Otrzymywanie spirytusu z wykorzystaniem kolumn rektyfikacyjnych.

czytam
450
Posty: 493
Rejestracja: wtorek, 5 wrz 2017, 07:23
Załączniki
Re: Kolumna a rektyfikacja. Kompendium wiedzy w pigułce.

Postautor: czytam » czwartek, 11 lut 2021, 19:00

kondon pisze:
czytam pisze:założenie kolumny/głowicy dopiero na końcu rozgrzewania powoduje odparowanie najbardziej lotnych substancji, które nie zanieczyszczają tym samym aparatury (alternatywnie można te syfki koncentrować, płukać jeziorko, głowicę itd.).

Do jakiego momentu sugerujesz trzymać otwarte?

Aż zaczyna wrzeć.

Mod.
Nie cytuj cytatów.
Ostatnio zmieniony czwartek, 11 lut 2021, 19:48 przez radius, łącznie zmieniany 1 raz.


koncentraty wina
Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!

kondon
250
Posty: 267
Rejestracja: poniedziałek, 30 wrz 2019, 01:14
Ulubiony Alkohol: Nie ważne co, ważne z kim
Załączniki
Re: Kolumna a rektyfikacja. Kompendium wiedzy w pigułce.

Postautor: kondon » czwartek, 11 lut 2021, 20:19

Też tak myślałem. Myślę, że można w ten sposób jeszcze "odebrać" pierwsze 50 ml (tzn. pozwolić mu polecieć).

czytam pisze:1. Rozgrzewanie dużą mocą powoduje mikroprzypalenia na grzałkach, wyczuwalne w produkcie końcowym (rozumiem, że są amatorzy tego posmaku)

Wielokrotnie ktoś pisał o tych mikroprzypaleniach, jednak nie kojarzę, aby było to udowodnione, a jedynie przypuszczenia. Wiesz coś więcej? Ktoś porównywał chromatografy?


rozrywek
2500
Posty: 2889
Rejestracja: niedziela, 25 kwie 2010, 08:02
Krótko o sobie: lubię cos sposocić, a potem to wypić( w doborowym towarzystwie)
Ulubiony Alkohol: Chivas Regal, dobra psotka, czasem mineralka gazowana
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Kolumna a rektyfikacja. Kompendium wiedzy w pigułce.

Postautor: rozrywek » czwartek, 11 lut 2021, 23:41

Jesli nie w temacie to prosze o usuniecie posta.

Pyt: Jaka jest temperatura grzałki chłodzonej cieczą? Temperatura zmierzona dotykowo przy grzalce.
Znamy wartości temperatury cieczy.
Ale nie znamy wartości grzalki.

Ale ustawiając grzałke na pewną moc roboczą ona rozgrzewa ciecz. Szybciej lub wolniej. To analogiczne.
Płaszcz wodny ma swoje maksimum możliwości.
Lesqo58. Po raz kolejny zwracasz uwage na inny aspekt. I słusznie.
Mikroprzypalenia.

Można bardzo szybko rozgrzać wsad. Nawet bardzo szybko. Silą.

Każdemu zależy aby jak najszybciej rozgrzać wsad i przejść do następnego etapu. To nie rosół że ma pyrczeć pól dnia. ( lesqo przepraszam. Nie mogłem sie powstrzymać)
Ale...czy nie lepiej jest mieć 3 grzalki po 1,5kw kiedy i tak potrzebujemy do pracy powiedzmy 2,5?.
I regulacja wszystkich?
Nawet prostych regulatorow. Nie specjalistycznych drogich sprzetów.


Do czego zmierzam:
Jest potrzebna konkretna moc mierzona w kw. Jest.
Ale to troche jak zamiast zaprzegania jednego konia do fury na maksymalnej mocy zaprzęgniecie 4. Konie sie nie zmeczą. Nie bedzie mikroprzypaleń.

W moim nowym (STARYM) nie zrealizowanym prejekcie jeszcze, grzalek jest aż pieć. Taka gwiazda.
I tam idę o krok do przodu bo jest 5 razy po 2+1,5kw.

Nie wszystkie oczywiście pracują. Podwójne są po to aby nie bawić się w wymianę natychmiast jakby sie spaliło.
Szczególnie że koszt od razu przy budowie dołożenia drugiej grzalki to dwie paczki fajek i butelka coli.

Genezą jest szybkie rozgrzanie a zarazem inna praca.
Poza tym jest dla mnie logiczniejsze iż następuje wiekszy kontakt czynnika grzewczego w stosunku do płynu. Co też ma duże znaczenie.


Lepszy chyba ogromny kaloryfer na mniejszej mocy niż mała farelka nastawiona na full.

Może jednak wydzielić to jako osobny temat. Bo grzałkowców tu dostatek a wypowiada sie koleś co grzeje gazem.

Optymalizacja konfiguracji grzalek. Taki temat.

Ps: lesqo58. Jutro gotuję rosół. Na wolnym ogniu.
pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............


robert.michal
200
Posty: 248
Rejestracja: poniedziałek, 7 gru 2015, 21:14
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Kontakt:
Załączniki
Re: Kolumna a rektyfikacja. Kompendium wiedzy w pigułce.

Postautor: robert.michal » piątek, 12 lut 2021, 00:54

lesgo58 pisze:No to widzę panowie, że zaczynamy jechać po bandzie. A zaczęło się tak niewinnie. Od prostego pytania.
"... jaki jest sens zalewania...".

No ty też okazałeś się rewolucjonistą:
lesgo58 pisze:
2. Zalewanie nigdy (powtarzam - nigdy) nie uskuteczniamy gotując nastaw/zacier itp. podobne wsady. Te wsady tylko odpędzamy. Zalewanie nie jest nam do niczego potrzebne.
3. Zalewanie uskuteczniamy mając w kotle tylko surówkę. Czystą, klarowną surówkę. Bo chcemy uzyskać czysty spirytus.


Zalewamy tylko surówkę ???
Świat Zalewaczy właśnie chwieje się w posadach. :D
Zaktualizuj wobec tego tekst w drugim swoim poście tego tematu gdzie piszesz o zalewaniu podczas przeprowadzania odpędu.

P.S.
Zachęcasz do doświadczeń i eksperymentów....

Napisałem, że podczas zalewania mogą przechodzić w górę kolumny pogony i te o większej lepkości mogą się osadzać na dolnych półkach. Takie zjawisko właśnie zaobserwowałem gdy bufor pod koniec stabilizacji zaczął wytwarzać większą ilość bąbelków i zalało półkę którą mam między buforem a wypełnieniem sprężynkowym. Organoleptycznie wyczułem pewną tłustość płynu z tej półki w stosunku do zwykłego spirytusu. Co odpisałeś sam wiesz.
Podam ci dodatkowe argumenty:
Jak napisał Wolan w okolicy czwartej półki gromadzą się oleje fuzlowe. Teraz policz półki : bufor to jedna półka, zostają jeszcze trzy - gdzie będą gromadzić się te oleje fuzlowe ?

Wiadomo, że mniej więcej od polowy odbioru serca zaczynają przechodzić pogony. Wynika to z tego, że w zbiorniku jest już płyn o niskiej zawartości etanolu.
Załóżmy,że w kegu początkowo jest 15% etanolu. Jeżeli ktoś najpierw napełnia bufor a potem zalewa, to podczas zalewania w zbiorniku może być np. już tylko 4-5% etanolu zamiast początkowych 15%. Pogony wędrują w górę .
Dlaczego jest tylko 4-5%?
Część etanolu jest w jeziorku, część w buforze, część krąży w kolumnie. Jeżeli zalewamy to etanolu w kolumnie musi być jeszcze więcej.
Hau, hau?

Część forumowiczów łączy wypełnienie sprężynkowe z półkami. W moim przypadku te cięższe frakcje które osiadły na półce nad buforem zablokowały wypływ par z kołpaka, był przedmuch przez otwór odpływowy procapsa. Nic nie dało znaczne zmniejszenie mocy grzania.
Z rzadka przez nacięcia w kołpaku wydobywał się pojedyńczy bąbelek , zupełnie, jakby półkę wypełniał płynny ołów. Pomogło dopiero częściowe spuszczenie płynu z półki.
Bardzo zaskoczył mnie zapach tego co spuściłem. Przyjemny delikatny koniakowy aromat, a przecież to była zwykła cukrówka.
Wygląda na to, że przy owocowych destylatach poprzez umiejętny odbiór z dolnej półki można będzie uzyskać wspaniałe aromaty do zestawiania z sercem ;P
KALKULATOR NALEWKOWY
https://nalewkidomowe.com

Awatar użytkownika

Autor tematu
lesgo58
5000
Posty: 5002
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Land Krzyżaków. Pogranicze Prus wschodnich.
Załączniki
Re: Kolumna a rektyfikacja. Kompendium wiedzy w pigułce.

Postautor: lesgo58 » piątek, 12 lut 2021, 07:48

robert.michal pisze:
Zalewamy tylko surówkę ???
Świat Zalewaczy właśnie chwieje się w posadach. :D
Zaktualizuj wobec tego tekst w drugim swoim poście tego tematu gdzie piszesz o zalewaniu podczas przeprowadzania odpędu.


Faktycznie - złapałeś mnie. Pozostaje tylko przeprosić.
I w pełni zgadzam się z Tobą, że kompendium należy zaktualizować. Zabieram się do tego od prawie dwóch lat. Niestety różne okoliczności powodują, że trwa to tak długo. Chętnie skorzystałbym z pomocy. A nawet przekazał pałeczkę jakiemuś innemu zapaleńcowi. Świeże spojrzenie na temat może przynieść tylko same korzyści.
Gdy go pisałem to w tamtym czasie gotowałem tylko cukrówkę, i nigdy nie miałem problemu z zalewaniem. Stosowałem zalewanie zgodnie ze stanem ówczesnej wiedzy. Dlatego napisałem tak jak napisałem. Teraz nasza wiedza stała się bogatsza do tego stopnia, że dążąc do coraz bardziej efektywnego procesu możemy (ale nie musimy - kwestia świadomego wyboru) zrezygnować z zalewania wsadu.
Pisząc kompendium nie pomyślałem, że ktoś może zalewać kolumnę gotując gęste. Wydawało mi się oczywiste i logiczne, że takowe postępowanie będzie absurdem prowadzącym tylko do kłopotów.
W dyskusji z ostatnich dni ta kwestia wypłynęła na wierzch. Poruszył ją kol. Pepe i Czytam. Dlatego w moim podsumowującym poście specjalnie podkreśliłem fakt iż w trakcie gotowania wsadu kolumny nie zalewamy. No chyba, że robimy to, ale z pełną świadomością skutków. Wolny wybór każdego z operatorów.

Co do reszty.
Opisałeś tylko pewne zjawisko które jako jedno z wielu ma miejsce w kolumnie w trakcie procesu. Co do faktu które opisałeś nie mam żadnych zastrzeżeń. To, że miałeś z tym problemy to już musisz przeanalizować sam.
W każdym bądź razie mogę tylko od siebie dodać, że nigdy ze zjawiskami które opisujesz nie miałem problemu. Dlatego pewnie nigdy nie przywiązywałem do tego faktu żadnej wagi. Po prostu fakt ten był poza moją świadomością. Gdyż nikt o tym na forum - w taki sposób jak Ty - nie pisał. Ty jesteś pierwszym, który na to zwrócił uwagę. Może doprowadzi to do jakiegoś nowego odkrycia poprawiającego końcowe efekty. :klaszcze:
Problemem jednak jest to że Ty połączyłeś w/w zjawisko ze stwierdzeniem, że przyczyną tego wszystkiego jest fakt, że zalewamy kolumnę oraz wyciągnąłeś od razu wnioski, że zalewanie jest be... I właśnie do tego stwierdzenia miałem zastrzeżenia. Popraw mnie jeśli jest inaczej. Bo być może źle zrozumiałem twoje posty.
Być może się mylę, ale dalszym ciągu jednak nie mogę zrozumieć jak hipotetyczne podrywanie ciężkich frakcji (jeszcze przed stabilizacją) może mieć wpływ na późniejszy proces. Czy też hipotetyczne podrywanie ciężkich frakcji (już po połowie procesu) może mieć wpływ na efekt końcowy. Wystarczy prowadzić proces zgodnie ze sztuką. A przede wszystkim świadomie. Od zapobiegania temu zjawisku mamy możliwość regulacji odbiorem, mocą grzania itp. Resztę zrobi za nas kolumna.
Powtarzam jeszcze raz - to że w dole mogą gromadzić się fuzle to zjawisko jak najbardziej normalne. W jakiej ilości i intensywności - to już zależy od wsadu i temperamentu operatora.

W dalszym ciągu - jednak - czekam na dowód, że zalewanie jest szkodliwe albo co najmniej niepotrzebne przed stabilizacją.
Od razu zaznaczam ( powtarzając po raz wtóry) że zalewanie nie jest niezbędne. To czy zalewamy - to osobisty wybór każdego z nas.
Zaznaczam też, że nie boję się szczekania.
Zwłaszcza, gdy celem końcowym będzie poprawienie efektywności naszego procesu rektyfikacyjnego.
Oczywiście nie mam na myśli faktu że samo szczekanie poprawi proces... :D

czytam pisze:Przy okazji można przemyśleć celowość otwierania bufora przy odbiorze przedgonów.

Powiem tak i masz i nie masz racji.
Oczywiście gdy ktoś zalewając nie wyłącza grzania, a tylko przełącza na moc roboczą to myślę, że problem przedgonów w buforze nie istnieje.
Problemem może być coś innego. Zwłaszcza gdy ktoś ma - z racji takiej a nie innej konstrukcji - problem z dogrzaniem go. Na początku uchodzą z kotła frakcje lżejsze, które na zasadzie refluksu wracają do kotła. jednak najpierw gromadzą się buforze. Do momentu aż nie zacznie sie przelewać. I tu jest zagwozdka. Co się najpierw przelewa? To co wpłynęło do bufora na początku czy to co wpływa na bieżąco. Oczywiście - część refluksu spływającego z kolumny zostaje w buforze mieszając się z zawartością. Jednak duża ilość spływając z kolumny i wpływając do napełnionego bufora od razu spływa dalej w dół do zbiornika. Dlatego w czasie początkowej stabilizacji lepiej trzymać bufor otwarty. Po ok. 20 minutach gdy go zamykam - to refluks w kolumnie jest na tyle "mocny" że powoduje to iż zawartość bufora ulega szybszemu "wzmocnieniu".
Właśnie bardzo minimalny ( i tylko grawitacyjny) ruch płynów w całym buforze jest jego największą wadą. Jednak na tyle małą w stosunku do plusów dodatnich, że dotychczas nie zwracało się na to uwagę. Zwłaszcza, gdy bufory miały małe pojemności. Dopiero zwiększenie pojemności bufora uwypukliło ten mankament.
Ostatnio zmieniony piątek, 12 lut 2021, 08:40 przez lesgo58, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika

MASaKrA_Domingo
850
Posty: 879
Rejestracja: wtorek, 31 mar 2020, 20:29
Krótko o sobie: Uczmy się nie wyważać otwartych drzwi.
Ulubiony Alkohol: Czysta
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Kraków
Załączniki
Re: Kolumna a rektyfikacja. Kompendium wiedzy w pigułce.

Postautor: MASaKrA_Domingo » wtorek, 16 lut 2021, 00:37

Panowie, wrzucam jeszcze tabelę ze współczynnikami rektyfikacji. Dla szybkiego przypomnienia, współczynnik rektyfikacji to lotność danego związku podzielona przez lotność alkoholu etylowego. Oba współczynniki podawane są w tym samym stężeniu etanolu.
Jak dla mnie, to zaskoczenie jest aldehydem octowym. Chociaż nie widać tego na pierwszy rzut oka, to dosyć dziwnie się zachowuje.
Im bardziej zielony kolor, tym wyższy ten współczynnik. Niebieskim niedogony.
pg- przedgon, czyli związek w całości przechodzi jako przedgon w danym stężeniu.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Ostatnio zmieniony wtorek, 16 lut 2021, 00:38 przez MASaKrA_Domingo, łącznie zmieniany 1 raz.
Alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w dużych ilościach!


akanim
50
Posty: 82
Rejestracja: piątek, 8 mar 2019, 00:28
Załączniki
Re: Kolumna a rektyfikacja. Kompendium wiedzy w pigułce.

Postautor: akanim » wtorek, 16 lut 2021, 22:01

Masakra
2 to aldehyd octowy na wykresie który już prezentowałem w temacie o pogonach.
Twoja tabela lotności dla aldehydu octowego nie jest pełna. Brakuje wartości poniżej 40%.

Awatar użytkownika

MASaKrA_Domingo
850
Posty: 879
Rejestracja: wtorek, 31 mar 2020, 20:29
Krótko o sobie: Uczmy się nie wyważać otwartych drzwi.
Ulubiony Alkohol: Czysta
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Kraków
Załączniki
Re: Kolumna a rektyfikacja. Kompendium wiedzy w pigułce.

Postautor: MASaKrA_Domingo » wtorek, 16 lut 2021, 22:38

Jeśli brak, to znaczy, że przechodzi w całości jako przedgon. Tabela za Cieślakiem.
Alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w dużych ilościach!


akanim
50
Posty: 82
Rejestracja: piątek, 8 mar 2019, 00:28
Załączniki
Re: Kolumna a rektyfikacja. Kompendium wiedzy w pigułce.

Postautor: akanim » środa, 17 lut 2021, 07:53

OK.
Jak Cieślak określa przedgon? Jako ile % całości? 5%, 15%?
I ile według niego % całości wytworzonego aldehydu można oczyścić? 95% całego obecnego aldehydu idzie w przedgonie?
Nie znam książki, możesz udostępnić linka do ściągnięcia?


Wróć do „Destylacja metodą reflux ratio”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości