Tu możecie pisać posty, które mają wymiar bardziej filozoficzny niż teoretyczny na temat alkoholu wytwarzanego w domu...
Awatar użytkownika

Autor tematu
Juliusz
1050
Posty: 1067
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Poezja psotna.

Postautor: Juliusz » czwartek, 30 paź 2008, 16:26

95.6% zapożyczone od Juliana Tuwima, jako Jego prawie immiennik ośmieliłem się...

Stoi w podziemiach bimbrmotywa
Ciężka, ogromna, nic z niej nie spływa.
Stoi nie syczy, burczy nie sapie.
Coś z małej rurki do butli tu kapie.
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha
Jan Kucyk kima, wcale nie słucha...
Buch – jak gorąco!
Uch – jak gorąco!
Jan Kucyk kima wciąż, na siedząco...
Już ledwo stoi, burczy i zipie,
Palacz w nią węgla wcale nie sypie
Bo pod nią palnik propan-but’owy
Taki żeliwny, taboretowy.
Wagonów żadnych nie doczepiali.
Jest tylko dekiel z żelaza, stali,
Przyśrubowany by nie wywalił.
Z domem piwnicy aby nie spalił
Zacieru troszkę bulgocze jeszcze
Jan Kucyk kima – aż biorą dreszcze!
Nie ma tam ludzi, krów ani koni,
Jest tylko Kucyk i bimber goni.
Lecz śpi.

Na jednej ścianie z zacierem półki
Fermentowanym z razowej bułki.
Na drugiej butle i z wódzią balon
Niżej nalewki na śliwkach galon.
Pod półką myszka spogląda z dala,
Siedzi, spogląda i ser wpierdala.
A tych półeczek jest ze czterdzieści
Sam nie wiem co się tam kurwa mieści.
Lecz choćby przyszło czterdziestu chłopa.
Każdy pól litra z Jankiem wyżłopał
I każdy ćwiartką dał strzemiennego,
Nie podołają, tyle tam tego!
Nagle – brzdęk!
Nagle jęk!
Najpierw,
Powoli,
Jak,
Byk,
Ociężale,
Drgnął ciężki dekiel,
Po śrubach ospale.
Szarpnęło bojlerem, nakrętki zawyły,
(A Bogu dziękować, że tak cienkie były!)
Jak coś nie gruchnie i świśnie coś z prawa
Odjebał dekiel, to nie zabawa.
Uniósł się dekiel, przyśpiesza biegu,
Uderzył w sufit – tam w samym brzegu.
Odbił się, zmiażdżył ser małej myszy.
Tu przebudzenie! Jan Kucyk słyszy.
Zerwał się z krzesła, oczom nie w i e r z y.
Baniak z kolumną pod stołem, leży.
Taboret-palnik w ósemkę zgięty,
Zaś butle i cały towar nietknięty.
Dwa dni zostało do dnia, soboty
Musi się Janek chwytać roboty.
Musi napędzić bimbru galony
W sobotę będzie ubaw szalony.
Przyjedzie taki Juliusz z Australii
Jan przyobiecał pić wódkę z balii.
I dudni Jan, stuka, łomoce i pędzi.
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to... (przepraszam!)
Znów gładko tak, lekko tak struga tu cieknie
Jan Kucyk już nigdy w zły sen nie ucieknie.
Uważnie i pilnie nadzoru nie szczędzi
Bo nadzór konieczny gdy bimber się pędzi.
W podziemiach; to kap to, to, kap to, to kap to,
To kap to,
To kap.

Wierszyk dedykuję pewnemu Kucykowi z poczuciem humoru, sprytem intelektualnym i z tajemną wiedzą.

Juliusz (ale głównie Tuwim)
Moją pasją są suwaki logarytmiczne jednostronne


dostawa 5zł
Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!
Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
POEZJA BIMBROWNICZA - DUŻO HUMORU I UŚMIECHU

Postautor: Kucyk » piątek, 7 lis 2008, 09:38

Skoro zostałem upoważniony do popełnienia żartu o Tobie, Juliuszu, zatem nie wypada nie skorzystać z tej możliwości!.. ;)

Motto:
...i dudni, i stuka, łomoce i PĘDZI... (proszę zwrócić uwagę na ostatnie słowo, czy nie wydaje się Wam znajome?)

Wierszyk dedykowany J

Stoi w piwnicy palnik gazowy
Nie jest niezwykły, rzekł bym – typowy.
Wąż już do niego jest podłączony,
Kran też w pobliżu, a z drugiej strony
Zlew, co za chwilę pójdzie w zawody
Z litrami ciepłej, chłodniczej wody.
Na palnik Juliusz kega ustawia.
Trochę jest krzywo - poziom poprawia.
Keg stoi, czeka – nic się nie dzieje,
Czeka, aż Juliusz zacier weń wleje.
Stoi i czeka na zacier który
Juliusz upuści z gumowej rury.
Lecz z tym zacierem draka nie licha -
Wcięło gdzieś rurę i teraz kicha!
Jest późno w nocy, zmęczone oczy
Błądzą po półkach – czym tu przetoczyć?
Nagle koncepcja wpada do głowy
- Użyję wężyk, ten akwariowy!
Cienki jak piczka, litrów 30
Może w godzinę jakoś się zmieści.
Jak czas umilić? - To sprawa prosta!
Trzeba na forum napisać posta!
Kucyk coś podpadł mojej osobie -
Co by nie fikał, wiersza wyskrobię!

Juliusz wiersz pisze „Bimbromotywa”,
Zacier w tym czasie do wiadra spływa.

Mija godzina i druga płynie,
Jeszcze pięć litrów niech ino spłynie.
Wreszcie jest koniec - wiadro po brzegi,
Czas zatem towar przelać do kegi!
Jak on to zrobił to tajemnica,
Że sucha cała jego piwnica,
Gdyż z wiadra lejąc chlapie się srodze
I potem zacier jest na podłodze.
Lecz - Juliusz - fachman, nie jakaś ciota,
U niego zawsze czysta robota!

Złącze kolumny już zakręcone,
Węże podpięte, testy zrobione.
Chłodnica główna zalana wodą
(Inaczej trzeba liczyć ze szkodą,
Bo puścić wodę na szkło gorące -
Będzie z chłodnicy szkiełek tysiące!)
Koniec pierdołów, grzanie włączone!
Juliusz w tym czasie poszedł na stronę,
Bo wie to każdy – przy destylacji
Trza być przy kotle – nie w ubikacji!!!

Minęły chyba kwadranse trzy,
Nagle coś w kotle tam się ru-szy.
Coś tam bulgocze, drży cała beka.
To na to każdy Bimbrownik czeka!
Proces zaczęty, odwrotu nie ma.
Świat nie istnieje, problemom - sie ma!

Nagle świst!
Nagle gwizd!
Para buch!
Zacier w ruch!

Najpierw powoli, jak żółw, ociężale,
Ruszyły opary w kolumnę ospale.
Szarpnęły metanol i ciągną z mozołem
Aceton, ketony i fuzle po społem.
I wyżej, i mocniej rozgrzewa się rura
I odczyt ze szczytu – jest temperatura!
Już zacier się ruszył, powstaje ciśnienie,
Nagrzewa się z wolna i jej wypełnienie.
Aldehyd, glicerol cuzamen z fenolem
Zwilżają zmywaki. Korekta zaworem!
Odcięcie refluksu, już wylot otwarty.
I koniec zabawy, nie czas tu na żarty.
Tu zaraz się zaczną procesy skraplania,
Kto się na nich nie zna, ten niech za psem gania!
Spocone zmywaki opary wzmacniają
Podgrzane od dołu wnet woltarz oddają,
I pędzą w kolumnie opary do góry
Stęknęły chłodnice, przewody i rury.
Przepływy w obiegach już się wyrównały,
I w kegu powstaje już szumek niemały,
I krople pomału po ściankach spływają,
I znowu przez złącze się w kocioł dostają,
Ściekają po ścianach nagrzanej kolumny...
A Juliusz nie rusza nic, stoi dumny.

Bo sam on to cudo zmontował ze stali
Co mądrzy kwasówką ją kiedyś nazwali.
I wielka kolumna dosięga sufitu,
I Juliusz nie kryje swego zachwytu,
Bo kształt, wielkość, wygląd jest tak zawodowy
Że widać że powstał nie z pustej on głowy!

Tu z boku chłodnica z refluksu jest kranem,
I skraplacz wewnętrzny, zaś wszystko wspawane
Tak, jak się należy i nie ma tu lipy!
Niech w sracz się schowają te zawiędłe cipy,
Te, które po lasach gdzieś w beczkach po ropie
Robią tę truciznę co później lud żłopie!
A tuż za chłodnicą jest osprzęt kosmiczny:
To ten areometr jest dynamiczny,
Co go sam Pan Qba opisał w tym dziale
Jak sprzęcior usprawnić, tak aby wspaniale
Można by ułatwiać regulowanie
Tego, co zwie się „bimberku skraplanie”!
Odczyt jest prosty, zalet jest wiele.
Nie ma liczenia, pracy niewiele
Jak spada woltarz – ratio zwiększamy
I znowu spiryt stężony mamy!

Aparatura dostatnia, wielka,
Nagle z wylotu spływa kropelka!
Już pierwsze krople chłodnica kapie
Juliusz je w kubek nierdzewny łapie
I sru, do zlewu, wstrętny metylu!
Strułeś na świecie ludzi już tylu,
Że cię z radością teraz wyleje!
A już z chłodnicy ciurkiem się leje!
Pierwsze sto gramów niech się zmarnuje
Dam je zlewowi – niech się raduje!
Lecz pora przerwać te dywagacje -
Rozpoczynają się regulacje.
Refluks zwiększony, odczyt, pomiary.
Już 90 procent jest! Stary,
Cóż za ambrozja! Powiem Wam lepiej,
Że równie dobrej nie kupisz w sklepie!

W tym właśnie sens jest, i daję głowę,
ZAWSZE najlepsze - trunki domowe!
I czy to Polska, czy też Australia
Niema jak bimbru dobrego balia!!!
Niech ją wypełnia nektar po brzegi,
Syczą chłodnice, bulgoczą kegi!
Zaś Brać Bimbrowa na świecie całym
Niech produkuje zacne kordiały.

Zaś Juliuszowi, duszy mej bratniej,
(życzę):
- Niech Ci się zawór ratio nie zatnie,
- Chłodnica zawsze schłodzi skropliny,
- Niech Cię przez 100 lat nie znajdą gliny,
- Zaś dobre drożdże, boś chłop wspaniały,
Sztamę do końca z Tobą trzymały!

Hehehehehehe!
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 1 gru 2008, 15:22 przez Kucyk, łącznie zmieniany 1 raz.
أسامة بن لادن


mima
700
Posty: 716
Rejestracja: wtorek, 23 wrz 2008, 22:21
Kontakt:
Załączniki
Re: Bimbromotywa - dedykowane Kucykowi.

Postautor: mima » piątek, 6 lut 2009, 12:09

Jak miło się czyta, wiersze kucyka
a bimbrem buzię, często zatyka.
Wypijmy więc jeszcze, za jego zdrowie
Niech bajkę nam jeszcze, jedną opowie.

My takich bajek chętnie słuchamy,
jak dobry bimber wlewamy do balii.
Bimber ten w balii, zawsze jest czysty
robiąc go przecież - słuchamy artysty.

Artyści różne miewają imiona,
Dziś jest to Juliusz, jutro Iwona
Pojutrze Kucyk, czy inna ksywa,
a ich instrument, BIMBROMOTYWA.

Nie mam już czasu, klecić tu wierszy,
bo odbiór gonu, leci mi pierwszy
a gony wiadomo, są najważniejsze
bimber trza robić - To najcenniejsze!

,,,,,,,,,,, ;) :freak: :D ,,,,,,,,,,,,,,, Ciąg dalszy - może nastąpi?

Dedykuję tutaj, skromne te zwrotki
tym - co bimberek, miewają słodki.
A pióro rownież, nie od parady
i tym, -co zawsze, dawają rady!


JULIUSZOWI, KUCYKOWI, CALYXOWI I QUBIE
Użytkownik zbanowany od 09.VII.2009r.

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Poezja psotna.

Postautor: Kucyk » wtorek, 3 lis 2009, 23:19

- Kiedy jest czas destylacji nie urządza się libacji.
- Handel bimbrem? Nie, mój stary! Tak robią tylko fujary.
- Wtedy czuje człek że żyje, jeśli dobry bimber pije.
- Czy to refluks, czy szybkowar, ważne by szedł dobry towar!
أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

manowar
800
Posty: 831
Rejestracja: poniedziałek, 11 maja 2009, 16:36
Krótko o sobie: I ain't no nice guy after all
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Kontakt:
Załączniki
Re: Poezja psotna.

Postautor: manowar » czwartek, 5 lis 2009, 00:02

To i może moja mała próbka poezji bimbrowniczej

Miasto Warszawa – dzielnica Wola
Kiedyś tu była pełna swawola
Tu pito bimber, palono lulki
Bo nie mieszkały tu żadne chujki

Dziś nikt tu wódki dobrej nie psoci
W bramach, pod sklepem stoją idioci
Co wciąż kupują wódkę sklepową
Wstrętną, trującą i bardzo drogą

Aż w końcu przybył z innej dzielnicy
Młodzian co zacier wstawił w piwnicy
Co kupił bojler oraz sprzęt cały
I chce wypsocić wolskie kordiały

W fermentatorach dziś śliwki stoją
Co dużo soku puścić się boją
I choć wśród drożdży chowają lica
To wkrótce będzie z nich śliwowica

Już sprzęt złożony odwrotu nie ma
Pędzenie bimbru to nie jest ściema
Zacier w bojlerze grzałka włączona
Dobrze, że nie wie sąsiada żona

Cztery godziny trwał proces cały
Kropla po kropli śliwki skapały
Więc destylacja druga zaczęta
Bo już niedługo nadejdą święta

I tak psociła się śliwowica
Że zapełniła się ma piwnica
I owocowe wolskie kordiały
Powszechny podziw kumpli wzbudzały
Pierwszego nie przepijam, drugiego zresztą też, trzeciego i czwartego, i piątego też nie!
Na kolorowe drinki wiem, że jest teraz moda, dla mnie drink najlepszy to spirytus plus woda!

https://www.facebook.com/PiwniceRedutowe/ - moje przygody alkoholowe

Awatar użytkownika

Autor tematu
Juliusz
1050
Posty: 1067
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Poezja psotna.

Postautor: Juliusz » sobota, 7 lis 2009, 16:57

Wola to najpiękniejsza dzielnica Warszawy. Stwierdzenie to nie podlega żednej dyskysji bo tam się urodziłem, na Woli w marcu 1951 roku stało się to co mogło się stać - najważniejsze zjawisko w Warszawie, urodzenie się Juliusza (choć w tym dniu nie było jeszcze wiadomo, że pojawia się Juliusz).

Wynika z tego, żę śliwa jest moim znakiem 'pędniaku'. Dziękim kolegom za to objawienie bo teraz będę zwracał szczególną uwagę na śliwę.

Juliusz
Moją pasją są suwaki logarytmiczne jednostronne

Awatar użytkownika

Zygmunt
5000
Posty: 5344
Rejestracja: czwartek, 7 maja 2009, 11:55
Kontakt:
Załączniki
Re: Poezja psotna.

Postautor: Zygmunt » sobota, 7 lis 2009, 17:26

Nie dorównuje Wam talentem, ale też spróbowałem:

W mieście Lublinie razu pewnego
kega ktoś wyjął prawie pełnego
w garażu ustawił cegiełki równo
na cegłach keg, pod kegiem próchno.
Ogień rozpalił- stwierdził, że zimny!
Głowi się chłop co by tu zrobić?
Butlę "el-pe-gie" więc przysposobił...

Grzeje, rozgrzewa kega swojego,
w chłodnicy skrapla się na całego.
Lecą kropelki, kapią równiutko,
oj, chyba trochę śmierdzi tu wódką!

Facet przy kegu trochę zaspany,
spokojny sen nie był mu dany!
O bimbrze myślał już od wieczora
taka już, kruca, gorzelnicza dola...

Kilka godzin szybko minęło,
facet rozbudził się na całego,
trzy litry poszły już do butelek,
chyba czas sprzątać w garażu bajzelek!

Wszyscy znajomi bardzo ciekawi,
co Zygmunt dzisiaj w garażu wyprawił?
Podobno wódka wyszła mu przednia,
czy to jest prawda, czy to jest brednia?

Oj, wszyscy rano zgodnie stwierdzili
-prawdziwą ambrozję przez wieczór pili
kaca żadnego, głowa nie boli,
nawet nikt słońca się dziś nie boi!

Tylko Zygmunt jakby przygasa...
Czyżby to kac był? Czy inna faza?
Nie, wszystko "wporzo", to szybko minie...
A Zygmunt to nie jego prawdziwe imię...

www.destylatorymiedziane.pl


"Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją", "pracą w gorzelni" albo "dziadkiem bimbrownikiem"

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Poezja psotna.

Postautor: Kucyk » niedziela, 8 lis 2009, 17:28

- Nic Ci nie da wrażeń tylu, jak brykanie na pot still'u.

- Każdy pierś wypina dumnie, ten kto psoci na kolumnie.

- Zero ryzyka wypadku podczas jazdy na Abratku.

- Gdy owoców masz bez liku, proszę pomyśl o parniku.

- Nie jednemu kutas stanie na myśl samą o Guttmanie.
أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Poezja psotna.

Postautor: Kucyk » środa, 11 lis 2009, 14:45

Swego czasu pojawił się pewien użytkownik, który chciał psocić za pomocą wieży ciśnień aby nie mieć ciężkich metali w destylacie i takie inne... Kolega Zygmunt starał się udowodnić nieprawdę za pomocą badań chromatografem. Kuc rozważał podłączenie takiej wieży do wódociągu miejskiego...
W trakcie dyskusji (która poszła out) kilka osób wzięło udział w tworzeniu rymowanki, która rozładowała atmosferę. Dla uśmiechu postanowiono ją scalić i zachować.

Zaczęło się do stwierdzenia Zygmunta, że mógłby być wypełnieniem wieży rektyfikacyjnej. Odpowiedział mu Calyx:

Calyx: Choć do psocenia Zygmunt ma pociąg
To zbyt obszerny jest ten wódociąg
I choćby Zygmunt nam się sklonował
I choćby każdy klon się uchował
I choćby zmienił imię na Jerzy
To nie wypełni ciśnienia w wieży

F-16: Calyx- kolego nasz drogi
Jedna rzecz zakłóca spokój mój błogi.
Odpowiedz proszę ma moje pytanie:
Czyś próbował psocić już na FORTEPIANIE ?

Calyx:
Fortepian kształty posiada,
Zbyt duże, zbyt kręte.
Do psocenia są lepsze
Instrumenty dęte.
Lecz do tyłu się cofa,
Kto w przód nie spogląda.
Złączę kiedyś swe rury
W organy Hammonda.

Kuc: ...i gdy te organy zagrają otwarcie
97 poleci na starcie.
Spiryt będzie mocny i pełen wygaru
Niczym Garry Brooker - lider Procol Harum...

Calyx: I tak przez cały tydzień,
Do samej niedzieli,
Grać można na Hammondach,
"Bielszy odcień bieli"

Jouu:
A gdy poniedziałkowy poranek nastanie
Nasz konduktor Marek do pracy wstanie
APRS wieży dopilnuje
I kanę towaru sam wyprodukuje...

Calyx: I nikt nigdy, PRZENIGDY
Nie zaliczy do spamu
Zygmuntowego psocenia
Skan chromatogramu.

F-16: A kto z nami Zygmuntowej psoty się nie napije
Tego we dwa kije, niech po polsku żyje!
"Alkohole Domowe" w talenty jest bogata
W każdym poście poznasz swego kamrata.

Coś złego może powstać z :
Owoców w słońcu wykąpanych
Pszczelą rodziną latem pielęgnowanych
Źródlaną wodą z drożdżami zalanych???

Kuc: (do sugestii o zawartości metali ciężkich w domowym destylacie)
Metal ciężki zyska psota
Gdy posłucha Behemotha! :punk:

Calyx:
"Metalowe" to rzężenie
W psocie tworzy rozwarstwienie.
Nuta w muzie taka prędka,
Że odkręca się nakrętka.
Jeszcze psota (nie daj Boże)
Wyparować sama może.
أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

Autor tematu
Juliusz
1050
Posty: 1067
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Poezja psotna.

Postautor: Juliusz » środa, 11 lis 2009, 16:45

Nie jest to dopracowane ale, ale ku przestrodze taki mały romans:

Pamiętasz, była jesień,
Mały szopka bez numeru za krzakami...

Staruszek, sąsiad, z uśmiechem dawał wór.
W przedsionku niecierpliwie
Całowałeś po kryjomu piękne śliwy.
Czy więcej złotych jabłek było,
Czy śliw pięknych, czy cukrówki,
Dzisiaj nie wiem już.

Podeszli kiedyś nagle, drzwi otwarte,
Cień niebiesko-czarny, wredny, padł mi do nóg,
l wtedy zrozumiałem: to się kończy,
Pożegnania czas już przekroczyć próg.

Pamiętasz, była jesień,
Cela numer osiem, korytarza, mętny mrok.
Ja nigdy nie zapomnę tej szopeczki, tej kochanej,
Choć już minął rok.

Kochana, wróć do mnie, ja tęsknię za tobą.
l niech rozstania, kochana, nie dzielą nas już,
Bo gonić trzeba, niech nigdy, żaden gliniarz
Złych kroków nie skieruje, za krzaki
Gdzie obcowanie dusz...
Moją pasją są suwaki logarytmiczne jednostronne


remogg
30
Posty: 37
Rejestracja: wtorek, 3 lis 2009, 20:46
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Załączniki
Re: Poezja psotna.

Postautor: remogg » sobota, 30 sty 2010, 14:11

Autor moje kochanie: ALICJA KATARZYNA KOWALSKA




Posłuchajcie Bimbrownicy,
opowieści czarownicy.
Wiedźma w trudnych czasach żyła,
i bimberek swój pędziła.

Owe czasy ciężkie były,
wojska króla wciąż węszyły,
i niszczono urządzenia
do bimberku sporządzenia.

Wiedźma ta niesamowita
bimber zwała "OKOWITA"
i chwaliła owy trunek,
że jest dobry na frasunek,
i że sama okowita
jest nie groźna jak wypita.

Zdradzę wam lecz w tajemnicy,
przepis chowam w swej piwnicy.
Przepis wiedźmy mam od dziadka
jemu dała zaś prababka.
Więc go sobie przeczytajcie
potem swoim wnukom dajcie.

"Zacier trzeba destylować,
wpierw go trzeba skomponować:
cukier, woda, drożdży krztyna,
i pracować już zaczyna.
Fermentacja tam zachodzi,
której chłód tylko zaszkodzi.
Drożdże cukier przerabiają
najzwyczajnie go zjadają.
Przez dni kilka to pracuje,
w końcu się przefermentuje.
Potem grzanie się stosuje,
i gdy zacier już paruje
to się skrapla- cieknie stróżką,
przez rureczki wąską dróżką.
Jak już przejdzie przez spiralę,
która chłodzi doskonale
jest już mocną okowitą,
procentowo znakomitą.
Można potem ją zaprawiać,
przepalanki różne dawać-
aby podnieść jej walory,
lub by nadać jej kolory.
Moc ma wielką, w głowę wchodzi,
po niej dziwnie każdy chodzi.
Jest ognista w gardło pali,
a nazajutrz kac cię smali."

Wyrób jest skomplikowany
i przez króla zakazany-
bo rycerze ją pijali
i rozkazów nie słuchali.
Nie chodzili na szkolenia,
straszliwego mieli lenia.
Każdy ćwiczył jak pokraka,
albo chodził na czworaka.
Zbroi nawet nie czyścili-
tylko okowitkę pili.

Król się w końcu zdenerwował,
urządzenia im pochował.
Dekret potem wydał srogi,
który mówił, że batogi
nie szczędzone będą temu-
kto złapany po pijanemu.
Wiedżma wówczas się ukryła
i w ukryciu wciąż pędziła.
Tylko ona się nie bała,
ciężkie czasy przetrzymała.
Chętnych teraz wielu miała,
więc po cichu sprzedawała.
A i sama czasem sobie
chlapła troszkę tak na zdrowie-
małe bimbru dwa kieliszki
by odkazić sobie kiszki.
By zachować trzeźwość, nienormalne musisz uznać za normalne, a normalne-za nienormalne.
Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość.
Wszyscy alkoholicy piją z tego samego powodu: z byle powodu.

Awatar użytkownika

Coorp.pl
100
Posty: 112
Rejestracja: czwartek, 10 wrz 2009, 19:24
Krótko o sobie: Zbyt wiele szczegółów nie ma co zdradzać. Kocham moją Rodzinę a Przyjaciele są ważni jak moi Krewni. Kiedyś kupię sobie ranczo, wybuduję dom, wędzarnię, ziemiankę i szopę do pędzenia. Kto wie? Może wykopię staw? Posadzę na pewno brzozy. A może dęby i lipy ;-) Świerki i sosny też tam będą. Będę miał kurki i świnki, a kto wie, czy nie będzie tam krówki i konika :-)
Ulubiony Alkohol: własne wódki i nalewki oraz piwo braciszka Siurka
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Lokalizacja: Puszcze Mazowsza
Załączniki
Re: Poezja psotna.

Postautor: Coorp.pl » niedziela, 21 lut 2010, 16:13

Sonet o snach i jawie

Zła noc targała głowę mą strasznymi mary.
Gdy wstałem, zszedłem za dnia do piwnicy owej,
By natoczyć beczkę z dębu wódki księżycowej.
Przypomniał mi się zły sen, że zacier był stary.

Serce boleść ubodła, bo wszystkie towary
Co żem dotąd upędził z grunwaldki cukrowej
Stanąć mogły na stołach Elżbiety królowej.
Zdjąłem dekiel: woń, smak – fermentat jest jary!

Niech głowę Twą napełnia od samego rana
Myśl biegnąca jak błysk gromu na chmurnym niebie;
Jesteś dziś tu, lub tam. Spałeś sam lub sama,

Matka Pasja-Gorzelnia nie porzuci Ciebie,
Choćby noce i sny były jako ta drama
Co upędzisz, Cię wzmocni – i spoczniesz jak w niebie.
"Picie sklepowej wódki Panu Bogu się nie podoba, ale picie dobrego bimbru to nie grzech. To owoc ziemi i pracy rąk ludzkich".
Pan Piotr, bas kościelny, doświadczony bimbrownik


Ave Księstwo Oświęcimskie ;)

Awatar użytkownika

Autor tematu
Juliusz
1050
Posty: 1067
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Poezja psotna.

Postautor: Juliusz » niedziela, 21 lut 2010, 17:39

@Coorp.pl

Bardzo, bardzo koszmarny sen. Aż mnie coś po gardle darło jak czytałem. Jak mogłeś dopuścić do takiej pomyłki nawet we śnie? Tego pojąć nie mogę. Jak już raz ziarno wątpliwości zasiane to będzie się starało kiełkować właśnie w snach. A kysz! takim snom!

Nie dawaj się bo to jednak tylko sen. Cała nasza brać psotniczo/bimbrowa wspiera Ciebie i modli się do Spirytusu Beatyfikowanego abyśmy nigdy Ty ani żaden z nas takich snów nie mieli.

Koszmar. Mam nadzieję, że miałeś jakieś antidotum pod ręką aby koszmar z pamięci wymazać (wypłukać).

Pamiętaj to tylko koszmarny sen a my jesteśmy z Tobą.

Wierny Juliusz
Moją pasją są suwaki logarytmiczne jednostronne

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Poezja psotna.

Postautor: Kucyk » niedziela, 21 lut 2010, 17:53

Nie wytrzymałem i musiałem sparafrazować...

Odrzuć złe sny, zyskaj wiarę w siebie,
A co wypędzisz - to podwójnie wzmocni Ciebie.
أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

Coorp.pl
100
Posty: 112
Rejestracja: czwartek, 10 wrz 2009, 19:24
Krótko o sobie: Zbyt wiele szczegółów nie ma co zdradzać. Kocham moją Rodzinę a Przyjaciele są ważni jak moi Krewni. Kiedyś kupię sobie ranczo, wybuduję dom, wędzarnię, ziemiankę i szopę do pędzenia. Kto wie? Może wykopię staw? Posadzę na pewno brzozy. A może dęby i lipy ;-) Świerki i sosny też tam będą. Będę miał kurki i świnki, a kto wie, czy nie będzie tam krówki i konika :-)
Ulubiony Alkohol: własne wódki i nalewki oraz piwo braciszka Siurka
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Lokalizacja: Puszcze Mazowsza
Załączniki
Re: Poezja psotna.

Postautor: Coorp.pl » niedziela, 21 lut 2010, 20:34

Juliusz, dziękuję za troskę. Oczywiście mam pod ręką niezbędne lekarstwa na wszelakie smutki. Na koniec dodam fotki, żeby nie było jakowyś wątpliwości, co do jakości moich snów.
Dzięki Kucyk za parafrazę słów mego dzieła. Postanowiłem, w uznaniu dla Twego kunsztu, odwdzięczyć się kilkoma strofami napisanymi specjalnie na cześć Twoją i Twojego bimbroforu. Jestem pasjonatem wiejskiego żywota poczciwego człowieka, więc chyba nie będziesz miał mi za złe folkowego wydźwięku mych przemyśleń?

Na bimbrofor Kucyka

Gdy aparat masz mały, i psoty ściągniesz dwie szklanki,
Spójrz na kocioł Kucyka, spróbuj stanąć z Nim w szranki!
Babcia kurkę patroszy, dziadek świnkę drutuje,
Kucyk po łące nie bryka. Kucyk Bimber gotuje!

Krówka ryczy w obórce, a kot leży na dachu.
Czujesz w nozdrzach aromat tych drożdżowych zapachów?
To nie chlebek się piecze w piekarniku kaflowym.
Poczęstujesz się zaraz bimbrem prze-wyborowym.

Szumi wietrzyk Ci w uszach? To nie wiatr - para bucha.
I co słyszysz? Strumyczek? Nie! To kapie siwucha!
Bo mój drogi przybyszu w nasze swojskie zagrody
Tutaj parnik nam służy dla codziennej wygody!

Nie karmimy zeń świnki, krówki ani konika.
To automat tajemny mentora Kucyka!
I pamiętaj mój drogi, nie wierz nigdy w głupoty!
Bimber nie powoduje dozgonnej ślepoty!
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
"Picie sklepowej wódki Panu Bogu się nie podoba, ale picie dobrego bimbru to nie grzech. To owoc ziemi i pracy rąk ludzkich".
Pan Piotr, bas kościelny, doświadczony bimbrownik


Ave Księstwo Oświęcimskie ;)

Online

rozrywek
2500
Posty: 2533
Rejestracja: niedziela, 25 kwie 2010, 08:02
Krótko o sobie: lubię cos sposocić, a potem to wypić( w doborowym towarzystwie)
Ulubiony Alkohol: Chivas Regal, dobra psotka, czasem mineralka gazowana
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Psotnicza Bogurodzica

Postautor: rozrywek » wtorek, 1 cze 2010, 22:48

Przypomniała mi się piosnka wesoła którą za starych gitarowych czasów się śpiewało pod wybitny eksportowy rosyjski produkt rektyfikowany, melodia znana coś ala Prząśniczka sympatycznego koleżki Moniuszko Stasia. Szło to mniej więcej tak:

Przy parniku siedzą niewinne owieczki,
Pędza sobie, pędza z miedzianej rureczki.
Kap nam po kropelce, wij się rurko wij,
A kto piśnie słówko, ten dostanie w ryj!

Za okienkiem nocka i prószy już śnieżek,
A tu tak zacisznie przy takim zacierze.
Żeby nie złapali, kryj się dobrze, kryj,
A kto piśnie słówko, ten dostanie w ryj!

Warto by spróbować, bo zapach tak kusi,
Ale trza, choroba, choć flaszkę wydusić.
Nie kap po kropelce, lej się ciurkiem, lej.
A kto piśnie słówko, ten dostanie w ryj!

Ciężko już wytrzymać, aż trzęsą się ręce.
Ze sześćdziesiąt procent, a może i więcej!
Lej po całym siostro, ty wątrobo gnij,
A kto piśnie słówko, ten dostanie w ryj!

Szumi już w kociołku i szumi pod czaszka,
Ty nam sił dodawaj, ty prowadź nas flaszko!
Nikt nam nie zaszura i ty, chłopie drzyj,
A kto piśnie słówko, ten dostanie w ryj!

Podłóż no do ognia, bo jakoś nie kapie!
Ta ma mgle na ślepiach, a tamta już chrapie.
A my cyk! po jednym, pij, sąsiadko, pij!
Wysadziło kocioł, poparzyło ryj!


z góry przepraszam (lata minęły) jeśli pokręciłem słowa, ale pieśn jest przednia i bardzo wyborowa wyborowa
pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............

Awatar użytkownika

radius
6000
Posty: 6379
Rejestracja: sobota, 23 paź 2010, 15:20
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Swój własny
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Polska południowa
Załączniki
HYMN DOMOWYCH DESTYLATORÓW

Postautor: radius » piątek, 31 gru 2010, 14:16

Szanowni Bracia i Siostry kapacze, domowi destylatorzy, poszukiwacze zaginionej mocy, smakosze nektarów wszelkich, reflukserzy i pot stillowcy, garnkowcy i kolumnowcy etc. etc. etc.
Mając chwilę wolnego czasu, pomyślałem, że dobrze by było coś nucić stojąc przy aparaturce i patrząc jak cieknie z niej nektarek. I tak oto powstał ten hymn - śpiewany na melodię "Śpiewać każdy może".

Pędzić każdy może,
trochę lepiej, lub trochę gorzej,
bo właśnie oto chodzi,
że każdemu wychodzi.
Czasami człowiek musi,
inaczej Polmos go skusi,
ooo

Lubię bimber domowy
i różne inne wyroby,
szczególnie jak się wzruszę,
wtedy napić się muszę.
Teraz będę już szczery,
wybrałem domowe "bajery",
owocki w beczkę wsadzę,
na pewno sobie poradzę.

Stoję przy bimbrofonie,
zaraz nastaw przegonię
i policyjne brygady
też nie dadzą mi rady,
bo ja się dobrze ukryję,
ja po prostu dla psoty już żyję.

Jak człowiek wierzy w siebie,
to cała reszta to betka,
nie ma takich rurek na świecie,
których nie można by przetkać.
Mistrzem w pędzeniu chcę zostać,
cała reszta to już rzecz prosta!

Jeżeli Admini uważają, że to grafomaństwo :D to niech wywalą posta na śmietnik, a jeżeli się podoba to :ok:

Pozdrawia - jak zwykle - Radius
SPIRITUS FLAT UBI VULT

Awatar użytkownika

radius
6000
Posty: 6379
Rejestracja: sobota, 23 paź 2010, 15:20
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Swój własny
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Polska południowa
Załączniki
Re: Poezja psotna.

Postautor: radius » piątek, 21 mar 2014, 14:54

Szanowne bractwo :
Odkurzę trochę temat i zadam wam małą zagadkę. Kto jest autorem tego dzieła :?: :D

Poprzez wicher i słotę,
Przez bezkresną dal śnieżną,
Poprzez żar i spiekotę,
Przez pustynię bezbrzeżną,
Poprzez kry, poprzez lody,
Przez odwieczne zmarzliny,
Poprzez bagna i wody,
Nieprzebyte gęstwiny,
Poprzez leśne dąbrowy,
Poprzez stepy i knieje,
Poprzez wąskie parowy,
W których nigdy nie dnieje
I gdzie płoszą się sowy,
Gdy złe jęknie, lub strzyga,
A dźwięk słysząc takowy,
Serce w trwodze zastyga
Nie zrażony ciemności,
Który mrozi głusz dzika,
Sam na sam z samotności,
Co do szpiku przenika,
Pełen hartu i woli,
Podpierając sam siebie,
Mając zamiast busoli,
Krzyż Południa na niebie
Pokonując złe żądze,
Wietrząc wrogów w krąg wielu,
Ufny, iż nie zabłądzę
Idąc naprzód, do celu.
Drogi tej nie wytyczyły
Ni głos werbla, ni cytra,
Idę póki sił starczy,
Idę po pół litra...
SPIRITUS FLAT UBI VULT

Awatar użytkownika

ta_moko
500
Posty: 535
Rejestracja: piątek, 7 gru 2012, 21:23
Lokalizacja: Południe kraju
Załączniki
Re: Poezja psotna.

Postautor: ta_moko » piątek, 21 mar 2014, 15:44

Wierszyk Andrzeja Waligórskiego. Ten też jego:
CZERWONY KAPTUREK 
Kiedyś Czerwony Kapturek 
 
Niósł pół litra i ogórek 
 
Dla swej babaci, co w dziewiczym 
Lesie, 
żyła z Nadleśniczym,
 
Ale go już razy kilka 
 
Zdradziła, w ramionach Wilka.
 
Teraz też, Kapturek bieży 

A ta prukwa z Wilkiem leży,
 
Ciągnie Ulung na prykusku
I 
kocha się po francusku,
 
Bo taki Wilk, to wygrzmoci 

Nawet i Giełdę Staroci! 
 
Gdy zobaczyła dziewczynka 
 
Że z jej Babci taka świnka, 
 
Dała cynk Nadleśniczemu, 
Żeby też się przyjrzał temu, 

A on, wyjąwszy kopyto, 

Postrzelał Babcię jak sito, 
 
Poczem z krzykiem: - Aż ty zdrajco! 

Trafił Wilka w lewe jajco. 
 
Pochował ich pod pagórkiem 
 
I ożenił się z Kapturkiem. 

Wniosek: Kto w porę kabluje 
 
Nigdy biedy nie odczuje. 
Alkoholu tak naprawdę boją się tylko ludzie, którzy mają coś złego do ukrycia... Ludziom pięknym od wewnątrz alkohol nie szkodzi... - Piotr Skrzynecki

Awatar użytkownika

radius
6000
Posty: 6379
Rejestracja: sobota, 23 paź 2010, 15:20
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Swój własny
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Polska południowa
Załączniki
Re: Poezja psotna.

Postautor: radius » piątek, 21 mar 2014, 16:49

Dobry jesteś :klaszcze: Nie łatwo znaleźć w sieci ten wierszyk z podanym autorem. Znalazłem nawet informację, że to autor ludowy :smiech:
SPIRITUS FLAT UBI VULT


Wróć do „Bimbrownia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości