Technologia słodowania, zacieranie ziarna. Przepisy na zaciery ziemniaczane.
Awatar użytkownika

Pretender
2500
Posty: 2993
Rejestracja: piątek, 11 lis 2011, 14:17
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: Centrum
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: Pretender » sobota, 28 paź 2017, 15:00

Pod warunkiem, że wcześniej upieczesz dębinę.


koncentraty wina
Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!
Awatar użytkownika

kmarian
700
Posty: 743
Rejestracja: środa, 26 lut 2014, 19:16
Ulubiony Alkohol: swój
Lokalizacja: Beskid Niski
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: kmarian » niedziela, 29 paź 2017, 12:53

michal278 pisze:Pytanie mam. Czy komuś wyszedł destylat o ciężkich smakach, ...

Ja zaś mam do Ciebie pytanie, czy kiedykolwiek robiłeś ŁKZWJ? Ja zrobiłem 2 serie i obie mnie satysfakcjonują. Druga seria z dodatkiem słodu jęczmiennego dymionego/wędzonego. W obu przypadkach oceniony (wiadomo, że trochę po znajomości) jako lepszy od Jim Bim'a z Lidla.
Smaki i zapachy owocowe mam ale w winiakach i tam mi one nader smakują. Nie wyczuwam takich smaków w ŁKZWJ.
Jeśli jeszcze nie robiłeś to zachęcam do prób. Faktem jest, że zacierane zboża w tym kukurydza, daje coś o wiele bardziej esencjonalnego.

Awatar użytkownika

degusto1
5
Posty: 5
Rejestracja: niedziela, 8 paź 2017, 16:20
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Własnej roboty
Status Alkoholowy: Popijacz Okazyjny
Lokalizacja: okolice Wieliczki
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: degusto1 » niedziela, 29 paź 2017, 19:38

Witam, czytam całe forum ŁKZWJ i analizuje, ale nie tylko. Właśnie mój pierwszy nastaw po 14 dniach dobiegł do mety fermentacyjnej 0 Blg . Drożdże FERMIOL, 3,5 kg cukru, 3,5 kg ześrutowanej na maszynce do mięsa kukurydzy (wysuszona prosto z pola) i 20 l wody. Fermentacja przebiegała bardzo spokojnie. Jutro będzie chwila prawdy na krótkiej kolumnie z wypełnieniem w sprężynki miedziane 20 cm. Mam jedno pytanie: po ściągnięciu wsadu z fermentatora osad zalać czystą wodą czy z dodatkiem cukru bo na forum jeden pisze tak a inny znów, że inaczej.

Awatar użytkownika

Pretender
2500
Posty: 2993
Rejestracja: piątek, 11 lis 2011, 14:17
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: Centrum
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: Pretender » niedziela, 29 paź 2017, 23:08

Możesz tak, możesz też w gorącym dundrze rozpuścić cukier i po ostygnięciu dodać do nastawu, uzupełnić wodą.


redhot
200
Posty: 212
Rejestracja: piątek, 27 sty 2017, 15:54
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: redhot » poniedziałek, 30 paź 2017, 19:03

Tylko uażaj na temperaturę przed dodaniem drożdży.


michal278
1550
Posty: 1568
Rejestracja: poniedziałek, 17 gru 2012, 14:56
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: zielona wróżka
Status Alkoholowy: Popijacz Okazyjny
Lokalizacja: podlaskie/ mazowieckie
Kontakt:
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: michal278 » poniedziałek, 30 paź 2017, 20:08

Robiłem bardzo dużo wujka, jakieś koło 200l gotowego produktu. Był też stażony w beczce dębowej dwa miesiące by nie przedębić. Smak niestety jak pisałem kwiatowy. Nie można się doszukać banana kokosa i tego czegoś ciężkiego. Owszem zapach burbonu, oleistość. Jak ktoś chętny na zamianę próbek zapraszam na Pw.

Wysłane z mojego HUAWEI VNS-L21 przy użyciu Tapatalka
zapraszam na wczasy na podlasie - jaglowo.com

Awatar użytkownika

degusto1
5
Posty: 5
Rejestracja: niedziela, 8 paź 2017, 16:20
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Własnej roboty
Status Alkoholowy: Popijacz Okazyjny
Lokalizacja: okolice Wieliczki
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: degusto1 » poniedziałek, 30 paź 2017, 23:17

Pierwszy nastaw już przepuszczony 1 raz , jutro przedestyluje drugi raz na wódkę . Urobek słaby 1 litr 60% , 1 litr 40% i 05 l pogonu . Drugi nastaw z dundrem już zaczął fermentacje .


Deas
30
Posty: 31
Rejestracja: wtorek, 6 gru 2016, 21:36
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: Deas » czwartek, 2 lis 2017, 12:46

Witam,
nurtuje mnie jedna sprawa czy jeżeli będziemy każdy następny nastaw robić na tych samych drożdżach to czy gęstwa drożdżowa nie będzie się ciągle powiększała? Czy te drożdże się już nie rozmnażają i ich ilość jest na stałym poziomie ?

Awatar użytkownika

Zygmunt
5000
Posty: 5344
Rejestracja: czwartek, 7 maja 2009, 11:55
Kontakt:
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: Zygmunt » czwartek, 2 lis 2017, 14:25

Drożdże ciągle się mnożą, ale ciągle też umierają. Dlatego warto gęstwę zebrać np. do dużego słoika i używać tylko żywej (jasnej) części do kolejnych nastawów/zacierów, zostawiając zdechniętą część do wylania.

www.destylatorymiedziane.pl


"Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją", "pracą w gorzelni" albo "dziadkiem bimbrownikiem"

Awatar użytkownika

kmarian
700
Posty: 743
Rejestracja: środa, 26 lut 2014, 19:16
Ulubiony Alkohol: swój
Lokalizacja: Beskid Niski
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: kmarian » czwartek, 2 lis 2017, 15:30

Jeden z kolegów to śrutę dokładnie płukał, a i tak pozostawała mu wystarczająca ilość drożdży do startu nastawu. Inni nic na ten temat nie piszą.
Ja zlewając nastaw robię to tak, że lewaruję czyste z nad śruty pozostawiając około 1 cm płynu nad zbożem. To co zostało w fermentorze mieszam i zlewam płyn oddzielając od śruty, lejąc powoli na sito tak, żeby nie wszystko z fermentora wywalić, a jednak by płyn został zlany. Śrutę z sita wsypuję z powrotem do fermentora.

Skutek tych działań jest taki, ze w śrucie pozostaje wystarczająca ilość drożdży. Pozostały, odcedzony/oddzielony nastaw z dużą ilością drożdży pozostawiam do sklarowania i fermentuję następnym razem. Osad wyżucam, chociaż jest tam sporo dobrych drożdży.
Tym sposobem osadu w śrucie jest tyle ile być powinno.

Awatar użytkownika

marmos
10
Posty: 10
Rejestracja: piątek, 3 sty 2014, 20:12
Krótko o sobie: Jestem człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Ballantines oraz włase dzieła
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Małopolska, gdzieś koło Tarnowa
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: marmos » piątek, 10 lis 2017, 12:18

Witajcie. Proszę poradę do przepisu ŁKZWJ. Postępuję zgodnie z przepisem z postu pierwszego. Jestem po trzecim procesie, destyluję na pot still jeden raz. Problem polega na tym że nawet odbierając bardzo wolno 2-3 krople/s nawet od samego początku nie mogę uzyskać mocy powyżej 75-78% , więc w praktyce wygląda to tak że zaczyna kapać moc około 75% - odbieram wiadomo 100 ml. jako syfy i przedgon , następnie tej części ponad 80% co jest za czyste na whysky i trzeba przeznaczyć na czystą wódkę wiadome nie mam, potem serce odbieram według uznania zapachowego to jest średnio do do ok 58% wiem może że zbyt nisko schodzę ale odpowiada mi jeszcze zapach no i gdybym przerwał przy 70% to niewiele bym uzyskał, reszta od razu jako pogon odbieram do 20% z przeznaczeniem na wódkę. Walory smakowe i zapachowe powstałego trunku są według mnie bardo dobre lecz już w trakcie spożywania pojawia się taki specyficzny leciutki "ból " głowy (ja to momentalnie wyczuwam) który przypomina o braku odpowiedniej czystości trunku.
Co powinienem zrobić ? czy destylować dwa razy ? za pierwszym razem szybciej , nie dzielić nie odlewać wydusić ile % się da i dopiero za drugim razem uzyskany destylat rozcieńczyć w razie potrzeby wodą do 30% i wtedy dokładnie, starannie destylować ( tak postępuję z owocówkami np. ze śliwowicą) co też automatycznie podniesie mi nieco % na początku, i będę miał jakieś pole manewru z odebraniem czegokolwiek w przedziale 70% czy powiedzmy 65%-80% ?? czy zastosować deflegmator z wypełnieniem sprężynkami który posiadam ze szczytową chłodnicą (zimne palce ) i destylować z jego udziałem raz ? tylko czy on mi zbyt nie oczyści produktu ? i to już nie będzie whysky ?
I jeszcze jedno pytanie - ile wytrzymają drożdże jeśli opróżnimy naczynie fermentacyjne ( wiadomo zostawiając tam ten cały osad a tego się zbiera z 4 albo 5 litrów) dolejemy wody ale jeszcze bez dundru i cukru bo gorący lub nie mamy czasu ile wytrzymają ? w przepisie jest żeby nie czekać do jutra tylko od razu schłodzić dodać cukier i wlewać a w rzeczywistości ? wytrzymają tak ze 24 godziny ? w temp 18-20 stopni?


LeoNike
30
Posty: 44
Rejestracja: sobota, 5 lip 2014, 12:17
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: LeoNike » środa, 22 lis 2017, 15:07

Ja robiłem tak, że po odlaniu 150 ml z kotła 27l odbierałem wszystko. I tak 3 razy. Potem trzy nastawy gotowałem razem uzupełniając wodą do tych moich 27 litrów. Uzyskiwałem w ten sposób około 8 litrów 60%, które następnie dębiłem. Kilka dni temu sięgnąłem po mój wyrób sprzed prawie trzech lat. Jak dla mnie - miodzio. :D

A. Robiłem w proporcjach 4 kg śruty - 4 kg cukru.


rstas
10
Posty: 10
Rejestracja: sobota, 25 lis 2017, 10:59
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: rstas » niedziela, 26 lis 2017, 10:53

Jak szukacie prostego przepisu na JD to tu http://www.instructables.com/id/Tenness ... k-Daniels/ i https://www.clawhammersupply.com/blogs/ ... key-recipe. Drugi prostszy.
Testowałem oba i muszę przyznać, że ten z gotowaniem kukurydzy daje lepszy efekt (17blg) tyle, że czasochłonny.
A jak Wy postępujecie z kukurydzą? Gotujecie czy tylko wrzucacie na temp jej dedykowaną do kleikowania czyli ok72-74stC?


arekwroc
30
Posty: 33
Rejestracja: poniedziałek, 6 lis 2017, 00:44
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: arekwroc » wtorek, 12 gru 2017, 20:51

Witam. Podpowiedzcie proszę, bo nie jestem pewny a i doświadczenia brak:) Mój Jessie właśnie kończy czwarty cykl i tu pytanie - patrząc na rurkę ferm. to już blisko dobę stoi, ale po otwarciu za każdym razem widać jak pojedyncze większe bąble z dna się odrywają - tak może 2-4szt. na sekundę. Poza tym cisza - szum całkiem ustał i tylko to - no i blg stanęło na około 0-2 i nie widać aby ostatnie kilkanaście godzin szło dalej niestety (poprzednio szedł do ujemnych i dopiero stawał, przy 3-cim nastawie zatrzymał się około 0). Zastanawiam się teraz: nie czekać dłużej i puszczać na rurki czy zostawić, bo jakieś tam bąble czasem idą? pytanie też o tyle istotne, że w czwartek wyjeżdżam i wracam w sobotę, więc albo dziś i jutro gotuję (muszę na 2 razy bo garnek max 12l) albo stoi tak do niedzieli/poniedziałku...

Awatar użytkownika

masterpaw2
1650
Posty: 1654
Rejestracja: wtorek, 12 kwie 2016, 19:10
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:), no chyba, że ktoś mi na odcisk nadepnie....
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: Centralna Polska
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: masterpaw2 » środa, 13 gru 2017, 03:40

Spokojnie możesz zostawić do powrotu, szlak go nie trafi. "Bąble" wydobywające się z dna to normalne zjawisko i może się dość długo utrzymywać.
Gdy coś robię, zawsze staram się robić to najlepiej, choć nie zawsze mi to wychodzi......;)


Maniecki
50
Posty: 60
Rejestracja: sobota, 5 maja 2012, 05:16
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Wszystko co sam wyprodukuję, choć nie zawsze!
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: Maniecki » środa, 13 gru 2017, 03:53

Wymieszaj to dobrze raz czy dwa aby wygonić co2 który siedzi na dnie w kukurydzy.

Sent from my F3213 using Tapatalk


arekwroc
30
Posty: 33
Rejestracja: poniedziałek, 6 lis 2017, 00:44
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: arekwroc » środa, 13 gru 2017, 10:35

Dzięki za info - to zostawiam jak jest:) Z pewnością się lepiej sklaruje. Przy okazji podzielę się doświadczeniami amatora - może komuś będą pomocne:) Ten przepis w znacznej mierze przyczynił się do rozpoczęcia przygody, więc przerobiłem trochę sprzęt zalegający na strychu i do boju:) Jako prawdziwy amator, przeczytałem przepis (pozostałe 70 stron wątku postanowiłem czytać podczas gotowania - jest wtedy trochę czasu) i potraktowałem go dość dosłownie... Czyli: wsyp, wrzuć, dolej, zasyp drożdże...:) Nie wykonałem ani jednej dodatkowej czynności, o których już teraz trochę poczytałem, czyli cukier nie był nawet rozmieszany, drożdże (fermiole) wylądowały prosto do fermentera itd - po prostu wrzuciłem jak leci zalałem i zamknąłem. Dopiero wyrzucając opakowanie po drożdżach zapoznałem się z instrukcją i zbladłem:) potem zacząłem wertować kolejne strony i wątki forum no i stwierdziłem, że trochę roboty z kukurydzą w plecy (miałem prosto z pola - ręczne obieranie a potem śrutowanie w robocie kuchennym...). Jednak okazało się, że natura jest mądrzejsza - początkowo spokojnie, potem nieco lepiej i drożdże bez problemu przerobiły...:) Teraz będzie 5-ty cykl i Jessie ma się nieźle! Wniosek więc z tego nieplanowanego eksperymentu, że nawet jeśli się coś zaniedba, jest spora szansa powodzenia:) Co do samej kukurydzy - z pola, kolby zbierane z tego co kombajn zostawił, nie płukana, nie parzona, śrutowana w zwykłym robocie - w kielichu do koktajli itp (tylko w małych porcjach, bo im więcej wsypane tym dłużej trzeba mielić aby nie było całych ziaren - i wtedy mamy więcej również mączki...)
W pierwszych dwóch cyklach przybyło mi nieco zacieru (jakoś licząc ile dolać wody i dundru nie policzyłem objętości cukru), stąd po trzecim uzupełniłem do równych 25 litrów i dodałem niecałe 0,5 kg cukru więcej. Pierwsze i drugie gotowanie to nauka i poznawanie kociołka:) w trzecim już wynik myślę bardzo dobry - z około 19 l zlewarowanych w fermentera wyszło mi nieco ponad 4l surówki o mocy 50% Po drugiej destylacji dostałem ok 2l pyszności o mocy 80% i trochę ogonów - jak na dość prymitywny sprzęt i znaczne braki w doświadczeniu, wynik mnie ucieszył. Smakowo trzeci pęd również był przepaść od pierwszych dwóch:) Już nie mogę się doczekać kolejnego gotowania - trochę więcej wiem, więc liczę, że znowu wyjdzie ładna porcja pyszności - w butelki z dębem i dołączy do poprzedniej na półeczce:) (oczywiście po bieżącej degustacji części - jak poprzednie) Pozdrawiam


arekwroc
30
Posty: 33
Rejestracja: poniedziałek, 6 lis 2017, 00:44
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: arekwroc » środa, 13 gru 2017, 18:48

Maniecki pisze:Wymieszaj to dobrze raz czy dwa aby wygonić co2 który siedzi na dnie w kukurydzy.

Sent from my F3213 using Tapatalk


Ale z tym mieszaniem to różne były opinie w tym wątku - gdzieś na początkowych stronach była dyskusja na ten temat... Choć ja też uważam, że zamieszać czymś czystym spokojnie można - przecież sypiemy kukurydzę bez jej szorowania, woda idzie z kranu itp.
Pozdr.


andymgr
5
Posty: 5
Rejestracja: środa, 2 lis 2016, 10:12
Krótko o sobie: Podobno gbur, ale po paru głębszych ..... ;-))
Status Alkoholowy: Gorzelnik
Lokalizacja: Poznań lub okolice ;-)
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: andymgr » środa, 13 gru 2017, 20:35

Witam

Jestem już po 3 destylacji i za każdym razem mieszam tzn. Po zlewarowaniu do garnka dodaje do kukurydzy wody. Następnie po destylacji i wystudzeniu dundru dolewam go wraz z cukrem. Wszystko mieszam dzięki czemu nastaw się napowietrza a także ruszamy tym zaległe drożdże które są na dnie. Zaczyna pracować praktycznie od razu.
:punk:


arekwroc
30
Posty: 33
Rejestracja: poniedziałek, 6 lis 2017, 00:44
Załączniki
Re: Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie (kukurydza).

Postautor: arekwroc » środa, 13 gru 2017, 23:46

Mieszanie między cyklami ja zastępuję energicznym wlewaniem wody i dundru z wiadra (celowo w 2-3 strony dna fermentatora) - nie ma opcji żeby do dna się nie zamieszało:)
Ostatnio zmieniony czwartek, 14 gru 2017, 18:56 przez radius, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Nie cytuj posta poprzedzającego w całości.


Wróć do „Zaciery zbożowe i ziemniaczane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości