Promocje, akcje, konkursy, zabawy oraz inna szczególna działalność którą wspieramy.
Regulamin forum
Jest to specjalne forum przeznaczone do fajnych akcji, dzięki którym można promować różne konkursy, produkty, wydarzenia, spotkania, działania i wiele więcej. Wszystko po to by promować alkoholowe wyroby domowe.

Jeśli chcesz zaproponować coś ciekawego to pisz do nas, zapraszamy!
Awatar użytkownika

radius
6000
Posty: 6130
Rejestracja: sobota, 23 paź 2010, 15:20
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Swój własny
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Polska południowa
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: radius » wtorek, 24 lis 2015, 06:47

@rozrywek, ku.wa, ale po co im tyle tej cebuli było :?: :o Co, przy wigilii wszyscy płakać chcieli :mrgreen:
SPIRITUS FLAT UBI VULT


koncentraty wina
Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!

rozrywek
2000
Posty: 2105
Rejestracja: niedziela, 25 kwie 2010, 08:02
Krótko o sobie: lubię cos sposocić, a potem to wypić( w doborowym towarzystwie)
Ulubiony Alkohol: Chivas Regal, dobra psotka, czasem mineralka gazowana
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: rozrywek » środa, 25 lis 2015, 03:10

Jak kumpel kumpla oszukać chciał, czyli kto dołki kopie.....
Działo to się w pracy, malowaliśmy konstrukcje stalowe w cementowni.

Zaczęło się niewinnie, od żartu, jak to przy wódce, opowieści alkoholowe, czegośmy w życiu nie próbowali,itp. rozważania o bimbrze, różnych dziwnych napitkach, śmiesznych wynalazkach z braku szkła...
Kolega Romek, bardzo serdeczny i przyjacielski jegomość stwierdził że własnych sików to by się napił, ale denaturatu nigdy.
Z kolei kolega Zygfryd (to nie żart, tak go starzy załatwili) nie lubiany przez nikogo, ponieważ pazerny niemiłosiernie na wszelakie dobra doczesne oznajmił że on się może napić ale jak się z Romusiem założy, nie lubił Romka bo był jego przeciwieństwem.
Od słowa do słowa doszło do zakładu, o pół wypłaty, oraz Litra dla świadków zakładu czyli nas. Romuś błagałem, nie wygłupiaj się, masz dzieciaki, od nas zawsze kasę pożyczasz bo ci braknie, ale Romuś honorowy i uparty.
Zygfryd miał plan, zdradził się dzwoniąc do małżonki, iż zamierza wy.....ać kolegę z pracy na kasę. Ktoś to niechcący podsłuchał i z oburzenia zdradził nam i Romkowi jego plan.
Przedmiotem zakładu było wypicie całej, pełnej szklanki denaturatu, nie wyrzyganie i nie wylanie. Pełna szklanka dykty. Była możliwość rozrobienia cieczy z wodą, ponieważ ciężko jest wypić szklankę spirytusu.
Nikczemny plan Zygfryda polegał na rozrobieniu wódki z sokiem, farbką szkolną, dolania odrobiny prawdziwego denaturatu dla zapachu, wlania do butelki po dykcie i wycyckania Romusia na kasę, tak przynajmniej wynikło z podsłuchanej rozmowy.
Ciapowaty, ale inteligentny Romuś wpadł na pomysł oszukania oszusta, zwyczajnie podmieniając jego flaszkę na prawdziwą butelkę z denaturatem, przytomnie odkręciwszy uprzednio aby zerwać zabezpieczenie w nakrętce.
Zygfryd zapewne nie pomyślał o tym iż jak otworzy przy wszystkich flaszkę nie będzie charakterystycznego trzasku zrywania nakrętki.

Zakład ustalony na dzień wypłaty po pracy, wszystko przygotowane, zagrycha, popitka.
Flaszka podmieniona, Zygfryd komisyjnie otwiera butelkę, szacownej komisji podstawiając pod nos, każdy z nas się skrzywił bo smród dykty drażni nozdrza, Zygfryd stwierdził że zgodnie z umową ma prawo rozrobić trunek z czym chce i jak chce.

Rozlał do dwóch szklanek po pół i dolał trochę soku z kartonu, aby nie za mocne było, na 3/4 szklanki ale też żeby cieczy nie było za dużo by to wypić, hehe, myślicie że ja durny jestem? stwierdził.

Plasterek cebuli, kawałek skórki od chleba, głęboki oddech i poszedł...ciągnie, ciągnie, twarz nabiera koloru pitego trunku i oczywiście wielgachny paw. :womit:
Paw miał ciąg jak silnik odrzutowy Boeinga 767, Zyguś leży na podłodze próbując złapać odrobinę powietrza, komisja poważna jak nigdy udaje że współczuje.

Zygfryd po dojściu do siebie stwierdził że chce ponowić próbę (pazerność ludzka granic nie zna).
Oznajmiamy że tak nie było ustalone, zakład przegrany i proszę przy świadkach wypłacić kasę.
Romuś zgarnął pulę, a nasz wyrywny Jurek centralnie z piąchy wypłacił Zygusiowi w ryj...ty szmato naszego Romusia chciałeś oszukać? najbiedniejszy z nas a zawsze wszystkim pomaga jak może...wyp.......aj stąd bo ci poprawię. Zyga zgarnął swój plecak i wybiegł.

Zygfryd na drugi dzień w pracy już się nie pojawił, a Romuś na święta miał extra finanse aby chociaż raz dzieciakom coś fajnego kupić.
A honorowo się zachował, bo na drugi dzień za Zygfyda sam przyniósł dla komisji nie litra, a dwa a z domu nasmażonych schaboszczaków od żony.

Nieuczciwość nigdy nie popłaca, a że nie wolno w pracy pić wódki to też jakieś przestarzałe przepisy :D Szczególnie pod koniec Listopada na otwartej stalowej konstrukcji 40 metrów nad ziemią przy przenikliwym wietrze.
pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............

Awatar użytkownika

Autor tematu
JanOkowita
1950
Posty: 1990
Rejestracja: czwartek, 10 lut 2011, 13:56
Krótko o sobie: Parmezan i Ementaler, Duvel i Trappist - to moje nałogi.
Ulubiony Alkohol: Im ciekawszy i starszy tym lepszy.
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: PL
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: JanOkowita » środa, 25 lis 2015, 16:13

@rozrywek

Co jest z tą cebulą wrzucaną do więzienia, bo nie wytrzymam...
Drożdże Szlacheckie najlepszym przyjacielem człowieka.
Alkohole-domowe.pl

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » środa, 25 lis 2015, 18:50

Podejrzewam że jest w cenie bo leczy uzdrawia i pewnie bimber tezda sie zrobić
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię

Awatar użytkownika

lesgo58
4500
Posty: 4675
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Land Krzyżaków. Pogranicze Prus wschodnich.
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: lesgo58 » środa, 25 lis 2015, 19:49

A także jest źródłem brakujących witamin i soli mineralnych tak ubogich w diecie więziennej. Była ceniona zwłaszcza w czasach PRLu kiedy to wszystkiego brakowało i nie było takiej dbałości o więźniów jak dzisiaj.

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » środa, 25 lis 2015, 20:28

Odcinek któryś tam z kolei

„Strzelaj podchorąży –strzelaj, albo śmiech przez łzy.

No właśnie i tu docieramy do tematu podchorąży. A któż to taki ? Otóż osobnik zwany podchorążym to przeważnie absolwent wyższej uczelni ZMUSZONY do odbycia przeszkolenia wojskowego i jakiejś tam praktyki w jednostkach wojskowych.
Męczyli ich chyba przez rok. W naszej jednostce pojawili się nagle jako SPR(szkoła podoficerów rezerwy) i jako chyba pierwszy rzut który nie miał dostać stopni oficerskich. Przeważnie taki inteligent miał stopień kapral podchorąży. Na naszej kompanii zakwaterowano nam jednego takiego, Kaliszewski czy jakoś tak(jakby czytał to pozdrawiam). Miał duży dystans do tych wszystkich regulaminów zasad i przepisów.
Największą zaletą naszego podchorążego było to że miał wolny wstęp do kasyna i w ogóle nie potrzebował przepustek żeby chodzić do miasta czy gdziekolwiek. Jako że był człowiekiem z natury uczynnym bardzośmy na tym korzystali jak chodzi o zaopatrzenie.
U babki obroty spadły pewnie o połowę po zakwaterowaniu podchorążych.
Jednym z lepszych pomysłów podchorążego było zapisanie się na zabawę chyba andrzejkową.Do kasyna!!!!!.
Któregoś dnia przyszedł i zawiadomił nas że zapisał dwie pary na andrzejki.
Jakie pary ? Skąd my tu jakieś pary stworzymy? Podchorąży odpowiada, –spokojnie panowie zapisałem dwie pary do brydża . Idę ja , zielonka , i jeszcze dwóch chętnych.
No w morde, coś ty, my do kasyna przecież to tylko dla trepów?
No to pojechał po bandzie , widać od razu że wojsko nie robiło na nim żadnego wrażenia a coś takiego jak podział na zawodowych i poborowych jest poza jego rozumieniem. Jest kasyno wojskowe i impreza dla wojska to się zapisał. A żeby nie siedzieć samemu wziął stolik czteroosobowy i teraz nas zaprasza.
Jak byliśmy na zajęciach i było gorąco to poszedł do kasyna przyniósł 5 piw –zimnych i z pełnym luzem poczęstował mnie i naszych elewów. Więcej kasy nie miałem ale na ochłodę w sam raz powiedział tylko. Facet po prostu bez grama stresu. Zacząłem go po prostu podziwiać, wiedza duża, spokój, koleżeński i wypić też potrafił( o Jezu i to prawie tyle co Sylwek jeśli pamiętacie Sylwka ABSOLUTA). Doszedłem do wniosku że widocznie te studia tak na ludzi działają. I dlatego jak usłyszałem że podchorążowie mają objąć wartę byłem dobrej myśli. Czas pokazał że jedna jaskółka wiosny nie czyni a co nasz podchorąży to nie wszyscy.
No już wpadli, są, chodzą, wszędzie zaglądają i trzymają się na dystans, nic dziwnego, taki aresztant to nie wiadomo kto. Siedzimy w jednej z cel po smutnej kolacji bo sami jedliśmy bez wart, jak do tej pory, i ktoś palnął – chodźcie sobie jaja porobimy z tych mądrali bo nudno tu że jasny szlag. No i się zaczęło.
Ty , podchorąży, ty tak z tą bronią włazisz do celi ?A co nie wolno ?
a masz pojęcie za co ten koleś tam siedzi ? widzisz on już z kilku aresztów uciekał.
Ma na sumieniu jakieś zabójstwo i zabór broni w poprzedniej jednostce. Broni do dzisiaj nie znaleziono.
No, to było zbyt grubymi nićmi szyte musi się połapać że to jaja.
Niestety nie łapie. Odsuwa się nieufnie i wychodzi, za chwilę słychać przytłumione rozmowy na końcu korytarza. Idą we dwóch. Aresztowani udać się do cel. Powiedział cicho i nieśmiało Co mówisz ?
Aresztowani proszę udać się do cel, powtórzył już głośno wyraźnie i zdecydowanym głosem.
Ten drugi stoi z boku i trzyma kałacha dwoma rękami lufą w dół i go jakby ubezpiecza.
Po schodkach wszedł ich dowódca warty jakiś plutonowy podchorąży czy coś takiego i patrzy. Pytam go więc, co robicie ? po jakiego do cel? Tak pisze tu w regulaminie aresztu.
Dobra no pisze to pisze a my tu sobie na korytarzu spokojnie siedzimy a wy jak nie chcecie z nami to spadajcie na dół i się nie widzimy. Wiem że to był błąd ale czasem tak mam że jęzor mam szybszy od rozumu. Na dokładkę ten przestraszony mówi –a ten z tyłu to podobno już zabił jakiegoś wartownika. No i stało się- „a więc WOJNA”.
Plutonowy otwiera szerzej akurat moją celę –czyja to cela – moja odpowiadam i patrzę na niego ze złością . Kapralu proszę do celi.
Zderzenie celi i proszę mnie rozśmiesza, parskam a on dostaje małpiego rozumu.
Wszyscy natychmiast rozejść się do cel, -bo znam regulamin i nie zawaham się go użyć dopowiadam głośno(znowu ten jęzor). O w mordę teraz na pewno już nie jest nudno.
A żebyś wiedział !! A znasz regulamin aresztu? Pyta. E tam znam, przeczytałem bo wisi na każdej prawie ścianie, regulamin i rozkład dnia ale żeby zaraz znać?.
To zanim skończę służbę wszyscy poznacie.
To już było jawne wypowiedzenie wojny.
cdn.
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię


rozrywek
2000
Posty: 2105
Rejestracja: niedziela, 25 kwie 2010, 08:02
Krótko o sobie: lubię cos sposocić, a potem to wypić( w doborowym towarzystwie)
Ulubiony Alkohol: Chivas Regal, dobra psotka, czasem mineralka gazowana
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: rozrywek » czwartek, 26 lis 2015, 03:36

Cebula, no cóż nie mam wyjścia, zmuszony jestem wyjaśnić.

Temat widzę się rozwinie,niechybnie. wyobraźmy sobie świat bez zwykłej popularnej pospolitej złotej cebuli, wyobraźmy sobie nasze kuchnie domowe, nasze potrawy, typowe polskie bez cebuli. Ciężko prawda?
Wyobraźmy sobie człowieka który wgryza się w cebulę jak w jabłko. Są tacy prawda?
Ciężko jest odmówić sobie kufla piwa z przyjaciółmi, ciężko odmówić szklaneczki dobrego napitku, wieczorem, po pracy.

Moje dzieciństwo, lata młodzieńcze, bieda, bieda ziemniaki smażone z cebulą. Same ziemniaki nie miałyby smaku, ale z cebulką? Pychota, coś dla biednych ale zapychające żołądek, pamiętam ten smak do tej pory. Aby tylko był smalec, czy odrobina oleju.

Cebula w zakładach penitencjarnych była towarem deficytowym, od kiedy pierwszy osadzony wpadł na to aby odgiąć warstwę wierzchnią i włożyć w niezauważalne nacięcie żyletkę. Towar jakże pożądany również.
Cebula jako pospolite i nie wzbudzające podejżenia warzywo, było przez długi okres czasu doskonałym atutem przemytniczym, rozbierane z szwajcarską precyzją na warstwy, szprycowane różnymi drobnymi narzędziami,następnie sklejane do kupy, czy to kurzym białkiem, czy klejem z kasztanów.
A jako towar automatycznie odrzucany przy kontroli, natychmiastowo stał się artykułem luksusowym. jak każda rzecz niedostępna staje się obiektem pożądania, taka już ludzka natura. elitarne warzywo, można by rzec.
Przytoczę opowieść: na pewnym oddziale więźniowie organizują strajk głodowy, sytuacja dosyć poważna. Jeden łamistrajk stwierdza że złamie osadzonych, nikt mu nie wierzy,ale cóż spróbować można. Zażądał kuchenki, butli z gazem, pomocnika, 10kg smalcu i worka cebuli. I to wszystko zaczął smażyć na korytarzu oddziałowym. Nikt nie wytrzymał, łaknienie było tak wielkie że strajk zakończył się bardzo szybko. osadzeni w nagrodę za uległość dostali do podziału garnek z zawartością. Takie magiczne właściwości ma cebula.
Nawet w historii starożytnej są wzmianki o cudownych właściwościach złotołuskiej, mimo że smak, zapach, oraz aromat pozostawia wiele do życzenia.
Czas na odpowiedź.
Panie Janie, jak dobrze kojarzę pańskie zamiłowanie do tradycji, dobrych smaków, wyobraża pan sobie swoją własną kuchnię bez cebuli?
Tak hmm..powiedzmy przez 3 miesiące. Gwarantuję że nie.

Ps: Nietypowe przygody alkoholowe, cóż coraz więcej nowych, młodych użytkowników, a dla wielu z was, picie wódki i zagryzanie łamanym chlebem oraz cebulą w grubych plastrach dobrze posoloną mogłoby być naprawdę przygodą.

Dla mnie przynajmniej było.
pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » czwartek, 26 lis 2015, 19:05

O i o to chodziło rozrywek :ok: , teraz możemy sie napić sadysto :kumple:
Ta, a słonina "we woju" z puszki to był rarytasik, albo i zwykła mielonka z puszki , pachniała na cały budynek. Od tamtej pory takiej konserwy jeszcze nie spotkałem.

no to do boju jadziem na wojnę z ...........

Ciąg dalszy ….. po wypowiedzeniu wojny przez plutonowego
!! A znasz regulamin aresztu? To było jawne wypowiedzenie wojny.
Już sam rozkład dnia w areszcie jest restrykcyjny a jeszcze jak cię warta nie lubi?
Pozamykali nas w celach. Nie wierzę sam w to co się dzieje. Przez jakiś czas debatują coś głośno. Idą na korytarz. Otwierają jedną celę i wyprowadzają kogoś na dół , wraca za jakiś czas i słychać że postawił wiadra i ścierki. Pootwierali cele i zarządzają SPRZĄTANIE.
Samo sprzątanie wydaje się być spoko przynajmniej się chłopaki widzą. Ja siedzę na zydlu zamknięty. Ale to przecież inteligenty, oni sprzątają co prawda cudzymi rękami, ale naukowo.
Ty myjesz schody, ty korytarz, ty kibel – powyznaczali każdemu konkretne zadania.
Jakby tak wojenne to sukces murowany. Potem jakaś zbiórka i czytają rozkład dnia na głos.
W zasadzie składa się on w 99 proc ze sprzątania. Teraz widzę że ta narada była udana.
Zajadą tych chłopaków samym sprzątaniem, na dokładkę porozstawiali ich tak że się chyba nie bardzo mogą komunikować. Wypada po wartowniku na jednego sprzątającego. I do tego ubezpieczają się nawzajem. Jakby co będą strzelać pewnie. Dobrze że aresztanci mają włączony luz bo zdają sobie sprawę że sami to wywołaliśmy.
Ale żeby aż tak? To co będzie jutro ? Przecież to dopiero początek warty.
Ranek w naszym stanie wojennym podobny do wieczora, na śniadanie prowadziło nas strzech z bronią trzymaną oburącz, każdy możliwy do wykonania fragment regulaminu został dopilnowany. Jemy i nabijamy się na głos z mądrali. Z drugiej strony przeraża nas całkowity brak u nich dystansu do wszelkich regulaminów i poleceń. Oni naprawdę wierzą w słowo pisane. Jak znajdą gdzieś punkt w którym będzie pisało że trzeba aresztanta na golasa po placu ganiać to to zrobią. Aresztanty ponabijały się na różne sposoby ze swoich strażników i szykujemy się do wymarszu do pracy. Dziś to prawie pierwszy biorę ubranie robocze żeby broń boże nie zostać z wariatami sam na sam. Znowu węgiel jak poprzednio.
Ja z dwoma chłopakami i wartownikiem zostaję na wielkim wzgórzu węgla, reszta dokądś poszła z drugim wartownikiem. Po naszym widać że jest wściekły ale i zdezorientowany.
Chłopaki nadal z niego na głos żartują. Po jakiejś godzinie spokojnej ale jednak pracy, jeden ze współwięźniów(za poważnie brzmi ale co tam) prostuje plecy i wyciąga papierosy i pali, na co ten drugi -Te wartownik(to był podstawowy zwrot jakim się wszyscy do nich zwracali) a co ty tak pozwalasz mu palić ? jest w regulaminie o paleniu coś ?
Wartownik zdezorientowany, system halted, patrzy bezradnie na nas, my olewamy,
Podjudzacz się pod nosem śmieje, koleś od papierosa postanawia dolać oliwy do ognia-
Ide się odlac, i schodzi z hałdy węgla w stronę gdzie go wartownik straci z oczu,
Podjudzacz ma mało wrażeń to woła –ucieka, wartownik on ucieka, ten zgłupiał całkiem, patrzy na nas błagalnym wzrokiem, palacz powoli ale zdecydowanie schodzi z hałdy,
Podjudzacz podpala ten kłębek nerwów –Strzelaj podchorąży, Strzelaj.
O kurwa. Bezpiecznik w dole, ręka na suwadle, (nauczyli gnoja to obsługiwać.)
STÓJ, KURWA STÓJ. – zamarł. Boże błogosław tych moich kaprali co kazali się godzinami drzeć na placu apelowym aż gardła chrypły a głos zmieniał się w narzędzie siejące strach i pożogę . Podchorąży oderwał wzrok od broni i stoi jak wryty.
Teraz nie zjebać, ale nie wiem co robić, zwycięża spokój –Marek nie wygłupiaj się oni tylko żartują, to kucharz i pomocnik, siedzą za przekręty na kiełbasie, jak ich nie zabijesz to Cię może podkarmią kiedyś, boś chudy. Mówię głosem słodkim jak matka do dziecka.
Skąd wiedziałem że ma na imię Marek, nie wiem.
Palacz- blady, podjudzacz- ma na twarzy głupawy uśmiech zakłopotania,
Jednak wartownik postanawia zawrócić z wojennej ścieżki i się blado uśmiecha.
No nie wiem on też chudy-wypowiada drżącym trochę głosem. Śmiejemy się wszyscy.
Warto było iść do wojska i chlać wódę z kolegami, jedno życie być może uratowane.
Po powrocie nastroje się troszkę poprawiły bo grupa która była gdzie indziej też wróciła bez luf skierowanych plecy. Musieli się jakoś dogadać, pewnie jakieś ziomki.
Jednak do końca ich warty regulamin był przestrzegany co do kropki.
Wierzcie mi można człowieka udręczyć samym sprzątaniem i ciągłymi zbiórkami i przeglądaniem cel.
Reszta anzla minęła mi bez większych wybojów, a potem nastąpił powrót w ramiona DIABŁA.

Może cd.?
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię

Awatar użytkownika

Autor tematu
JanOkowita
1950
Posty: 1990
Rejestracja: czwartek, 10 lut 2011, 13:56
Krótko o sobie: Parmezan i Ementaler, Duvel i Trappist - to moje nałogi.
Ulubiony Alkohol: Im ciekawszy i starszy tym lepszy.
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: PL
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: JanOkowita » piątek, 27 lis 2015, 11:10

II miejsce w naszej zabawie zostanie okraszone takim pasem na napoje:

pas_na_piwo.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Drożdże Szlacheckie najlepszym przyjacielem człowieka.
Alkohole-domowe.pl

Awatar użytkownika

radius
6000
Posty: 6130
Rejestracja: sobota, 23 paź 2010, 15:20
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Swój własny
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Polska południowa
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: radius » piątek, 27 lis 2015, 11:23

@rozrywek, jakoś twoje wywody odnośnie cebuli w aresztach i zakładach zamkniętych, mnie nie przekonują ;)
Już bardziej to:
Cebulę, ze względu na właściwości lecznicze, ceni się od czasów starożytnych. W krajach, w których jada się dużo cebuli, ludzie słyną z długowieczności. W przeszłości warzywo to chroniło żeglarzy podczas długich rejsów przed szkorbutem, który wywołuje niedobór witaminy C w pożywieniu. W czasie II wojny światowej cebula chroniła także więźniów obozów koncentracyjnych przed awitaminozą i różnymi epidemiami. Przemysł farmaceutyczny wielu krajów stosuje cebulę do produkcji preparatów bakteriobójczych i przeciwszkorbutowych. Ma ona również wiele innych cennych właściwości - chroni przed infekcjami, działa przeciwzakrzepowo, obniża poziom cukru i złego cholesterolu we krwi, wzmacnia włosy, chroni przed miażdżycą, jest pomocna przy chorobach dróg oddechowych.
:ok:
SPIRITUS FLAT UBI VULT

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » piątek, 27 lis 2015, 15:51

Radius ale jedno nie przeczy drugiemu, właśnie dzięki WSZYSTKIM tym właściwościom mogła być tak cennym i poszukiwanym towarem. Jak ją wszyscy dostarczali to mogła służyć do wszelakich celów do przemytu też. A swoją drogą ciekawe czy można z cebuli bimber zrobić ?
Pozdrowienia
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię


Zosiaa
10
Posty: 17
Rejestracja: piątek, 23 paź 2015, 14:38
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Kontakt:
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: Zosiaa » piątek, 27 lis 2015, 16:39

zielonka pisze:A swoją drogą ciekawe czy można z cebuli bimber zrobić ?


O matko, z cebuli?! Nie wiem, czy chciałabym tego próbować :))
http://www.rynek-rolny.pl/artykul/zurawina-przedstawiamy-lecznicze-nalewki-wzmacniajace-odpornosc.html - żurawina jest najlepsza!

Awatar użytkownika

Wald
2500
Posty: 2590
Rejestracja: środa, 17 lut 2010, 20:05
Krótko o sobie: Dłubek -mechanik "złota rączka".
Ulubiony Alkohol: do 20%
Status Alkoholowy: Miodosytnik
Kontakt:
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: Wald » sobota, 28 lis 2015, 01:26

Nie oszczędzaj na specjalne okazje. Dziś jest ta specjalna!


rozrywek
2000
Posty: 2105
Rejestracja: niedziela, 25 kwie 2010, 08:02
Krótko o sobie: lubię cos sposocić, a potem to wypić( w doborowym towarzystwie)
Ulubiony Alkohol: Chivas Regal, dobra psotka, czasem mineralka gazowana
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: rozrywek » niedziela, 29 lis 2015, 15:38

Temat troszeczkę zszedł na bok. ja akurat lubię pisać, lubię na klawiaturę przelać swoje myśli.

Konkurs nie jest dla mnie ważny, ważny jest odbiorca i treść przekazywana.
Ja na własne życzenie żądam kategorycznie wyłączenia mnie w ocenie konkursowej.
Zwykłe podziękowanie w zupełności wystarczy.

Są filmy do których się wraca, ja mam takie do których wracam raz w roku: Seven, Przebudzenia, Schindler List, The Godfather.

Nie piszę tego bez powodu, zabawa zeszła na psy, kiedyś zaproponowałem konkurs, bez nagród, niestety nie przyjął się.
MOJE NIETYPOWE PRZYGODY ALKOHOLOWE. Kurwa mać ludzie pobawmy się!!!.
Do klawiatury biegiem marsz.

Nietypowe przygody? Tak się pochlaliśmy że kolega (znajomy) przyjechał do na rowerem, impreza super, kierowcę mieliśmy ogarniętego, i kolegę tak jak prosił zawieźliśmy na dworzec autobusowy, sam stwierdził że rowerem po pijaku nie pojedzie, bo nie warto.
Zostawiliśmy go w Krakowie na dolnym poziomie......

Impreza była w Radomiu, zawieźliśmy go do Krakowa, a chłopak był z Rzeszowa.
Nie do powtórzenia........lekko mu się pomyliły miejscowości, a w Krakowie tylko studiował, klasyk.
pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............


Tołdi1929
50
Posty: 87
Rejestracja: wtorek, 12 cze 2012, 08:19
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: Tołdi1929 » niedziela, 29 lis 2015, 17:29

Niezbyt się czuje w opowiadaniach, wolę rymować, ale co tam, spróbujemy.
"Trzymamy się razem"
Działo się to dobrych parę lat temu, kiedy to jeszcze byłem piękny i młody. No może tylko młody :). Czasy liceum, wakacje. Teoretycznie, żeby zarobić kilka groszy, a praktycznie, żeby się spokojnie wyszaleć jeździliśmy ekipą z osiedla na rwanie wiśni. Nocleg w stodole na sianie, na obiad ziemniaki z siadłym mlekiem, ogólnie sielanka. Jako, że byliśmy biednymi uczniami, a właścicielka sadu nauczona doświadczeniem, wypłacała mam kasę dopiero przed wyjazdem ( gdy wypłacała każdego wieczora, na drugi dzień nikt nie był stanie rwać wiśni), najbardziej popularnym trunkiem było wino marki wino. W weekendy w pobliskiej mieścinie (ok 10 km) odbywały się dyskoteki. Stwierdziliśmy, że najwyższy czas się tam udać. Jak postanowiliśmy, tak też uczyniliśmy. Żeby zaoszczędzić na biletach PKS zdecydowaliśmy się na spacerek. Co by droga szybciej minęła, każdy zabrał po winku. Było nas ok 10 osób, w tym dwóch braci i dwóch znajomych z okolicznych wiosek. Właśnie ci miejscowi ostrzegali, żebyśmy się trzymali cały czas razem. Na dyskotece jak to na dyskotece, tubylcy za obcymi nie przepadają. Tak więc sobie maszerujemy, opróżniamy butelki jakże "pysznego" napitku i przez 10 km ciągle powtarzamy "trzymamy się razem". Gdy doszliśmy do miasteczka, najpierw odwiedziliśmy bar, gdzie sprzedawali jakże "pyszne" wino na szklanki. Nie omieszkaliśmy wychylić po kilka. Dopiero po tym wbijamy się na imprę. Jeszcze piwko przy barze i na tym się skończyło trzymanie razem. Każdy nawalony polazł w swoją stronę. Spotkaliśmy się dopiero na drugi dzień w naszej stodole. I to nie wszyscy. Ja wróciłem maluchem (wyszedłem na tym najlepiej) przywieziony przez miejscowych chłopaków. Później dotarła reszta ekipy, ale bez braci. Jeden z kumpli opowiada, że młodszy brat wpadł do rowu z wodą, stwierdził, że on to pier...i i idzie do domu i gdzieś polazł. Potem kumpel spotkał starszego brata i opowiedział mu co i jak. No to brat poszedł szukać brata. Poszedł za nim do domu. Taki ponad 30-sto kilometrowy spacer. Niestety na darmo, bo w domu go nie zastał. Młodszy brat w międzyczasie dotarł do stodoły. Wyjaśniło się, że mówiąc do domu, na myśli miał stodołę. Tylko obrał zły azymut i dotarł nie do tej wsi i nie do tej stodoły. Spał sobie w najlepsze, gdy obudziło go wściekłe ujadanie psa. Usnął sobie słodko w stodole, metr od wilczura, któremu chyba niezbyt spodobała się ta wizyta. Na szczęście bydle było na łańcuchu. Tak więc wrócił chłopina przemoczony i nie wyspany. Zdjął koszulkę i mówi, żebym mu zdjął z pleców jakiś liść, bo chyba mu się przykleił, jak wpadł do rowu. Odwraca się tyłem, a tak plecy pocharatane od szyi do tyłka. Spadając musiał zahaczyć o jakiś drut. Na szczęście rana płytka, nie wymagała interwencji medyka. Ale był tak znieczulony, że nawet tego nie zauważył. Jak to się stało, że nikt nie dostał po pysku, nie mam pojęcia. Gdy wróciliśmy tam za tydzień, okazało się, że znamy większość miejscowych, a przynajmniej oni nas. My ich nie do końca zapamiętaliśmy :)

Mam nadzieję, że nie zanudziłem.

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » niedziela, 29 lis 2015, 22:14

Tołdi1929 To zabawa literacka, poezja jest jej częścią. Dawaj rymowanki.
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » środa, 2 gru 2015, 00:31

Witam ponownie
Jeśli są chętni to jutro postaram się dać kolejny odcinek serialu
"Przygody kaprala Zielonki czyli jak wywołałem stan wojenny"
Proszę się wpisywać jeśli nie zanudziłem do tej pory. Odcinek będzie miał tytuł
- W nagrodę pozbawiony dowodzenia i przydziału czyli Zielonka kustoszem.-
Jesli kogoś to ciekawi proszę dać znać.
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię

Awatar użytkownika

Autor tematu
JanOkowita
1950
Posty: 1990
Rejestracja: czwartek, 10 lut 2011, 13:56
Krótko o sobie: Parmezan i Ementaler, Duvel i Trappist - to moje nałogi.
Ulubiony Alkohol: Im ciekawszy i starszy tym lepszy.
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: PL
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: JanOkowita » środa, 2 gru 2015, 17:10

@zielonka
Poproszę, z przyjemnością czytam Twoje utwory :)
Drożdże Szlacheckie najlepszym przyjacielem człowieka.
Alkohole-domowe.pl

Awatar użytkownika

cviat
30
Posty: 43
Rejestracja: piątek, 31 lip 2015, 11:48
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: cviat » środa, 2 gru 2015, 17:35

@zielonka
Nie kokietuj tylko dawaj następny odcinek. Jak Cię czytam to sobie myślę, że gdybyśmy pili razem to z zasłuchania bym Ci chyba polewać zapomniał :)

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » środa, 2 gru 2015, 17:40

No to jadziem jak już ktos tutaj powiedział.
część piąta
W nagrodę pozbawiony dowodzenia i przydziału.
czyli Zielonka kustoszem !!

No to jestem na kompanii, nuda jak byk, szykujemy nowym poborowym łóżeczka i pościel.
Jest sporo pracy ale na spokoju.
Oni tam w cywilu rządzą a tu już na szafkach imię i nazwisko.
Każdy już wie kogo będzie miał w drużynie, no właśnie każdy –ale ja nie.
Ciekawostka –zapomnieli o mnie czy co ? Pytam się szefa o co kaman ? a on tylko się śmieje.
Diabeł postanowił Cię wynagrodzić za poligon, za wyszkolenie żołnierzy. Mieli najlepsze czasy z moździerza. No to to przecież wiem, ale Diabeł i wynagrodzić ? Niech mi tylko pobyt w areszcie skreśli i wystarczy. Ale trzeba Diabła żeby wymyślić taki DIABELSKI wręcz rodzaj nagrody. Oto dowiaduję się na apelu o przydziale obowiązków –kapral Zielonka w nagrodę za wzorowe przygotowanie drużyny i b dobre wyniki strzelań zostaje -????????????? klękajcie narody -
KUSTOSZEM SPRZĘTU OPTYCZNEGO KOMPANII. Kara aresztu zostaje mu anulowana.
No ten kustosz to mnie rozwala, ale to skojarzenie z muzeum całkiem na miejscu te lornetki pamiętały jeszcze bitwę o Berlin, jedno urządzenie się prezentowało nieźle –teodolit ale średnio przydatny do latania po krzakach. Dalmierz widziałem na „Czterech Pancernych” taki sam.
Reszta z epoki zwycięstw Rosjan nad Napoleonem.
Super luz ale co? że drużyny już miał nie będę ?. Nie wiem co o tym myśleć i idę do szefa po apelu pytać. Szef co jest z tym magazynkiem? Cieszy się i mówi- idź do Diabła to się dowiesz- (brzmi nieźle co)
Ło matko kto lubi do ostrego dowódcy łazić ? a zwłaszcza po powrocie z aresztu.
Ale że jakoś tak blisko było to właże ....telu ...tanie z zapytaniem !!!!!! ryczę .
No podnosi znad biurka oczy i ? już wiecie ? Anielski uśmiech ozdabia te czarne wąsiki oczy się śmieją jak matce do dziecka –to już wiem będę miał przedupione.
Gadaj - rzuca rozanielony.(jakos nigdy duzo nie mówił)

Obywatelu kapitanie -Czemu nie mam drużyny ani żadnego przydziału-przecież magazynek to nie jest żadna funkcja.
Widzicie kapralu Zielonka , myślę ja o was co by tu zrobić abyście nie nadużywali zbytnio alkoholu więcej. I tak sobie pomyślałem że nie pije ten co nie ma za co, i zaśmiał się diabelsko. Za dowodzenie drużyną mieliście dodatek do żołdu to teraz po mojej nagrodzie już nie macie. Zrobiłem się biały, mord w mojej postawie nakręca go jeszcze bardziej.
Za co my wam tam jeszcze płacimy – no za dwójkę specjalisty i za …….wzorkę, dukam.
Ta dwójka to za rekord szkoły w moździerzu i praktyki w Budowie ? Tak jest.!!! Dumnie wygłaszam. Dlatego właśnie zostałem na szkole bo szybko liczę ( a że niedokładnie to im nie powiedziałem, w moździerzu to nic) Otóż aby wystrzelić z najbardziej niecelnej broni na świecie jaką jest moździerz trzeba najpierw przeliczyć odległość wg współczynnika kierunku między obserwatorem –to ja, a moździerzem –oni gdzieś za plecami i na skos, to jest jakieś tam 0.9 , czy 0,75 (zależy od rozlokowania) razy to co podaje dalmierzysta.
No i tu ich miałem skoro toto i tak leci gdzie chce a potem trza mierzyć o ile zdupiło, to co po moich milimetrowych wyliczeniach ? Na pierwszy strzał wystarczy pi razy oko.
I tak uczyłem moich elewów jak jest 0.85 razy 1200(najczęśtsze strzelanie między 1000 a 2000) to sumuj tylko 0,8 z tysiąca plus 2x80 i podajesz komendę do pierwszego strzału.
Zanim trep sprawdzi że troszkę zgubiłeś –pocisk w locie.
Moje elewy były z różnych szkół i niektórzy poza tabliczkę mnożenia nie wyglądali więc ten system dawał im przewagę nad innymi dokładniakami, co to matura na 5.
Na drugi strzał już warto pouważać gdzie spadło i żeby dalmierzysta widział lepiej niż mój mistrz ZOMZu -szeregowy Zawadzki w Budowie, to można zejść poniżej wymaganych………..uwaga …5 minut do trafienia w cel dawało bardzo dobry, 8 dawało zaliczenie. Ja dałem radę w 3,10 to się całe trepostwo zleciało że podobno nikt jeszcze u nich tak nie strzelał.
To chyba cała wojna w Gruzji Ruskim mniej zajęła.
Tylko że oni podejrzewam mieli kalkulatory a nam kartki z tabliczką mnożenia zabraniali :D
Ale tak było.Może myśleli ze po atomówce kalkulatory nie będą działały ? ale po co miałyby wtedy działać?
Z dwójką nic nie mogę ale wzorką się zajmę mruknał Diabeł.
No i fajnie jak mówią w mc Donalds, dostałem do zarządzania (czytaj czyszczenia i liczenia magazynek sprzętu optycznego) Zamiast dodatku do żołdu. I do tego w nagrodę . Nie no k…a Szwejk wysiada. I jeszcze ta groźba –wzorką się zajmę.
Spełnił to szybko, wystawił mnie na wartę z samymi dziadkami kapralami, ja byłem dowódcą a dziadki kaprale warta bo szeregowców jeszcze nie mieliśmy. To był bal na 24 fajery-nie miałem żadnych szans,
Wszyscy od razu poszli spać(trza odespac ciągłe chlanie), nie było kogo na posterunki wyprowadzać. 4ta rano przyjeżdża kontrolny, przy bramie nikogo, bo wszyscy poszli spać, pilnowaliśmy obiektu zamknietego, kontrolny mógł tylko do bramy dojechać, ale i tak przy niej nikogo nie było bo ja też zasnąłem.
Darł się, trąbił i walił aż ktoś go usłyszał , w panice bractwo spluwy jakie bądź połapało , nikt nie wiedział kto ma zmianę czuwającą kto dpoczywa a kto powinien być na posterunku.
To się tłok przy wyjściu na posterunki zrobił, a ten od bramy trąbi starem jak na wojnę.
Wszystko widział, ludzi za mało mi zostało bo większość spieprzyła jak nie drzwiami to oknem, więc jeszcze gorzej. Spokojnie mnie spisał, powiedział że mam dokończyć służbę i pojechał. Normalnie powinien mnie zdjąć. Połapałem się więc co znaczyło- wzorką się zajmę.
Nie zdjęli mnie co prawda ze służby( boby trep mój miał opierdol) ale wzorkę osobiście dowódca pułku w obecności Diabła , grożąc zawiadomieniem rodziców kazał odpiąć i zostawić na biurku.
(no to najlepsze, mieli wiarę że rodzice się popłaczą jak się dowiedza że synkowi wzorke zabierają-i troche kasy z żołdu).
No i po zabawie , nima wzorki ino dziura w kieszonce, nima drużyny, to akurat ujdzie choć paru złotych szkoda. Jaja to się zrobiły jak zrobili alarm, okazało się że kapral Zielonka nie ma żadnego przydziału na wypadek W. To oni ganiają jak kot z pęcherzem a ja wydałem lornetki, dalmierz i te inne duperele i…..spać w magazynku optycznym.
Nie no to to chyba Diabeł przegapił, ale dopóki nie wie jest dobrze.
Paraduję po jednostce z dziurą w kieszeni i okazuje się że jakbym Virtuti Militari nosił,
Dziadki mnie szanują bo widzą że nie pękam i nikogo nie wydałem (a Diabeł po cichu liczył że jeszcze jakiegoś Dziadka upoluje przed wyjściem), szeregowcy szanuja bo widzą że mnie trepy nie lubią, no nie ma co narzekać, te parę złotych odbiję na wypożyczaniu lornetek. :freak:
Wielu chłopaków chciało do domu pojechać i coś z wojska pokazać , a miałem dwie czy trzy prawdziwe lornetki, to zawsze flaszka lub dwie wpadały w niedzielę. Eeeech życie znowu stało się piękne.

cd. na życzenie choć nieuchronnie nadciąga .....
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię


Wróć do „Akcje Specjalne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości