Piwniczka, schowek, barek czy lodówka? Butelki, beczka czy gąsior? Wszystko o tym gdzie i jak przechowywać destylaty.

Autor tematu
kwik44
650
Posty: 667
Rejestracja: niedziela, 29 wrz 2013, 10:17
Załączniki
Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: kwik44 » wtorek, 8 gru 2015, 22:05

Cześć,

Wymyśliłem sobie nowy temat, żeby w jednym miejscu zebrać informacje i doświadczenia związane ze starzeniem destylatów (i wódek smakowych) bez dodatku dębu czy innego drewna. Temat niby prosty, bo zasadniczo składa się z "zostawiam X%owy destylat w na Y czasu" ale mało gdzie X i Y są jakoś zdefiniowane.

Ja w tym roku popełniłem czereśnie, wiśnie i ostatnio gruszkę konferencję. Wszystkie destylaty mają ok 70% i trzymam je w szkle. Raz na jakiś czas odkręcam na parę dni korek i zostawiam otwarte (i oczywiście próbuję). Po jakichś 4rech miesiącach i czereśnia i wiśnia bardzo wydelikatniały. Czuć owoc, słodycz, lato. "Gorzki" aromat (w tle) rozgotowanych owoców, pestek, skórek, nie wiem jak to poprawnie nazwać, zniknął.

Bezpośrednio przed piciem rozcieńczam wodą, natomiast zastanawiam się cały czas czy to jest "dobre" podejście. Może należało od razu rozcieńczyć do ~50% i takie zostawić do dojrzewania? Co myślicie? Pytam głownie o owocówki, ale to samo w sumie dotyczy wódek smakowych np. zbożowych...

pozdrowienia, kwik44
PS. Podobny temat założyłem na białym forum. Zrobię podsumowanie za jakiś czas.

 Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!
Awatar użytkownika

Jeżosław
50
Posty: 63
Rejestracja: środa, 12 sie 2015, 10:45
Krótko o sobie: Jak to Jeż na pierwszy rzut oka szorstki i kłujący,
ale przy bliższym poznaniu całkiem sympatyczny ;)
Ulubiony Alkohol: Jim Beam, śliwowica, wśniówka, orzechówka i dobre zimne piwo.
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Wielkopolska - kraina lasów i jezior "Małe Mazury"
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: Jeżosław » piątek, 11 gru 2015, 14:12

Kwik, a jak ze smakiem po rozcieńczeniu? Pewno też delikatnie się rozmywa.
Sam jestem amatorem różnych takich wynalazków z wiśni, czy też ze śliwek. Jak robię na przykład jakąś wiśnióweczkę, to robię od razu takiej mocy gotowej do spożycia żeby tego nie rozcieńczać. I wtedy odstawiam w zaciszne miejsce do dojrzewania.
To czekanie najgorsze zanim najdzie, a człowieka zawsze korci żeby spróbować wcześniej ;)

A jak ci posmak pestek przeszkadza, to wydryluj wcześniej. Też się męczyłem tego lata z drylowaniem i wydaje mi się że wyszedł delikatniejszy smak. A podobno bez pestek nie jest takie ciężkie dla żołądka :)

Awatar użytkownika

seneka
550
Posty: 551
Rejestracja: sobota, 16 sie 2014, 13:47
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: seneka » sobota, 12 gru 2015, 00:35

No właśnie może trochę nie w temacie bo chodzi mi ogólnie o starzenie się trunków zarowno owocowych jak i zbożowych. Złota zasada to czas.Ostatnio obejrzałem na YouTube coś na temat whisky. Gość twierdził że trunki dojrzewają jedynie w beczkach dębowych,a ostatnio na białym forum doczytałem się że też gliniane pojemniki sa ich namiastką. Twierdził też że trunek zamknięty w szkalnej butelce nie dojrzewa a jedynie jest przetrzymywany.No właśnie zakladam że robotę w przypadku starzenia się whisky robi dąb i powietrze. Piszę o tym bo moje doświadczenia w zakresie starzenia sie trunków są znikome.Glównie
udało mi się tworzyć zbożóki jednak najstrsze z nich nie przekroczyły jeszcze jednego roku. I teraz pytanie czy jest sens odkręcić raz na czas damę i zostawić destylat żeby sobie poddychal np na noc czy może lepiej nic nie ruszać a czas zrobi swoje.Jakie są wasze doświadczenia?
ZAISTE WÓDKA POTĘŻNA JEST...ALE BIMBER WIĘKSZĄ MOCĄ WŁADA


wawaldek11
1850
Posty: 1850
Rejestracja: niedziela, 14 lis 2010, 22:18
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem, który ma więcej radości z dawania niż z brania.
Ulubiony Alkohol: niepospolity i najlepiej bez banderolki; poszukiwania ciągle trwają...
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Puszcza Goleniowska
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: wawaldek11 » sobota, 12 gru 2015, 01:19

Nie tylko odkręcać, ale wstrząsać i napowietrzać.
Robiłem taki eksperyment, ale nie zostawiłem trunku do porównania :cry2: Napowietrzałem pompką akwariową z kamieniem.
Jeśli masz warunki i odpowiednie ilości, to zrób próbę. O cierpliwości nie wspomnę ;)
Pozdrawiam,
Waldek


ziemba12345
400
Posty: 402
Rejestracja: czwartek, 5 wrz 2013, 04:52
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: ziemba12345 » sobota, 12 gru 2015, 07:23

Sranie w banie z tym szkłem. Do tej pory wszystko trzymałem w szkle i po roku stania trunki zmieniały się nie do poznania. Nie napowietrzałem itp. Zamykałem i tak sobie stały. Po mojemu dąb nie ma tu znaczenia. Nadaje tylko swojego charakterystycznego smaku. A zmiany w alkoholu i tak by zaszły po swojemu.

Awatar użytkownika

radius
5000
Posty: 5170
Rejestracja: sobota, 23 paź 2010, 15:20
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Swój własny
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Polska południowa
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: radius » sobota, 12 gru 2015, 07:46

ziemba12345 pisze:Sranie w banie ...

No, może nie w banie, ale w beczkę lub gąsior :mrgreen:
ziemba12345 pisze: Po mojemu dąb nie ma tu znaczenia. Nadaje tylko swojego charakterystycznego smaku.

Sprzeczność sama w sobie :smiech: W końcu ma znaczenie (nadaje swojego charakterystycznego smaku) czy nie (dąb nie ma tu znaczenia) :o
I powiedz to producentom whisky lub koniaków :hahaha:
SPIRITUS FLAT UBI VULT


ziemba12345
400
Posty: 402
Rejestracja: czwartek, 5 wrz 2013, 04:52
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: ziemba12345 » sobota, 12 gru 2015, 08:02

:mrgreen: Oj Radius, wiesz o co mi chodzi. Dąb nadaje smaku ale jak zamkniesz trunek w szkle to po czasie też się zmieni i to bardzo. Tyle, że nie bedzie czuć tego dębu. Zapewne wymiana powietrza którą daje beczka też ma wpływ na zmiany zachodzące w alkoholu ale w szkle alkohol normalnie dojrzewa.
A tak z innej beczki. Robiłem sobie eksperyment i porównywałem 12 letniego balantainsa z JW czerwonym i ja tam różnicy nie widze. W obu czuć tylko ten tekturowy posmak dębu i nic więcej. Moja przedębiona śliwowica smakowała tak samo.

Online
Awatar użytkownika

lesgo58
3500
Posty: 3978
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Land Krzyżaków. Pogranicze Prus wschodnich.
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: lesgo58 » sobota, 12 gru 2015, 08:14

W jakiejś tam części zgadzam się z ziemba12345. Mam destylaty z przed 3 lat . Trzymane tylko i wyłącznie w szkle. Zmieniały się co roku tak w aromacie jak i w smaku. Bodaj w smaku najbardziej. Jedyne co robiłem to od czasu do czasu je napowietrzałem. W pierwszych mięsiącach dosyć często, a później to jak mi się przypomniało. Ostatnio tylko wtedy gdy trzeba polać w kieliszki. Trzymam je w oryginalnym stężeniu. Czyli ok. 55-60%. Śliwowicę nie rozcieńczam w ogóle. Kirschwaser, gruszkówkę i jabłkówkę tydzień przed spożyciem do ok. 40%. To co najbardziej się odczuwa to duży zanik posmaków taninowych, które na początku bardzo mi przeszkadzały. Z kolei pojawiła się duża słodycz. I wyraźny owocowy charakterystyczny dla danego surowca posmak.
Co do zbożówek to się nie wypowiadam, bo przygodę z nimi dopiero zaczynam.


ziemba12345
400
Posty: 402
Rejestracja: czwartek, 5 wrz 2013, 04:52
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: ziemba12345 » sobota, 12 gru 2015, 09:15

Lesgo, z tego co napisałeś to powinieneś się ze mną zgodzić w całości a nie tylko w jakiejś tam części :D

Online
Awatar użytkownika

lesgo58
3500
Posty: 3978
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Land Krzyżaków. Pogranicze Prus wschodnich.
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: lesgo58 » sobota, 12 gru 2015, 09:52

Po części... po części, bo odnosiłem się tylko do szkła. Co do beczek to mam zdanie odmienne od Twojego. Gdyby to było takie proste i oczywiste - jak to opisujesz - to wystarczyłoby zrobić wywar z klepek dębowych i dodawać do destylatów. Tak jak zaprawkę. A to tak nie funkcjonuje. Działanie beczki to nie tylko dąb, to cały wachlarz zjawisk zachodzących podczas "pobytu" destylatu w środku.


euphorbia1
100
Posty: 146
Rejestracja: środa, 24 wrz 2014, 09:19
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: wszystkie oprócz metanolu
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Lokalizacja: wielkopolska
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: euphorbia1 » sobota, 12 gru 2015, 11:00

Mam podobne zdanie jak lesgo: przy moim skromnym doświadczeniu uważam, że różnica pomiędzy szkłem a beczką jest olbrzymia. Na korzyść beczki oczywiście
In vino feritas


Dave
150
Posty: 181
Rejestracja: piątek, 6 mar 2015, 23:30
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: Dave » sobota, 12 gru 2015, 11:21

Destylat w beczce dębowej "oddycha" w przeciwieństwie do zamkniętego w szkle. Sam posiadam beczki z dębu francuskiego po porto i co miesiąc śledzę zmiany w alkoholu, nawet takie zmiany jak skoki temperatury otoczenia powodują parowanie destylatu wewnątrz a podobne zjawiska nie zachodzą w gasiorze stojącym obok beczki.


ziemba12345
400
Posty: 402
Rejestracja: czwartek, 5 wrz 2013, 04:52
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: ziemba12345 » sobota, 12 gru 2015, 11:44

No tak Pany, ale destylat w beczce nabiera jej smaku, dlatego nie da się go porównać do tego samego w szkle. Wyjdą dwa zupełnie inne destylaty. Oczywiście beczka to beczka. Destylat w niej oddycha i żyje w jej środowisku nabierając z czasem smaku. Ale w szkle, destylat też dojrzewa i o to mi głownie chodzi.
Nie jestem smakoszem i dlatego dla mnie jack daniels, JW czy balantains to wszystko to samo. Smakują jak tektura i tyle.


euphorbia1
100
Posty: 146
Rejestracja: środa, 24 wrz 2014, 09:19
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: wszystkie oprócz metanolu
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Lokalizacja: wielkopolska
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: euphorbia1 » sobota, 12 gru 2015, 12:03

Ziemba jest jeszcze krupnik na kościach- nie wierzę, że Ci nie robi żadnej różnicy. To oczywiście był żart
In vino feritas


wawaldek11
1850
Posty: 1850
Rejestracja: niedziela, 14 lis 2010, 22:18
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem, który ma więcej radości z dawania niż z brania.
Ulubiony Alkohol: niepospolity i najlepiej bez banderolki; poszukiwania ciągle trwają...
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Puszcza Goleniowska
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: wawaldek11 » sobota, 12 gru 2015, 12:07

Problemem w ocenie starzenia w szkle jest brak możliwości porównania z trunkiem nie starzonym :odlot: Skąd wziąć próbkę nie starzoną? Zamrozić? Też mogą być zmiany.
A pamięć smakowa jak każda może być zawodna.
Pozdrawiam,
Waldek


ziemba12345
400
Posty: 402
Rejestracja: czwartek, 5 wrz 2013, 04:52
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: ziemba12345 » sobota, 12 gru 2015, 12:25

Waldzio :D , moje trunki po ugotowaniu są bardzo przeciętne. Natomiast po czasie są bardzo dobre. Moim zdaniem oczywiście :) Na tym polega moje porownanie.
Euphorbia, no ja tam nie czuję nic innego niż tekrurę. To jest to samo co moja przedębiona sliwka. Nie czuć w niej nic innego tylko tekturę. Wiele razy prubowałem się przełamac i to pić ale nie szło :womit:


euphorbia1
100
Posty: 146
Rejestracja: środa, 24 wrz 2014, 09:19
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: wszystkie oprócz metanolu
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Lokalizacja: wielkopolska
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: euphorbia1 » sobota, 12 gru 2015, 12:40

Trenuj i jeszcze raz trenuj zmysł smaku a na pewno dojdziesz do mistrzowskiego poziomu. Może podeślesz coś do porównania, oczywiście zrewanżuję się podobie
In vino feritas

Online
Awatar użytkownika

lesgo58
3500
Posty: 3978
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Land Krzyżaków. Pogranicze Prus wschodnich.
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: lesgo58 » sobota, 12 gru 2015, 13:05

wawaldek11 pisze:Problemem w ocenie starzenia w szkle jest brak możliwości porównania z trunkiem nie starzonym :odlot: Skąd wziąć próbkę nie starzoną?

Próby można zrobić co roku porównując ze świeżym destylatem. Oczywiście pomijam efekt różnicy wynikającej z różnicy między owocami. Co roku - nawet z tego samego drzewa - mogą się różnić, bo była susza, bo było więcej słońca itp. Ale porównując destylaty łatwo jest rozróżnić afekty "leżakowania". Przy "wyćwiczonym" zmyśle smaku i powonienia łatwo zauważyć różnice. Tegoroczny będzie zawsze "surowy" nawet gdy jest zrobiony dobrze i daje się wyczuć wszystkie pozytywne elementy. Czyli smak owocu, aromat i posmaki.
Jedynie co trudno wyczuć z czego jest zrobiony destylat to Jabłkowica. Przynajmniej u mnie ma smak i aromat "tylko" brandy. Pozytywne to - jednak trudno się doszukiwać jabłek. Zapewne jest to wina gatunku jabłek. Kirschwaser z kolei ma swój charakterystyczny smak i dopiero posmak zdecydowanie wiśniowy. Podobnie Śliwowica. Gruszkowica to po prostu gruszka. Jakby się ją po prostu gryzło. Od początku do końca. I to wszystko destylaty przechowywane tylko w szkle.
Prawdopodobnie u mnie ten sposób "starzenia" pozostanie, bo nie mam możliwości przechowywania inaczej. Ale jeśli nawet by była taka możliwość to wlałbym do beczki tylko destylat z jabłek i ewentualnie śliwek.
Destylat wiśniowy i gruszkowy zostawiłbym tak jak jest. Zresztą niewiele ten sposób jest odległy od tego jak robią w Austrii na południu Niemiec czy na północy Włoch. Ogólnie nikt tam nie przechowuje destylatów owocowych w beczce. Jeśli już to są to tylko wyjątki. Nawet część tamtejszych producentów Grappy nie leżakuje jej w beczkach. A w kadziach stalowych. Coś w tym musi być.


Autor tematu
kwik44
650
Posty: 667
Rejestracja: niedziela, 29 wrz 2013, 10:17
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: kwik44 » sobota, 12 gru 2015, 13:55

parę odpowiedzi hurtem bo późno dzisiaj wstałem :D

@Jeżosław - ja rozcieńczam jakieś 2:1,co daje jakieś ~50% -- gdzieś przeczytałem, że rozcieńczanie bezpośrednio przed spożyciem powoduje rozerwanie wiązań estrowych i podnosi to walory zapachowe. Dawno już nie piłem ~70% ale z tego co pamiętam, wtedy na pierwszym planie jest głównie alkohol, a owoc pojawia się dopiero później. Poza tym, dla mnie słabsze jest o tyle lepsze, że dłużej mogę się cieszyć smakiem/zapachem.

@seneka25 -- raczej napisali "układa się" w szkle, nie dojrzewa. Temat gliny jest dla mnie całkowicie nowy -- nie mam zdania. Ale fakt - podobnie jak beczka - glina nieszkliwiona będzie pozwalać na wymianę alkohol/powietrze.

@ziemba12345 - mnie też się kiedyś wydawało, że nie jestem smakoszem. Młody człowiek to głupi, na szczęście starsi i mądrzejsi pokazali właściwą ścieżkę. O ile JW czerwonego piję jedynie jak już żywcem nic innego nie ma, a trzeba się sponiewierać, tak JD mnie smakuje. Aczkolwiek to 2 różne trunki, jeden z jęczmienia drugi z kukurydzy w uproszczeniu wielkim. Jeśli pijesz z kolą to faktycznie różnicy pewnie nie poczujesz. Moja LP przekonała się natomiast do innego burbona - Woodford Reserve, a pija zwykle słabe trunki. Kandydatka na LP kolegi uwielbia natomiast Bowmore 12YO z Islay. Oczywiście obie piją bez koli ;-) I zrozum tu kobiety, które "mocnego nie lubią"? :D
Jak napisał euphobia1 - pewnie musisz zmienić nastawienie do takich trunków...

@lesgo masz rację -- oba typy grappy są dobre i ta z beczki i ta czysta. I każda z nich smakuje przy innej okazji. I obie trzeba mieć :D Co do porównania trunków też masz rację - z grubsza można porównywać świeży destylat z tym, który mamy z zeszłych sezonów. Ja jestem dopiero po właściwie pierwszym sezonie owocówek. Emocje były duże więc smak zaraz po destylacji pamiętam. Teraz robiłem gruszkowicę z konferencji więc ponownie odświeżyłem sobie smak młodego destylatu. Faktycznie po pół roku pojawiła się w czereśni i wiśni słodycz. Co ciekawe, czereśniowica dojrzała jakby szybciej, już tygodniowa była "dobra" do picia. Wiśniowica układała się sporo dłużej, dopiero teraz po prawie pół roku wyszła słodycz i złagodniała. Dębić tego nie chcę, dębioną mam (a właściwie ciągle się dębią) śliwowicę, czarną porzeczkę, szarą renetę, dębione były rodzynki, teraz żyto i kukurydza. W planach jest SM whiskey, która pójdzie do beczki po śliwce i rodzynkach... Dębu dużo dlatego szukam informacji o czystych alkoholach.

Tak naprawdę ja dopiero drugi rok bawię się tym hobby. Przez ten czas przeszedłem etap spirytusu, wódki aby wylądować w owocówkach i zbożówkach. Może kolumna półkowa otworzyła mi oczy na to bogactwo smaków i zapachów - nie wiem. Natomiast to jest ten kierunek, w który chcę zainwestować swój i tak już króciutki wolny czas. Nawet do nalewek będę chciał używać spirytusu zbożowego z półkowej więc upgrade kolumny rektyfikacyjnej do rury 76 zrobiłem właściwie niepotrzebnie... Jeszcze chwila i skończę wydrykowaną głowicę a'la alembik. Zadziwiające jak cofam się w technologii :-)

Temat tak naprawdę założyłem po to, żeby szukać własnych smaków. A poruszam się właściwie po omacku bo nigdzie nie ma wiadomości co zrobić. Dlatego tak ważne są nasze subiektywne odczucia, co smakowało, co nie, bo to pozwala każdemu z nas ocenić, zdecydować, spróbować jakiejś ścieżki. A pry okazji może też i inni skorzystają z tych naszych doświadczeń...

pozdrowienia, kwik44


maniek86
200
Posty: 204
Rejestracja: wtorek, 9 cze 2015, 16:45
Krótko o sobie: siłownia,boks,golebie wysokolotne,domowa łycha
Ulubiony Alkohol: Hudson Manhattan Rye
Status Alkoholowy: Bimbrownik
Lokalizacja: Uk
Załączniki
Re: Dojrzewanie destylatów owocowych i wódek

Postautor: maniek86 » niedziela, 13 gru 2015, 20:31

Kilka tygodni temu nakapałem destylatu ze żyta-skiełkowane ziarno zalane gorąco wodą. Destylat przetrzymuję w gąsiorku 2 L tak jak leżakują wina(zakorkowane i położone) , dodałem płatków dębowych i zobaczymy co z tego wyjdzie.
Bimber forever !!!


Wróć do „Przechowywanie destylatu”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości