Produkcja koniaku, brandy, śliwowicy, kalwadosu i innych nektarów które można uzyskać z owoców.

ogurek
20
Posty: 24
Rejestracja: niedziela, 29 paź 2017, 19:49
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Lokalizacja: Wlkp
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: ogurek » czwartek, 16 lis 2017, 22:23

Bardzo dziękuje.
Jestem cały czas moderowany i wcięło wcześniejszego posta.
U mnie skończyło bulgotać 60l soku od znajomego sadownika z domieszanymi ok 10kg zblendowanych renet i 4kg cukru. Planuje w weekend zlać znad osadu i odstawić na kilka tygodni. Uważam, że jednym z powodów różnych efektów uzyskiwanych z jabłek, jest różnorodność odmian. Kupując sok nigdy nie wiadomo co jest w środku.


Rabat 5%
Alembik Miedziany with Arm 30 litrów (nr 1475)
Cena: 1,499.00 zł   Darmowa dostawa!
Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!

rosjan
250
Posty: 296
Rejestracja: czwartek, 18 maja 2017, 10:19
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Wina i własny wyrób
Status Alkoholowy: Psotnik
Lokalizacja: Południe Paryża
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: rosjan » czwartek, 16 lis 2017, 22:24

A czy zamiast krótkiej kolumny, jeśli dałbym bufor z miedzią i na bufor zamocowalbym UFO, dałoby to podobne rezultaty?
Pozdrawiam
Jachu

Awatar użytkownika

Doody
1200
Posty: 1230
Rejestracja: czwartek, 20 paź 2016, 19:04
Krótko o sobie: Degustator z powołania :-)
Ulubiony Alkohol: DIY
Status Alkoholowy: Producent Domowy
Lokalizacja: południowa Wielkopolska
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: Doody » czwartek, 16 lis 2017, 22:30

Szczerze mówiąc nie wiem. Dla mnie bufor to sprzęt, który powstał głównie do produkcji spirytusu. Myślę jednak, że przy całkowitym otwarciu zaworka LM, będzie zachowywał się jak krótka kolumna.
Pozdrawiam
Darek


rosjan
250
Posty: 296
Rejestracja: czwartek, 18 maja 2017, 10:19
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Wina i własny wyrób
Status Alkoholowy: Psotnik
Lokalizacja: Południe Paryża
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: rosjan » czwartek, 16 lis 2017, 22:35

Zadałem to dziwne pytanie, bo nie mam innej możliwości połączenia kotła z kolumną/głowicą, jak przez bufor...
Dzięki
Pozdrawiam
Jachu


gadaka
300
Posty: 342
Rejestracja: sobota, 8 wrz 2012, 22:21
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: gadaka » czwartek, 16 lis 2017, 23:21

@rosjan ja również łączę kolumnę z kegiem przez bufor - pierwsze owocówki na kolumnie od Akasa/Herbaty były z buforem.

Przy całkowitym otwarciu LM bufor powinien działać jak krótka kolumna.

A jeśli masz możliwość opróżniania bufora w trakcie procesu to możesz dodatkowo otworzyć zawór - przy otwartym bufor nie będzie działał, ponieważ to, co ew. spłynie do bufora od razu trafi do kega.

Edit: literówka
Ostatnio zmieniony piątek, 17 lis 2017, 00:10 przez gadaka, łącznie zmieniany 1 raz.


redhot
150
Posty: 163
Rejestracja: piątek, 27 sty 2017, 15:54
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: redhot » piątek, 17 lis 2017, 00:02

Próbowałem łączyć pólkówkę z buforem przy użyciu redukccji 4 do 2 cale TC, ale efekt końcowy przypomniał w prostej linii tryb potstill na kolumnie, czyli tekturę. Do destylatów smakowych bufor to nieporozumienie. Miałem nawet plan żeby przy zbożówkach zatrzymać ten charaktretytstyczny posmak włanie buforem ale niestety nie pomogło i już potem go nie używałem. A zbożówek w tym roku zrobiłem ponad 100l produktu.

Awatar użytkownika

lesgo58
3500
Posty: 3855
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Grudziądz
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: lesgo58 » piątek, 17 lis 2017, 09:29

redhot pisze: ...Do destylatów smakowych bufor to nieporozumienie. ...

Nie przeczę, ze takie może być Twoje subiektywne odczucie. Jednak moim zdaniem odpowiednio użyty bufor może pomóc. Zwłaszcza w końcówce. A także w kolumnach stalowych. zwłaszcza, gdy wypełni się go miedzią. Przecież bufor to swego rodzaju półka, której bliżej nawet do swego rodzau prostego pot-stilla. Wystarczy wyjąć wypełnienia i w buforze gromadzi się nam swego rodzaju odpęd, który następnie przerabiany jest na półkach. Dodatkowo moc zawartości bufora możemy regulować ilością wypełnienia. Rolę te spokojnie może spełniać najniższa półka, tylko, że bufor mając większa pojemność spełnia lepiej tę rolę, a dodatkowo pod koniec lepiej od zwykłej półki (właśnie ze względu na pojemność) separuje pogony.
efekt końcowy przypomniał w prostej linii tryb potstill na kolumnie, czyli tekturę.

Tego już całkowicie nie rozumiem. Co ma bufor do rzeczy? Tak wychodzi (w/g Ciebie), że destylat w tradycyjny sposób uzyskany jest OK, a z buforem ma posmak tektury tak jakby bufor coś od siebie dodawał. Ciekawe spostrzeżenie.
Moim zdaniem bufor raczej odcina. A co odetnie i w jaki sposób to zależy tylko od sposobu jego użycia.
Co do tekturowych doznań to upatrywałbym przyczyny w nastawie. W drugiej kolejności - w sposobie prowadzenia procesu, a dopiero na końcu w buforze.
Ostatnio zmieniony piątek, 17 lis 2017, 11:50 przez lesgo58, łącznie zmieniany 1 raz.


Szlumf
1250
Posty: 1286
Rejestracja: czwartek, 9 maja 2013, 21:40
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: Szlumf » piątek, 17 lis 2017, 10:03

lesgo58 pisze:............................... a dodatkowo pod koniec lepiej od zwykłej półki (właśnie ze względu na pojemność) separuje pogony.........

Tylko pojawia się pytanie czy przy trunkach smakowych chcemy te pogony lepiej separować? Czy nie zubożamy trunku o cięższe frakcje którym trudno przejść z bufora na półki przy 100C w kotle i np. 96C w buforze? Możemy oczywiście grzać do skutku i odbierać już bez % ale czy nie szkoda czasu i energii? Nieco pogonów wzbogaca destylat i z tego co czytam to nie tylko moje zdanie.


kwik44
550
Posty: 578
Rejestracja: niedziela, 29 wrz 2013, 10:17
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: kwik44 » piątek, 17 lis 2017, 10:19

Ja myślę, że do tego dochodzi jeszcze jeden czynnik - czas, a właściwie jego niedostatek. Wydawać by się mogło, że wystarczy coś zadać szczapami, wlać w beczkę i/lub kamionkę, magicznie poczekać tydzień,2,miesiąc i "mamy to". Nie... Moje najstarsze destylaty mają po 2 lata starzenia. No i są młode... A w pierwszym roku zmieniały się z miesiąca na miesiąc od niepijalnych przez takie sobie na ok, ujdzie. Nie na darmo minimalny czas w beczce to 3 lata w większości markowych destylatów. Co więcej - na rynek nie idzie zaraz po wylaniu z beczki/kamionki, ale jest blendowane ze starszymi destylatami, żeby uzyskać odpowiedni i charakterystyczny profil smakowy. Albo starzą krócej, ale dolewają soku/starszego destylatu, kto ich tam wie czego jeszcze. Zwalanie wszystkiego na destylację jest moim zdaniem bez sensu, bo walczymy o coś co ma 5-10% znaczenia w całości, a zapominamy o reszcie. Z doświadczeń wiadomo, że dobra beczka to 75% sukcesu. Destylaty czyste powinny poleżakować minimum z rok zanim są akceptowalne. Tak było z moją śliwką, ale ona nadal się zmienia. Czas i cierpliwość redhot...

Awatar użytkownika

lesgo58
3500
Posty: 3855
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Grudziądz
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: lesgo58 » piątek, 17 lis 2017, 10:55

Szlumf pisze:
lesgo58 pisze:............................... a dodatkowo pod koniec lepiej od zwykłej półki (właśnie ze względu na pojemność) separuje pogony.........

Tylko pojawia się pytanie czy przy trunkach smakowych chcemy te pogony lepiej separować? Czy nie zubożamy trunku o cięższe frakcje

Dlatego użycie bufora traktowałbym z dużą ostrożnością.
Ja patrzę na to trochę inaczej. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie - do jakiego momentu tradycjonaliści odbierają towar na półkowej? Na pewno dużo wcześniej niż my. Zwłaszcza, że używamy OLM i właśnie bufor. Zresztą oni jadą głównie na wskazania alkoholomierza. Później na doznania organoleptyczne. Bo wsad wsadowi nie jest równy. Ale tu potrzeba dużego doświadczenia. Bo trunek surowy potrafi smakować zdecydowanie inaczej niż ten finalny po okresie starzenia.
Wracając do bufora. Odpowiednio użyty - myślę - potrafi dużo pomóc. Może nie w jakości trunku, ale w czymś innym. W ilości destylatu konsumpcyjnego. Można przecież na początku procesu - tak do np. 2/3 bądź do 65% - wyłączyć całkowicie bufor. Po tym czasie włączamy bufor i zaczynamy separować cześć pogonów. Odpowiednio regulując refluksem i mocą grzania i przy odrobinie wprawy i doświadczeniu możemy coś tam jeszcze dodatkowo uzyskać bez ryzyka przedobrzenia z pogonami. Wybór prowadzenia procesu pozostaje po stronie operatora.
W każdym bądź razie przestrzegałbym prowadzenie procesu głęboko aż do np 99*C czy też nawet 100*C, bo pozwala nam na to nasz sprzęt i zbierania urobku do jednego naczynia. Można się rozczarować. Coś na ten temat wiem. :)
Myślę, że granica 96*C (rzeczywistych) jest ciągle tą najbezpieczniejszą granicą. Wskazania alkoholomierza, gdy używamy OLM i bufora mogą być mylące.
Dlatego jeszcze długa droga przed nami. Ale jest nas coraz więcej i wymiana doświadczeń coraz pełniejsza.


rosjan
250
Posty: 296
Rejestracja: czwartek, 18 maja 2017, 10:19
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: Wina i własny wyrób
Status Alkoholowy: Psotnik
Lokalizacja: Południe Paryża
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: rosjan » piątek, 17 lis 2017, 11:19

No tak, macie wszyscy 4-tego, albo 5-tego dana z wiedzą i umiejętnościami. :respect:
Ja startuję z żółtym pasem i jeszcze długa droga przede mną, żeby opanować destylację.
Nie mogę wyłączyć bufora, chyba, że zrobię dziurę w kotle ...
wyłączony bufor = bufor pusty, otwarty, jego zawartość spływa do kotła, czy tak?
Może niedługo zdobędę pomarańczowy pas ... :D :D :D
Pozdrawiam
Jachu


gadaka
300
Posty: 342
Rejestracja: sobota, 8 wrz 2012, 22:21
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: gadaka » piątek, 17 lis 2017, 11:33

@Rosjan ja tak właśnie rozumiem wyłączony bufor - u mnie to otwarty zaworek spustowy...

Najważniejsze to próbować i wymieniać doświadczenia :)

Awatar użytkownika

lesgo58
3500
Posty: 3855
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Grudziądz
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: lesgo58 » piątek, 17 lis 2017, 11:51

rosjan pisze:Nie mogę wyłączyć bufora, chyba, że zrobię dziurę w kotle ...
wyłączony bufor = bufor pusty, otwarty, jego zawartość spływa do kotła, czy tak?

:ok:

Awatar użytkownika

seneka
500
Posty: 543
Rejestracja: sobota, 16 sie 2014, 13:47
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: seneka » piątek, 17 lis 2017, 15:10

Albo jak masz dodatkowy wlew sms to kotła nie musisz dziurawić :D . Wystarczy sms przerobić.
ZAISTE WÓDKA POTĘŻNA JEST...ALE BIMBER WIĘKSZĄ MOCĄ WŁADA

Awatar użytkownika

klepa
350
Posty: 356
Rejestracja: wtorek, 22 paź 2013, 09:03
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: klepa » piątek, 17 lis 2017, 16:03

Dziś piątek, więc se pozwolę o kalwadorze
Uderzyła mnie wpierw uwaga rzucona kilka dni temu przez kwika, że na AD głównym nurtem płynie tematyka lobby spirytusowego, a skłoniło postępujące zniechęcenie redhota, bo zboża są bardziej przewidywalne, niż owoce. Na tym tle chciałbym rzucić dwiema pewnie dość oczywistymi oczywistościami – refleksjami, które wyważają otwarte drzwi. A są to na dodatek drzwi do lasu. Do czytania nie zachęcam, ale że wewnętrzny przymus mnie ciśnie, więc pozwolę sobie lekko sobie ulżyć.
Pierwsza. Może ja i głupi, ale nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że w poszukiwaniu jak najlepszego produktu, bardziej skupiamy się na narzędziu, niż na materiale. Na forum co chwila rejestruje się nowy kolega i wydaje mi się, że ilość wątków i tematów dotyczących sprzętu i technicznych nowinek już od początku ustawia go w pewnym kierunku myślenia. Jeśli ten nowy pyta na dodatek, czy warto to kupić (i tu pokazuje jakiegoś cudaka w allegro/olx, co go Wojtek z Mietkiem w stodole uspawali), to zaraz jakiś dobry wujo podpowiada – odpuść, dołóż i od razu celuj w aabratka, bo na nim zrobisz wszystko. No i ten kupuje, przepędzi i zaraz się pochwali, jaki to cudowny destylat mu nie wyszedł ze starych konfitur, albo trzech kilo śliwek i 20 torebek cukru. I wszystko w jednym tylko odpędzie, bo plipków odsypałem, a zaworek lekko chodzi. Dopiero za rok gdzieś mimochodem wspomni, że… Wiecie o czym mówię? No to powiem, że imponują mi ci koledzy, którzy mając sita, kołpaki, i szotgany potrafią głośno powiedzieć – nie, k*!, nie o to mi chodziło i wcale nie tak to sobie wyobrażałem. Jak nie jest przypadkiem, że do destylatów smakowych potrzeba miedzi, tak i nie jest przypadkiem, że ikony alkoholi smakowych (calvados, koniak, szkocka, czy wreszcie ten paskudny rum) wymagają alembików. (Nawiasem mówiąc – trzeba też mieć charakter (szacunek do samego siebie), żeby przyznać publicznie – kupiłem/zrobiłem alembik, ale mój destylat zamiast urywać dupę, oberwał mi tylko kieszeń. (Innym nawiasem, że nie ma co zamykać ust zielonkom banami i akceptacją, bo nic tak nie wzmaga religijnego natchnienia jak prześladowania.)) My jednak, w pogoni za postępem i drogą na skrót, będziemy gonić jabłko i żyto na lepszym sprzęcie i w jednokrotnej destylacji. Żeby się mądrzyć, to brak mi elementarnego nawet wykształcenia w zakresie biotechnologii, czy inżynierii procesowej. Pojadę więc tak – czy dostępna literatura z zakresu produkcji destylatów podaje pełną informację? Czy poszczególne domy koniakowe i Szkoci, poza całym tym p*leniem o wyższości gronek Uniblą i beczek po Jerez nad Maderą, skrywają jeszcze jakieś kluczowe technologiczne tajemnice? Głupie pytanie, bo wiadomo, że tak. Książka „Whisky: Technology, Production and Marketing” liczy 350 stron, ale flaszkę stawiam temu, kto znajdzie info, w jakich konkretnie przedziałach odbierać odpęd w drugiej destylacji. Ktoś odpowie, że jest wiele zmiennych i po to trzymają na liście płac doświadczonego mistrza destylacji. I słusznie, ale raczej w wypadku calvadosa i koniaku, bo…
(tu powolutku przechodzimy do drugiej refleksji)
w tym roku wiosna się spóźniła, w sierpniu było mało słońca, a we wrześniu przyszły deszcze. Gronka/jabłuszka są więc małe, dużo w nich kwasu i ni cholery nie zdążyły się wycukrzyć. Pełna zgoda, ale jakie to zmienne mogą popsuć kłosy traw? Pal zresztą licho tegoroczny jęczmień i jego poziom skrobi, skoro słodownia może kupić go wszędzie i jaki tylko zechce, a to dostawca ma zadbać o parametry. Tu zmiennych jest znacznie mniej, zwłaszcza że zapasy są na cały rok, a takich winogron nie przechowasz. Zamiast konkretów książka powie, że wsparci własnymi nosami destylujemy w przedziale od 80 do 60% ? Powiedzmy, że przez 60 lat w destylarni zmieniło się 3 wąchaczy świeżej whisky. Przez ten czas wszyscy trzej używali tego samego aparatu i takiego samego słodu. Ciekawe, że powiedzą, jak długa jest szyja, ile kubików zacieru i surówki wchodzi i ile trwa odbiór, ale nie powiedzą jak tną przedgony. Żeby znaleźć konkretne przedziały, trzeba szukać w innych książkach lub na blogach pasjonatów, którzy wprost zapytali o to podczas zwiedzania destylarni. Zamiast takich danych najczęściej poczytać można, jak to ten słony wiatr od morza, i jak to te wrzosy w torf, i jak to ta woda krystaliczna… Ojezu, i jaka ta woda nie jest ważna?! Ludzie! Wy wiecie w ogóle, jaki ona ma cudowny wpływ na smak? Pewnie ogromny, bo czasem 3-5 destylarni stoi nad jedną strugą, każda obrabia ten sam słód na takich samych aparatach, a każda ruda wóda ma inny profil smakowy! I żadna nie powie, że my tniemy 74-65%, oni – 77-64%, a ci na dole schodzą do 61-60% i pewnie stąd te nuty trawiaste. Raz na refluksie lub półkowej? – Na pewno się da, ale czy nie stąd (tu tylko gdybam i zgaduję) bierze się ten ostrawy charakterek od Burbona, przez armaniak, aż po niemieckie sznapsy?
O owocach to już mi się nie chce, ale gdy czytam, że red się zniechęcił i rozważa, czy się nie poddać (nie poddawaj się) to pierwsze pytanie mam takie: z czego ten sok? I co z tego, że mętny, jeśli to idared z jonagoldem, które choćby ze względu na kształt zaklasyfikowano do przerobowych i na półkę do Biedrony nie wejdą. Najpierwsiejszą „zaletą” dzisiejszych jabłuszek z sadów towarowych jest, czy przetrwają do kwietnia przyszłego roku. Ich smak i zapach zostanie w pełni doceniony dopiero na jabłczanym przednówku. Żeby wyważyć otwarte drzwi do lasu, wystarczy prosty myk. Bierzemy od tego miłego staruszka – sąsiada kilka parchatych kronselek, upierniczonych w jakimś wosku antonówek, kostropatych renet i pokrytego niezdrowym liszajem grafsztynka. Puszczamy przez sokowirówkę i…? O Boże, jak to dobrze, że te odmiany znikają. Teraz nalewamy sobie dla porównania jakiegoś Złotego Sadu, Złotego Jabłuszka, czy innej Złotej Doliny. I…? Dobre, słodkie i gęby nie wykręca. A jakby tak jeszcze trochę cukru, bajanów i na rury? 8-)
Pierwsza refleksyjna pointa jest taka, że gdy wreszcie kupiliśmy nową brykę, to tak się teraz skupiamy na tych wszystkich erdeesach, abeesach i trybach kontroli trakcji, na tych (k*!) gałkach, światełkach i przełącznikach, że aż zapomnieliśmy dokąd jedziemy. I co z tego, że wycisnę refluksem jeszcze pół litra z podgonów, jeśli za pół roku będę narzekał na sprzęt, zupełnie nie pamiętając, że to ta moja łapczywość na etanol spieprzyła napitek. I tu mały mimowolny apel do łapczywej młodzieży – jeśli Wasz sprzęt wyciska już z buraka 98%, to uświadomcie sobie, że produkujecie… rozpuszczalnik. Ten rozpuszczalnik mieszacie z destylowaną wodą, co potem trzeba zapić lub zagryźć ogórkiem. I gdzie tu sens? Spirytus to nie jest cel. Spirytus to tylko środek do nalewki. :mrgreen:
Pointa druga: Calvados – I co z tego, że sam wędzisz sobie szynki, jak do ich zrobienia użyłeś tego szprycowanego g* z Ruchana? Whisky vs Calvados – jeśli od dwóch różnych dostawców nabędziesz po żyta, po czym tak samo je przygotujesz i tak samo (za przeproszeniem) przelecisz, to jest bardzo prawdopodobne, że otrzymasz dwa bardzo podobne destylaty. Jeśli jednak od dwóch różnych dostawców nabędziesz po worku jabłek, po czym tak samo je przygotujesz i tak samo (już bez przeproszenia) przelecisz, to jest arcynieprawdopodobne, abyś otrzymał dwa podobne destylaty. Więcej – jest dość prawdopodobne, że oba będą do dupy. Dlatego po jabłka jedź na wieś. Przy okazji wspomnij, że wędzisz. ;)
A teraz idę sobie walnąć… (zaraz: niedziela?, poniedziałek?...) 5-dniowego kalwadoru! Chyba już pyszny. :D


gadaka
300
Posty: 342
Rejestracja: sobota, 8 wrz 2012, 22:21
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: gadaka » piątek, 17 lis 2017, 16:23

@rosjan masz wizjer na "pokrywie" zbiornika, więc najłatwiej zamiast szkła włożyć okrągły kawałek blachy z przyspawanym króćcem do wężyka od bufora. Zaworek nie zaszkodzi :)
Wszystko bez ingerencji w kolumnę.

Awatar użytkownika

Pretender
2500
Posty: 2988
Rejestracja: piątek, 11 lis 2011, 14:17
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: Centrum
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: Pretender » piątek, 17 lis 2017, 16:49

Jabłuszko jade na jeden raz, krótka kolumna+aabratek, jedynie miedź. Sprężynki własnej roboty. Stabilizacja, dokładny odbiór przedgonów, z zapasem. Moc robocza to ok 500-600W. Tylko jeden przebieg. Aromat jak najbardziej jabłkowy. Sok własnoręcznie uzyskany. Proponuję spróbować tylko jednego przebiegu, ale na małej mocy. I wtedy decydować, pasuje czy nie. Znam takiego jednego obywatela AD, który twierdził, że jedynie reflux daje dobre rezultaty. Spróbował bez refluxu, na małej mocy i ... kolego, przypomnij mi co powiedziałeś?

Awatar użytkownika

masterpaw2
1050
Posty: 1094
Rejestracja: wtorek, 12 kwie 2016, 19:10
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:), no chyba, że ktoś mi na odcisk nadepnie....
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: Centralna Polska
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: masterpaw2 » piątek, 17 lis 2017, 17:03

Było takie dobre, że, aż nie pamiętam co mówiłem :pije:
A tak na poważnie, polecam, chociaż raz na próbę :ok:
Gdy coś robię, zawsze staram się robić to najlepiej, choć nie zawsze mi to wychodzi......;)

Awatar użytkownika

Pretender
2500
Posty: 2988
Rejestracja: piątek, 11 lis 2011, 14:17
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: Centrum
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: Pretender » piątek, 17 lis 2017, 17:07

Haha, najważniejsze to przekonać się na własnej skórze co smakuje. Zawsze można zrobić drugi odpęd. Poza tym warto odebrany pogon i późny przedgon/wczesne serce dodać do kolejnego procesu.

Awatar użytkownika

lesgo58
3500
Posty: 3855
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Grudziądz
Załączniki
Re: Calvados

Postautor: lesgo58 » piątek, 17 lis 2017, 17:27

klepa pisze: Na tym tle chciałbym rzucić dwiema pewnie dość oczywistymi oczywistościami – refleksjami, które wyważają otwarte drzwi. A są to na dodatek drzwi do lasu. Do czytania nie zachęcam, ale że wewnętrzny przymus mnie ciśnie, więc pozwolę sobie lekko sobie ulżyć.

:klaszcze: :ok:
Zawsze twierdziłem, że nasze hobby - to hobby nie tylko dla normalnych inaczej :D ale przede wszystkim dla myślących. :poklon;


Wróć do „Nastawy owocowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości