Zbiór podstawowych wiadomości dla początkujących destylerów.

Autor tematu
Drupi
500
Posty: 540
Rejestracja: poniedziałek, 19 sty 2015, 20:36
Krótko o sobie: Na ile moge to pomagam ludziom.
Lokalizacja: Centralna Polska
Załączniki
Destylacja bez miedzi.

Postautor: Drupi » sobota, 7 lis 2015, 21:13

Wielu użytkowników kolumn destylacyjnych i ja mam kolumne jednoczęściowa, i przy destylacji surówki spirytusu wskazane jest wyjąć miedź i dołożyć sprężynki lub zmywaki . Jest to troche kłopotliwe przy zmywakach. Czy próbowaliście dwukrotnej destylacji bez miedzi ? Pytam bo ja na solidnym klarowaniu, i drożdżach Moskwa, tylko raz czyściłem miedź, i nie bardzo widze zanieczyszczenia które miedź "przykleiła do siebie". Przypuszczam że ilość siarkowodoru zależy także od rodzaju drożdży.
Czy jest WYRAŹNA RÓŻNICA w jakości smakowej produktu wysoko procentowego, powstałego z pomocą refluksu??
Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony niedziela, 8 lis 2015, 11:46 przez Drupi, łącznie zmieniany 1 raz.

 Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!

golec269
450
Posty: 492
Rejestracja: niedziela, 4 maja 2014, 07:37
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: golec269 » niedziela, 8 lis 2015, 08:18

Witaj Drupi. Przy cukrówkach miedź nie ma takiego znaczenia jak przy owocówkach. Kolega Grooby opisywał swoje spostrzeżenia na ten temat i doszedł do wniosku,że można cukrówki robić bez miedzi. Ja już od ponad roku nie używam miedzi i spirytus wychodzi mi bardzo dobry. Kolumnę mam wyposażoną w OLM i rektyfikuję jeden raz ale bez pośpiechu bicia rekordu w odbiorze. Spróbuj bez miedzi a daję słowo,że nie zauważysz żadnej różnicy.

Awatar użytkownika

lesgo58
4000
Posty: 4370
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Land Krzyżaków. Pogranicze Prus wschodnich.
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: lesgo58 » niedziela, 8 lis 2015, 10:20

@Drupi
Z miedzią to nie jest taka prosta i jednoznaczna sprawa. Jeśli masz kolumnę starego typu. Tj. bez obniżonego odbioru. i odbiór prowadzisz w głowicy to niestety ale bez miedzi się nie obędzie. Przy obniżonym odbiorze i jeziorku w głowicy możesz pokusić się o pracę bez miedzi.

Awatar użytkownika

HomoChemicus
400
Posty: 447
Rejestracja: niedziela, 12 sty 2014, 18:21
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Lokalizacja: Mazowsze
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: HomoChemicus » niedziela, 8 lis 2015, 11:15

Miedzi używa się, aby wyłapać związki siarki.
Jeżeli nie używasz miedzi, a są one obecne (związki siarki) w nastawie, to wyczujesz zgniłe jaja lub zapałki w destylacie.
Obniżony odbiór nie zlikwiduje związków siarki, więc on nie ma na to wpływu.

Ja nie używam miedzi i nie wyczuwam u siebie związków siarki, ani w sercu, ani w przedgonie.
Podstawa, to sposób fermentacji nastawu.
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota.
Co do tej pierwszej są jednak pewne wątpliwości."

A. Einstein


70-MAREK
150
Posty: 154
Rejestracja: środa, 15 sie 2012, 19:32
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Status Alkoholowy: Gorzelnik
Lokalizacja: LUBLIN
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: 70-MAREK » niedziela, 8 lis 2015, 12:18

HomoChemicus pisze:Ja nie używam miedzi i nie wyczuwam u siebie związków siarki, ani w sercu, ani w przedgonie.
Podstawa, to sposób fermentacji nastawu.


To może kolega rozwinie troszkę temat tejże fermentacji ?

Awatar użytkownika

HomoChemicus
400
Posty: 447
Rejestracja: niedziela, 12 sty 2014, 18:21
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Lokalizacja: Mazowsze
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: HomoChemicus » niedziela, 8 lis 2015, 12:38

Trzeba dbać o dobre warunki dla drożdży, podobnie jak w piwowarstwie.
Po pierwsze: odpowiednia temperatura. Ja stawiam beczkę w pomieszczeniu gdzie jest około 17-18°C.
Po drugie: nie należy przesadzać z ilością cukru. Uważam, że 24°Blg jest najlepszym kompromisem.
Po trzecie: Odpowiednie drożdże. Drożdże typu 24h pracują tak intensywnie, że produkują bardzo dużo innych substancji.
Przydaje się również na początku dobrze natlenić nastaw.
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota.
Co do tej pierwszej są jednak pewne wątpliwości."

A. Einstein

Awatar użytkownika

lesgo58
4000
Posty: 4370
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Land Krzyżaków. Pogranicze Prus wschodnich.
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: lesgo58 » niedziela, 8 lis 2015, 13:35

HomoChemicus pisze:Obniżony odbiór nie zlikwiduje związków siarki, więc on nie ma na to wpływu.


Ja nie twierdzę, że zlikwiduje, ale odseparuje.

Zgadzam się, że sposób fermentacji ma wpływ na związki siarki. Przy drożdżach które używam fermentuję w maksymalnej temperaturze otoczenia oscylującej w granicach 20-21*C. Destylację przeprowadzam maksymalnie 2-3 dni po skończonej fermentacji. Staram się też używać ten sam rodzaj cukru. Gdy wszystko jest przeprowadzone w/g planu i założeń zapachów jaj nie wyczuwam. Dlatego też już od ponad roku destyluję bez udziału miedzi w kolumnie.
Zapachy siarki są jednak wyczuwalne:
- gdy zmienię rodzaj cukru (nie zawsze)
- gdy przez przypadek fermentacja przebiega w wyższej temperaturze,
- gdy nastaw przetrzymam zbyt długo nad osadem (rzadko, ale się zdarza)
Przynajmniej takie spostrzeżenia poczyniłem w mojej karierze destylera.

Wracając do obniżonego odbioru i jego dobroczynnej pomocy w odseparowaniu związków. Nie zauważyłbym tego faktu gdyby nie przypadek. Kiedyś gdy odpęd odbierałem (mimo iz posiadałem już OLM) z głowicy i gdy zapominałem podpiąć katalizator urobek śmierdział jajami. oczywiście nie zawsze. A dlaczego - wyjaśniłem wyżej. Pewnego dnia przeszedłem do odbioru tylko i wyłącznie z obniżonego odbioru. Pozostawiając bufor nad nim oraz głowicę tylko do odbioru przedgonów. I było wszystko okay - do czasu. Jakieś 3 tygodnie temu wchodzę do garażu. Jakież było moje zdziwienie gdy w powietrzu unosił się znajomy zapach jaj. Pierwsza myśl - powrócił, ale dlaczego. podchodze do naczynia z sercem (a ukapało już ze 3 litry) i wącham zawartość. Jakież było moje zdziwienie gdy poczułem tylko zapach czystego spirytusu. Więc skąd te jaja? Wącham dalej i w okolicach głowicy zapach zaczął narastać. Spuściłem jeziorko i w tym momencie uderzył mnie zapach takich zgniłych jaj, że jeszcze takiego zapachu w mojej karierze bimbrownika nie czułem.
Do dnia dzisiejszego nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie - dlaczego związki siarki zgromadziły się tylko powyżej OLM? Dlaczego nie były wyczuwalne w sercu odebranym z OLM? Czyżby związki te odparowywały tylko na początku w czasie stabilizacji? I czas stabilizacji jest wystarczającym aby odseparować te związki? Zazwyczaj stabilizuję nie krócej jak 60 minut.
Wiem że nic nie wiem. Jednak to działa i bez miedzi.

Nie byłbym sobą gdybym nie spróbował tego myku w czasie destylacji zacieru żytniego. Dotychczas destylowałem albo na krótkiej pustej rurze, albo alembikiem. Jednak tym razem spróbowałem destylować tylko na rurze bez udziału miedzi. Już w trakcie "stabilizacji" i odbioru przedgonów pojawiły się jaja, i żeby nie ryzykować zanieczyszczenia serca postanowiłem zrobić jego odbiór w następujący sposób. Do zbiornika przykręciłem 30cm pustą rurę do niej człon z OLM. Powstała kolumna, która miała odseparować jaja i przedgony a dać mi czyste serce i to po jednokrotnym przebiegu.
Udało się!!!

Powtarzam jeszcze raz - wiem, że nic nie wiem - ale to działa.


meleństwo
30
Posty: 43
Rejestracja: poniedziałek, 16 lut 2015, 12:27
Krótko o sobie: szczupły blondyn ;)
Ulubiony Alkohol: wódka
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: SH
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: meleństwo » poniedziałek, 9 lis 2015, 12:33

Ja mam kolumnę AAbrateka z obniżonym odbiorem, keg 50 litrów i mam bufor z katalizatorem w którym mieści się ok. 0,8 litra sprężynek miedzianych. Robię tylko cukrówki i co ok 10 cykli sprężynki czyszczę w kwasku cytrynowym. Zawsze wychodzą po tej kuracji ładne i świeże, a płyn w którym się "kąpały" ma kolor niebieski. Przed kąpielą są szare i nie pachną za dobrze. Coś tam się na nich osadza, więc zakładam, że biorą udział w procesie.
Życie jest krótkie, a pić się chce


golec269
450
Posty: 492
Rejestracja: niedziela, 4 maja 2014, 07:37
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: golec269 » poniedziałek, 9 lis 2015, 15:07

Jeśli chodzi o nastaw to w 100% zgadzam się z kolegami i może nawet to on decyduje o tym czy wyczuwamy jaja. Nie jestem zbyt doświadczonym psotnikiem ale zauważyłem,że nawet na zimnych palcach nigdy nie doświadczyłem tego zapachu,kolumna była wypełniona sprężynkami. Zawsze swoje nastawy robiłem w granicach 20BLG i tu upatruję swojego powodzenia,raz nawet zrobiłem nastaw 1kg cukru na 5l wody i to było to co mnie zaskoczyło,spirytus był wyczuwalnie lepszy niż dotychczas. To są moje skromne przemyślenia i nie twierdzę,że mam rację.

Awatar użytkownika

gr000by
2500
Posty: 2625
Rejestracja: wtorek, 10 sty 2012, 11:32
Krótko o sobie: kombinator - to przede wszystkim
Ulubiony Alkohol: każdy zrobiony z sercem
Status Alkoholowy: Specjalista ds. Wyrobu Alkoholu Domowego
Lokalizacja: Rzeszów
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: gr000by » poniedziałek, 9 lis 2015, 17:16

Żeby się nie powtarzać nie-uzywam-miedzi-sposoby-gr000by-ego-t11772.html. Oprćcz tego podważę część teorii co do OOB i dużego jeziorka - pracowałem na prostej kolumnie i na kolumnie z buforem, z odbiorem LM, OLM i OVM, z zerowym lub minimalnym jeziorkiem, także na CMie do smakówek i nigdy nie miałem nic siarkowego w surówce/spirytusie/destylacie, mimo że miedzi nie stosuję. Najwięcej robi tutaj fermentacja i przygotowanie wsadu, bo czystość i higiena to podstawa.
Fermentować, destylować, zalegalizować!
http://www.piwo.org/topic/13642-domowa-wytwornia-debowa/ - moje przygody z piwem.


W_TG
500
Posty: 510
Rejestracja: piątek, 27 gru 2013, 23:54
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: W_TG » wtorek, 10 lis 2015, 00:16

Już drugi rok jestem fanem tego forum i właścicielem kolumny z obniżonym odbiorem.
Nigdy nie użyłem miedzi! Nigdy też nie miałem H2S w spirytusie.
Ale dwukrotnie poczułem jego zapach na szczycie kolumny, a mówiąc precyzyjnie juz poza kolumną.
Był mało wyczuwalny, ale był. A skoro był to w nastawie/ zacierze musiała pojawić się siarka.
Pytanie skąd?
W nastawach owocowych czy zbożowych mogą a nawet muszą byc związki siarki. I nie tylko
A w cukrze?? przecież to rafinowany cukier, teoretycznie chemicznie czysty.
No ale może na jakimś etapie produkcji siarkuje się surowce w celu niedopuszczenia do fermentacji.
Kolejna sprawa to wielkość zanieczyszczeń siaką. Według mnie są to śladowe ilości. Nie na tyle duże aby miały znaczący wpływ przy destylacji nastawy cukrowego.
Drugą sprawą jest przenikniecie siarkowodoru do urobku.
Nie wiem , a teraz nie sprawdzę, jaka jest rozpuszczalność H2S w etanolu. Bo przecież mówię o cukrówce i uzyskaniu stężenia ponad 95% i odbiorze na OVM.
Jeśli jednak odbieralibyśmy z LM to odbieramy GORĄCE skropliny. A ze wzrostem temperatury rozpuszczalność spada.
Tym samym Stężenie H2S w gorącym urobku powinno być śladowe w stosunku do już śladowych ilości w surowcu.
Dla uproszczenia powiem że zerowe.
To co podał Lesgo58, a i ja zaobserwowałem, H2S skumulował się w skraplaczu też ma sens bo jako gaz lotny i słabo rozpuszczalny w wysokiej temperaturze "uciekł " na szczyt kolumny.

Podobnie jak kolega Lesgo58 nie wiem skąd się wzięła taka ilość H2s ze zaśmierdziało a dokładnie mówiać dało się wyczuć i to tylko dwukrotnie na te xxxileś razy.
Bez zbędnych zabiegów H2S nie przeszło do spirytusu.

Stosowanie miedzi do cukrówek uważam za zbędne, podobnie jak Lesgo58
Ostatnio zmieniony wtorek, 10 lis 2015, 08:47 przez W_TG, łącznie zmieniany 1 raz.
Alkohol nikomu nie rozwiązał problemów.
Ale wielu pomógł o nich zapomnieć.

Awatar użytkownika

Lootzek
850
Posty: 885
Rejestracja: wtorek, 18 wrz 2012, 23:23
Krótko o sobie: Lubię dłubać przy sprzęcie, kombinować, mieszać i sprawdzać wyniki eksperymentów!
Czasem wyważam otwarte drzwi, a czasem udaje mi się znaleźć alternatywne rozwiązania oklepanych problemów :D
A wszystko to na luzie i oby towarzyszyła temu duża dawka dobrego humoru i świetnej zabawy.
Status Alkoholowy: Gorzelnik
Lokalizacja: Warszawa
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: Lootzek » wtorek, 10 lis 2015, 07:53

Pomijając dyskusyjną czystość cukru i jego proces produkcyjny oraz to co ląduje w nastawie jako pożywki, zapominasz o naszych małych dobrodziejach jako takich :) To organizmy złożone z białek, a białka jak wiadomo zawierają siarkę, więc chcąc nie chcąc nie pozbędziemy się jej związków z nastawu. Możemy zmniejszyć ich ilość raz przez prowadzenie fermentacji we właściwych warunkach, dwa, klarowanie, by nie rozkładać drożdżowych truchełek w trakcie gotowania.


W_TG
500
Posty: 510
Rejestracja: piątek, 27 gru 2013, 23:54
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: W_TG » wtorek, 10 lis 2015, 08:45

lotzek masz racje co do siarki w białku. Gnilny rozkład białek wytwarza siarkowodór- to oczywiste.
Destylowałem już nastawy które stały z opadłymi drożdżami i z miesiąc, ale jak mi się wydaje to nie w te razy poczułem siarkowodór.
Pędziłem też i niesklarowane nastawy z dobrym skutkiem.
Ale jak to mówią wyjątki potwierdzają regułę.
Co do fermentacji to nie trzymam się instrukcji z opakowania drożdży.
Standardowo i paczka jest na 8 kg cukru, a ja taką paczkę daje na 12 kg cukru. ( Moskwa)

P.s przepraszam za pomylenie Lesgo z Gr000bym.
To Lesgo opisywał swoje obserwacje z miedzią i H2S - powyższy post poprawiony
Alkohol nikomu nie rozwiązał problemów.
Ale wielu pomógł o nich zapomnieć.

Awatar użytkownika

arbaletnik
400
Posty: 414
Rejestracja: środa, 29 sty 2014, 10:57
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: podlaskie
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: arbaletnik » wtorek, 10 lis 2015, 17:31

Przypadkiem natknąłem się na ciekawy artykuł w sieci dotyczący tematu. W jednym z fragmentów autor pisze, że gotowanie brzeczki w obecności minimalnych ilości miedzi indukuje powstawanie H2S. Trochę kontrowersyjne...? Całość dotyczy drożdży piwnych, ale to przecież różne szczepy jednego gatunku, więc z dużym prawdopodobieństwem zachowują się podobnie jak gorzelnicze. Dokument ma ograniczenia podyktowane prawami autorskimi ( kopiowanie, etc.) Zamieszczam link do strony. Naprawdę warto przeczytać, naukowe opracowanie , ale kilka fragmentów "otwiera oczy" :
http://www.international-bio-consulting ... rt%201.pdf
Gdy wszyscy myślimy tak samo, nikt nie myśli. W.Lipman


Szlumf
1550
Posty: 1588
Rejestracja: czwartek, 9 maja 2013, 21:40
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: Szlumf » czwartek, 3 gru 2015, 23:36

Rok temu zainspirowany przez Gr000bego przeprowadziłem testy porównawcze destylacji z miedzią i bez miedzi na nastawach z jabłek. Od tego momentu destyluję wszystko (owocówki, cukrówki) bez miedzi. Po roku mogę stwierdzić, że nigdy nie wyszedł mi destylat z "jajecznymi" zapachami. Ponadto w owocówkach praktycznie zniknęło mi coś co określałem mianem "mydła" którego w dużym stężeniu nie toleruję. Gdy stosowałem miedź ze względu na "mydło" dużo odcinałem z przodu - 1000-12000ml. bez miedzi odrzucam góra 600ml.
Kilka dni temu pozbyłem się ostatniego miedzianego elementu ze swojej aparatury - spirali skraplacza w głowicy. Wydaje mi się na 90%, że to ona była przyczyną uzyskania legendarnego "żółtanolu" przy destylacji nastawu winogronowego.
żółtanol.jpg

Nastaw był z mieszanych, w znacznej części niedojrzałych, przemrożonych winogron. Odszypułkowywałem niestety ostrym mieszadłem więc pewnie trochę soku z łodyg trafiło do nastawu. Tydzień fermentacji w miazdze potem wyciśnięcie soku w prasie. Drożdże BC S103. 1kg cukru na 10l moszczu. Bez wody. Gotowy nastaw strasznie kwaśny.
Destylacja na kolumnie półkowej - 3półki + bufor 1,5l w kotle. Skraplacz LM "miska" z miedzianą spiralą długo nie używany.
Po pierwszej partii otrzymałem "żółtanol" więc wyczyściłem miedź w głowicy ze 3 razy stosując kwasek i perhydrol. Następne partie też wyszły żółte. Puściłem więc na tym zestawie sprzętu cukrówkę którą przed destylacją mocno zakwasiłem kwaskiem cytrynowym (4 czubate łychy). Do 88C w głowicy leciał kryształ. Jednak to co odebrałem w przedziale 88-92C (w tym przedziale odbierałem serce winogron) miało leciutki odcień żółty.
Na szczęście miałem zakupioną wcześniej karbowankę z nierdzewki więc na szybko zrobiłem głowicę UFO (puszka śaniadaniowa + talerzyk szklany :D ) bez grama miedzi. W destylacjach odpadów z wina wiśniowego i zakwaszonej dodatkowo cukrówki nie pojawił się nawet cień żółci.
Sadzę, że na 90% żółć wyszła w reakcji jakichś związków z nastawu z miedzią. O ile przy cukrówkach to może nie być groźne to przy owocówkach wolę nie ryzykować.
Być może "żółtanol" nie był groźny dla zdrowia ale wolałem nie ryzykować i przegoniłem drugi raz - wyszedł kryształ. Jest niezłe ale niestety straciłem delikatne nutki winogronowe obecne po pierwszej destylacji.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.


janik
300
Posty: 322
Rejestracja: piątek, 31 sty 2014, 21:02
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: janik » piątek, 4 gru 2015, 00:26

Każdy z nas ma inne podejście do tematu i własne doświadczenia które determinują lub zwalniają nas z podjęcia decyzji co do zastosowania środków na zwiększenie jakość końcowego efektu.
Nie wiem,ale czy zastosowanie miedzi w głowicy to dobre rozwiązanie?
Jeśli są frakcje siarki w nastawie a co tak obrazowo opisał @Lotzzek to miedz zawsze zrobi swoje. :!:

@Szlumf,jaki jest sens dopuszczanie pochodnych siarki aż do głowicy i tam próba ich zatrzymania.
Jeśli mamy ten syf w nastawie a tak przeważnie bywa zależnie od nastawu i warunków które to powodują to warto to zatrzymać na dole kolumny i tak przeważnie umiejscowiony jest katalizator. :arrow:

U mnie najbardziej miedż zmienia barwę przy destylacji nastawu z winogron i podobnych owocówek.
Zbożówki mniej barwią co nie oznacza,że należy zrezygnować z udziału miedzi w procesie destylacji tego typu nastawów. Miedż stosuję na pierwszy przebieg. :idea:

Każdy ma swoje doświadczenia i poglądy,ale niezależnie od tych subiektywnych ocen niezaprzeczalne jest,że podczas procesu fermentacji pochodną tego procesu są związki siarki więc warto podczas procesu destylacji odseparować je od trunku dla poprawienia jakości i smaku.


Szlumf
1550
Posty: 1588
Rejestracja: czwartek, 9 maja 2013, 21:40
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: Szlumf » piątek, 4 gru 2015, 01:09

@ Janik.
Pierwsze 3 skraplacze robiłem w oparciu o rurki miedziane bo takie miałem tanio dostępne. Gdy stosowałem miedź jako katalizator dawałem ją na dole choć natrafiłem na opnie chemików, że to błąd bo powinny być na górze. Gdy zrezygnowałem z miedzi jako katalizatora nie przerabiałem skraplaczy więc to co się mi przytrafiło to przypadek a nie celowe działanie ze skraplaczem jako katalizator. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie ale dochodzę do wniosku, że miedź ma własności katalityczne które być może zamiast pomagać szkodzą w przypadku nie zepsutych wsadów. Ba po poście Arbaletnika zaczynam poważnie myśleć czy jej pozytywny wpływ na destylaty nie jest demonizowany. Być może ze względu na właściwości katalityczne powoduje powstanie negatywnych (z naszego punktu widzenia) związków które bez miedzi by nie powstały.
Koledzy jak macie odpowiednio duże wsady to zróbcie 2 destylacje porównawcze. Jedną z miedzią, drugą bez. Opiszcie wrażenia.
P.S.
1. A to, że miedź była od stuleci stosowana do destylacji nie jest dla mnie żadnym argumentem. Po prostu w tych czasach nie mieli do dyspozycji innych materiałów.
2. Czy ktoś może wie co jest tym ciemnym nalotem osadzającym się na miedzi przy jej zastosowaniu?

Awatar użytkownika

inblue
350
Posty: 364
Rejestracja: środa, 2 kwie 2014, 07:19
Status Alkoholowy: Miodosytnik
Lokalizacja: Warszawa/Praga Płd.
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: inblue » niedziela, 6 gru 2015, 12:16

Szlumf pisze:2. Czy ktoś może wie co jest tym ciemnym nalotem osadzającym się na miedzi przy jej zastosowaniu?

Siarczek miedzi (CuS).
Prawdziwi twardziele piją naftę.

https://stop447.info/
#NieDlaRoszczeń


Szkieletor74
10
Posty: 10
Rejestracja: czwartek, 31 gru 2009, 11:25
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: Szkieletor74 » niedziela, 13 gru 2015, 03:17

Związki siarkowe (siarczany, siarczyny H2S, merkaptany i inne, w większości lotne) są ważną grupą składników determinujących procesy metabolizmu drożdży. Związki siarkowe charakteryzują się bardzo niskim progiem wyczuwalności i już ich śladowe ilości powodują nietypowe, nieprzyjemne zmiany bukietu zapachowego. Mogą pochodzić zarówno z surowców np. zbóż (aminokwasy siarkowe np. metionina, cystyna, cysteina oraz witaminy: biotyna i tiamina).
Część związków siarkowych może pochodzić z wody (źródło anionów siarczanowych).

Poziom siarczynów w przemyśle można regulować poprzez stosowanie określonych szczepów drożdży poddanych manipulacji genami.
Pierwsza grupa tworzy reduktazę siarczynową oraz transferazę acetylohomoseryny, w rezultacie powoduje akumulację SO2 (lub acetylohomoseryny) w komórce drożdży.
Druga grupa tworzy sulfhydrylazę seryny w drożdżach, w wyniku przemian metabolicznych siarczanów, prowadzi do enzymatycznej redukcji gromadzącego się H2S.

Do czynników pośrednich, obniżających wydzielanie siarczynów należy zaliczyć podwyższoną zawartość tlenu i lipidów w nastawie oraz dobry stan fizjologiczny drożdży, które powodują większy przyrost biomasy drożdży.
Natomiast zły stan fizjologiczny drożdży skraca czas wykorzystywania aminokwasów z zacieru/nastawu, co jednocześnie przyspiesza i zwiększa wytwarzanie siarczynów. W efekcie, więcej ekstraktu fermentuje i więcej siarczynów przechodzi do środowiska. Produkcja siarczynów przez drożdże podczas fermentacji jest wprost proporcjonalnie skorelowana z ilością zhydrolizowanych cukrów w zacierze.

Siarkowodór powstaje głównie podczas fermentacji w wyniku procesów metabolizmu drożdży i jest wydzielany przez komórki do środowiska. H2S jest również produktem rozpadu cysteiny w wyniku reakcji enzymatycznej katalizowanej przez dwusulfhydrazę cysteinową. Suplementacja zacieru wolną cysteiną wyraźnie stymuluje ten proces, bez wpływu na dynamikę produkcji biomasy. Natomiast dodatek metioniny (100mg/l), w obecności cysteiny (do 300mg/l), hamuje powstawanie H2S bez widocznego wpływu na tworzenie się SO2. Analogicznie obserwuje się efekt w przypadku użycia szczepów przemysłowych, opisanych wyżej.

Podwyższanie zawartości związków azotowych w medium (szczególnie związków amonowych), limituje syntezę H2S w fazie gwałtownego wzrostu drożdży. Jednak gdy zdarzają się braki azotu, szczególnie w zacierach/nastawach o dużym stężeniu cukru. Wówczas możliwa jest nadprodukcja H2S. Siarkowodór tworzy się również w wyniku reakcji siarczanów podczas namnażania drożdży i bierze udział w biosyntezie aminokwasów siarkowych.

Na zawartość siarkowodoru w zacierze ma wpływ wiele czynników, m.in. metale. Np. w starych browarach, wyposażonych w linie rodukcyjne, posiadające rury miedziane czy kadzie zacierne, o tradycyjnej technologii, często pojawia się mierzalny poziom H2S, bo gotowanie brzeczki w obecności minimalnych ilości jonów miedzi wyraźnie indukuje podwyższenie jego poziomu. z kolei dodawanie do piwa jonów miedzi w ilości <1,6ml/l, wyraźnie redukuje stężenie H2S oraz etanetiolu. Obecność innych metali np. cynk, żelazo, magnez, nikiel, ołów nie ma istotnego wpływu na ilość siarkowodoru oraz pozostałych lotnych związków siarkowych w zacierze.

Przyczyną wzrostu stężenia H2S może być również niedostateczne natlenienie brzeczki lub obecność osadów w zacierze/nastawie. np. zmniejszenie ilości tlenu z 9ml/l do 5mg/l powododuje wzrost zawartości H2S.

Poziom H2S z powodu swojej wysokiej lotności, obniża się podczas fermentacji wskutek "wypychania" go przez wydzielający się intensywnie CO2, który tym samym oczyszcza środowisko z H2S. Siarkowodór aktywnie reaguje z różnymi związkami obecnymi w zacierze, w tym również z metalami ciężkimi, przy czym z powstałych produktów może oddzielać się ponownie H2S podczas dłuższego leżakowania zacieru.

Niektóre drobnoustroje (Zymomonas, Pectinatus lub Megasphera) są potencjalnymi producentami H2S, którego obecność wpływa na wadliwy aromat, przechodzący w zapach zgnilizny.

Dla potwierdzenia "zgniłych jaj w głowicy":
masa cząsteczki metanolu: 32,04 g/mol
masa cząsteczki etanolu: 46,06844 g/mol
masa cząsteczki siarkowodoru: 34,0809 g/mol

Gęstość substancji:
metanol: 792 kg/m3
etanol: 789 kg/m3
siarkowodór: 1,36 kg/m3

Kolega W_TG wspomniał o rozpuszczalności H2S w etanolu. W nastawie/zacierze oprócz etanolu jest też woda. Rozpuszczalność H2S w 20oC wynosi 3,9g/l wody.

Awatar użytkownika

radius
5500
Posty: 5548
Rejestracja: sobota, 23 paź 2010, 15:20
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Swój własny
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Polska południowa
Załączniki
Re: Destylacja bez miedzi.

Postautor: radius » niedziela, 13 gru 2015, 08:52

SPIRITUS FLAT UBI VULT


Wróć do „Pierwsze Kroki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości