Tu możecie pisać posty, które mają wymiar bardziej filozoficzny niż teoretyczny na temat alkoholu wytwarzanego w domu...
Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: Kucyk » piątek, 4 lut 2011, 11:35

Prawda! Do dziś stosowane i wielokrotnie potwierdziło swoją użyteczność zapobiegając katastrofom. :D
أسامة بن لادن

 Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!
Awatar użytkownika

Partyzant
750
Posty: 773
Rejestracja: wtorek, 24 sie 2010, 21:25
Krótko o sobie: Lubie psocić i przy okazji próbować, a najlepiej smakuje w święta kiedy delektujemy się naszymi wyrobami, i te wędzonki...
Ulubiony Alkohol: Żubrówka
Status Alkoholowy: Piwowar
Lokalizacja: Jeweuropa czyli nowy trzeci swiat
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: Partyzant » piątek, 4 lut 2011, 14:34

Dobry pomysł panowie.
Będę dumał nad jakimś alarmem, który będzie przypominał co jakiś czas o grającej orkiestrze.
Pomysł wygląda następująca:
Alarm włącza się co ... min. Zależy jak zaprogramujemy i aby przestał chodzić to trzeba będzie wyłączyć fizycznie... ale aby go wyłączyć to musi cały sprzęt być ( powiedzmy rozmontowany)...
Jesli ktoś myśli że jest wolnym człowiekiem, to oznacza że jest niewolnikiem!

Awatar użytkownika

Juliusz
1050
Posty: 1067
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: Juliusz » środa, 9 lut 2011, 17:13

Proszę te wpadki kolegów wniosły coś nowego do naszego psocenia. Myślę, że doskonałym pomysłem jest ustalenie jako można zabezpieczyć się przed takimi wpadkami (bo np. szwagier zawraca dupę itp). Może coś się wykluje dla 'elektryczniaków' i gazowników? Pewnie dla elektryczniaków będzie łatwiej...

Ja też już raz wstawałem o 3-ciej rano aby się upewnić, że ten gaz to jednak wyłączyłem... Okazało się, że wyłączyłem tyle, że w tym czasie (kończenia) dzwonił kolega i też zawracał dupę tym, że kupił tanio stary komputer.

A więc, jak to mawiają prawdziwi psotnicy: Czuwaj!

J
Moja pasja to silniki spalinowe jedno-suwowe.


rozrywek
1250
Posty: 1278
Rejestracja: niedziela, 25 kwie 2010, 08:02
Krótko o sobie: lubię cos sposocić, a potem to wypić( w doborowym towarzystwie)
Ulubiony Alkohol: Chivas Regal, dobra psotka, czasem mineralka gazowana
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: rozrywek » środa, 9 lut 2011, 18:04

Zaraz zaraz, a w lokomotywach nie ma takiego czujnika który należy wcisnąć co minute? za małolata zrobiłem w ciuchci milion kilometrów chyba.

Rozumiem zasadę bezpieczeństwa ale pozwolę sobie nie zgodzić się z zasadnością czujników.
Pędzę - nie pije
Pędzę - jestem na miejscu cały czas.
Tylko ludzki czynnik może pomóc, maszyneria zawsze zawiedzie.
pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............

Awatar użytkownika

Juliusz
1050
Posty: 1067
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: Juliusz » czwartek, 10 lut 2011, 03:20

Dla poważnych pędników nie istnieje żadna wątpliwość czy tam być (czuwać) czy nie być. Jedną z naszych pierwszych zasad jest doglądanie procesu od początku do końca. Wspominam o tych czujnikach na wypadek gdy właśnie szwagier marzy... sąsiad chce nam dać nawóz kurzy teraz bo jutro wyjeżdża na Mazury, żona (partner) potrzebuje ziemniaki z piwnicy... Czasem w nerwach i pośpiechu coś można 'zaniedbać'.

Wygodnym wyjściem jest postawienie znaku:

zakaz.jpg


J
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Moja pasja to silniki spalinowe jedno-suwowe.

Awatar użytkownika

Partyzant
750
Posty: 773
Rejestracja: wtorek, 24 sie 2010, 21:25
Krótko o sobie: Lubie psocić i przy okazji próbować, a najlepiej smakuje w święta kiedy delektujemy się naszymi wyrobami, i te wędzonki...
Ulubiony Alkohol: Żubrówka
Status Alkoholowy: Piwowar
Lokalizacja: Jeweuropa czyli nowy trzeci swiat
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: Partyzant » czwartek, 10 lut 2011, 20:38

Wpadł mi do głowy pewien pomysł:
Każdy kto psoci powinien mieć termometr (bezpieczeństwa) który jest podłączony do alarmu, np. Programujemy ze od 100* stopni zaczyna wyć, wtedy zdążymy bez problemu...

Ps. Ale znak zakazu to zapodam na drzwiach :punk:
Jesli ktoś myśli że jest wolnym człowiekiem, to oznacza że jest niewolnikiem!

Awatar użytkownika

PiterPan
5
Posty: 5
Rejestracja: czwartek, 13 sty 2011, 17:38
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: PiterPan » piątek, 11 lut 2011, 21:12

Witam "starszych braci w bimbrowniczej wierze".
Jestem świeżak zarówno na tym zacnym forum jak i w pędniczej praktyce. Zatem proszę o wyrozumiałość w każdym względzie.
Moją przygodę z destylacją rozpocząłem zeszłej jesieni i to od niezłego akordu.
Otuż moją inicjacją miało być popełnienie śliwowicy w/g przepisu sensei Kucyka. 60l nastawu musiałem podzielić na kilka partii bo mam mały kociołek (8l).Pierwsze 5 razy poszło O.K. Na rozgrzanie pełnego kociołka potrzebowałem 30 min, w tym czasie woda w chłodnicy nie musi płynąć. Bogatszy o tę wiedzę postanowiłem przy 6 razie pójść na moment do garażu zostawiając na straży ponoć moją piękniejszą połowę (żonę) uprzednio przeprowadzając obszerne szkolenie. :krzycze: .Po 40 min przypomniałem sobie, że może jednak powinienem wrócić. Wracam do domu i od progu czuję spirol i słyszę syk z kuchni. Wchodzę do jadłodajni, patrzę i oczom nie wierzę. :shock: .No prawie ognie św. Elma. Zlewozmywak i aparatura pięknie płonie na niebiesko. Ja p....... . Co robić? No tak, chłodziwo nie odkręcone... więc najpierw woda, potem kubek na przedgony ze zlewu na środek kuchni - sru. Oby tylko płomienia w chłodnicę nie zassało to samo zgaśnie. Tak też się stało. Niestety kubek zgasnąć nie chciał bo był plastikowy i zaczął się naprawdę hajcować. Unicestwił go dopiero ręcznik. Oczywiście babie się zaapoomniaałoo a przez 10 min oparów nazbierało się tyle, że zajęły się od palnika. Strat na szczęście żadnych poza kubkiem nie było. Wniosek?
Wszystko, od początku do końca rób sam. Kumplom, rodzinie a ZWŁASZCZA SZWAGROWI mów, że na 2 dni wyjeżdżasz. Spuszczasz psy, ryglujesz drzwi, wyłączasz telefon i dopiero psocisz.
Drugą wpadkę miałem parę dni temu.
Dla odmiany postanowiłem popełnić calvados'a w/g przepisu, a jakże, sensei Kucyka. To forum przeczytałem chyba całe i nie tylko to. Niektóre wontki po 2 razy z Januszowymi filmikami instruktażowymi o pracy pulpy i moszczów włącznie. I co? K....- nic. Sensei powinien mi takiego kopa w żyć zasadzić, że spaść powinienem dopiero z przyszłorocznym śniegiem. Wtedy może przez dupala do mózgownicy by coś wpadło. 50kg jabłek + 4l wody + 4kg cukru + resztę zmieściłem w 60l beczkę z zakręcanym deklem z bulgotnikiem po środku. Skutek? Jakieś 5kg musu jabcowego rozprysło się po całej kuchni. Jasny gwint - no rozpacz. Rosnąca pulpa zatkała bulgotnik. CO2 nazbierało się tyle, że wyrwało z dekla silikonowy korek z bulgotnikiem wkręcony na teflon. Niewiele brakowało a zginąłbym tragicznie. Oczywiście z ręki mojego skwaw. Zresztą trudno jej się dziwić. 2h sprzątania, malowanie obowiązkowe, grzejnik nie wiem czy da się w środku wyczyścić. Do tego rozwarta dziabara teściowej. Istna apokalipsa. Wniosek? Komentarz chyba jest zbędny. Naszła mnie tylko taka myśl. Po co Ci wszyscy mistrzowie pędzibimbry, którym nie jestem godzien nawet zacieru w fermentatorze mieszać piszą te posty skoro takie imbecyle jak ja i tak ich wiedzę mają w d.....? Może po to by mieć ubaw z takiej fujary jak ja. Ale nic to. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Ja dopiero się rozkręcam i na pewno tu jeszcze zagoszczę, jeśli admini pozwolą. Z bimbrowniczym pozdrowieniem Darz Duch. Pioter.
veni... vidi... ago !

Awatar użytkownika

Partyzant
750
Posty: 773
Rejestracja: wtorek, 24 sie 2010, 21:25
Krótko o sobie: Lubie psocić i przy okazji próbować, a najlepiej smakuje w święta kiedy delektujemy się naszymi wyrobami, i te wędzonki...
Ulubiony Alkohol: Żubrówka
Status Alkoholowy: Piwowar
Lokalizacja: Jeweuropa czyli nowy trzeci swiat
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: Partyzant » sobota, 12 lut 2011, 15:00

Spoko kolego PiterPan, nikt się nie urodził wiedząc wszystko.
Aby odnaleźć wyjście najpierw trzeba pobłądzić... :bezradny: Jeszcze będziesz dawał rady innym jak omijać wpadki.

Zdróweczko :piwo:
Jesli ktoś myśli że jest wolnym człowiekiem, to oznacza że jest niewolnikiem!

Awatar użytkownika

PiterPan
5
Posty: 5
Rejestracja: czwartek, 13 sty 2011, 17:38
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: PiterPan » sobota, 12 lut 2011, 20:56

Wcześniej miałem kłopot z dodaniem foty. Była chyba za duża.
Tak wygląda bimbrowniczy armagedon. :D Pozdro.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
veni... vidi... ago !

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1706
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: Kucyk » sobota, 12 lut 2011, 21:16

Buhahahaha! Coś w "podobie" - nawet szafeczka podobna:

Piana.jpg


A "koreczki" zdarzają się różne:

Ślimaczek.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

PiterPan
5
Posty: 5
Rejestracja: czwartek, 13 sty 2011, 17:38
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: PiterPan » niedziela, 13 lut 2011, 21:47

Ja takiego zjadłem ale to opowieść w temacie niecodziennych zagrych. :D
veni... vidi... ago !

Awatar użytkownika

jatylkonachwile
150
Posty: 194
Rejestracja: poniedziałek, 13 wrz 2010, 17:24
Krótko o sobie: Główny projektant i konstruktor elektrogumonapawarki z podczepem pod termobululator.
Status Alkoholowy: Wynalazca
Lokalizacja: Ziemia
Kontakt:
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: jatylkonachwile » sobota, 30 kwie 2011, 20:31

Mnie i brata naszła chęć na coś niecodziennego, a w biedronce były banany w przecenie, kupiliśmy chyba z 12kg (do domu dotrwało tylko 10kg) obraliśmy je, wrzuciliśmy do beczki 30l, zalaliśmy wodą, chyba z 4kg cukru dodaliśmy i zwykłe drożdże babuni 2 kostki.
Zaczęło pracować, więc przykrywka z rurką fermentacyjną na beczkę i zakręcić, robimy coś w drugim pomieszczeniu, już mieliśmy wychodzić a tu takie jeb, on się pyta co to było, ja mówię, że albo w coś uderzył albo przykrywa.
Nastaw był na tyle nie kulturalny że zrobił to: :womit:
Na podłodze wylądowało ok 5l (kg) nastawu bananowego.
PS. Może i to dobrze bo produkt końcowy strasznie śmierdzi.


wykasz
5
Posty: 8
Rejestracja: poniedziałek, 1 sie 2011, 17:13
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: wykasz » poniedziałek, 15 sie 2011, 00:59

Godzinkę temu rozbiłem 5-litrowy baniaczek z 1.5L 50% psoty....
To boli...


Jaras
2
Posty: 3
Rejestracja: sobota, 26 wrz 2009, 04:33
Krótko o sobie: Jestem człowiekiem o wielu sprzecznych zainteresowaniach:)
Ulubiony Alkohol: wariacje na temat nalewki farmaceutów
Status Alkoholowy: Producent Nalewek
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: Jaras » środa, 19 paź 2011, 21:20

Witam
To i ja się pochwalę. Zanim zebrałem się do psocenia zgromadziłem odpowiednie akcesoria typu aparatura, cukromierz, procentomierz i resztę dupereli. W spadku po sąsiedzie dostałem od sąsiadki alkoholomierz "troszkę utrącony" lepszy od mojego bo mniejszy. Utącenie zalałem stearyną ze świeczki i do dzieła.
Zaczynam moje pierwsze samodzielne psocenie. Po uzyskaniu odpowiednich temperatur, ustabilizowaniu kolumny, odlaniu tego co światło wyłącza, czas na pomiar. Po kilkunastu minutach chłodzenia dobroci zalewam mój "procentomierz". Wynik 85%. SZOK dla mnie :shock: . Pewnie coś przeoczyłem. Dzwonie do przyjaciela i jak na spowiedzi opisuje co i jak tylko nie wiem dlaczego. Diagnoza specjalisty nauczyciela ZA SZYBKO. Wlewam wszystko do bańki i robię jeszcze raz wolniej. Wynik pomiaru 85%. Widocznie tak musi być. I tak o niebo lepiej niż u innego kumpla bo on miewa ASZ 55% i tylko deko jedzie. Po konsultacji z guru zalewam wodą, do wody destylat i jazda. Trzy godzinki i gotowe, wynik pomiaru to rewelacyjna czystość destylatu ...... 85%. Deko mnie zagotowało, ale poszedłem w uparte i przepuściłem czwarty raz tej nocy, bo noc się zrobiła bliska świtowi. I mam ostatnią psotę chemicznie doskonałą, rewelacyjnie krystaliczną, pomiar daje niespodziewanie wysoki wynik ........ 85%
Co wy nato? No właśnie!!!
Po prawie dobie przepilnowanej przy kolumnie na nieuszkodzonym fabrycznie nowym alkoholomierzu nareszcie jest 95%.
Pomiar kontrolny na zabytku od sąsiadki?? MAGICZNE 85%


kondzik
30
Posty: 46
Rejestracja: czwartek, 5 sie 2010, 08:04
Krótko o sobie: Od dnia, kiedy strzałą trafił we mnie amor
W sercu mam psocenie a w żyłach etanol
Status Alkoholowy: Gorzelnik
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontakt:
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: kondzik » piątek, 21 paź 2011, 12:40

Piękne historyjki. ;)) Niektóre na pograniczu science fiction. Na szczęście w swojej karierze bimbrowniczej nikogo nie zabiłem, ba nawet nie zostałem oparzony oraz utopiony w wyciekającym nastawie. :P Coś czuje że wszystko dopiero przede mną.
Pozdrawiam
Od dnia, kiedy strzałą trafił we mnie amor
W sercu mam psocenie a w żyłach etanol ;)

Awatar użytkownika

pokrec
1850
Posty: 1896
Rejestracja: środa, 4 lut 2009, 23:18
Krótko o sobie: Lekko ześwirowany.
Ulubiony Alkohol: śliwki i jabłuszka, rzecz jasna. I wisienki...
Status Alkoholowy: Konstruktor
Lokalizacja: Droga Mleczna, Lokalna Grupa Galaktyk
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: pokrec » piątek, 21 paź 2011, 15:22

Kondzik: przed Tobą. To tylko kwestia czasu. Oby tylko straty były jak najmniejsze.
ポーランド語が書けますちょっと。
得意は満月の仕業の酒です。
Spécialité: Chateau de Garage, serie: La Lune Pleine
Lux Lunae luceat nos!
Disclaimer: Moje uczestnictwo w tym forum ma charakter czysto edukacyjno poznawczy.

Awatar użytkownika

poranna_kawa
30
Posty: 31
Rejestracja: czwartek, 9 lut 2012, 11:44
Krótko o sobie: Matka, żona i kobieta...jakich mało :D
Ulubiony Alkohol: Śliwowica, likier wiśniowy
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Kontakt:
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: poranna_kawa » piątek, 10 lut 2012, 14:17

Jako pierwsza kobieta w wątku opowiem wam moją historię:
W domu ja jestem starszym pędnikiem i zacieraczem :) mąż tylko beczki zakręca i przestawia :) Kiedys mąż bardzo prosił mnie czy moze spróbowac jak to się robi? Więc mówię ok. Nastawiłam, wytłumaczyłam i kazałam czekać na kropelki i poszłam na górę do dziecka. Pół godziny później wbiega do mnie mój bratanek i kszyczy CIOCIU W PIWNICY WYBUCHŁO OKNO!!! Życie przewinęło mi się przed oczami! WYBUCHŁO?! O cholera mój Łukasz!!! Biegiem do piwnicy... Co zastałam?? Mój mąż był tak szczęśliwy tym że udało mu sie pogonić pierwszą butelkę, że biegł tak szybko, że potknął się o próg w kuchni, na wprost było okno, wypuścił butelkę z ręki, wybił szybę i jeszcze rozciął nogę o ostry kant progu w piwnicy... :haha: Od tej pory ganianiem moich beczek zajmuje sie tylko i wyłącznie ja! On tylko patrzy :/
Hop siup, cztery baby, osiem dup!
合一個字,四個寶寶,8個屁股!
هوب كلمة واحدة، وأربعة أطفال، 8 الحمار!


heniu1980
100
Posty: 101
Rejestracja: czwartek, 9 lut 2012, 14:27
Krótko o sobie: Miedź, miedź i jeszcze raz miedź
Status Alkoholowy: Gorzelnik
Lokalizacja: Ropczyce
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: heniu1980 » niedziela, 12 lut 2012, 10:26

To ja takich dziwnych akcji pamiętam pare.
Pierwsza za komuny gdzieś koło 86-go kiedy byłem mały. Bawię się w piaskownicy pod blokiem. Idzie sąsiad i pyta się co robi tata a ja mu na to "siedzi w kuchni i coś mu tam kapie z pieca". Ten mnie szybko pod pachę i pędem od ojca, dobija się do drzwi "Gienek otwieraj szybko" głos za drzwi "Jedrusiu teraz nie mogę". "Otwieraj nie pierdol ważna sprawa", po dłuższej wymianie zdań ojciec w końcu otwiera ,sąsiad wpada ze mną do przedpokoju i do ojca "Ty go wyedukuj bo gada na polu że berbeluche pędzisz " no i popili wtedy razem.
Druga za młodu kolega przyszedł do mnie i mówi że ma 30 l wina pożeczkowego do puszczenia, to mu mówię przynieś a za ten czas przygotowałem aparaturę. Otwieramy butlę a tam 30 l octu, ale cóż było robić, 1 partia do kotła i ogień po godzinie zaczyna kapać jakieś takie niebieskawe, pruba organoleptyczna :womit: i wszystko do kibla.
Ostatnio zmieniony niedziela, 12 lut 2012, 11:00 przez radius, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Bardzo niestarannie napisany post.

Awatar użytkownika

lukaszmilicz
10
Posty: 14
Rejestracja: wtorek, 14 lut 2012, 14:42
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: lukaszmilicz » piątek, 17 lut 2012, 23:18

Opowiem historię , która przytrafiła się ojcu mojego kolegi. Kolega posiada sprzęt pot still - samoróbka , bez rewelacji ale bimberek jako tako wychodzi . Pewnego razu jego ojciec , który nigdy w całym procederze pędzenia nie uczestniczył postanowił pożyczyć aparaturę bo rzekomo miał trochę materiału do przepuszczenia. Kolega nie instruował swojego ojca jak to robić bo był pewny , że ten wie. Ojciec trafił do szpitala z dosyć poważnymi poparzeniami - na szczęście wszystko się już zagoiło . Okazało się później , że chciał przepędzić wino i wlał do gara całą zawartość gąsiora - włącznie ze wszystkimi owocami , mętami . Zapchało mu to aparaturę podczas podgrzewania , próbował zdiagnozować problem i poszło .... Było niebezpiecznie , leżał w szpitalu kilka dni. Teraz się z tego śmiejemy - szczególnie z tego jak ojciec tłumaczył w szpitalu powód poparzenia.
Pędzić jest rzeczą ludzką :)

Awatar użytkownika

pokrec
1850
Posty: 1896
Rejestracja: środa, 4 lut 2009, 23:18
Krótko o sobie: Lekko ześwirowany.
Ulubiony Alkohol: śliwki i jabłuszka, rzecz jasna. I wisienki...
Status Alkoholowy: Konstruktor
Lokalizacja: Droga Mleczna, Lokalna Grupa Galaktyk
Załączniki
Re: Największe wpadki

Postautor: pokrec » sobota, 18 lut 2012, 00:21

@lukaszmilicz: DOKŁADNIE taka przygodę miałem ja sam z pot-stillem. Poparzenia były, głównie twarz, 2-gi stopień ale obeszło sie bez lekarza. Na forum dowiedziałem się, co mi tato w aptece powinien kupić (Argosulfan) i po tygodniu mogłem się ludziom pokazać, a po dwóch - mogłem spokojnie wyjść "na miasto".
Na szczęście w nieszczęściu jako bezrobotny nie musiałem iśc do pracy, w związku z czym obyło się bez konieczności wizyty u lekarza w celu otrzymania L4.
Ale od tamtej pory wszystkie fusy pracowicie odcedzam i wyciskam a gotuję tylko ciecze bezfusowe. Muszę pomyśleć o tym, jakby bełkotką parową pracować i używać alembika z uszczelnieniem wodnym, tak, żeby ciśnienie w nim nie mogło urosnąć w żadnym przypadku powyżej znikomych.
ポーランド語が書けますちょっと。
得意は満月の仕業の酒です。
Spécialité: Chateau de Garage, serie: La Lune Pleine
Lux Lunae luceat nos!
Disclaimer: Moje uczestnictwo w tym forum ma charakter czysto edukacyjno poznawczy.


Wróć do „Bimbrownia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości