Beczułka szklana 0,75 l z 4 kieliszkamiBeczułki wykonane z grubego, dekoracyjnie oplecionego szkła. Zaopatrzone w kranik u swojej podstawy. Idealnie nadają się na prezent lub stół biesiadny.
Cena: 69,00 zł
Tytuł: "Wujek Jessie" inaczej, czyli jak whisky robiłem (fotostory)
Napisane: środa, 4 sty 2012, 22:38
Posty: 1189 Tematy: 44
Koledzy smakosze trunków wszelakich Jako, że Łatwy Kwaśny Zacier Wujka Jessie już nabiera szlachetności w chłodnej piwniczce, postanowiłem zrobić kolejny tym razem lekko zmodyfikowany. W tym celu zakupiłem: 5 kg śruty kukurydzianej
Załącznik:
DSC01089.JPG
1 kg słodu jęczmiennego wędzonego dymem torfowym
Załącznik:
DSC01091.JPG
drożdże Whisky - Coobra
Załącznik:
DSC01092.JPG
Pierwszy nastaw zrobiłem jak klasyczny "kwaśny zacier wujka Jessie"; 4 kg śruty kukurydzianej zalałem gorącym syropem z 3 kg cukru i 15 litrów wody. Po ostygnięciu nastawu dodałem pełną łyżkę drożdży Whisky, resztę zostawiając na później. Po tygodniu fermentacji zlałem nastaw znad kukurydzy i poszedł na rurki. W tym samym czasie przygotowałem nowy syrop z 3 kg cukru + 10 litrów wody, wyłowiłem sitkiem pływającą (czyli zużytą) kukurydzę. Było tego ok. 0,5 kg.
Załącznik:
DSC01102.JPG
Wlałem syrop do pozostałej kukurydzy i wziąłem się za przygotowanie słodu. W pierwotnej wersji chciałem tylko dodać zmielony słód do kolejnego nastawu aby dostać nowy smak, ale w końcu postanowiłem trochę go zatrzeć żeby odzyskać z niego słodycz. Zacieranie zrobiłem jednotemperaturowe. Do gara wlałem 3 litry gorącej wody, wsypałem słód oraz 0,5 kg kukurydzy (taką ilość odłowiłem) i mieszając podgrzałem do 640C.
Załącznik:
DSC01099.JPG
Temperaturę taką utrzymywałem przez 1,5 godziny po czym, odstawiłem zacier do ostygnięcia. W tym czasie przedestylowałem pierwszy nastaw. Odlałem 1 litr dundru do zakwaszenia kolejnego nastawu
Załącznik:
DSC01106.JPG
i nie byłbym sobą gdybym nie wsadził do niego palucha i nie spróbował. Cholera, faktycznie był kwaśny Po ostygnięciu zacieru ze słodu oraz dundru, wlałem oba składniki do nastawu kukurydzianego, dolałem jeszcze 2 litry wody, dobrze zamieszałem w celu napowietrzenia i wsypałem resztę drożdży.
Załącznik:
DSC01104.JPG
Zamieszałem, założyłem pokrywę z rurką fermentacyjną i ....czekam co z tego wyjdzie
Załącznik:
DSC01105.JPG
Już po godzinie z rurki pyrkało jak z ruskiej pepeszy Pyrkało tak calutkie 24 godziny, później trochę zwolniło. Po 3 dniach pyrka sobie już całkiem spokojnie, jak szlachetne winko Gdy przestanie, pójdzie na rurę a destylat mam zamiar zaprawić specjalnie w tym celu kupionymi, płatkami struganymi z beczki dębowej, w której leżakowała prawdziwa WHISKY
Załącznik:
DSC01096.JPG
Jakie będą efekty mojej ciężkiej pracy opiszę w kolejnym poście Pozdrawiam wszystkich smakoszy tego szlachetnego trunku
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu. Zaloguj się lub Zarejestruj! aby mieć możliwość oglądania załączników.
______________________________________________________________________ SPIRITUS FLAT UBI VULT
Tytuł: Re: "Wujek Jessie" inaczej, czyli jak whiskey robiłem (fotostory)
Napisane: czwartek, 5 sty 2012, 11:32
Posty: 185 Tematy: 4
Czekam z niecierpliwością na efekty Twojej pracy Sam zbieram się za zabawę z łychą już ze 2 lata ale czasu i samozaparcia trochę brak Ale są postępy załatwiłem sobie taką mega kankę 50l z SS(minusem jest cienkie dno ale zawsze można podłożyć kawałek blachy) tak że coś będzie można w tym zatrzeć
Tytuł: Re: "Wujek Jessie" inaczej, czyli jak whiskey robiłem (fotostory)
Napisane: czwartek, 5 sty 2012, 12:16
Posty: 2840 Tematy: 60
Radius, śrutę gdzie kupowałeś?
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
zadałem pytanie sprzedającemu o obcność zanieczyszczeń i otrzymałem poniższą odpowiedź:
Śruta ta to po prostu zmielone ziarno kukurydzy polskiej. Producent ma na to powolenie Inspekcji Weterynaryjnej. Podane sa na etykiecie zbadane wartości pokarmowe. Jest stosowana przez tego producenta w produkcji róznych pasz dla zwierzat, szczególnie dla drobiu. Pesycydów na pewno nie zawiera, ponieważ jeśli w ogóle stosowane sa jakies opryski to tylko we wczesnym stadium rozwoju, potem kukurydza tego nie wymaga i ma długi okres wegetacji. Jesli pyta Pan czy jest jadalna przez ludzi jednoznacznie nie odpowiem, ponieważ zajmuje się żywieniem zwierząt.
Tytuł: Re: "Wujek Jessie" inaczej, czyli jak whiskey robiłem (fotostory)
Napisane: czwartek, 5 sty 2012, 20:00
Posty: 2840 Tematy: 60
Zwłaszcza po odpowiedniej obróbce termicznej ;D
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Tytuł: Re: "Wujek Jessie" inaczej, czyli jak whisky robiłem (fotostory)
Napisane: poniedziałek, 9 sty 2012, 18:04
Posty: 1189 Tematy: 44
Produkcji whisky c. d. Wczoraj, po tygodniu fermentacji, nastaw uzyskał BLG -2 więc dzisiaj poszedł na rurki. Właściwie na rurę, bo destylowałem na kolumnie wypełnionej pociętymi zmywakami ale z pełnym odbiorem, bez refluksu. Pierwsze krople roztarte w palcach - ostry, spirytusowy zapach z lekką nutą zbożową. Po odebraniu 200ml o mocy 90%, kolejna próba "na niuch". Panooowie - zamknąłem oczy i po wciągnięciu aromatu w nozdrza, zobaczyłem łany zboża dojrzewającego w pełnym słońcu gdzieś na równinach Mazowsza Q...wa co ja, Szymborska jestem Po prostu, piękny zbożowy zapach poczułem Naprawdę ładnie pachnie. Klasyczny "Wujek Jessie" nie miał tego aromatu. Po skończonej destylacji - pomiar. Uzyskałem: 200 ml destylatu o mocy 90% (do następnego przerobu) 3000 ml destylatu o mocy 64% (do leżakowania z dębem) 700 ml destylatu o mocy 40% (do następnego przerobu) Po przeliczeniu na spirytus, daje to ok. 2400 ml spirytusu 96%. W nastawie było 3 kg cukru, więc odliczając alkohol z niego uzyskany, z kukurydzy i słodu otrzymałem ok. 1 litr spirytusu Chyba nieźle jak na pierwsze doświadczenie z zacieraniem. 1,5 litra destylatu dostało płatki dębu średnio prażonego, drugie 1,5 litra - płatki whisky z beczki dębowej i oba poszły w zapomnienie do piwniczki. Ciekawe jak długo wytrzymam, żeby nie zamoczyć w nich gęby Ogólnie eksperyment uważam za bardzo udany i polecam każdemu smakoszowi zbożowych destylatów Następny etap - klasyczny zacier na whisky - bez cukru
______________________________________________________________________ SPIRITUS FLAT UBI VULT
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników