Promocje, akcje, konkursy, zabawy oraz inna szczególna działalność którą wspieramy.
Regulamin forum
Jest to specjalne forum przeznaczone do fajnych akcji, dzięki którym można promować różne konkursy, produkty, wydarzenia, spotkania, działania i wiele więcej. Wszystko po to by promować alkoholowe wyroby domowe.

Jeśli chcesz zaproponować coś ciekawego to pisz do nas, zapraszamy!
Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » piątek, 20 lis 2015, 20:29

Taj_pan , widzisz po mnie to pojechali że anzla nie objaśniam a u Ciebie i ZOMZ się pojawił i PPK i SPK
i nikt nie pyta więc ja muszę. Co te skróty oznaczają to jedno a co się za nimi kryło naprawdę to drugie.
Ja miałem szczęście że trafiłem na szkołę podoficerską gdzie dowodzili normalni, i kaprale i trepy też.
Miło tych ludzi wspominam, nawet DIABŁA bo on jak dawał komuś karę to aż promieniał.
Ale jak byłem na praktyce w jednostce wojennej (1 szego rzutu) to widziałem pare akcji ZOMZiarzy że włos sie jeżył. Opisz te skróty może .
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię


dostawa 5zł
Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!
Awatar użytkownika

klepa
350
Posty: 393
Rejestracja: wtorek, 22 paź 2013, 09:03
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: klepa » piątek, 20 lis 2015, 21:04

Taipan ty już nic nie pisz- to przez ciebie weszliśmy do unii 20 lat po czasie :) że ofiar nie liczę.
. Z drugiej strony- może pędzenie na własny użytek byloby legalne? Czas leczy rany, tylko, że z drugiej strony to szkoda tego czasu.
Zielonka- jedziesz!

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » piątek, 20 lis 2015, 21:23

No na dzisiaj już dałem
muszę trochę popi popisać znaczy się bo juz mi inny wyraz właził.
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię

Awatar użytkownika

szatajoh
200
Posty: 233
Rejestracja: niedziela, 28 paź 2012, 15:50
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Whiski i Sliwowica
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Norynberga/Zywiec
Kontakt:
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: szatajoh » piątek, 20 lis 2015, 21:52

Byłem kapralem druźyna a potem dowódca plutonu zwiadu 77/79 mogę potwierdzic realia się pokrywają z tym co było w realnym swiecie kopmunistycznej armi.
Krzeslo w celi bylo zabetonowane w podloge mogles je kopac z bezslinosci aby sie wyżyć nic to nie pomogało tylko stopa bolala. :)

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » piątek, 20 lis 2015, 22:37

szatajoh czyżby na mazurach ?
Ciekawi mnie czy na tym forum jest ktoś kto był w JW 2459 (byłem w dwóch jednostkach ale myslę że to nr miejsca akcji) tego drugiego nie pamiętam ale leży wprost naprzeciw na mapie
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię

Awatar użytkownika

lesgo58
4500
Posty: 4684
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Land Krzyżaków. Pogranicze Prus wschodnich.
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: lesgo58 » sobota, 21 lis 2015, 05:28

Ja służyłem w tych samych koszarach po drugiej stronie placu chyba naprzeciwko Twojej jednostki. Służyłem w JW 2336 - 19 Dywizjon rakiet taktycznych( tzw.Cyrk) . Byłem z rocznika, który niestety służył pół roku dłużej z powodu stanu wojennego. Mnie się udało wyrwać w czerwcu po 18 miesiącach służby( 6 miesięcy Orzysz i 12 miesięcy Morąg)- jeszcze przed stanem wojennym ze względu na zdrowie.

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » sobota, 21 lis 2015, 10:34

To patrzyłem na ten wasz cyrk z okien pokoju na 2gim piętrze.Dokładnie naprzeciwko.
Współczuję pobytu bo w tym waszym cyrku non stop alarmy i areszty, podobno nawet koń dostał dyche? Słyszałeś o tym ? to też piękna historia. A ten Orzysz to za karę czy normalnie zaliczyłeś?
Przez pewien czas zapewne byliśmy tam jednocześnie. Mnie wyrzucili za karę w lutym 81-go. Wszyscy którzy musieli dosługiwać robili to niestety chyba przeze mnie.
Bo jak mnie wyrzucali to twoje roczniki zagadywały że oni wyjdą w moim terminie czyli pół roku wczesniej a ja im na to- wy wcześniej ? jeszcze będziecie musieli dosłużyć za mnie.
No i stało się.
Przepraszam was chłopaki. Wtedy nie wiedziałem że mam taką moc.
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię

Awatar użytkownika

lesgo58
4500
Posty: 4684
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Land Krzyżaków. Pogranicze Prus wschodnich.
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: lesgo58 » sobota, 21 lis 2015, 11:13

W Orzyszu zaliczyłem szkółkę na podoficera. Po czym Cyrk w Morągu.
Niestety ale w Orzyszu miałem okazję oglądać jak chłopaki z karnej - popularne "Tygrysy" - dostawali w dupę. Po każdej "beczce" ancel i izba chorych były pełne. Dla "Tygrysów" taki ancel to były wczasy.
P.S.
Beczka - marsz taktyczny w pełnym uzbrojeniu. Jesli dobrze pamiętam - Mała beczka=40km i Duża beczka=80km.
Musiałbym się trochę skupić i uruchomić szare komórki pamięci, bo zielonka swoimi opowieściami przypomniał mi czasy i historię związaną z Orzyszem i alkoholem a dotyczącą mojego powrotu ze ślubu (własnego) z wałówą i oczywiście słuszną porcją wódki i bimbru. Tak, tak - hajtałem się w wojsku. Bo do wojska byłem wzięty z łapanki. Brakowało im stanu do pełnego poboru.
Ostatnio zmieniony sobota, 21 lis 2015, 12:18 przez lesgo58, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » sobota, 21 lis 2015, 11:39

Mi też się wiele przypomina w miarę jak to piszę.
Jak byłem pół roku w bojowej jednostce na takiej jakby praktyce to zaliczyłem małą beczkę.
Uratował mnie jeden z kolegów z drużyny bo podpowiedział żeby założyć onuce.
Jak ci onuca się obsunie czy coś to poprawiasz i idziesz dalej a jak skarpetę szlag trafi to jesteś w szpitalu.
W takim razie skoro już znamy miejsce akcji to znalazłem coś ciekawego dla zainteresowanych
a Tobie lesgo58 pewnie pikawka przyspieszy poniżej link
http://fotopolska.eu/464815,foto.html
drugi po prawej to mój
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię

Awatar użytkownika

Taj_pan
30
Posty: 37
Rejestracja: piątek, 12 cze 2015, 21:54
Krótko o sobie: Lubię dobrze zjeść i wypić, pogadać w dobrym towarzystwie, coś dobrego i nietypowego upichcić, obejrzeć dobry film i napić się przy tym dobrego piwa.
Ulubiony Alkohol: Jasio wędrowniczek
Status Alkoholowy: Piwosz
Lokalizacja: Warszawa
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: Taj_pan » sobota, 21 lis 2015, 15:13

Zielonka, muszę tutaj wyjaśnić te skróty, bo pomyliłeś np skrót ZOMZ -w mojej jednostce bardzo popularna kara czyli Zakaz Opuszczania Miejsca Zakwaterowania.
Pomyliłeś ten skrót ze skrótem ZOMO - Zmechanizowany Odwód Milicji Obywatelskiej.
Kategorycznie stwierdzam że z tą jednostką miałem tyle wspólnego, ze widziałem ich "występy w telewizji.
Widzę, że Twoja pomyłka już mnie drogo kosztuje, bo Klepa już się na mnie obraził (
chociaż nie wiem, za co :shock: )
Skrót PPK oznacza karę - Prace Poza Kolejnością
Skrót SPK to nic innego jak Służba Poza Kolejnością

Ja niestety miałem mniej szczęścia na początku trafiłem do szkoły podoficerskiej w Nowym Dworze. Zarówno trepy, jak i kaprale byli delikatnie mówiąc chamami z pod ciemnej gwiazdy.
Musiałem się jakoś zorganizować w tej sytuacji i jakoś mi się to udało, ale to już osobna historia.
Wyszedłem jako straszny szeregowy, kaprala jakoś nie chciałem dostać :D :D :D :D

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » sobota, 21 lis 2015, 16:42

Taj_pan POKAŻ w którym miejscu to uczyniłem ?
to raczej nie ja ja dobrze wiem co to ZOMZ
Skąd Klepa wymyślił że to ZOMO ?
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię

Awatar użytkownika

Taj_pan
30
Posty: 37
Rejestracja: piątek, 12 cze 2015, 21:54
Krótko o sobie: Lubię dobrze zjeść i wypić, pogadać w dobrym towarzystwie, coś dobrego i nietypowego upichcić, obejrzeć dobry film i napić się przy tym dobrego piwa.
Ulubiony Alkohol: Jasio wędrowniczek
Status Alkoholowy: Piwosz
Lokalizacja: Warszawa
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: Taj_pan » sobota, 21 lis 2015, 16:55

Zielonka wybacz, jeżeli źle zrozumiałem ten fragment:
"Ale jak byłem na praktyce w jednostce wojennej (1 szego rzutu) to widziałem pare akcji ZOMZiarzy że włos sie jeżył. Opisz te skróty może ."
Ale po odpowiedzi Klepy myślałem, że tak właśnie zrozumiałeś ten skrót. Przepraszam, widzę, ze obaj źle się zrozumieliśmy ;) :D
A tak swoją drogą to pomimo różnych jednostek ( ja w WOPK, Ty w zwiadzie) to przygody podobne. :D

A tak na marginesie jeżeli mógłbym nieśmiało zasugerować, to na takie dyskusje bardziej nadawałby się dział np." Rozmowy przy kieliszku" i np. temat wspomnienia z wojska" . Ale to wszystko raczej zależy od Admina i moderatorów.

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » sobota, 21 lis 2015, 17:05

Nie wyjaśniłeś na czym polegały te kary.
ZOMZ -zakaz opuszczania miejsca zakwaterowania
Karę odbywało się będąc gotowym jak na wojnę,
należało się stawić na każde zarządzone przez oficera dyżurnego wezwanie.
Jak trafił sie idiota na dyżurze to z ZOMziarzy zostawały marne resztki
bieg do upadłego, czołganie na czas, czy słynne żabki na placu apelowym żeby wymienić tylko te
pomysły takich idiotów. I to miałem na myśli pisząc że żal było patrzeć na ZOMZiarzy
a nie ZOMOWCÓW.
Przykro mi że kolega Klepa nieuważnie czyta, myślę że powinien Cię przeprosić
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię

Awatar użytkownika

Autor tematu
JanOkowita
2000
Posty: 2001
Rejestracja: czwartek, 10 lut 2011, 13:56
Krótko o sobie: Parmezan i Ementaler, Duvel i Trappist - to moje nałogi.
Ulubiony Alkohol: Im ciekawszy i starszy tym lepszy.
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: PL
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: JanOkowita » sobota, 21 lis 2015, 17:52

Panowie, pisać opowiadania prosimy, a sprawy wojskowe wyjaśniać sobie na PW lub też można założyć osobny wątek.
Pozwoliłem sobie zwrócić Wam na to uwagę, gdyż inni potencjalni uczestniczy zabawy, którzy nie byli w wojsku mogą poczuć się niekomfortowo będąc zdominowanymi przez ex-Wojaków-Szwejków ;)
Drożdże Szlacheckie najlepszym przyjacielem człowieka.
Alkohole-domowe.pl

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » sobota, 21 lis 2015, 18:43

"Słuszna racja" Panie Janie ale też przecież nikogo nie blokujemy.
Powiem dla podrażnienia i zapewne na swoja zgubę że nie chcą pisać
bo poziom za wysoki:)
To oczywiście żart i faktycznie muszę założyć osobny temat na wątki poboczne i tam ciekawych będziemy odsyłali ale serial już dokończę na tym forum bo 2 tysiące ludzi ma swoje prawa.
Dziś miało być pusto bo chciałem o mistrzu ZOMZu napisać z powodu kolegi Klepa ale jako że z kolegą Tai_pan omówilismy to na chacie(czacie)to wracamy do......anzla oczywiscie
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » sobota, 21 lis 2015, 18:51

No to jadziem dalej

Po tym co ujrzałem jak się drzwi do celi otwarły takie mi się jakoś skojarzenie włączyło na widok ten straszny że tylko wierszem oddać można to było.
Jak żyć w tym miejscu ?
Ile możesz człowieku chodzić dwa metry w przód dwa w tył albo zasiadać na taborecie?
Taaa, kapral to ma klawe życie, nie musi sprzątać w areszcie ani chodzić do pracy ubrany w ubranie robocze jak szeregowi, no to teraz widzę że to właśnie jest wada a nie zaleta mojej sytuacji.
Ale jest na szczęście Bóg na niebie i oto dowódca warty, chłopak na luzie w te cudne odzywa się słowa-
Wiesz, tę kłódkę na wyrku Ci zostawię otwartą jakby jakieś trepy szły to zatrzaśniesz. Jak chcesz to mogę drzwi od celi też zostawić otwarte jak się nie boisz. Ja boję ?
Ja nikomu krzywdy w życiu nie zrobiłem to czego mam się bać ? zostawiaj otwarte.
Wizja domu bez tlenu była straszniejsza niż walka o życie z z wku…rw .m szeregowcem
Zostawił otwarte . Po kilkunastu minutach wstępu dopuścili mnie do gry w pokera.
No i rób co chcesz, jestem dopiero rok po szkoleniu u LUDWIKA i widzę że mogę ich spokojnie ograć jak chcę ale czy chcę ? No nie chciałem za bardzo więc po prostu sobie graliśmy. Ja nie wiem jak się to moje opowiadanie potoczy pewnie mnie w końcu zdejmą z anteny ale czuję się zmuszony kilka słów o Ludwiku napisać.
To po prostu postać wręcz niezwykła. Wysoki, w jednej czwartej blondyn w trzech spłowiały nijaki. Miał taką grupkę białych włosów nad czołem po jednej stronie.
Ludwik pochodził ze Słupska, miasta jak już dzisiaj wiemy, ludzi nietuzinkowych.
Miał za sobą jakieś tam nieukończone studia i przebogatą karierę imprezową.
Ludwik uczył nas w brydża grać i regularnie ogrywał w pokera.
Robił to zawsze z uśmiechem który wtedy lubiłem a dopiero dziś wiem że to był uśmiech sadysty. Nie krył się zresztą ze swoim sadyzmem i bardzo mu się podobało że mieszkamy w poniemieckich koszarach. Mówił że jeśli świat ma iść do przodu to one teraz powinny wychować większych sadystów niż byli Niemcy. Znał niemiecki, jak sam mówił- perfekcyjnie, i twierdził że kiedyś te koszary jeszcze usłyszą Deutschland uber alles.
Był jednak w odróżnieniu ode mnie z tamtego czasu człowiekiem który znał moc słowa.
Dlatego w obawie żeby nas Niemcy kolejny raz nie zajęli bo przepowiednia się zechce spełnić po prostu wykonał po pijaku w niedzielne popołudnie a capella ten szkopski hymn przy otwartych oknach aż echo niosło po ogromnym placu który można obejrzeć tu :
http://fotopolska.eu/464815,foto.html
Była afera bo akurat oficer dyżurny to słyszał i ...........no dobra powiem gdzie indziej.
Często mówimy że szuka się z kimś wspólnego języka czyli czegoś co obu łączy.
Ludwik miał jedną rzecz która pozwalała mu z każdym prawie Polakiem znaleźć coś wspólnego. Tym czymś były knajpy. Po prostu Ludwik był chyba w każdej knajpie w Polsce. Sprawdzaliśmy to wielokrotnie. Najdalsza odległość do wspólnej knajpy w której był Ludwik i ktokolwiek z pytanych wyniosła 20 kilometrów. Podam na swoim przykładzie.
Ja jestem z Dolnego Śląska czyli od Słupska sporo. Ludwik zaczyna nawijkę -
ty jesteś z …………? acha, to jest tam u was w okolicy taka knajpa jakoś tam z drzewami
Pod dębem ? Pod dębami ? Myślę chwile i mam, no jest ,w Oleśnicy 15 kilometrów ode mnie. I tu już Ludwik zawsze opowiadał historię swojego tam pobytu. Do tego stopnia miał ciekawość ludzi i knajp że już po wojsku przyjechał poimprezować w naszej okolicy i musiałem go wozić motorowerem Komar po wioskach gdzie mieszkał jeszcze jeden z naszej drużyny niejaki Szwajcar (od tych co papieża pilnują).
No i tu kolejny off top bo teraz powinienem napisać o tym co połączyło Ludwika i Szwajcara a byłby to odcinek pod tytułem.
Cały pluton na lewiźnie czyli Szwajcar spier….amy!!!!

Nie no, jak sobie to wszystko przypominam to mam ubaw większy niż wtedy a historia jest godna opisania bo było to naprawdę coś niespotykanego a przynajmniej ja do dzisiaj o takiej akcji nie słyszałem. Nie wiem wracać do anzla czy dawać akcję z udziałem całego plutonu plus dowódcy drużyn ?
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » sobota, 21 lis 2015, 19:00

I to wcale off top nie będzie bo alkoholu to w tej akcji jest aż za dużo
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię


rozrywek
2000
Posty: 2113
Rejestracja: niedziela, 25 kwie 2010, 08:02
Krótko o sobie: lubię cos sposocić, a potem to wypić( w doborowym towarzystwie)
Ulubiony Alkohol: Chivas Regal, dobra psotka, czasem mineralka gazowana
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: rozrywek » niedziela, 22 lis 2015, 08:09

Wycieczka do Oxfordu.
Tam się udałem,z pyszną pachnącą młodziutką małżonką. Ja byłem ciekaw miejsca, jej się nudziło. 60 mil,przecież niedaleko.
W mieście parkować nie wolno, także poinformowani przez pana ciecia w żółtym (prochowcu) iż parking monitorowany jest na obrzeżu miasta, a stamtąd kursuje regularnie tzw shuttle bus.
Zaparkowałem i pojechaliśmy zwiedzać, nawdychać się wiedzy, poczuć woń inteligencji.

Miasteczko stare, trochę nietypowe jak na Anglię, Wszelakie Uniwersyteta porozmieszczane w starych kamienicach. Szybko znudziło się zwiedzanie..a tu nagle..śliczna rzeczka, na zakolu skoszona trawka, łabędzie, kaczki, czysta przyjemność. Młoda rozbijamy obóz rzekłem.
Takeśmy uczynili. Dla mnie szklaneczka, dla młodej kubeczek. Zaopatrzeni odpowiednio..Irlandzka Redbreast Single Pot Still. Ja czystą, młoda z colą(brr) i jointa (drugie brr) na zagryskę polskie prawdziwe kabanosy i angielska sucha bułka ostatnia w sklepie. A polskie kabanosy w 98r w Anglii były naprawdę rarytasem.
Popijamy, odpoczywamy, ja odlatuję po szlachetnym trunku, Nicole po drinku i joincie. Słońce praży, trawa pachnie, łabędzie pływają dostojnie, kaczki skubią trawkę. Odpłyneliśmy.
Budzimy się pod wieczór, shuttle bus,na parking????? a tam naszego nowiutkiego dwuletniego auta nie ma!!!
Od A do Z przeszedłem wszystkie alejki, zarąbali mi mojego volkswagena, ja nietrzeźwy, młoda zakręcona jak paczka drożdży, cóż czynić? Dzwonimy na policję zgłosić kradzież.
Momentalnie przyjechali na 3 radiowozy, na mnie patrząc z powątpiewaniem...czy pan prowadził auto? tak odpowiadam, ale teraz będzie prowadzić małżonka, ponieważ ja wypiłem drinka( czyli flaszkę)
Dobrze, jeśli wasze auto się nie znajdzie podwieziemy państwa na dworzec, wrócicie pociągiem. Ech jak mam ci dziękować przyjacielu.
W trakcie rozmowy z policjantem moje kochanie zdąrzyło poturbować ciecia na bramie. Nieważne że rano był inny, zmiennik oberwał za kolegę.
Znaleźli nasze auto.................................na parkingu po drugiej stronie miasta.
Okazało się że były dwa, west oraz east parking.

Nicole...a prosiłem weź Szkocką....
pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............

Awatar użytkownika

zielonka
450
Posty: 463
Rejestracja: czwartek, 22 lis 2012, 16:41
Krótko o sobie: niecierpliwy kombinator
Ulubiony Alkohol: whisky
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: zielonka » niedziela, 22 lis 2015, 22:10

Na początek oficjalne zawiadomienie
utworzyłem specjalny temat HISTORE ZIELONKI i tam będę się starał pisać coraz wiecej lub szerzej. Na tym forum muszę jednak dokończyć chociaż ten pobyt w areszcie.
Utworzyłem też temat HISTORIE Z WOJA dla wszystkich którzy chcą się podzielić swoimi przygodami, aż dziw że dotej pory go nie było.

No to jadę w tym anzlu dalej

Dzień drugi się zaczął w tym więzieniu moim i z rana zwyczajna pobudka , mycie razem z wartą bo się nikomu nie chciało regulaminu używać śniadanie i zbiórka.
Rozdają ubrania robocze, coś na wzór amerykańskich więzień tylko nie pomarańczowe.
Podchodzi do mnie ten młody i pyta –Chcesz iść do roboty czy zostajesz ? A mogę iść ?
Pytam zdziwiony bo myślałem że jest zakaz. Jak chcesz to możesz, ale robota jest na łopatę.
Szlag, kto kocha łopatę? jak ojciec dom zbudował ze mną przy betoniarce?
Od 15 tego do 18 tego roku życia w każdej wolnej chwili pizgałem łopatą.
Budowali bliźniak z kolegą a właściwie to mama ze swoją koleżanką wymyśliły że trzeba dom wybudować i jak jest bliźniak to można razem przy tym pracować. Ta, razem, ja i tato a po drugiej stronie sąsiad co córkę miał w drugiej klasie a syna w przedszkolu.
Znaczy że zbudowałem dwa mieszkania. Z drugiej strony tej łopaty aż tak się nie boję dzieki temu.
Dobra dawaj te łachy idę.
Ubralim się na „wzór konspekt” jak mówił mój były dowódca drużyny i idziemy.
Zachodzimy na stację PKP a tam okazuje się węgiel d o przerzucania na nas czeka.
Już nie pamiętam cośmy z tym węglem mieli robić czy pod górę czy na dół zrzucać ale robótka była spokojna , nikt nie gonił, wartownik przydzielony do nas dawał zapalić bez problemu i ogólnie było bez nudy.
I pomyśleć że mogłem w anzlu zostać i sam tam siedzieć jak ciul.(śląskie)
Mieliśmy na szkółce dwóch ślązaków i było z nimi nawet dość wesoło choć Ludwik często im dokuczał. Jeden był Zeflik a drugi ….. no drugi bo pamięć zawodzi.
Ludwik doprowadzał tego drugiego do wściekłości pytaniami czy on jest Polak czy Niemiec
Zawsze mówił że Ślązak. Ale po chyba dwóch miesiącach nieustannych kłótni z Ludwikiem
Stwierdził- No dobra, jo jest Polok ino śląskigo pochodzynio.
To była radość posłuchać jak godają. No i podłapałem tego ciula bo to piękne słowo i takie mniej brutalne, a powiedziane przez prawdziwego Ślązaka ma też moc.
O Ślązakach może jeszcze coś napiszę jak znajdę czas.
Problem główny w czasie wolnym „we woju” to była telewizja. Nikt nie pytał co oglądać bo oglądało się wtedy wszystkie dwa programy. Pytanie gdzie jest telewizor.
U nas na świetlicy był radziecki kolorowy(chyba ze 21 cali miał?) i dwa pierwsze rzędy nieźle oglądały, reszta jakoś musiała dawać radę.
A w anzlu ? Co zrobić ? telewizora nie dały. A tu proszę państwa na tamte czasy serial stulecia leciał pod tytułem „Pogoda dla bogaczy” Kto wtedy tego nie oglądał ?
Ulice pustoszały jak na meczu Boniek –Reszta Świata.
Jak tu zaradzić. Przychodzą do mnie chłopaki z sąsiedniej celi i radzimy.
Słuchaj kapral pogadaj z dowódcą warty żeby jakoś na ten odcinek pójść.
Ta ale jak, przecież nas nie porozpuszcza na pododdziały bo zaraz się trepy dowiedzą i go zamkną. Trzeba jakiś myk zrobić w każdym razie, jak nie załatwisz to napadniemy wartę, zabierzemy broń a i tak pójdziemy na film.
O cholera , można im wierzyć, chłopy jak dęby a warta na luzie, łażą z bronią między aresztantami, jemy razem w jednej stołówce. Łatwo by było ich rozbroić i jednego po drugim pozamykać w tym anzlu. Dobra idę do dowódcy warty i zbadam sprawę.
Wchodzę i zagajam jakoś że nuda że przydałby się telewizor i w ogóle.
Koleś jakiś kumaty cholerka i od razu mnie rozgryza –co na „Pogodę- „ by się popatrzyło?
No jasne ale jak to zrobić? . Jak to jak, tak jak zawsze, i uśmiecha się z politowaniem że ja takich prostych rzeczy nie wiem. Zwyczajnie –każdy aresztowany ma prawo do kąpieli a widziałeś tu prysznice na wartowni? No nie. No i dlatego żeby nie łamać regulaminu prowadzamy aresztantów pod prysznice w innym budynku gdzie zwykłe wojsko się kwateruje. A co to ma wspólnego z telewizją ?
O Jezu kapral ty to chyba ze wsi jesteś, no dam wam wartownika i idźcie niby to na kąpiel a tak naprawdę na dowolną świetlicę, tam przecież i tak będzie taki tłok że nikt się nie zapyta coście za jedni. Zawsze tak robimy, ja tu warty mam już chyba z pół roku i niebyło żadnej wpadki. No i po kłopocie. Wracam na pięterko do kolegów aresztantów i od razu mnie napadają. No i co, jak, załatwiłeś coś? Ba, no ciężko było ale wykombinowałem że niby na kąpiel pójdziemy tylko mamy się słuchać we wszystkim wartownika.
Biorę zasługę dla siebie niech mnie trochę podziwiają że ja taki rozumny. Potrzebne mi to po tym jak mnie ten dowódca o te wieś posądził.
No i tak oto całkiem spokojnie obejrzeliśmy kolejny odcinek „ Pogody Dla Bogaczy” .
A po powrocie z filmu dowódca warty zawiadomił nas:
-Jutro wartę zdajemy podchorążym to będziecie mieli wesoło. I faktycznie mieliśmy.
To będzie rozdział „Strzelaj podchorąży –strzelaj, albo śmiech przez łzy.
Chciałbym lubić to co zrobię i robić to co lubię


rozrywek
2000
Posty: 2113
Rejestracja: niedziela, 25 kwie 2010, 08:02
Krótko o sobie: lubię cos sposocić, a potem to wypić( w doborowym towarzystwie)
Ulubiony Alkohol: Chivas Regal, dobra psotka, czasem mineralka gazowana
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Moje Nietypowe Przygody Alkoholowe - zabawa literacka

Postautor: rozrywek » wtorek, 24 lis 2015, 03:02

Zielonka mi przypomniał historię:
Opowieść jest nietypowa,ale prawdziwa.
Kiedyś dawni dawno temu zostałem poproszony o pomoc..mianowicie o dostarczenia alkoholu do więzienia, tak prawdziwego więzienia.
A że nasz kryminał jest 300m od mojego domu, obok ogródki działkowe(możliwość szybkiej ucieczki) zgodziłem się na pomoc.
Wigilia, wieczór jakże ważny dla nas, zapewne jeszcze ważniejszy dla osób za kratami.
Zamiast na pasterkę udałem się z kolegą pod mury kryminału.
Plan był prosty, więzień wyrzuca przez okno prześcieradło na 4 sznurkach(skrawkach prześcieradła), wyrzuca zapalony kawałek papieru oznaczając nam miejsce, a my wtedy przez mur na oko celując wrzucamy przez mur butelki z bimbrem, o,5L plastikowe butelki, z pysznym przednim 60% napitkiem. do tego przyklejone taśmą izolacyjną żyletki, prześcieradło jest natychmiast wciągnięte przez okno zawartość spożyta w expresowym tempie, do tego poprosili o cebulę, wrzućcie tyle cebuli ile zdołacie.....
Takeśmy uczynili, zaopatrzeni przez starzyznę i poinstruowani, po zgaszeniu świateł przystąpiliśmy do działania.
Z dedykowanych 10 plastików dotarło 4. reszta niestety trafiła poza prześcieradło. Do tego na wariata rzucaliśmy tą cebulą na oślep licząc że część trafi.
Oczywiście wyrzucone prześcieradło nie umknęło uwagi strażników i rozpętało się piekło, typowa atanda, trzepanie pod celami.
Alkohol został spożyty w trybie awaryjnym, śladu nie pozostało.
Zdaliśmy relację z akcji, i wtedy ja niewiedzący zapytałem...a dlaczego cebula? Wstał jeden niewysoki ale krępy i zbity w sobie gość, z nosem boksera i powiedział: A bo tam, po tamtej stronie cebula ma większą wartość niż złoto, czekolada czy nawet herbata.
Powiedział to tak grobowym głosem że od razu zrozumiałem że to naprawdę ważne i że mówi poważnie.
Dostaliśmy flaszkę bimbru na drogę, pamiętam że był niesamowicie mocny i że w środku pływały goździki.
Pytam kumpla który w tym towarzystwie obracał się dłużej: a wiesz gdzie tam jest spacerniak? Bo my zostawiliśmy pod murem tej cebuli prawie 3/4 worka.
Jest noc, choć porzucamy w tamtą stronę, czego klawisze nie sprzątną to ktoś zawsze coś pod celę zabierze.
Rzucaliśmy jak popadnie, aż siatka dno zobaczyła.
Minęło półtora roku, lato wieczór, wracam z boiska od chłopaków, nagle zaczepia mnie paru wyrostków, w moim wieku zresztą, najpierw pytanie o fajki, potem o drobne, szykuje się trzepanie po kieszeniach i ogólny oklep, nagle z ciemności wyłania się niewielkiej postury osobnik, strzał, obrót, drugi strzał i poprawka, 3 leży a dwóch patrzy jak wryta. Osobnik się odzywa..om jest od nas, następnie odwraca się do mnie, pamiętam cię kajtek,wtedy kajtek, pamiętam co zrobiłeś wszystko lukałem przez lipo, idziemy na piwo.
Usiedliśmy w obskurnym barze z serwowanym winem na szklanki, i wtedy on wyjaśnił mi dlaczego właśnie wigilia jest takim ważnym wieczorem, dlaczego cebula była tak pożądana i dlaczego ten alkohol wrzucony przez mur został podzielony na wiele osób, dosłownie po parę kropel.
I wtedy do mnie dotarło że pędzić trzeba, ale największa radość to umieć się tym z innymi podzielić.
pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............


Wróć do „Akcje Specjalne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości