Problemy technologiczne związane z uzyskaniem dobrego zacieru: niewłaściwy przebieg fermentacji, zakażenia nastawów, klarowanie...

Autor tematu
ollo
50
Posty: 66
Rejestracja: piątek, 6 cze 2014, 18:43
Krótko o sobie: Pasjonat pizzy i curry. Poszukiwacz wyśmienitych smaków i bezludnych plaż.
Ulubiony Alkohol: Toruńska chrzanówka,własna kminkówka,własna pigwówka
Lokalizacja: Gdańsk
Załączniki
Cedzić to czy nie cedzić...?

Postautor: ollo » czwartek, 2 lip 2020, 05:42

Dzień doberek. Mam prośbę o opinię co do możliwego przypalenia na grzałkach..W przefermentowanych nastawach o poj. 25l. maceruję- w jednym 60 dkg rozdrobnionego kminku a w drugim 12 dkg rozdrobnionego jałowca. I taka naszła mnie ochota by tego nie filtrować przed gotowaniem...Mam dwie zwykłe grzałki 2kW + 1,4kW , po rozgrzaniu gotowanie na 1.4 kW. Jak myślicie- poprzypala toto na tych grzałkach?
Pozdrawiam.


alembiki
Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!
Awatar użytkownika

defacto
700
Posty: 724
Rejestracja: sobota, 20 sie 2016, 05:45
Krótko o sobie: "Wszyscyśmy z płócien Rembrandta: To tylko kwestia światła"
Lokalizacja: ⚒️ Górny Śląsk
Załączniki
Re: Cedzić to czy nie cedzić...?

Postautor: defacto » czwartek, 2 lip 2020, 06:40

Serwus.
Ryzyko przypalenia na grzałkach nastawów gotowanych "brutto" jest stosunkowo wysokie. Niemniej jest to tak nieznaczna ilość tego ziarna, że moim zdaniem, nie powinno się nic stać.
Dobrze mieć regulator mocy, wtedy ryzyko przypalenia, znaczaco maleje.
Ale jeśli masz 1promil obaw, niepewności - filtruj. Daj znać jak poszło.
Nie produkuję, nie sprzedaję - tworzę. Jestem artystą :czytaj:


Autor tematu
ollo
50
Posty: 66
Rejestracja: piątek, 6 cze 2014, 18:43
Krótko o sobie: Pasjonat pizzy i curry. Poszukiwacz wyśmienitych smaków i bezludnych plaż.
Ulubiony Alkohol: Toruńska chrzanówka,własna kminkówka,własna pigwówka
Lokalizacja: Gdańsk
Załączniki
Re: Cedzić to czy nie cedzić...?

Postautor: ollo » czwartek, 2 lip 2020, 09:54

Dzięki za odpowiedz. Jeszcze myślę czy filtrować czy nie...Może któryś z Kolegów jeszcze coś napisze ze swych doświadczeń..Ostatnio gotowałem na tych grzałkach macerat z wiórów kokosowych odcedzony - nastaw ten był po odfiltrowaniu bardzo tłusty i tłuszcz nie przypalił się na grzałkach. Rozgrzewałem na 3,4kW a gotowałem na 1,4kW. Macerowałem 2 kg wiórów w 30 l. nastawu.


Szlumf
1800
Posty: 1805
Rejestracja: czwartek, 9 maja 2013, 21:40
Załączniki
Re: Cedzić to czy nie cedzić...?

Postautor: Szlumf » czwartek, 2 lip 2020, 11:56

ollo pisze:.......................Macerowałem 2 kg wiórów w 30 l. nastawu.

Opisz wrażenia z tego destylatu. Tłuszcz Ci nie przypalił bo pływa po wierzchu.
Jak nie masz regulatora to możesz połączyć obie grzałki szeregowo by zmniejszyć gęstość mocy. Przy takim podłączeniu będziesz grzał z mocą około 820W. Tylko jak chcesz mieć pewność to rozgrzewaj też z tą mocą.
Czy próbowałeś macerować botaniki umieszczając je w lnianym lub bawełnianym woreczku? Łatwo je oddzielić i można też podwiesić woreczek w kotle podczas destylacji.


Autor tematu
ollo
50
Posty: 66
Rejestracja: piątek, 6 cze 2014, 18:43
Krótko o sobie: Pasjonat pizzy i curry. Poszukiwacz wyśmienitych smaków i bezludnych plaż.
Ulubiony Alkohol: Toruńska chrzanówka,własna kminkówka,własna pigwówka
Lokalizacja: Gdańsk
Załączniki
Re: Cedzić to czy nie cedzić...?

Postautor: ollo » piątek, 3 lip 2020, 06:58

Super dzięki za podpowiedz. Spróbuję podłączyć szeregowo i polecimy z nieodcedzonym kminkiem i jałowcem. Chrzan będę cedził bo maceruję zblendowane kilo w 25l.nastawu i za gęste chyba jest. Z kokosem zaś było tak- 2kg wiórów kokosowych zalałem wódką 50% tak by pływały.Strasznie dużo tej wódki poszło bo kokos pęcznieje, że hoho. Macerowałem to w wódce ok.tygodnia,max.dwóch nie pamiętam dokładnie. Następnie kokosowy macerat z wiórami wlałem do ok.25l. przefermentowanego nastawu na glukozie pszenicznej od Pepeesa. Te 25l.nastawu rozlałem do dwóch pojemników ferm.30l. i dolałem do każdego po połowie maceratu. To tak napęczniało,że miałem pełne dwa wiadra po 30l. wypełnione breją.Raz dziennie to zamieszałem. Stało to ok. 10 dni potem zlałem i na Thora od Zygmunta. Sprężynki, Ovm otwarty na max. i grzanie 1,4Kw. Odbierałem do 50%. Smaczny napitek o delikatnym kokosowym posmaku.Następnym razem zrobię na glukozie ziemniaczanej bo jest słodsza i lepiej będzie pasować do kokosa.Miły trunek który na stałe u mnie zagości. Innym też smakował.Wiórów kokosowych nie wyrzuciłem. Zalkoholizowany kokos który został po poprzdnich doświadczeniach gotowałem dwie godziny. rozsypałem go do dwóch wiader poj.30l. do każdego wiadra po ok.15l. wody i po 3 kg.cukru bo mi się glukoza skończyła. Drożdże to dałem chyba Turbofruit bo miałem wolne pół opakowania więc na wiadro z kilogramem kokosa,15l.wody i 3 kg.cukru poszła 1/4 opakowania drożdży tylko wcześniej dałem dodatkową pożywkę. Fermentacja przez ok. 10 dni była powolna,w powietrzu w przeciwieństwie do nastawów glukozowych rozchodził się intensywny zapach typu"coś tu się dzieje,oj tak.."a w wiadrach pływał gęsty i tłusty kożuch. Przez te 10 dni raz dziennie mieszałem ten kożuch starając się zgarniać tłuszcz. Przed pierwszą maceracją popełniłem błąd bo niewielką ilość kokosa chciałem zblendować celem rozdrobnienia ale wtedy wytrąciło się takie masło kokosowe i z tym masłem macerowałem pierwszy raz i potem fermentowałem za drugim razem i to masło pewnie potem przez te 10 dni ściągałem. Po 10ciu dniach wyjechałem na dwa tygodnie i to sobie tak stało. Jak przyjechałem to ten pływający kokos był już w większości na dnie więc odcedziłem to,sklarowałem każde wiadro połową saszetki duoklaru i ten przefermentowany z kokosem nastaw fajnie pachnie i smakuje kokosem i raczej w przyszłości będę fermentował kokos z glukozą niż macerował w gotowym już nastawie czy w raz przepędzonym trunku. Zobaczymy jaka będzie intensywność smaku w porównaniu z maceratem ale myślę, że smak powinien być intensywniejszy sądząc po smaku i zapachu przefermentowanego nastawu. Jak przegonię to napiszę. Potem popełniłem błąd bo po przefermentowaniu kokosa czyli użyciu go po raz drugi- powiniennem go nie wyrzucać tylko dodać do jeszcze jednego nastawu tym razem całe dwa kilo które zostały z poprzednich procesów dodać do powiedzmy 15tu litrów wody,trzech kilo cukru i jeszcze raz fermentować bo jak próbowałem tych wiórów to wciąż miały smak.Popróbuję z takim wielokrotnym wykorzystaniem( 3 lub 4 razy) w przyszłości. C.d.n. Pozdrawiam.


Autor tematu
ollo
50
Posty: 66
Rejestracja: piątek, 6 cze 2014, 18:43
Krótko o sobie: Pasjonat pizzy i curry. Poszukiwacz wyśmienitych smaków i bezludnych plaż.
Ulubiony Alkohol: Toruńska chrzanówka,własna kminkówka,własna pigwówka
Lokalizacja: Gdańsk
Załączniki
Re: Cedzić to czy nie cedzić...?

Postautor: ollo » poniedziałek, 3 sie 2020, 22:02

No to jest c.d.n.-tak jak pisałem w poprzednim poście-po maceracji wiórów kokosowych w przefermentowanym nastawie i gotowaniu- wyszedł miły kokosowy bimberek. Wiórów nie wywaliłem tylko dodałem do nastawu cukrowego i fermentowałem je w nastawie. Po przefermentowaniu nastaw pachniał i smakował na tyle obiecująco przed gotowaniem, że żałowałem iż wywaliłem wióry bo myślałem, że jeszcze raz mógłbym je przefermentować w mniejszej ilości nastawu. Tym bardziej,że wióry w dalszym ciągu smakowały kokosowo. Niestety po przegotowaniu nastawu okazało się, że w porównaniu z pierwszym gotowanym maceratem który fajnie kokosowo smakował- ten drugi z kokosem z odzysku to lipa mimo obiecującego smaku i zapachu nastawu. Także macerowanie wiórów w przefermentowanym nastawie tylko raz. Będę również fermentował w przyszłości nastaw ze świeżymi wiórami. Zobaczymy czy lepszy od macerowanego. Napiszę co to wyszło..Pozdrawiam.


Wróć do „Problemy zacierowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości