Technologia słodowania, zacieranie ziarna. Przepisy na zaciery ziemniaczane.

acurlydrug
300
Posty: 314
Rejestracja: niedziela, 27 sie 2017, 13:51
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: acurlydrug » poniedziałek, 12 lut 2018, 22:39

Panowie :)
piszę o młócie po fermentacji. Generalnie koszty tylko cukru poniosę, więc jeśli nikt do końca fermentacji (a trochę potrwa) nie napisze mi że próbował i d*pa wyszła, to zaryzykuję wersję testową do 30l fermentatora.


koncentraty wina
Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!

eldier
750
Posty: 751
Rejestracja: wtorek, 29 kwie 2014, 22:12
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: eldier » wtorek, 13 lut 2018, 16:20

Typowe... Nikt nie robił, a każdy się wypowiada, znawcy cholera jasna :hammer: Za słabo szukacie: post138268.html?#p138268 :czytaj: Co prawda nie słód, ale jednak zboże.

Wielokrotnie wykorzystywałem przefermentowane młóto. Z żyta to nawet klasa bimber wyszedł - jeszcze się dębi, bo nikt pić nie chce :D Z drugiej strony zmieszałem z surówką z cukru 1:3, zaprawiłem lekko pieczonymi szczapkami i super debówka wyszła.
Tylko wody z cukrem tyle, żeby śrutą dało się mieszać. Blg tej wody koło 21-22. Po fermentacji odciśnięte w worku do zacierów. Boże jak kiedyś to mi się chciało z tym bawić... Po jednokrotnej rektyfikacji zbożowa nutka bardzo przyjemna, delikatna. Jak ktoś nigdy nie robił spirytu ze zboża to nie będzie wiedział. Słodka, lekko orzechowa nuta. Dość delikatne w piciu, ale nie tak jak na samym zbożu. I ta słodycz zupełnie inna niż w przypadku cukru. Robiłem tak z prawie każdym zbożem, ale nie ze słodem.
Powiem, że teraz nie jestem w stanie odróżnić, która z jakiego zboża, tylko tyle że to było na młócie, albo cukier rozpuszczony w dundrze. W obu przypadkach wyniki dość zbliżone. Coś tam mi się w głowie kołacze, że to z śrutą było bardziej agresywne, ale po kilku latach różnice się praktycznie zatarły, albo moja percepcja nie jest w stanie zauważyć tych różnic. W jakiś weekend zerknę i dam znać czy przy bezpośrednim zestawieniu czuć jakaś różnicę.

Awatar użytkownika

Autor tematu
radius
6000
Posty: 6379
Rejestracja: sobota, 23 paź 2010, 15:20
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Swój własny
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Polska południowa
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: radius » poniedziałek, 26 lut 2018, 06:53

Dyskusję o problemie kol. acurlydrug z zacierem, przeniosłem tutaj;
topic17128.html
SPIRITUS FLAT UBI VULT

Awatar użytkownika

klepa
350
Posty: 397
Rejestracja: wtorek, 22 paź 2013, 09:03
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: klepa » piątek, 23 mar 2018, 23:05

Burbą dla opornych, czyli jak najprościej w damasznych usłowiach (uwaga, to po zagranicznemu było, a dziś wszyscy już ino po angielsku) wykonać coś, co po pół roku nie powinno przynosić obciachu pośród zaprzyjaźnionych miłośników JW. z czerwoną kartką.
Najpierw nalewamy sobie…
Jak powszechnie wiadomo, Burbon to taki napitek na bazie kukurydzy z dodatkami, trzymany co najmniej 2 lata w nowej z dębu amerykańskiego wykonanej i świeżo wypalonej beczki. Kogo stać na beczkę, a tym bardzie z amerykańskiego itd., nich se lekturę daruje. No chyba, że będzie chciał uzupełnić i rozwinąć, bo przecież cele tego wszystkiego jest pomóc raczkującym. Stąd pismo obrazkowe.
Żeby ugotować sobie troszku burbą, trzeba kupić kukurydzianą śrutę, ją zatrzeć, przefermentować, odpędzić i potrzymać z dębem. Dziś zacierania część pierwsza, która jest elementem takiego oto planu: 75 kg qq i 25 kg żyta, czyli ¼ całego wsadu . Słód pomijamy, bo jest drogi, niepewny, szkoda go, a przede wszystkim wymaga więcej pierniczenia z rozgotowaniem qq i temperaturami. Jak ktoś ma 5 kg qq i 1 kg słodu to może się bawić, ale jak ilości idą na worki, to tylko szkoda pracy i tych nerw, bo ze 100 kg zasypu uzyskać chcemy ok. 16 l 62%owego destylatu.
Nalewamy sobie i jedziemy. Do części pierwszej potrzeba nam:
33 kg qqrydzy.
Beczki 120 lytry z niezbędnym equipmętem
Enzymów (jakoś ten Starowar jeszcze mnie nie zawiódł) i kuchni z garami.
Teraz potrzebny będzie suwak logarytmiczny. Kuku dzielimy na dwie części ponieważ posiadamy garnki o pojemności 20l., 10l. i 8l. Proste zsumowanie na suwaku wystarczy aby stwierdzić, że garnki wystarczają nam do zagotowania 45l. wody. Wiem, że Wam nie wychodzi, w garnkach 38 naprawdę równa się 45. I warto to zapamiętać, bo przy produkcji wódy 45+45 czasami równa się 100! Gotujemy! Wiadra z podziałką pod kran, do garów i gaz na full!
Gdy krany jęczą, a palniki gwiżdżą, gdy my, niespiesznie i dostojnie, nalewamy sobie…
Tu się gotuje, a my odmierzamy 6 cm upłynniającego… Z gotowaniem dziś nie wyszło, bo ja wpierw grzeję wodę w piecowym bojlerze do 80m st.C, a potem dogotowuję do wrzątku i dopiero do beczki. Dziś, przy, k*!, piątku, później z pracy. Piec zamiast grzać, to, k*!, dymi. Gaz się, k*!, skończył… No nic, odmierzyliśmy, do szklanki i chlup do beczki, qq i (nalawszy wprzódy sobie) wiercimy. Kołdra na beczkę. Obowiązkowo! (tu trzeba sobie dolać) Dolna granica wydajności aa to 70 st. C i pilnujcie tych rzeczy, żeby potem mętnie nie pisać/pytać, ki diabeł że wydajność 13-15 Blg. Spieprzysz na początku, a potem zwalasz na lichy słód i fermiole. Z drugiej strony – nie ma się co ciskać o 1-2 Blg. Ważne nie miejsce, tylko że pobiegłeś w maratonie. Nie ciśnijcie na wydajność, bo zgubicie przyjemność. Dlatego dolewamy sobie…
No nic, zagotowała się następna porcja wody (45l.!), więc przelewamy, qq i wiercimy, opatulamy, by po chwili (jedna chwila to trzy momenty i jeden z nich to jest dobry moment, żeby małą doleweczkę ) znów zawiercić . Jeśli po następnym, odkryciu wieka widać, że zrobiło się kilka cm przezroczystego (nie wiem, czy to prawda, ale tak mi się wydaje), tzn. że aa zrobiła swoje. Więcej się skrobi (w rozsądnym domowo technologicznym czasie (aż się prosi o doleweczkę w tym czasie… ) nie rozpadnie i można już chłodzić do scukrzania. I właśnie teraz, uwaga!, dolewamy 10l. zimnej kranówy (a dolawszy, wiadomo!) przez co 33 kg qq i 100 l wody spełnia proporcję 1:3., a my czekamy na temp. właściwą dla enzymu scukrzającego. Na razie 64 st. C, czyli już powoli można.
Prze ten piec i dym… Przez ten gaz… No nie ma siły, qq będzie się zmieniać w maltozę całą noc. No nic. Nim ten kwasek itd., najsampierw nalewamy sobie… Burbą wymaga poświęcenia!


Dodałbym zdjęcia ale po tylu operacjach "dolewania sobie", niedowidzę funkcji pomniejszania sobie :D

Awatar użytkownika

masterpaw2
1650
Posty: 1654
Rejestracja: wtorek, 12 kwie 2016, 19:10
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:), no chyba, że ktoś mi na odcisk nadepnie....
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: Centralna Polska
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: masterpaw2 » sobota, 24 mar 2018, 05:30

Burbą wymaga poświęcenia!

Ale nie tylko on poświęcenia wymaga!
Ostatnio nastawiając kolejną porcję nastawu na room'ik, poświęciłem się chyba ciut za bardzo. Byłem po nocce, trochę padnięty, ale jak tu się nie poświęcić, jak dunder z poprzedniego tłoczenia jeszcze dobrze ciepły (to mnie zgubiło :D). Zrobiłem wszystko jak ten u góry nakazał, wszystko rozpuszczone, wymieszane, sprawdzone spławikiem i dobrze napowietrzone, jednak dla chłopaków za ciepłe.........
Musiałem czekać, "poświęcając" się od czasu do czasu, a że trwało to dobre dwie godziny........, rozumiecie ;), ale nic, doczekałem, temperatura odpowiednia grzyby do beki, chochel w dłoń, wieko na wierzch i spać. Po przebudzeniu rzut okiem, chłopaki zasuwają aż miło, jest dobrze. Szukam wzrokiem spławika (zawsze trzymam w nastawie/zacierze), nie ma. Przetrząsnąłem dosłownie wszystko (dobra godzina), nie ma :evil:
Usiadłem zrezygnowany nad kubkiem kawy i myślę, gdzież ja go wetknąłem? No przecież się nie rozpłynął, ani nie utonął....., i tu mnie oświeciło.
Do łazienki, dokładne szorowanie i łapa do beczki.
Mój spławik nie przeżył pojedynku z wirującą chochlą bardzo "poświęconego" operatora :scratch:

Wniosek : poświęcać się, to trza umić :D
Gdy coś robię, zawsze staram się robić to najlepiej, choć nie zawsze mi to wychodzi......;)

Awatar użytkownika

psotamt
850
Posty: 869
Rejestracja: niedziela, 19 mar 2017, 20:59
Krótko o sobie: Żałuję tylko, że tak późno zacząłem smakować własne wyroby...
Ulubiony Alkohol: Teraz już własny
Status Alkoholowy: Destylator
Lokalizacja: Mazowsze
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: psotamt » sobota, 24 mar 2018, 07:00

klepa pisze:...ze 100 kg zasypu uzyskać chcemy ok. 16 l 62%owego destylatu.
Przyznam, że fajnie to opisałeś, ale coś mi Twoja matematyka nie podoba się. Ze 100 kg ziarna tylko 10 litrów w przeliczeniu na czysty spiryt? Qqrydza ma świetną wydajność i z takiej ilości zboża powinno wyjść 3 x tyle, a nawet trochę więcej! Ja zacierając 12 kg qqrydzy uzyskałem odpędu bez paru gramów 4 litry w przeliczeniu na czysty spiryt. Ale może to nie matematyka, a raczej zamierzone działanie i odbierasz swoją ilość destylatu tylko z określonej frakcji, mając w głębokim poważaniu tę część destylatu który Ci nie pasuje? Proszę oświeć mnie, bo być może błądzę wyjmując z kotła do ostatniej kropelki.
masterpaw2 pisze:Mój spławik nie przeżył pojedynku z wirującą chochlą bardzo "poświęconego" operatora :scratch:
Gdyby wszyscy tu piszący rękę na sercu położyli, napisać musieliby to samo :D No może prawie wszyscy. Mnie też się to zdarzyło, choć wstydliwym dla mnie jest to, że "poświęcony" wtedy nie byłem :oops:
Jeśli zaadoptujesz psa, to nie zmienisz tym całego świata, ale cały świat zmieni się dla tego psa. Zaadoptowałem :D

Awatar użytkownika

klepa
350
Posty: 397
Rejestracja: wtorek, 22 paź 2013, 09:03
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: klepa » sobota, 24 mar 2018, 10:53

Poświęcać się to trzeba umić, ale przecież jest i tak, że cel poświęca wszystko. Raz nawet termometr rtęciowy! :oops:
Psot... No suwak się wczoraj na mnożeniu przycinał. Nie 16, ino 24 te litry. :oops: Do tego przed- i pogodny, się rozumie.


acurlydrug
300
Posty: 314
Rejestracja: niedziela, 27 sie 2017, 13:51
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: acurlydrug » sobota, 24 mar 2018, 12:06

Klepa, tak to pięknie odpisałeś że gdybym to przeczytała przed dzisiejszym zacieraniem słodu, zmieniłabym surowiec! A tak trzeba czekać na zwolnienie miejsca.... Niedobry Ty ;)

Awatar użytkownika

Doody
2000
Posty: 2344
Rejestracja: czwartek, 20 paź 2016, 19:04
Krótko o sobie: Degustator z powołania :-)
Ulubiony Alkohol: DIY
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Lokalizacja: południowa Wielkopolska
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: Doody » sobota, 24 mar 2018, 12:54

Klapa tylko gdzie tu leń??? ;)
Toż to roboty na cały dzień!
(Nawet człowiek nie czuje jak mu się rymuje) ;)
Pozdrawiam
Darek

Awatar użytkownika

masterpaw2
1650
Posty: 1654
Rejestracja: wtorek, 12 kwie 2016, 19:10
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:), no chyba, że ktoś mi na odcisk nadepnie....
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: Centralna Polska
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: masterpaw2 » sobota, 24 mar 2018, 18:47

psotamt pisze:Gdyby wszyscy tu piszący rękę na sercu położyli, napisać musieliby to samo :D No może prawie wszyscy. Mnie też się to zdarzyło, choć wstydliwym dla mnie jest to, że "poświęcony" wtedy nie byłem :oops:

Gdyby wszyscy......., i napisali, a śmiem twierdzić, że nie ma takiego z nas, który by jakiegoś mega babola w swojej karierze nie odwalił, czy to poświęcony, czy też świecki, to zapewne niejednemu by ze :hahaha: :hahaha: :hahaha:zawory popuściły :ok:
Gdy coś robię, zawsze staram się robić to najlepiej, choć nie zawsze mi to wychodzi......;)

Awatar użytkownika

Doody
2000
Posty: 2344
Rejestracja: czwartek, 20 paź 2016, 19:04
Krótko o sobie: Degustator z powołania :-)
Ulubiony Alkohol: DIY
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Lokalizacja: południowa Wielkopolska
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: Doody » czwartek, 12 kwie 2018, 15:27

Ostatnio zatarłem eksperymentalnie oczywiście metodą na lenia 29kg zboża w 95l wody. Dlaczego eksperymentalnie? Ano dlatego, że najpierw nagrzałem wodę (47 litrów) do osiemdziesięciu stopni, wlałem do mojej 120l beczki i wsypałem 9kg niesłodowanej śruty jęczmiennej. Temperatura mieszaniny wyniosła 74 stopnie. Zacząłem zatem grzać drugą partię wody (48 litrów). Gdy temp. spadła do 67 stopni wsypałem 1/3 (około 7kg) słodu Pale ale. Temperatura mieszaniny wynosiła 62-63 stopnie. Dolałem 2 wiadra wody o temp. 68 stopni i wsypałem kolejną porcje słodu. Po wymieszani znowu temperatura w okolicach 62-63 stopni. Wlałem ostatnią porcje wody o temp. 67-68 stopni i niezwłocznie wsypałem cały pozostały słód (w sumie słodu było 20kg). Temperatura zacieru wynosiła 63,5 - 64 stopnie czyli w sumie idealnie.
Poco takie kombinacje?
Ano po to żeby zacierając bez możliwości podgrzewania zacieru w beczce utrzymywać temperaturę w widełkach 62-65 stopni przez cały czas dodawania słodu. Ponieważ 115l zacieru to dość dużo temperatura z 64 do 62 stopni spadała około 40 minut, czyli idealnie do zatarcia się całości. Odczekałem jeszcze ze 20 minut i pobrałem próbkę do badanie Blg. Przefiltrowana do czysta próbka miała 19 Blg w temp. 37 stopni czyli około 20Blg. Wynik moim zdaniem bardzo dobry zważywszy na to , że zacierałem również 9 kilo niesłodowanego jęczmienia.
Sposób wcale nie jest jakiś bardziej męczący czy upierdliwy. Grzeję wodę w kegu więc mam jej temperaturę pod kontrolą.
Myślę, że sposób nie jest najgorszy i mam zamiar w ten sposób zacierać teraz słód.
Pozdrawiam
Darek

Awatar użytkownika

klepa
350
Posty: 397
Rejestracja: wtorek, 22 paź 2013, 09:03
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: klepa » piątek, 13 kwie 2018, 08:15

No aż się prosi, by po zaledwie trzech tygodniach zapytać o ten przeskok technologiczny:
Dyydo tylko gdzie tu leń??? ;)
Toż to roboty na cały dzień! :D

Awatar użytkownika

Doody
2000
Posty: 2344
Rejestracja: czwartek, 20 paź 2016, 19:04
Krótko o sobie: Degustator z powołania :-)
Ulubiony Alkohol: DIY
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Lokalizacja: południowa Wielkopolska
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: Doody » piątek, 13 kwie 2018, 09:42

Właśnie cały wic polega na tym, że to ten sam czas co na "zwykłego" lenia tylko że kolejność sypania/lania się zmienia ;)
Pozdrawiam
Darek


Bodzios13likes
30
Posty: 35
Rejestracja: środa, 4 paź 2017, 07:29
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: Bodzios13likes » piątek, 13 kwie 2018, 13:14

Witam, będę brał się na tego lenia :D Co myślicie o drożdżach :
https://.../produkt/3845/alcotec-48-z-podwojnym-enzymem
Nowość jakaś, będę grzał kukurydzę

Awatar użytkownika

psotamt
850
Posty: 869
Rejestracja: niedziela, 19 mar 2017, 20:59
Krótko o sobie: Żałuję tylko, że tak późno zacząłem smakować własne wyroby...
Ulubiony Alkohol: Teraz już własny
Status Alkoholowy: Destylator
Lokalizacja: Mazowsze
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: psotamt » piątek, 13 kwie 2018, 19:53

Trochę drogie... A ten podwójny enzym to pic w przypadku qqrydzy. Konieczne są też dodatkowe enzymy, co zresztą podają sprzedawcy w opisach tych drożdży. Sugeruję te, moje ulubione: PROFESSIONAL WHISKY YEAST lub te, sprawdzone i też dobre: Alcotec Distillers Whisky. Każde z tych opakowań przerobi spokojnie zacier z 12 kg zboża w 48 godzin, schodząc z 20 do 0 BLG :)
Niewykluczone, że koledzy polecą też inne, dobre i bardziej budżetowe.
Jeśli zaadoptujesz psa, to nie zmienisz tym całego świata, ale cały świat zmieni się dla tego psa. Zaadoptowałem :D

Awatar użytkownika

Kris-O
20
Posty: 26
Rejestracja: poniedziałek, 7 lis 2016, 21:39
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Tennessee Whiskey, domowej produkcji cytrynówki, dereniówki i wiele innych
Status Alkoholowy: Drinker
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: Kris-O » sobota, 14 kwie 2018, 13:27

Witam wszystkich entuzjastów domowych wyrobów, leni w szczególności :)
Ponieważ sam lubię odnajdywać szybsze metody na ukończenie wielu prac a zamierzam podjąć się pierwszego whiskey, staram się czerpać jak najwięcej z tego i innych tematów (wielkie dzięki za dzielenie się wiedzą).
Nie znalazłem jednak wzmianki o użyciu kotła zaciernego do produkcji piwa, jakich dużo do kupienia w sieci.
Moje pytanie do Was, czy ma sens zakup takiej maszynki i użycie do zacierania zbóż na whisky? Czy można ją użyć do kukurydzy? Czy to po się w ogóle opłaca?



Wysłane z mojego E6653 przy użyciu Tapatalka
We are the Spirit of our Love :punk:

Awatar użytkownika

seneka
550
Posty: 568
Rejestracja: sobota, 16 sie 2014, 13:47
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: seneka » sobota, 14 kwie 2018, 17:45

Moim zdaniem nie ma. Chyba że będziesz robił też piwo.Do czego zachęcam. Ale kto bogatemu zabroni :D .
ZAISTE WÓDKA POTĘŻNA JEST...ALE BIMBER WIĘKSZĄ MOCĄ WŁADA

Awatar użytkownika

Kris-O
20
Posty: 26
Rejestracja: poniedziałek, 7 lis 2016, 21:39
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Tennessee Whiskey, domowej produkcji cytrynówki, dereniówki i wiele innych
Status Alkoholowy: Drinker
Załączniki
Re: RE: Re: Zacieranie metodą

Postautor: Kris-O » sobota, 14 kwie 2018, 19:59

Robienie własnego IPA albo Stouta bardzo kusi, tyle że już przy obecnym hobby brakuje czasu ;) a kukurydziankę muszę zrobić, nie ma bata.
Więc może lepiej zainwestować w dobry gar 50l inox i metodą na lenia przygotować coś pysznego?!

Wysłane z mojego E6653 przy użyciu Tapatalka

Mod. Nie cytuj postu poprzedzającego.
We are the Spirit of our Love :punk:

Awatar użytkownika

psotamt
850
Posty: 869
Rejestracja: niedziela, 19 mar 2017, 20:59
Krótko o sobie: Żałuję tylko, że tak późno zacząłem smakować własne wyroby...
Ulubiony Alkohol: Teraz już własny
Status Alkoholowy: Destylator
Lokalizacja: Mazowsze
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: psotamt » sobota, 14 kwie 2018, 20:23

A ja uważam, że nie jest istotne w czym zacierasz, ważniejsze w czym gotujesz. Zamiast inwestować w kadzie, lepiej pomyśleć o kotle z płaszczem. No, chyba że takowy już jest na stanie ;)
Jeśli zaadoptujesz psa, to nie zmienisz tym całego świata, ale cały świat zmieni się dla tego psa. Zaadoptowałem :D

Awatar użytkownika

Doody
2000
Posty: 2344
Rejestracja: czwartek, 20 paź 2016, 19:04
Krótko o sobie: Degustator z powołania :-)
Ulubiony Alkohol: DIY
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Lokalizacja: południowa Wielkopolska
Załączniki
Re: Zacieranie metodą "na lenia".

Postautor: Doody » sobota, 14 kwie 2018, 20:25

Kukurydza jest o tyle fajna, że nie musisz trzymać się jakiś reżimów temperaturowych. Wrzucasz śrutę kukurydzianą do wrzątku (a najlepiej podgotować ja chwilę) Mieszasz co jakiś czas. W temp. około 80 stopni dodajesz alfa amylazę czyli enzym upłynniający i mieszasz. gdy temperatura zacieru osiągnie 64-65stopni zakwaszasz zacier dodając np. kwasek cytrynowy i dodajesz beta amylazę (glukoamylazę) czyli enzym scukrzający i mieszasz. Utrzymujesz przez około godzinę do półtorej temperaturę w granicach 62-64 i gotowe. Potem czekasz aż wystygnie do 30 stopni i dodajesz pożywkę i drożdże.
Pozdrawiam
Darek


Wróć do „Zaciery zbożowe i ziemniaczane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość