Tytuł: Re: Wino ze śliwek i problem z wyklarowaniem
Napisane: sobota, 23 kwi 2011, 16:56
Posty: 2
Witam wszystkich , choc temat obserwowałem od dawna jest to mój pierwszy post na forum. Może troszke się rozciągne poza jego ramy, jednak wydaje mi się to stosowne dla zgłębienia tematu. Kiedyś miałem podobny problem, myślałem że robię coś nie tak, szukałem błędów, a dziesiętki litrów wina oddawałem znajomemu, by jak kolega to ujął, obrobił je termicznie. Dziś wiem że był to wielki błąd, do śliwek trzeba czasu i cierpliwości, a finalny produkt o pięknej bursztynowej niczym piwo barwie, bije na łeb fszystkie francuskie sikacze. Byś nie popełnił tego błędu, moze te moje kilka zdań pomoże ci w dalszej wytrwałości. Od dziesięciu lat robie wino tylko ze śliwek i uważam, że trzeba przyjąć zasadę, gdy nastawiasz trzecie, pierwsze nadaje się do butelkowania, czyli ma dwa lata. Oczywiście można mu troszke pomóc, ale o tym na końcu. Może właśnie w tym miejscu zbocze z tematu, ale chyba warto dla porównania opisać proces od początku. Ja nastawiam 50l więc trzeba zacząć od owoców (chyba o tak elementarnych rzeczach jak mycie naczyń i przyrządów nie musze wspominać) zbieram 20 kg śliwek renklod (odmiana taka troszke różową skórke ma ale nazy nie znam) i 5 kg węgierek. oczyszczone z pestek, ogonków, robaczków i rozdrobnione na ćwiartki wsypuje do takiej wanienki dla niemowlaków i zalewam 2l wrzątku. Gdy ostygnie wlewam buteleczke pektowinu, 2kg rozrobionego cukru, 2g pirosiarczanu, i połowe przygotowanych drożdzy winnych ( ja stosuje w proszku wysokoalkocholowe) Całość na dwa dni przykrywam szczelnie po wymieszaniu folią, by nic nieporządanego nam do środka nie wlazło. Mijają dwa dni, fermętacja powinna się już zacząć na dobre i możemy przystąpić do dalszych czynności. Czysta pielucha tetrowa, zożona na połowe, czyste wiaderko, i tak garść po garsci wykręcamy oddzielając sok od wytłoczyn. Nie ma co za dużo ładować, szkoda sił a efekt i tak gorszy będzie. Wytłoczyny jeszcze sie przydadzą więc też do czystego wiaderka je odkładam. Gdy już całość przejdzie ten proces, do wytłoczyn wlewam znów dwa litry wody i odstawiam na bok, a właściwy nastaw wlewam do balona i doprawiam. Do balona wędruje kolejne dwa kilogramy syropu z cukru, pożywak dla drożdży, sok z jednej cytryny, druga połowa drożdży, 2g piro. i ok 12-15l wody (należy pamietać że już wcześniej była dodana w syropie i do przygotowania miazgi) no i wspomagamy się blg Całość od razu już fermętuje i to z dnia na dzień coraz bużliwiej Po trzech dniach po raz kolejny wyciskam wytłoczyny zalane poprzednim razem, dodaje kilogram cukru i uzupełniam tym balon. Tu się nie zgodzę z literaturą fachową o trudności otzrymania soku z śliwek, ja w ten sposób kilka razy po drugim odciśnięciu ważyłem wytłoczyny i zostawało ich raptem 2-2,5kg Drożdże zżerają cukier w balonie błyskawicznie i po dwuch tygodniach fermętacja zaczyna zanikać i jest to pora na kolejną dawke ok 1,5 kg syropu. Na powierzchni będzie twardy kożuch piany ale nie jest to napewno ni pleśń ni co innego co mogło by zaszkodzić, po prostu dwutlenek węgla zbity w masę. Gdy fermętacja ustanie na dobre, dokonujemy pierwszego obciągu (ja zawsze też zlewam przez to czym wyciskałem sok) od nastawienia mineło ok 4 miesiące, ciecz jest nadal mętna i ma raczej różowy kolor ale z czasem się to zmieni, trzeba tylko cierpliwości, w między czasie jeszcze raz po kilku miesiącach przelewam przez tetre, ale zostaje tam tylko grubszy osad. Początkowo właśnie po pół roku próbowałem klarować bentonitem-zero efektu, turbo klarem zero efektu, widać śliwki może faktycznie na chemi się nie znają, tylko jak wytłumaczyć fakt, że kochają się w żelatynie. Skoro dodałeś już wcześniej wspomniane wspomagacze klarowania, zlej szklanke wina i dodaj do tego rozrobioną w kieliszku 50mll szczypte żelatyny (dokładnie rozpuszczona w ciepłej wodzie) i wszystko wymieszaj. Za dwa dni na dnie szklanki powinien zostać syf a reszta to czysty płyn. Jeśli ten zabieg przyniósł porządany efekt to zrób tak z całą resztą, przyjmójąc 2g żelatyny na 10L wina. Wlej do balona całość wymieszaj i zostaw na tydzień, powinno pomóc pozbyć się zarówno metności jak i ziemi z turboklarem włącznie. W moim przypadku i przy moim sposobie produkcji zdało efekt wyśmienicie, choć już teraz wiem że naprawde potrzeba czasu. Dziś jak ktoś nie wie to po kolorze myśli że piwo da lampek nalewam, a i moc trunku jest dość znaczna. Nie ma też co osczędzać przy obciągu i zlewaniu, co na dnie po prostu wylewamy, mi na konieć zostaje ok 35l.
Tytuł: Re: Wino ze śliwek i problem z wyklarowaniem
Napisane: niedziela, 8 maja 2011, 12:59
Posty: 2
Zapomniałem jeszcze o jednej rzeczy, żelatyna wiążąc w sobie osad lubi delikatnie przywierać do ścianek balonu, wtedy wkładam rurkę ( tą samą, która spuszczam wino) i delikatnie dmucham. Zabieg ten odrywa to co się przykleiło do szkła, i pozwala mu dalej swobodnie opaść na dno naczynia. Jeśli się tego nie wykona, mogą być pózniej problemy z określeniem gdzie kończy się klarowny płyn, i do której chwili rurka nie zaciągnie syfu. Nie wspomniałem też, że jeszcze dosładzam trunek bo lubię słodkie, a właśnie nadeszła chwila gdy to robiłem. Po dodaniu cukru czekam jeszcze aż będzie na nowo co nastawić, a podobno słodkie również lepiej się klaruje. Zdjęcie trunku robione tuż po zlaniu w dniu dzisiejszym porcji do rozrobienia cukru, pokazuje dwu letnie wino, wydaje mi się zupelnie ok z jego przejżystością.
Tytuł: Re: Wino ze śliwek i problem z wyklarowaniem
Napisane: niedziela, 8 maja 2011, 19:37
Posty: 9 Tematy: 2
@mireks dziękuje Ci pięknie za tak wyczerpującą odpowiedź, dodam że kolorek tego Twojego winka jest świetny.
U mnie po dwóch tygodniach od wlania turboklaru osad znalazł się na dnie, lecz wino nadal nie jest takie klarowne jak Twoje. Skorzystam jeszcze z twojego sposobu z tą żelatyną a wynikami podziele się w tygodniu.
Tytuł: Re: Wino ze śliwek i problem z wyklarowaniem
Napisane: środa, 22 cze 2011, 10:14
Posty: 9 Tematy: 2
Po trzech próbach klarowania wina w szklance za pomocą żelatyny nie otrzymałem pozytywnego rezultatu. Do każdej ze szklanek dodałem większą ilość żelatyny, czekałem i czekałem, ale niestety nic to nie dało. Nie mam już pojęcia co z tym winem zrobić, szkoda go puścić przez rurki, gdyż smak ma wyśmienity.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników