Teraz jest piątek, 25 maja 2012, 21:34

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 14 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Wino z kartonu - eksperyment.
PostPostNapisane: piątek, 18 lut 2011, 14:45 
Posty: 1037
Tematy: 112
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Szykując się do kolejnego doświadczenia - brandy z winogron - kupiłem 8L takiego dość podłego wina. Jedno pudełko (4L) czerwonego (13%) jedno pudełko (4L) białego (9%) - razem osiem. :)

Wlałem płyn (czerwony) do małego eksperymentalnego kociołka 6L (szybkowar ze zwykłą rurką, wężyk, skraplanie - spirala w wiaderku z wodą (8-10L).

Pierwsze gotowanie według zasad, szybko, 20ml zlew. Smakowałem każde stadium. Uzyskałem około 800ml surówki średnio 55% - myślę, że faktycznie wino było mocniejsze.
Tu gotowałem do wyczerpania.

Zapach surówki w zasadzie dość znośny, trochę drożdży, wyraźny aromat brandy, smak bardzo ostry z wyraźną cierpkością.

Woda + surówka do 40% i drugie gotowanie. Wolniej, znów odlałem 20ml do zlewu. Otrzymałem 640ml ~72%. Zatrzymałem na smak i myślę, że poszedł prawie wszystek alkohol.

Zapach (całości) trochę lepszy ale podobny do tego wyżej - jako próbkę użyłem wszystkie gony bez dzielenia. Smak jeszcze bardziej ostry nie tylko dla tego że mocniejszy - coś tam dostało się niepożądanego - bardziej bimberek.

Całość rozcieńczyłem do 40% i otrzymałem trochę ponad 1L (1,1L) 40% brandy. Smak 40% był znacznie łagodniejszy ale za to powstał jakiś nieokreślony smrodek. Wpuściłem tam dwie szczapki średniego dębu francuskiego (może 10-15g). Dziś (15 dni) jest bardzo lekko żółtawe, pachnie wiele ładniej (wyraźnie świeży dąb) , smak do zniesienia, zupełnie niezły (a tylko 15 dni!).

Zastanawia mnie jednak, że nawet z takiego marnego wina wyszło mi coś zupełnie niezłego (nie stosuję tu moich osobistych norm - raczej neutralno obiektywne).

Podobnie postąpiłem z białym. Wyniki trochę mniejsze za to jakość definitywnie wiele lepsza. Jest wyraźnie ładniejszy bukiet wina, mniej ostrości, nie ma tego smrodku.

Wynik badań (niby jeden eksperyment ale mnie wystarcza) - ogólnie wino czerwone nie jest idealnym materiałem do przeróbki. Wiele lepszy wyniki jakościowo daje praca nad winem białym.

Czy macie jakieś opinie, komentarze w własnych doświadczeń?

Czerwone vs. białe?

Nie chodzi mi o opinie utarte w stylu 'wiadomo', 'wszyscy wiedzą' - chodzi mi komentarze oparte na osobistych doświadczeniach.

Powódzenia.

______________________________________________________________________
Wybrana stopka jest całkowicie niecenzuralna - tylko dla wybranych.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Wino z kartonu - eksperyment.
PostPostNapisane: piątek, 18 lut 2011, 15:27 
Posty: 33
Tematy: 1
Byłbym ostrożny, przemysłowe wina to mariaż chemii i chemii. Mam takiego kolegę, który kilka ładnych latek przepracował w winiarni to, co mi opowiadał aż włos się na głowie jeży - dość powiedzieć, że wszystkie wina robione były z jabłek. Niby wszystko dobrze, jabłko zdrowe, ale jeśli robi się wszystkie smaki winogron czy wiśni z jabłek odrobinką aromatu i barwnika (oczywiście chińskiej produkcji) i mamy przepyszne winko? Nie wiem, jakie marki win produkowano, bo nie butelkowano ich na miejscu tylko jechały gdzieś do rozlewni.


Ostatnio edytowano piątek, 18 lut 2011, 15:31 przez Juliusz, łącznie edytowano 1 raz
kosmetyka


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Wino z kartonu - eksperyment.
PostPostNapisane: piątek, 18 lut 2011, 15:33 
Posty: 173
Tematy: 5
W biedronkach (śląsk) są wina czerwone gronowe w szklanych gąsiorach 5l, cena ok 33 zł, sam taki gąsior kosztuje ok 20 zł, to się opłaca destylować.. ; )

______________________________________________________________________
kalendarz zbiorów alkoholowych: https://www.google.com/calendar/embed?src=ucacf2t31986vvt5pqnsboei7s%40group.calendar.google.com&ctz=Europe/Warsaw


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Wino z kartonu - eksperyment.
PostPostNapisane: piątek, 18 lut 2011, 17:56 
Posty: 1037
Tematy: 112
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Dzięki maxlamop za uwagę na temat jakości win. Oczywiście masz rację. Mój eksperyment to tylko eksperyment w destylacji wina (aby się zaznajomić). Nie mam zamiaru destylować tego z kartonów to - jak wspomniałem - winko dość podłe.

Przygotowuję się do porcji po 40L. Mam zamiar kupić wino, od prywatnego producenta, winiarza, które pochodzi z niesprzedawanej części wycisku winogron. Pierwsza część i końcówka. Tu w Australii winiarze fermentują i te wyciski bo mogą je sprzedać np. producentom brandy...

______________________________________________________________________
Wybrana stopka jest całkowicie niecenzuralna - tylko dla wybranych.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Wino z kartonu - eksperyment.
PostPostNapisane: niedziela, 20 lut 2011, 02:01 
Posty: 1037
Tematy: 112
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Eksperyment rozwija się szybko!

Oba destylaty zaczynają chyba ciągnąć acetonem czy czymś tam - trudno mi określić :o

Smak z dębawego zmienił się na jakiś słodkawy i ostro szklisty! Smakuję łyżeczką więc nie mam i nie chcę mieć pojęcia jak reaguje moja wątroba. Bardzo, bardzo dziwne. Po smakowaniu bardzo długo pozostaje wyraźny słodki (dziwny słodki) posmak. Może jedyne dobro to fakt, że takie tanie szczyny raczej trzeba zostawić tubylcom... i wskazanie dla zainteresowanych, że komercjalne produkty nie powinny stawać na naszych półkach.

Nie mam pojęcia o chemii ale coś w czasie gotowania (podwójnego) się przedostało i zaczyna robić 'ciemną robotę'.

Poczekam kilka dni, może coś jaśniejszego wyniknie. Jeśli nie będzie sprawozdania to 'produkt' idzie do zlewu. Jeszcze tylko wleję do kosiarki do trawy i zobaczę... :)

Ze spraw bieżących podobną próbę wykonuję na piwie z zestawu. Jeszcze parę dni i będzie dosyć klarowne.

Powódzenia.

______________________________________________________________________
Wybrana stopka jest całkowicie niecenzuralna - tylko dla wybranych.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Wino z kartonu - eksperyment.
PostPostNapisane: niedziela, 20 lut 2011, 06:01 
Posty: 37
Tematy: 9
Ja mam doświadczenia trochę w produkcji z winogron.
W 2008 roku podczas zbioru swoich winogron nie miałem zbyt wiele czasu aby porządnie zrobić wszytko jak należy z winem i na szybko podzieliłem winogrona białe z czerwonymi. Wyszło tego po 60 litrów. Białe szybko mi się sklarowało, po roku zabutelkowałem i leży sobie do tej pory w butelkach oraz w gąsiorkach 5 litrów. Z czerwonym mi się coś nieudało, nie wiem do tej pory co. Nie mogło się sklarować, było jakieś puste w smaku, wciąż gerowało, coś spartoliłem ( zgubiła mnie rutyna).
Mniejsza o to. Po dwóch latach puściłem czerwone na gary ( wrzesień 2010). Bimber wyszedł pierwsza klasa. Mam nawet uwagę w zeszyciku. Cytuję:
"25.09.2010. Wino całe przerobione na bimber. Niepełne w smaku, pomimo dwóch lat w dymionie. Cały czas robiły się bąbelki jakby gerowało. Za to bimber pierwsza klasa.Wspaniały. Średnio z 5 l wychodziło litr 65%." - Koniec cytatu
Natomiast białe jak zerknąlem d zeszytu " 5.11.2011. jeden dymion 5 l przepędzony. pierwsza klasa 1 litr 73%".
Zaznaczam że wtedy destylowałem tylko raz.
Degustowałem obydwa rodzaje ze znajomymi. Hm, czy była róźnica? Pamiętam tylko że białe więcej czuć było owocem winogrona, było delikatniejsze, ale i czerwone niczego sobie. Niczym nie były doprawiane oba destylaty. Tak więc myślę , że nie można powiedzieć o czerwonym że jest gorsze do przeróbki. To że Ci takie wyszło Juliusz to myślę , że to jest wina chemii. Podłe wino, podły bimber. To tyle. Jak mi się jeszcze coś przypomni to dopiszę. Poza tym zazdroszczę Ci tej Australii :D


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Wino z kartonu - eksperyment.
PostPostNapisane: niedziela, 20 lut 2011, 08:06 
Posty: 1037
Tematy: 112
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Raku dzięki,

Myślę, bardzo istotne co piszesz.

Mnie też dziwiło, że z tego czerwonego jest tak bardzo inna psotka! Wino to wino - trochę koloru (ha! jeśli to kolor ze skorek w tych taniochach?) nie powinno mieć wpływu na końcowe wyniki. Definitywnie miało i dlatego opisuję.

Daje mi to sporo do myślenia a pierwsze to, że jakaś parszywa chemia tam jest możę parszywsza niż normalnie. Dodam, że te tanie wina z kartoników same w sobie nie są aż tak paskudne aby sugerowały, że po przerobie będą świństwem.

Krok po kroku dochodzenie daje wyniki.

Dodam, że psociłem już z owoców: jabłek troszkę z winogron. Tamte wyniki nie wymagały pytań 8-) Najtrudniejsze wyniki zawsze miałem z miodu... i nie wiele się zmieniło.

Dzięki
J

______________________________________________________________________
Wybrana stopka jest całkowicie niecenzuralna - tylko dla wybranych.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Wino z kartonu - eksperyment.
PostPostNapisane: niedziela, 20 lut 2011, 09:22 
Posty: 173
Tematy: 5
Może produkty typu wino (tanie) jest na tyle doprawiony smakowo, żeby przypominać prawdziwe wino. Wiadomo jednak, że destylacja wyciąga tą esencje i tutaj zostały obnażone słabości.

______________________________________________________________________
kalendarz zbiorów alkoholowych: https://www.google.com/calendar/embed?src=ucacf2t31986vvt5pqnsboei7s%40group.calendar.google.com&ctz=Europe/Warsaw


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Wino z kartonu - eksperyment.
PostPostNapisane: czwartek, 5 sty 2012, 16:01 
Posty: 550
Tematy: 34
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Trochę odgrzewam ten temat, moja pierwsza destylacja właśnie przebiegła na winach z kartonu wtedy nie mogłem się doczekać pierwszego nastawu i dlatego poszło tego typu wino. Kupiłem 9 litrów /pamiętam/ białe, różowe i czerwone ale po pierwszym razie wszystko zmieszałem gdyż śmierdziało tak samo i mało tego było i o ile dobrze pamiętam wyszło tego 0,75 l po drugim grzaniu - 55 - 60%, wtedy to piłem z celebracją /choć wstrząchało jak diabli/, teraz to mnie wstrzącha na samą myśl.
Jutro pojutrze z racji tego że wszystkie moje nastawy jeszcze chodzą postanowiłem coś przepędzić, od dłuższego czasu węszyłem za jakimś tanim ale nie podłym winkiem, zawsze w dobre wino zaopatruję się w winiarni /bodega/ jakieś 30 km ode mnie /od lat/, robią tam dobre winka i w przystępnej cenie /4 letnie około 1 euro litr/ i w miarę mocne, jak puszczę to, to sklecę jakiś wniosek i opinię, mam nadzieję dobrą, pozdrawiam :punk: :piwo: :ok:

______________________________________________________________________
dycha do dychy i strzelają kielichy!!!!


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Wino z kartonu - eksperyment.
PostPostNapisane: czwartek, 5 sty 2012, 19:24 
Posty: 345
Tematy: 21
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Parę lat temu z ojcem pojechaliśmy na takim najtańszym winku z kartonika... Według logiki, po kiego grzyba robić nastawy jak można kupić i zagrać na rurkach... Kupiliśmy całą zgrzewkę takiego wina... I co? ROZPUSZCZALNIK PACHNIE BARDZO ŁADNIE W PORÓWNANIU, no ale w końcu wypiliśmy i powiedzieliśmy nigdy więcej. Fakt że na drugi dzień wszystko było oki. Każdy nastaw jest dużo lepszy niż to badziewie z kartona. Jedyna szansa na sukces jest jeśli przedestylujesz wino naturalne, bez żadnych dodatków.

______________________________________________________________________
...Dobro piszą na wodzie, zło ryją w kamieniu... Jeśli coś się powtarza to przestaje być zbiegiem okoliczności...Diabeł kocha ignorantów...


Góra
   
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 14 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: