Tytuł: Re: Zasiarkowanie balonu - po co się to robi?
Napisane: środa, 10 mar 2010, 01:45
Posty: 2841 Tematy: 60
Ja dosładzam wino tylko takie, do którego wcześniej dodałem pirosiarczyn, zabijając tym samym grzybki...
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Tytuł: Re: Zasiarkowanie balonu - po co się to robi?
Napisane: środa, 10 mar 2010, 10:58
Posty: 7 Tematy: 2
Acha no to już wszystko jasne. Więc dosładzania wina nie robić wcześniej jak po końcu burzliwej fermentacji podczas zlewania tak? Zlewając wlać sobie troche w garnuszek, na palnik i rozpuścić w tym wagonik cukru, ostygnie i wlać spowrotem do butli? ale wtedy ten gotowaniec to juz ma bezpośredni dostęp do powietrza. Myślałem że takie dosładzanie robi się za pomocą syropu składającego się z cukru i wody.
Tytuł: Re: Zasiarkowanie balonu - po co się to robi?
Napisane: środa, 10 mar 2010, 14:16
Posty: 987 Tematy: 51
Taki gotowaniec ma dostęp do powietrza, ale samo podgrzanie go do kilkudziesięciu stopni (nie ma sensu gotować tego jednak), po pierwsze: zabija ewentualne bakterie octowe, po drugie - usuwa jakiekolwiek rozpuszczone gazy. No i niestety, częśc alkoholu, ale trudno. Można dodac syrop cukrowy w wodzie, ale rozcieńczysz sobie wino w ten sposób. Zygmunt słusznie robi dodając pirosiarzyn do wina, ale ja nie mam w domu pirosiarczynu, po drugie, nie bardzo lubię wino z siarką . Ja wiem, że wino z jabłek powinno zawierac siarkę w dużej ilości jako tradycyjną przyprawę, ale mimo wszystko, wole wino bez siarki. Ze sciąganiem znad osadu czekam aż wino całkowicie przefermentuje co ma przefermentować a cukru daję zawsze "z górką", żeby po skończonej fermentacji jeszcze coś zostało. Czasem tylko wino jest za mało słodkie, więc dosładzam przy sciąganiu. Robię wina od dobrych kilku lat i jeszcze nie udało mi się zrobić octu. Poza jednym przypadkiem nastawu z ryżu, gdzie ów nastaw od początku nie chciał fermentować jak należy. Nie wiem, co mu zrobiłem nie tak - może nie wypłukałem ryżu przed wsypaniem do balona, tylko pojechałem "jak leci" z worka kupionego hurtowo w Makro i ten ryż miał jakieś konserwanty na sobie, co zabijały drożdże? Nie wiem. Poza tym każde wino, które poprawnie fermentowało udawało się bez zarzutu. Poza tym już sam alkohol w winie jest konserwantem, roztwór kilkunastoprocentowy alkoholu po kilku godzinach zabije wszystko, co zywe w środku. Chyba, że się mylę.
______________________________________________________________________ ポーランド語が書けますちょっと。 得意は満月の仕業の酒です。 Spécialité: Chateau de Garage, serie: La Lune Pleine Lux Lunae luceat nos! Disclaimer: Moje uczestnictwo w tym forum ma charakter czysto edukacyjno poznawczy.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników