Wskaźnik zawartości alkoholu z termometremGłównymi elementami miernika są: probówka, pływak z odpowiednio naniesioną skalą od 0 do 95 % objętości alkoholu oraz termometr do badania temperatury cieczy, umieszczony na stałe wewnątrz pływaka. Urządzenia te skalowane są w temperaturze 20 - 21°C.
Cena: 11,99 zł
Pod koniec wakacji zrobiłem winko jabłkowe w ilości jednej butelki (od czegoś trzeba zacząć) z zamierzeniem na święta. Z racji tego że wybrałem dobre jabłka i dodatek wody był minimalny, produkt wyszedł na prawdę dobry choć musiałem się bardzo starać by dotrzymać terminu.
Teraz, jako człowiek młody i ciekawy świata (klasa maturalna) postanowiłem sprawdzić co wyjdzie z soku kartonowego podobno 100% soku.
Po kolei: Wino Kacper(od soku) 1 litr soku Cappy 100% jabłkowy 150 ml wody 2 łyżeczki cukru szczypta pożywki dodane drożdże Tokay.
po tygodniu 150g wody i 150g cukru, przed dodaniem 5 Blg
Wino bardzo szybko pracuję, teraz jeszcze stoi za lodówką by trochę podnieść temp. pracy.
Mam cel by sprawdzić każdego szanującego się producenta 100% i porównać uzyskane trunki. Co o tym państwo myślicie i czy macie jakieś wskazówki?
Cześć PaczekDNA . Jak przygotowania do matury? Czy sprawdziłeś jeszcze jakiegoś innego producenta soku jabłkowego i czy to wino wyszło , czy jeszcze dojrzewa a może już skonsumowane? Powodzenia na egzaminie dojrzałości.
Podepnę się, bo mam pewne doświadczenie w tym temacie. Robiłem raz wino z soku jabłkowego "Riviva" z biedronki. Sok 100%, zawartość cukru 100g/l. Użyłem w sumie 4l soku, więc dosypałem do całości 600g cukru, zadałem bayanusami (pół łyżeczki) i odstawiłem. Fermentowało niemrawo od początku do końca (prawie nie było go słychać, lekka pianka na powierzchni), w trakcie było mętne. Ale gdy po trzech tygodniach zaczęło się klarować, to trwało to nie dłużej niż 3-4 dni, w wyniku czego otrzymałem bardzo czysty niby-cydr.
Wytrawny był jak diabli - ale smakował bardzo winnie. Przeznaczony był na niby-calvadosa, więc poszedł do gara. Po dwukrotnym przegonieniu, bez dodatkowej obróbki chemicznej oczywiście, uzyskałem całkiem fajny, pachnący jabłkowo spirytusik. Po rozcieńczeniu na gorzałeczkę zmętniał (w przeciwieństwie do destylatu z cukrówki rozcieńczanego tą samą wodą), ale tylko troszkę. W smaku był, owszem, mocno jabłkowy, ale gryzący w gardło.
Odstawiłem buteleczkę do szafy, otwarłem po dwóch miesiącach... i zaskoczyło mnie, jakie cuda może zdziałać czas. Oczywiście z jabłka nie zrobiła się śliwka, ale znikła gorycz, aromat jakby się nasilił. Ogólnie doświadczenie mam dobre, choć następny calvados będzie z prawdziwych jabłek. I nie cztery, a przynajmniej 60 litrów nastawu...
______________________________________________________________________ "Nigdy nie polemizuj z idiotą. On najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona siłą własnych argumentów."
Jestem nie doświadczonym winorobem(nie wiem czy ta nazwa jest prawidłowa). Pierwsze moje wina powstawały w butelkach 5l po wodach mineralnych, głównie eksperymenty ryżowe. Wszystkie wychodziły mętne i miały drożdżowy posmak, co spowodowało, że się zniechęciłem. Później spróbowałem zrobić piwko z brewkit'a lecz skwaśniało w butelkach (muszę gdzieś to opisać). Postanowiłem więc wykorzystać zakupiony do robienia piwa sprzęt. Zrobiłem takie wino:
- 23 litry soku 100% Rivia ze stonki (11 blg - zgodnie z opisem na kartoniku) - 5 litrów wody źródlanej - matka drożdżowa Tokay 22 Zamojscy "wysoko alkoholizujące" (jeśli mnie pamięć nie myli) - cukier, najpierw dodałem 1kg a w trakcie fermentacji po 2kg
Pytanko: Czy wsypując cukier bezpośrednio do pojemnika fermentacyjnego (plastyk) i mieszając popełniłem duży błąd w sztuce?
Całość po czasie około tygodnia przestała mi pracować, bynajmniej fermentacja bardzo zwolniła. Spontanicznie wpadłem na pomysł żeby podgrzać fermentator znalazłszy grzałkę (pas który chyba służy do tego żeby ogrzać brzuch). Fermentowało pierwsze kilka dni doskonale, temperatura wina wynosiła ok 35st C. Później musiałem zostawić wino na pięć dni. Przed wyjazdem jeszcze szybko dodałem cukru.
W chwili obecnej jestem na skraju następnej mojej porażki w dziedzinie robienia domowego alkoholu. Przyjechałem a wino nie pracuje. Suma cukru w winie to 34blg. Przeniosłem wino do piwnicy (15st C) cukromierz wskazuje 15blg. W smaku jest zbyt słodkie, lekko wyczuwalne jest to jabłko. Co robić? Mam taki plan:
- dodam regulatora kwasowości (mam taki firmy biowin-mieszanina kwasu winowego jabłkowego i cytrynowego) - powinno podkreślić smak jabłka (?) - następnie reaktywacja fermentacji czyli pożywka + mata - nie wiem jakich drożdży użyć dysponuję: szlachetne drożdże w płynie biowin oraz tokay 22 i malaga 1 Zamojscy. - przeniosę fermentator z powrotem do domu.
A ja opowiadam początkującym że wina z soku biedronkowego nie da się spierniczyć. I dalej będę tak twierdzić. Dotyczy to ludzi którzy chcą zrobić sobie wino. Ty robiłeś wszystko żeby udowodnić coś zupełnie odwrotnego. Co ciekawe to Ci się udało. Nie szkoda Ci kasy? Zagraj w totka. Tam masz większą szansę że się uda. Jeśli mogę coś doradzić to nic tam nie dosypuj. Dolej wody (dwa wiadra) żeby przerobić cukier i puść to na rurki, bo wina z tego już nie będzie. 15Blg w 30 litrach to jakieś 5 kg cukru.
Potem poczytaj cośkolwiek o winiarstwie. Ot choćby tutajoraz tutaj (temat w innym dziale, ale do win tyczy w całej rozciągłości). Przynajmniej dowiesz się co zrobiłeś źle.
______________________________________________________________________ Nie oszczędzaj na specjalne okazje. Dziś jest ta specjalna! あなたが飲むしたい場合は、抵抗は無駄です。 Graf würdig der besten Honige.
A to ciekawostka. Nie miałem pojęcia o tym, że drożdże wytrzymują mniejsze st. alkoholu przy wyższych temperaturach. Serwis przeczytałem, zrobiłem błąd w interpretacji - ktoś pisał, żeby trzymać "szybkie wino z ryżu" przy kaloryferze.
Wald zmieszałeś moje "wino" i mnie z błotem. Ewidentnie cierpliwości to ja nie mam, eksperyment nie udany. Będę upierał się jednak, żeby to wino reanimować, tylko potrzebuję pomocy. Wyrób ma więc ok 9% i 15blg. Rurek niestety też nie mam (ale szukam odpowiedniej opcji)
Skoro piwo Ci wyszło z infekcją (skwaśniałe), to pewnie i przy winie dużej higieny nie trzymałeś... Drożdże padły od nadmiaru cukru i przegrzania. Wald ma rację, wino już z tego nie powstanie, masz jeszcze szansę zrobić z tego mocny nastaw- ale skoro nie masz aparatury, to mija się to z celem.
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
1)Jabłko nastawia się bez wody! Rozcieńcza się kwaśne (wiśnie, maliny) moszcze dla zredukowania kwasu. Gruszki, miody i nastawy cukrowe (grunwald) trzeba dokwaszać np. kwaskiem cytrynowym. 2)Cukru na starcie ok. 22dkg/litr. Tobie wyszło ok 12dkg. Druga dawka cukru ok. 5 dnia, a dokładnie jak drożdże zeżrą ponad 15dkg. 2kg/30litrów, czyli nie całe 7Blg to też stanowczo za mało. 3)O temperaturze już poczytałeś.
Jeśli upierasz się naprawiać błędy, to teraz poszukaj (też w miodach) postów o restarcie. Tokaj do jabłek będzie dobry. Na 100% można doprowadzić ten nastaw do szczęśliwego końca. Warunek tylko jeden. Trzymaj się zaleceń z forum. Dopilnuj terminu obciągu i dojrzewania. Chyba że ma to być wino musujące, ale z jabłek nie polecam.
______________________________________________________________________ Nie oszczędzaj na specjalne okazje. Dziś jest ta specjalna! あなたが飲むしたい場合は、抵抗は無駄です。 Graf würdig der besten Honige.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników