Technologia słodowania, zacieranie ziarna. Przepisy na zaciery ziemniaczane.

Autor tematu
Fiflak
400
Posty: 424
Rejestracja: wtorek, 27 wrz 2011, 10:37
Krótko o sobie: Spokojny i uczynny ze mnie chłop.
Ulubiony Alkohol: łiskacz domowy
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: Wschodnie Mazowsze
Załączniki
Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: Fiflak » wtorek, 4 wrz 2018, 14:10

Taka staropolska odpowiedź na szkockie single malty. Na forum tematy pszeniczne się już pojawiały. Zakładam osobny wątek, ponieważ chciałbym porozmawiać o konkretnym rodzaju destylatu. Dotychczas sporządziłem dwie partie okowity, na Safspirit American Whiskey a drugi kocioł na Fermiolach. Oba trunki zaskoczyły mnie swoją intensywnością i bogactwem smaków oraz aromatów. Pszeniczna, ze słodu charakteryzuje się słodyczą i łagodnością. Niestety drożdże gorzelnicze, pomimo przerwy ferulikowej, nie wyprodukują nut bananów i goździków. Planuję, jeżeli będę miał możliwość, eksperymentować dalej z kolejnymi zacieraniami. Być może warto zastosować mieszankę drożdży do piwa pszenicznego, plus gorzelnicze do dokończenia fermentacji. Co sądzicie o tym pomyśle? Oczywiście jestem wielce ciekaw wszelkich osiągnięć szanownych kolegów, odnośnie destylatów z pszenicznego słodu. Gotowałem z młótem. Trzeba będzie kiedyś spróbować filtracji i fermentowania samej brzeczki.


koncentraty wina

Markusek
30
Posty: 33
Rejestracja: wtorek, 2 sty 2018, 23:36
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: Markusek » środa, 5 wrz 2018, 06:11

Witam. Swoją przygodę ze zbożówkami rozpocząłem od pszenicy z racji, że mam swoje ziarno. Pierwszym nastawem był nastaw z zielonego, mokrego słodu pszenicznego i pszenicy. Po przeczytaniu wielu wątków o robieniu słodu namoczyłem 8 kg pszenicy i po osiągnięciu odpowiedniej wielkości kiełków zmieliłem maszynką do mięsa. Zacier był z 6kg zmielonego ziarna pszenicy + wiadro zmielonego mokrego słodu pszenicznego i 40l wody + STRONGFERM WHISKY MALT. Blg startowe 14 ale nie przejmuje się tym surowca mam pod dostatkiem. Gotuje na grzałkach w kociołku ok 30l. Pierwszy wsad to zlany płyn znad gęstwy. Drugi wsad to odciśnięta gęstwa. Uzysk ok 3l serca 84%. Zapach świeżego zboża, smak nieco 'mączny'. Na razie stoi w butli szklanej z wiórami dębowymi. Drugi nastaw tylko ze zmielonego mokrego słodu pszennego. 13kg pszenicy przerobionej na słód i 40l wody + femiole. Tym razem blg 12. Przepędzone w ten sam sposób najpierw płyn a potem reszta odciśnięta. W porównaniu do pierwszego zacieru tym razem surówka bardziej aromatyczna i mocniejszym smakiem mąki. Kolejnym nastawem buła już śrutowana pszenica 80% + jęczmień 20% + enzymy + fermiole. Pędzenie w ten sam sposób. Otrzymany trunek ostrzejszy od poprzednich z mniejszym posmakiem mąki. Wszystkie trunki w szklanych damach z kilkoma płatkami dębu średnio palonego czekają na beczkę. Mam jeszcze do przerobienia 30kg śruty pszenno-jęczmiennej ale to chyba późną jesienią po sezonie śliwkowym i jabłkowym. Będę robił je chyba na eznymach - mielenie maszynką 10 mokrego słodu jest 'trochę' upierdliwe. Destyluje to zimnych palcach. Rura 100cm z 20cm zasypem miedzią reszta pusta. Pierwszy przebieg z bardzo delikatnym reflusem i cięciem przedgonów a potem do 30%. Druga destylacja tak samo ale z cięciem pogonów na smak i aromat tak około do 50% alko. Plan mam taki aby uzbierać 30l wsadu do beczki i zapomnieć o niej na kilka lat aby uzyskać okowitę coś w stylu starki.


ogurek
100
Posty: 111
Rejestracja: niedziela, 29 paź 2017, 19:49
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Lokalizacja: Wlkp
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: ogurek » środa, 5 wrz 2018, 09:32

Skoro sam czujesz różnicę w smaku, to może zamiast kupować enzymy, kup słód pszeniczny, albo wysusz swój?? Teoretycznie powinno wystarczyć 20% słodu do zatarcia.
Żeby odpędzić złe sny, pociągnęła solidny łyk z butelki pachnącej jabłkami i radosną śmiercią mózgu.

Awatar użytkownika

Doody
2500
Posty: 2945
Rejestracja: czwartek, 20 paź 2016, 19:04
Krótko o sobie: Degustator z powołania :-)
Ulubiony Alkohol: DIY
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Lokalizacja: południowa Wielkopolska
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: Doody » środa, 5 wrz 2018, 09:58

Pszenica jest fajna na delikatna wódeczkę zbożową. Za starkę najlepiej jest użyć żyta.
Pozdrawiam
Darek


Autor tematu
Fiflak
400
Posty: 424
Rejestracja: wtorek, 27 wrz 2011, 10:37
Krótko o sobie: Spokojny i uczynny ze mnie chłop.
Ulubiony Alkohol: łiskacz domowy
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: Wschodnie Mazowsze
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: Fiflak » środa, 5 wrz 2018, 10:44

Post Markuska potwierdza wyższość słodu nad ziarnem. Byłem ciekaw, czy w pszenicy jest to wyczuwalne. Już wiem, że lepiej zainwestować ponownie w worek słodu, niż zacierać pszenicę enzymami. Planowałem taki eksperyment na tą jesień. Okazuje się, że, jeśli myślimy o jakości, warto nawet słodować samodzielnie. Oczywiście jeśli ktoś to potrafi i dysponuje odpowiednim pomieszczeniem. Niestety nie posiadam piwnicy a bez niej, nie ma mowy o dosyć stabilnej niskiej temperaturze. Dajmy na to 12°C i do tego wysoka wilgotność powietrza. Poguglałem sobie, zwłaszcza po forach piwowarskich. Opinie, jak zwykle są różne. Jednym filtracja poszła dobrze, innym średnio a kolejna grupa uważa, że zacier 100% słód pszeniczny, należy sobie darować. Ma ktoś jakieś doświadczenia w temacie filtracji? Może łuska gryczana dałaby radę? Słód zmieliłbym na walcowym śrutowniku.


maniek86
200
Posty: 224
Rejestracja: wtorek, 9 cze 2015, 16:45
Krótko o sobie: siłownia,boks,golebie wysokolotne,domowa łycha
Ulubiony Alkohol: Hudson Manhattan Rye
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: Uk
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: maniek86 » wtorek, 25 wrz 2018, 20:45

Łuska owsiana czesto stosowana jest przez piwowarów na wyspach. Sam bede testował za kilka tygodni ale do słodu żytniego.
Bimber forever !!!

Awatar użytkownika

Blażej
100
Posty: 109
Rejestracja: sobota, 17 wrz 2016, 11:31
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: Blażej » czwartek, 27 wrz 2018, 16:00

Osobiście przerabiałem pszenice zacierną słodem i enzymami destylaty bardzo porównywalne, obydwa na drożdżach piwnych WB-06 szczerze polecam, banana i goździka, nie znajdziemy, mamy za to bardzo fajny materiał na wódeczkę, ze słodkim finiszem leżakowaną na lekko palonym dębie . Osobiście na destylacie pszenicznym robię Żubrówkę (bez dosładzania) ze świeżej trawy, rewelacyjnie się uzupełniają smaki.
"Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami"


Autor tematu
Fiflak
400
Posty: 424
Rejestracja: wtorek, 27 wrz 2011, 10:37
Krótko o sobie: Spokojny i uczynny ze mnie chłop.
Ulubiony Alkohol: łiskacz domowy
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: Wschodnie Mazowsze
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: Fiflak » środa, 28 lip 2021, 15:02

Posłusznie melduję, iż wznowiłem eksperymenty nad okowitą. Przeprowadziłem dwie destylacje, w zacierach zastosowałem różne szczepy drożdży:
Drożdże piwowarskie BrewGO WHEAT
https://browin.pl/sklep/produkt/406230/drozdze-piwowarskie-brewgo-wheat#opis
oraz:
SafSpiritTM M-1
http://www.centrumfermentacji.pl/index.php/pl/produkty/do-destylatow
Grzybki łiskarnicze dały produkt cięższy, bardziej zbożowy, natomiast piwowarskie owocowy, nasuwający skojarzenie z bananami. Obydwie destylacje wyglądały właściwie identycznie. Pędzenie jednokrotne, kolumnowe, ze stabilizacją i dokładnym odbiorem przedgonu. Zacieranie z przerwą ferulikową. O ile w przypadku łiskarniczych nic to nie dało, to pszeniczniaki zrobiły z niej użytek. Do brei dosypałem, za każdym razem pół kilograma łuski gryczanej. Spokojnie taka ilość wystarczy, aby filtracja, na fałszywym dnie, przebiegła bez przeszkód. Łuskę, poprzedniego dnia, zagotowałem, w mniej więcej czterech litrach wody. Następnym razem zwyczajnie przygotuję ją w kotle, a następnego dnia, o poranku, ruszę z zacieraniem. Drożdże piwowarskie nie wytrzymują takiego stężenia etanolu jak gorzelnicze, więc i początkowe blg, w ich przypadku, było niższe. Planuję kiedyś przeprowadzić destylację zwaną przeze mnie, whisky zagęszczona. Tzn. połowę przepędzić na alembiku i taką surówkę dolać do drugiej porcji. Później już nastąpi klasyczna destylacja kolumnowa. Powinno to dać więcej samogonu właściwego. Wariant pt. wszystko za pierwszym razem skutkuje dużą ilością pogonów. Przerobię je na wyborny spirytus pszeniczny, jednak zmarnowanych bananów mi żal. Jednym krótkim zdaniem;
Eksperyment powiódł się i nie zamierzam na tym poprzestać. Powoli się wszystko u mnie dzieje, ale cóż począć. Trza się z tym pogodzić i spokojnie robić swoje. Zreferuję tu kolejne doświadczenia, jeżeli tylko zdołam je przeprowadzić.

Awatar użytkownika

kiwitom23
1150
Posty: 1191
Rejestracja: środa, 2 gru 2020, 23:23
Krótko o sobie: Więcej czasu mojego życia spędziłem poza Polską, mieszkałem w Niemczech, USA, Singapurze, HongKongu, na Javie i na Nowej Zelandii i z tą ostatnią jestem najmocniej emocjonalnie związany.
Ulubiony Alkohol: Whisky, a przede wszystkim irladzka whiskey, choć i burbonem nie pogardzę
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: kiwitom23 » środa, 28 lip 2021, 19:39

Kolego @Fiflak bardzo to ciekawe co piszesz, chyba skorzystam z Twoich doświadczeń, jeśli można?
Z mojej praktyki piwowara chciałbym Ci coś doradzić. Hefeweizen to ulubione piwo z mojej rodzinie, więc zrobiłem ich już chyba ze 20 wiader i wychodzą znakomite. Spróbuj zrobić brzeczke ze słodów pszenicznego i pilzneńskiego w propocjach 50/50% i koniecznie użyj drożdży FM41 (są najlepsze, a próbowałem już wiele różnych, są FM41, a później dłuuugo, dłuuuugo nic). Właśnie dzisiaj butelkowałem mojego ostatniego Weizena i powiem Ci, że uzyskałem najlepszą chyba wydajność bo aż 17,5 BLG, co jak na piwo jest dobrym wynikiem. Przy FM41 jest tylko ten kłopot, że powinno się rozpoczynać fermentację poniżej wartości temperatur podanych na opakowaniu (optymalnie 15-16*C) jeżeli zależy Ci na goździkach. Później powoli podnosisz temperaturę. Ja fermentuję w lodówce. Banany natomiast masz przy tych drożdżach gwarantowane i intensywne. Ja jeszcze dodaję do brzeczki zawsze suszone skórki pomarańczy i cytryny przy gotowaniu. Aha i nie musisz robić matki drożdżowej, jak zaleca producent, wlane bezpośrednio do wiadra spokojnie dają radę, choć niekiedy potrzebują 48 godzin na start.
Kup sobie też łuskę ryżową, jest tania i sprawdza się przy filtracji, choć pszenica nieraz potrafi być upierdliwa.
Ja zacieram:
1. 44*C - 20"
2. 68,5*C - 75"
3. 76*C - 20"
4. 100*C - 60"
Z tych 17,5 BLG zeszło mi po 10 dniach do 3,5.

Ty puszczasz to na półkach, czy na zasypowej? Gotujesz z młótem, czy samą brzeczkę?
Pozdrawiam - Tomek
Ostatnio zmieniony środa, 28 lip 2021, 19:40 przez kiwitom23, łącznie zmieniany 1 raz.
"Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami." Ernest Hemingway

Awatar użytkownika

jakis1234
1450
Posty: 1459
Rejestracja: sobota, 30 lip 2016, 15:57
Ulubiony Alkohol: Zależy od nastroju i dostępności.
Status Alkoholowy: Winiarz
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: jakis1234 » środa, 28 lip 2021, 20:41

O, dzięki Tomek, Hefeweizena jeszcze nie robiłem.
Podaj jeszcze proszę, jakie chmiele używasz i schemat chmielenia.
Dajesz Marynkę czy jakieś niemieckie?
Ostatnio zmieniony środa, 28 lip 2021, 20:52 przez jakis1234, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam z opolskiego.

Awatar użytkownika

kiwitom23
1150
Posty: 1191
Rejestracja: środa, 2 gru 2020, 23:23
Krótko o sobie: Więcej czasu mojego życia spędziłem poza Polską, mieszkałem w Niemczech, USA, Singapurze, HongKongu, na Javie i na Nowej Zelandii i z tą ostatnią jestem najmocniej emocjonalnie związany.
Ulubiony Alkohol: Whisky, a przede wszystkim irladzka whiskey, choć i burbonem nie pogardzę
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: kiwitom23 » środa, 28 lip 2021, 21:17

Daję zawsze Tettnanger 40g granulatu na 25 litrów docelowych, na całe 60 minut gotowania. Nie ma nic lepszego na upały, jak zimny Hefeweizen z plasterkiem cytryny :D
"Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami." Ernest Hemingway

Awatar użytkownika

MASaKrA_Domingo
1000
Posty: 1032
Rejestracja: wtorek, 31 mar 2020, 20:29
Krótko o sobie: Uczmy się nie wyważać otwartych drzwi.
Ulubiony Alkohol: Czysta
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Kraków
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: MASaKrA_Domingo » czwartek, 29 lip 2021, 08:30

@kiwitom23 - czy korzystasz z tych małych fiolek, czy też gdzieś indziej kupujesz większe ilości?
Alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w dużych ilościach!


Autor tematu
Fiflak
400
Posty: 424
Rejestracja: wtorek, 27 wrz 2011, 10:37
Krótko o sobie: Spokojny i uczynny ze mnie chłop.
Ulubiony Alkohol: łiskacz domowy
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: Wschodnie Mazowsze
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: Fiflak » czwartek, 29 lip 2021, 11:21

Celem wyjaśnienia i dopowiedzenia;
1. Słód zmieliłem samodzielnie, na ręcznym śrutowniku walcowym.
2. Na 12,5 kg takiegoż mlewa dodawałem 0,5 kg, poprzedniego dnia namoczonej i zagotowanej, łuski gryczanej. Filtracja, za każdym razem bez problemowa, owocująca brzeczką prima sort, jeżeli mówimy o obecności kawałków ziarna. Nie przedostały się, więc i piwo by się tak udało uwarzyć.
3. Przy produkcji okowity zależało mi, aby drożdże odfermentowały maksymalnie głęboko. Dlatego przed zadaniem grzybków, dodałem kilka kropli enzymu scukrzającego. Tak, na wszelki wypadek. Zarówno piwowarskie, że łiskarniczych nie wspomnę, przerobiły cukry wzorowo.
4. Typowe drożdże piwowarskie różnią się między sobą stopniem odfermentowania. Przydatne, w gorzelnictwie, byłyby pszeniczniaki żarłoczne, bowiem bimbrownikowi zależy na wydajności fermentacji, natomiast piwowarowi, niekoniecznie. Wręcz przeciwnie się zdarza. Tzn. poszukuje on szczepów fermentujących średnio, lub nawet płytko. Wszystko zależy, od oczekiwanego profilu piwa, lecz to temat poświęcony okowicie, zatem wróćmy do zagadnień ściśle samogoniarskich.
5. Gotowałem na kolumnie miedzianej, całkowicie zasypanej sprężynkami stalowymi. Dopiero destylacja alembikowa pozwoli, tak przynajmniej przypuszczam, na uzyskanie pełnego bukietu smaków i aromatów.
6. Bardziej mi odpowiada destylat brzeczkowy. Młóto wnosi sporo treściwości, lecz, tym samym przykrywa pszeniczną subtelność. Istotę okowity, trunku eleganckiego i delikatnego.
7. Wołam oto dziś do was, bracia i siostry, z naszej bimbrowniczej wspólnoty. Wskrześmy okowitę, ponieważ naprawdę na to zasługuje. Czekam, z żywym zainteresowaniem, na relacje z waszych eksperymentów. Moje przedstawię, gdy znowu coś wypędzę.

Awatar użytkownika

kiwitom23
1150
Posty: 1191
Rejestracja: środa, 2 gru 2020, 23:23
Krótko o sobie: Więcej czasu mojego życia spędziłem poza Polską, mieszkałem w Niemczech, USA, Singapurze, HongKongu, na Javie i na Nowej Zelandii i z tą ostatnią jestem najmocniej emocjonalnie związany.
Ulubiony Alkohol: Whisky, a przede wszystkim irladzka whiskey, choć i burbonem nie pogardzę
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: kiwitom23 » czwartek, 29 lip 2021, 15:50

MASaKrA_Domingo pisze:@kiwitom23 - czy korzystasz z tych małych fiolek, czy też gdzieś indziej kupujesz większe ilości?


Korzystam z tych małych fiolek, ale zawsze zbieram gęstwę, której zawsze jest dużo (z jednej fiolki mam spokojnie około 800ml gęstwy) i używam jej ponownie, kiedyś nawet do 6 pokolenia wykorzystałem, a co pokolenie to mam jej więcej, więc pod koniec było chyba ponad 3 litry. Poza tym, jeżeli dobrze pamiętam to producent jest z Gdańska, można do nich zadzwonić i zamówić większą ilość.
"Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami." Ernest Hemingway

Awatar użytkownika

kiwitom23
1150
Posty: 1191
Rejestracja: środa, 2 gru 2020, 23:23
Krótko o sobie: Więcej czasu mojego życia spędziłem poza Polską, mieszkałem w Niemczech, USA, Singapurze, HongKongu, na Javie i na Nowej Zelandii i z tą ostatnią jestem najmocniej emocjonalnie związany.
Ulubiony Alkohol: Whisky, a przede wszystkim irladzka whiskey, choć i burbonem nie pogardzę
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: kiwitom23 » czwartek, 29 lip 2021, 15:53

jakis1234 pisze:O, dzięki Tomek, Hefeweizena jeszcze nie robiłem


Tak, żeby nie było niedomówień, to na 25 litrów powinno się dać po 2,75kg słodu pszenicznego i pilzneńskiego. Ja daję po 3kg każdego.

Autora wątku przepraszam za zaśmiecenie go piwnymi tematami.
"Inteligentni ludzie są często zmuszani do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami." Ernest Hemingway


Autor tematu
Fiflak
400
Posty: 424
Rejestracja: wtorek, 27 wrz 2011, 10:37
Krótko o sobie: Spokojny i uczynny ze mnie chłop.
Ulubiony Alkohol: łiskacz domowy
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: Wschodnie Mazowsze
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: Fiflak » czwartek, 27 sty 2022, 21:45

Czy ktoś z szanownych forumowiczów degustował okowitę z Tenczynka?
https://browar-tenczynek.pl/produkt/okovita-pszenica-2-kieliszki-gratis/
Co ciekawe w innych sklepach internetowych da się ją zamówić, a w samym Tenczynku towaru brak.
Wracając do szczegółów własnej gorzałki. Wyrabianie wybornego pszenicznego bimbru, na krótko odłożyłem, ale już w tą sobotę zamierzam przeprowadzić następny, oczywiście nietuzinkowy, eksperyment.
Szczegóły podam w kolejnym poście.
Później planuję przetestować procedurę z fermentacją drożdżami do piwa pszenicznego. Klasyczna metoda wymagałaby posiadania alembika, bowiem pędzenie kolumnowe nic wspólnego z tradycją nie ma. To innowacja pochodząca ze znacznie późniejszej epoki. Jan Onufry Zagłoba żłopał samogon wypędzony na miedzianej cebuli i leżakujący najprawdopodobniej w beczce po znakomitym winie węgierskim. Odtworzenie okowity byłoby zatem przedsięwzięciem bardzo kosztownym.
Idealny scenariusz wygląda następująco:
1. Fermentacja brzeczki pełnosłodowej drożdżami dedykowanymi do piw pszenicznych. To pozwoli na uzyskanie aromatów goździkowych i bananowych.
https://birofilia.org/historie/cytaty-jan-dlugosz-o-piwie.html
2. Trzykrotna destylacja alembikowa. Przydałaby się miedziana cebula w iście średniowiecznym gatunku:
https://alkohole-domowe.pl/alembik-miedziany-alquitar-three-bodies-15l-nr-1116-p1264
Zdaje się, że to najstarszy typ alembika. Jeżeli mamy cofnąć się do epoki Jagiellonów, to na gratach w tym rodzaju wypadałoby pędzić.
3. Leżakowanie w beczce po wybornym Węgrzynie, optymalnie po królewskim Tokaju. Bez piwnicy się nie obejdzie. Przypomina się scena z ostatniego zajazdu na Litwie. Jak to szlachciury wytaczają beczki z wyborną siwuchą Pana Sędziego, gdy jego dwór, za namową Gerwazego, najechali.
4. Skoro okowita ma być rodzima, to i beczka w Polsce powinna być wykonana. Szanujmy, czyli wspierajmy polskich bednarzy.
Ich wyroby trzymają wysoki poziom. Tym bardziej należy zatem tradycję podtrzymywać.
Jeżeli już powracać do korzeni to możliwie z zachowaniem dawnych zasad. Kupić wino niestarzone jeszcze w beczce i leżakować we własnej piwnicy.
Jak poucza stara sentencja;
"In Hungaria natum, in Polonia educatum"
Uważam, że dopiero taką okowitę można by uznać za wskrzeszenie naszego gorzelniczego dziedzictwa. Poczytałem nieco o tej, że tak powiem, oferowanej przez Janusza Palikota. Wyrażam uznanie dla jego inicjatywy, tj. wprowadzenia tej zacnej nazwy do, lapidarnie zjawisko nazywając, kultury masowej. Jeżeli dobrze rozumiem opisy i youtubowe filmiki, to w Tenczynku nieco nawiązali do historii, lecz niejako trunek również unowocześnili. Może kiedyś okowita powróci w swej postaci bliskiej oryginałowi. Cudownie by było, bowiem posiada potencjał, aby stać się alkoholem luksusowym z najwyższej półki.
Nigdy nie będzie mnie stać na odtworzenie wyżej opisanego ideału. Pozostają mi zatem dwa wyjścia.
I. Darować sobie całą zabawę w bimbrownictwo.
II. Próbować, na miarę własnych, niestety nader skromnych możliwości, że tak powiem, do tradycji okowity się zbliżyć.
Właśnie wariant drugi wybieram, a wyniki eksperymentów, własne wnioski i ogólne przemyślenia, w niniejszym temacie referuję. Żywię nadzieję, iż zapału mi nie zabraknie.

Awatar użytkownika

seneka
700
Posty: 718
Rejestracja: sobota, 16 sie 2014, 13:47
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: seneka » czwartek, 27 sty 2022, 21:54

No to Cię czeka zakup piwnicy alembika i beczek :D A tak poważne to kibicuję Ci.
ZAISTE WÓDKA POTĘŻNA JEST...ALE BIMBER WIĘKSZĄ MOCĄ WŁADA

Awatar użytkownika

jakis1234
1450
Posty: 1459
Rejestracja: sobota, 30 lip 2016, 15:57
Ulubiony Alkohol: Zależy od nastroju i dostępności.
Status Alkoholowy: Winiarz
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: jakis1234 » czwartek, 27 sty 2022, 22:20

@Fiflak, tutaj masz opis moich wrażeń z degustacji wyrobów browaru Tenczynek:
https://alkohole-domowe.com/forum/post253239.html?hilit=Tenczynek#p253239
Pozdrawiam z opolskiego.

Awatar użytkownika

rozrywek
3500
Posty: 3919
Rejestracja: niedziela, 25 kwie 2010, 08:02
Krótko o sobie: lubię cos sposocić, a potem to wypić( w doborowym towarzystwie)
Ulubiony Alkohol: Chivas Regal, dobra psotka, czasem mineralka gazowana
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: rozrywek » czwartek, 27 sty 2022, 23:45

Tenczynek ma z tradycją tyle wspólnego co ja z z graniem na ukulele.

Dobrze że chcesz nawiązać do tradycyjnych metod, tylko w dzisiejszych czasach to jest naprawdę trudne.

Trochę mnie wkurzają określenia typu polska whisky.

Albo whisky albo okowita.
Okowita jest prawdziwie Polskim trunkiem. I tu nie ma co się spierać.

Żyto, najlepszy materiał na Okowitę, dlaczego?
Ponieważ najbardziej oddaje smak surowca. Jest ostre, nawet bardzo, ale z czasem też łagodnieje ostrość. Tylko to wymaga czasu.

Pszenica.. bardzo łagodny destylat, miękki, słodziutki wręcz, tylko aż za miękki czasem.

Obydwa te wymienione zboża mają plusy i minusy, wiadomo.

Kwestia smaku, oraz czasu starzenia destylatów.

Tak, jest wspominane w Historycznych opisach beczki po Węgierskich winach.
I bardzo dobrze, idealne beczułki na okowitkę.

Mamy tradycje bednarskie, ale nie mamy tradycji winiarskich.

To nie nasz klimat, nie mamy winnic, nie hodujemy ryżu, herbaty, kawy, cynamonu ani pieprzu.
Naszą domeną są zboża.
Klimat nam sprzyja w tym kierunku.
Bliżej nam było na Węgry niż do Francji. Żabojady to wino, ich tradycja, ich narodowe dobro.
Znają się na tym, nie ma co ukrywać.

Nie mają pojęcia o whisky, ale wiedzą co to koniak.

My też mamy swoje, Okowita to Polska Okowita, tylko prawdziwa Żytnia, wymaga czasu aby się ułożyła.
pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............


Autor tematu
Fiflak
400
Posty: 424
Rejestracja: wtorek, 27 wrz 2011, 10:37
Krótko o sobie: Spokojny i uczynny ze mnie chłop.
Ulubiony Alkohol: łiskacz domowy
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: Wschodnie Mazowsze
Załączniki
Re: Okowita, czyli pszeniczna whisky słodowa.

Postautor: Fiflak » sobota, 29 sty 2022, 00:38

Nastawiłem dziś pszeniczną, pełnosłodową, że tak powiem, na zimno. Kto ciekaw, szczegóły metody znajdzie tam:
topic24879.html
Zacier, po pięciu godzinach, pracuje już żwawo. Jestem dobrej myśli.
Odpowiadając szanownym kolegom;
@Jakis1234
Twoja recenzja potwierdziła moje przypuszczenia. Okowity z Tenczynka nie mają nic wspólnego z historycznymi poprzedniczkami, ma się rozumieć poza nazwą. Dobre i to na początek powrotu tego zacnego trunku.
Wspomnę tu jeszcze, moim zdaniem najlepszą okowitę, którą wypędziłem z brzeczki przefermentowanej drożdżami do piw pszenicznych. Jej smak był tak dobry, iż naprawdę żal mi było mieszać ten wyborny samogon z innymi destylatami. Dlatego nie trafiła do słoja z łiskaczem wielozbożowym. Rozcieńczyłem do mocy 40% wodą mineralną i rozeszła się błyskawicznie jako wódka czysta. Smakowała dosłownie owocami.
Jak śpiewał zespół Vox;
"Bananowy jest po prostu żywot mój."
Nikt mi nie wierzył, gdy mówiłem, że gorzałka powstała z pszenicznego słodu i żadnych owoców do kotła nie dodawałem.
@Rozrywek
Masz całkowitą rację. Tenczynek stanowi wzorowy przykład wciskania kitu, pt. wyrób tradycyjny. Jak się to robienie ludzi w balona w obecnym, potwornym modern polishu nazywa?
Marketing, czy coś w tym rodzaju.
Dlaczego w nazwie wątku pojawia się słowo whisky. Podjąłem taką decyzję, ponieważ słowo wódka funkcjonuje, w powszechnym rozumieniu, jako spirytus rozrobiony wodą. Whisky zaś, jako destylat zachowujący smakowe cechy zboża. Nie posiadam ambicji, aby kijem Wisłę zawracać. Skoro już się tak przyjęło napitki nazywać, to pozostaje mi jedynie dostosować się do obecnie używanego nazewnictwa.
Dlatego starkę nazywam whisky żytnią, a okowitę whisky pszeniczną. Oba destylaty
definiuję jako trunki ze zboża słodowanego. Dodatkowo zawierające bukiet smaków i aromatów wskazujący od razu na źródło pochodzenia.
Okowita z pszenicy, a starka z żyta.
Wyjaśniam ten banał tak dogłębnie, bowiem jestem świadom, iż nasze forum odwiedzają zapewne również czytelnicy dopiero poszukujący pierwszych informacji o destylatach rzemieślniczych. Jeżeli choćby jedną, że się tak wyrażę, poszukującą wiedzy osobę, do dalszego poszerzania gorzelniczych horyzontów zachęciłem, wówczas moja pisanina okaże się maleńką, lecz jednak pozytywną wartością.
Wracając jeszcze do mojego dzisiejszego eksperymentu;
Chcę sprawdzić dwie okoliczności.
1. Czy drożdże przerobią skrobię tak samo, jak przy klasycznym zacieraniu.
2. Czym bimber zacierany na zimno będzie się różnił, od typowego, czyli zatartego na gorąco.
Ostatnio zmieniony sobota, 29 sty 2022, 00:42 przez Fiflak, łącznie zmieniany 1 raz.


Wróć do „Zaciery zbożowe i ziemniaczane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości