko znaleźć - bądź wyrozumiały, fajnie, że chcą się dowiedzieć.
Zresztą, tak jak napisał Billy, wiedza się zmienia i czasami warto ją uaktualnić (patrz metoda 2,5 ;)).
Pozdrawiam z opolskiego :)


koncentraty wina
Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!
Awatar użytkownika

Billy
10
Posty: 16
Rejestracja: wtorek, 5 lut 2019, 20:00
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: Billy » wtorek, 10 lis 2020, 11:21

Zupełnie się nie przejmuję. Na innym forum gdzie się udzielam w swojej dziedzinie, zawsze odpowiadam nawet na najgłupsze pytania bo pytają głównie osoby mniej obeznane z tematem, które warto pokierować. Owszem najprościej jest wskazać wyszukiwarkę ale mam trochę inne podejście.

Wysłane z mojego M2003J15SC przy użyciu Tapatalka
Yyyyyy..... Ta jasne :shock:


Pawlik67
100
Posty: 149
Rejestracja: niedziela, 31 sty 2016, 13:08
Krótko o sobie: Nawrócony degustator, który kiedyś nie cierpiał bimbru
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Mazowsze
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: Pawlik67 » wtorek, 10 lis 2020, 14:09

Koledzy, mam pytanie, może sie wydać głupie, ale cóż, kto pyta nie błądzi. Skoro było w tym wątku o przypalaniu grzałek , to i tu sformułuje moje pytanie. Jakie są objawy przypalenia grzałek? Nie mowie juz o totalnym przypaleniu połączonym z przegrzewaniem i przepaleniem sie grzałki.
Pytam dla tego , bo mam 30 litrowego kega z dwoma grzałkami 2kW, służy mi juz pare lat głównie to robiłem na nim KLZWJ który nigdy nie jest klarowny jak sie zlewa do kotła, jedyne co, to mam na końcu rurki do lewarowania , założona siatkę ze zwykłego sitka kuchennego.
Robiłem też trzy razy zacier na lenia z śruty i też lewarowałem przez tą rurkę ,a gęstwę wyciskałem przez rękaw do owoców. Czyli tez zawsze było mętne. Jak rozgrzewam kega to do momentu uzyskania temperatury wrzenia , obydwie grzałki practicum na 100%. Teoretycznie mogło by się przypalać. Dlatego moje , czy może mam przypalone grzałki i jak stwierdzić to. Jak zaglądam przez mały wlew( fi28) do kega to nie widć nic specjalnego na grzałkach. Czym objawia sie przypalenie?

Awatar użytkownika

defacto
1300
Posty: 1315
Rejestracja: sobota, 20 sie 2016, 05:45
Krótko o sobie: Nie produkuję, nie sprzedaję - tworzę. Jestem artystą.
Lokalizacja: ⚒️ Górny Śląsk
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: defacto » wtorek, 10 lis 2020, 14:22

Pawlik67 pisze:Koledzy, mam pytanie, Czym objawia sie przypalenie?
Moim zdaniem,
czuć spaleniznę w destylacie.
"Wszyscyśmy z płócien Rembrandta. To tylko kwestia światła"


Pawlik67
100
Posty: 149
Rejestracja: niedziela, 31 sty 2016, 13:08
Krótko o sobie: Nawrócony degustator, który kiedyś nie cierpiał bimbru
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Mazowsze
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: Pawlik67 » wtorek, 10 lis 2020, 16:41

Nie czuje, czyli jest ok?

Awatar użytkownika

defacto
1300
Posty: 1315
Rejestracja: sobota, 20 sie 2016, 05:45
Krótko o sobie: Nie produkuję, nie sprzedaję - tworzę. Jestem artystą.
Lokalizacja: ⚒️ Górny Śląsk
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: defacto » wtorek, 10 lis 2020, 16:45

Choć nigdy tego nie wyczułem u siebie, wielokrotnie czytałem, że przypalony do grzałki fragment owocu lub innej części stalej, jest mocno wyczuwalny w destylacie. Jeśli tego nie wyczuwasz, uważam, że jest :ok:
"Wszyscyśmy z płócien Rembrandta. To tylko kwestia światła"


wolan
450
Posty: 483
Rejestracja: sobota, 14 lut 2009, 17:10
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Status Alkoholowy: Konstruktor
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: wolan » środa, 11 lis 2020, 21:11

Szkoda że nie zrobiłem dziś fotki :) jak gotowałem pszenicę z Koji za pierwszym razem grzałki były idealnie czyste. Drugie wiadro stało tydzień dłużej i się niby lepiej sklarowalo ale jak dziś chciałem gotować surówkę to zobaczyłem na grzałkach czarne i brązowe plamy. Cześć drożdży się przypaliła się na grzałkach, nie było nic czuć w destylacie. Dziś miałem dodatkową robotę wykręciłem grzałkę wyczyścił gąbką, niestety musiałem użyć ostrej strony gąbki. Rektyfikacja przebiegła pozytywnie robię ostatni nastaw na cukrze :) bo mi się drożdże przeterminowały trzeba je wykorzystać.
Potem tylko zboża nie sądziłem że jest taka różnica :) tylko nie chce budować kotła z płaszczem bo i tak to sufitu 2cm. Spróbuję może z bełkotką.
Ostatnio zmieniony środa, 11 lis 2020, 21:21 przez wolan, łącznie zmieniany 1 raz.
https://mojdestylator.olx.pl/

Awatar użytkownika

Skir
450
Posty: 458
Rejestracja: poniedziałek, 15 lip 2019, 07:38
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: Skir » środa, 11 lis 2020, 21:37

Weź latarkę i poświęć. Na grzałkach widać osad. Wykreć. Na powietrzu rozgrzej na sucho do czerwoności. Odpadnie samo
I love the smell of bimber in the morning.

Awatar użytkownika

magius
150
Posty: 182
Rejestracja: niedziela, 18 maja 2014, 17:46
Krótko o sobie: Mały, pokręcony...
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: magius » środa, 11 lis 2020, 21:58

wolan pisze:Szkoda że nie zrobiłem dziś fotki :) jak gotowałem pszenicę z Koji za pierwszym razem grzałki były idealnie czyste. Drugie wiadro stało tydzień dłużej i się niby lepiej sklarowalo ale jak dziś chciałem gotować surówkę to zobaczyłem na grzałkach czarne i brązowe plamy. Cześć drożdży się przypaliła się na grzałkach, nie było nic czuć w destylacie.

Na jakiej mocy rozgrzewales kocioł, a na jakiej prowadziłeś proces?


wolan
450
Posty: 483
Rejestracja: sobota, 14 lut 2009, 17:10
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Status Alkoholowy: Konstruktor
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: wolan » czwartek, 12 lis 2020, 07:53

Proces prowadziłem na 2kw rozgrzewałem na 3kw. Za pierwszym razem chyba podłączyłem obie grzałki przez regulator i dlatego nic nie przywarło. A za drugim złapała mnie rutyna :)
https://mojdestylator.olx.pl/

Awatar użytkownika

Góral bagienny
1350
Posty: 1392
Rejestracja: środa, 6 mar 2019, 20:40
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Owocówki
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: Góral bagienny » piątek, 13 lis 2020, 21:30

Koledzy gdzie trzymacie Koji? Bo u mnie muszą trochu posiedzieć zanim owoce przegotuję ;)
W lodówce czy temperatura pokojowa?
Wszystko co " wyprodukuje " nazywam BIMBERKIEM :D


przegab
150
Posty: 155
Rejestracja: niedziela, 5 kwie 2015, 08:26
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: przegab » piątek, 13 lis 2020, 21:36

Trzymaj w lodówce w hermetycznej torebce/pudełku, jeśli masz taką możliwość. Zarówno enzymy jak i drożdże tracą wigor leżąc długo w ciepłym otoczeniu.

Awatar użytkownika

.Gacek
2000
Posty: 2000
Rejestracja: niedziela, 18 paź 2015, 13:00
Krótko o sobie: Marzyciel
Ulubiony Alkohol: Własny.
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: .Gacek » piątek, 13 lis 2020, 22:23

Góralu przedmówca już Ci odpowiedział... Ale ze swojej strony mogę Ci podpowiedzieć, że wszystkie drożdże trzymam w lodówce. Mam kilka szczepów długo po terminie. Nawet rok i stare ciężkie dżemy z wysokim BLG potrafią podnieść...
To samo tyczy się turbo klaru którego już dawno nie używam a szkoda wyrzucać. Przy ostatniej próbie szybko wykonał swoją robotę :ok:
Pozdrawiam Gacek.

Awatar użytkownika

Góral bagienny
1350
Posty: 1392
Rejestracja: środa, 6 mar 2019, 20:40
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Owocówki
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: Góral bagienny » piątek, 13 lis 2020, 22:27

Zwykłe drożdzaki to ja też trzymam w lodówce :D
Dużego zapasu nie robię bo mam sklep pod nosem :)
Ale o Koji nic nie doczytałem nigdzie :scratch: i stąd moje pytanie ;)
Wszystko co " wyprodukuje " nazywam BIMBERKIEM :D

Awatar użytkownika

artur.sukiennik
250
Posty: 288
Rejestracja: piątek, 5 paź 2018, 17:50
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Cytrynówka bodzia
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: artur.sukiennik » sobota, 14 lis 2020, 14:00

Koji chyba są wytrzymałe. Ostatnio zrobiłem zacier na śrucie i dodałem zapomnianą końcówkę paczki która leżała w szafeczce. W beczce już drugi tydzień gotuje aż huczy;-) ;-) ;-)


przegab
150
Posty: 155
Rejestracja: niedziela, 5 kwie 2015, 08:26
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: przegab » sobota, 14 lis 2020, 15:34

Moje po roku były mniej aktywne ale były w pomieszczeniu gdzie latem bywa 30 stopni.

Awatar użytkownika

artur.sukiennik
250
Posty: 288
Rejestracja: piątek, 5 paź 2018, 17:50
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Cytrynówka bodzia
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: artur.sukiennik » sobota, 14 lis 2020, 15:40

Moje leżały w ciemnej szafce w temperaturze pokojowej. Ale trzeba poczekać do końca żeby zobaczyć czy działają poprawnie;-)


spiker1974
20
Posty: 26
Rejestracja: poniedziałek, 1 cze 2020, 08:15
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: spiker1974 » sobota, 14 lis 2020, 19:36

Mam pytanie w temacie, zrobiłem dwa nastawy na mące pszenicznej typ 00. Obydwa wykonane tak samo w wysterylizowanych naczyniach. Przegotowana woda schłodzona do 42 stopni dodana mąka i po ostygnięciu do 32 dodane drożdże Koji. Obydwa nastawy ruszyły pięknie, lecz jeden po otwarciu dla zmniejszenia piany po około 8 godzinach lekko czuć octem (niestety zapach mam ostro zjebany po ko-widzie, podobnie domownicy ). Obydwa zaciery pracują aż miło już 6 dni lecz jeden cały czas lekko trąca octem. Otwieram dość często do zamieszania i cały czas wyczuwam ten lekki zapach octu jednak na szczęście coraz słabiej. Druga część pachnie cały czas pięknie chlebowo-piwnym zapachem. Na pewno usłyszę wiele rad, że po co pchać się do pracującego zacieru jednak poprzednio zrobiłem spor testów na rożnych mąkach i semolinie i stwierdziłem że częste mieszanie przyśpiesza działanie Koji. Wszystkie próbki stały w temperaturze 25 stopni C. a nie mieszane pracowały prawie dwa razy dłużej. Z testowanych próbek mąki najbardziej pieni się semolina i drobne mąki żytnie, najmniej qq gruba prawie kasza. Najwięcej alkoholu wychodzi z kukurydzy i semoliny, sprawdzałem refraktometrem optycznym jednak nie wiem czy poprawnie wskazuje bo na Koji nawet filtrowane przez bibuły laboratoryjne ma swój własny kolor, podobnie semolina po zmieszaniu z wodą jeszcze bez drożdży zmienia ostro kolor wody na pomarańczowy.
Gdzieś czytałem że grzybki z Koji używane są do produkcji octu, może robią mi cześć octu zamiast alkoholu.

Pytanie czy to nada się do puszczenia na rurki jeśli będzie nadal lekko jechać octem. Oczywiście będzie pracować jeszcze do czasu ustania fermentacji.

Mam pytanie sprzętowe mam aarbatreka, lepiej będzie użyć do pierwszej destylacji na-stawu z Koji dwóch katalizatorów po 30 cm z miedzią i głowicy od aabrateka czy segmentu 90 cm wypełnionego miedzią i użyć chłodnicy VM (taki prost post-til).

Na początku tematu o Koji podane są wydajności z rożnych surowców najwięcej wychodzi ze skrobi, czy z skrobią pszenna poradziły by sobie z tym https://allegro.pl/oferta/skrobia-pszenna-natywna-25kg-jakosc-7507876152
Może ktoś już próbował już tego surowca, bo skrobia ziemniaczana z tego co się doczytałem nie współpracuje.
Pytanie: z tak dużej ilości skrobi nie trzeba zwiększyć ilości dodawanej mieszanki Koji ze względu na więcej potrzebnych enzymów. Ja do kukurydzy dawałem 10g.

Na koniec powiem o problemach z zakupem Koji u chińczyków, zamawiałem od marca u 5 sprzedawców kupiłem 7 sztuk, z czego dostałem 3 paczki po 500g. Za pozostałe zwrócono kasę, jednak nie wiedzieć czemu strasznie stają te drożdże na wylocie z chin. Te które wyleciały to już dotarły do końca a cła nie płaciłem.


wolan
450
Posty: 483
Rejestracja: sobota, 14 lut 2009, 17:10
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Status Alkoholowy: Konstruktor
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: wolan » niedziela, 15 lis 2020, 14:09

A macie jakiś pomysł aby uzyskać coś na kształt whisky z użyciem Koji ?
https://mojdestylator.olx.pl/

Awatar użytkownika

defacto
1300
Posty: 1315
Rejestracja: sobota, 20 sie 2016, 05:45
Krótko o sobie: Nie produkuję, nie sprzedaję - tworzę. Jestem artystą.
Lokalizacja: ⚒️ Górny Śląsk
Załączniki
Re: KOJI - czyli zacieranie na zimno

Postautor: defacto » niedziela, 15 lis 2020, 14:11

@wolan
Nie te drożdże raczej :scratch:
"Wszyscyśmy z płócien Rembrandta. To tylko kwestia światła"


Wróć do „Zaciery zbożowe i ziemniaczane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość