Teraz jest piątek, 25 maja 2012, 19:47

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 21 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Trunki smakowe typu gin (jałowcówka), anyżówka, kminkówka..
PostPostNapisane: wtorek, 7 paź 2008, 09:13 
Posty: 56
Tematy: 18
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Przyszła pora na przepis na znakomity GIN :)

Robimy typowy bimber (im wiecej procent tym lepiej)

- na 0,5l bimbru dodajemy okolo:
- 20 owoców jałowca (trzeba go zmiżdżyć w moździeżu lub młotkiem)
- pół łyżeczki zmielonego cynamonu,
- łyżeczkę startej skórki od cytryny,
- 2 łyżeczki miodu
- kilka goździków
macerujemy kilka dni, następnie należy odcedzić dodać 0,5l wody i ponownie przedestylować i to wsio :)


Góra
   
 

 Tytuł: Re: GIN
PostPostNapisane: niedziela, 12 paź 2008, 04:40 
Posty: 1037
Tematy: 112
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Forum pracuje lepiej niż moja aparatura!
Przepisu na gin nie wypada podawać w kolorze innym niż zielony...

Przygotuj ~20L zacieru z cukru do drożdży Turbo (które przerobią 7kg cukru). Przedestyluj szybko (odbierając 50ml przedgonu), potem drugi raz dokładnie (albo w kolumnie raz a dobrze). Staraj się mieć destylat około 65%-70% nie mocniejszy (dodać wody) - tzw 'biały' = bez smaków.
Będzie około 5L-6L (65%-70%).

ZAUWAŻ - napoje smakowe muszą być przygotowane z przedniej jakości destylatu (i tu właśnie gra ważną rolę kolumna). Inaczej będą dodatkowe smaki i zapachy niszczące poezję pędzenia i picia.

Produkcja napjów smakowych to coś podobnego do malowania. Można mieć czyste farby ale jak pędzel będzie się płukało w brudnej wodzie (czy terpentynie) to kolory wyjdą bure.


* owoce jałowca - płaska łyżka stołowa
* kolender - płaska łyżeczka
* goździki - 6 (uwaga - bardzo świeże goździki są bardzo mocne - zacznij od 3)
* anyżek - 1/2 łyżeczki (znyż gwiaździsty 1/4 łyżeczki)
* kardamon - 1/2 łyżeczki

* skórka z cytryny mielona - 1 płaska łyżeczka
* skórka z lime mielona - 1 płaska łyżeczka
* cynamon w kawałku 30mm x 12mm

Botaniki (lista wyżej) wytłuszczone: jałowiec, kolender, goździki, anyżek, kardamon zmiażdżyć lekko, skruszyć, dodać do czystego alkoholu i zostawić (w zależności od gustu: lekki gin 24 godziny, cięższy (gdy chcesz się dobrze wypłakać nad swoim losem) 48 godzin (można i dłużej ale wtedy płacze się kilka dni).

Odsączyć, przedestylować delikatnie bez kolumny. Będziesz miał (miała - szkoda, że nie ma tu pań!) jeden z pewnie 100 gin'ów (dżinów).

Picie: wstydem byłoby nie wspomnieć o jednym z najpopurarniejszych (jeszcze 5 lat temu, przed czasem gdy wszyscy dostali zajoba na punkcie zdrowia) drinków: "martini". Jest to mieszanka wytrawnego (lub słodkiego, brrrr) wremutu, ginu z dodatkiem fermentowanej oliwki.

Proporcje znajdźcie sobie na sieci - 'martini' odejmuje płacz od gin'u.

Sma
cznego.

J
ps. Wspomniałem oliwki fermentowane (może i trochę w smaku przypominają karbol ALE!..). Oliwki są tajemnym preparatem na 'wzmocnienie' przy piciu. Jest to stara, znana metoda Gruzinów. Jak troszkę sobie podlejesz i czujesz np 'pomaranczowo', że już może być krucho zjedz 3-5 oliwek (najlepiej fermentowane i włożone do oliwy). 1-2 minut pomoże odsapnąć. Należy oczywiście poczakać z 'podnoszeniem ciężarków' jakieś 15-30 minut. Jak nie przestaniesz pić na chwilę (15-30 min.) to nic Ci nie pomoże - sam wiem z doświadczenia - i jednego i drugiego...
j
J

______________________________________________________________________
Wybrana stopka jest całkowicie niecenzuralna - tylko dla wybranych.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: kolejne testy
PostPostNapisane: niedziela, 14 cze 2009, 19:27 
Posty: 1035
Tematy: 33
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Kiedyś zrobiłem Gin wg podobnego przepisu
zasypałem destylat jałowcem cynamonem i goździkami. i odstawiłem na kilka dni.
Ponieważ przepis mówił o ponownej destylalacji to dałem w rurki otrzymanyi zupełnie smaczny efekt macerowania w/w zielska.
Destylat wyszedł super aromatyczny ale... puszczony na krótkiej rurce
(coby aromatów nie potracić) miał moc ok. 80%.
Efekt tego był taki, że nikt ze znajomych przełknąć tego nie chciał,
bo "migdały urywało" Pomyślałem, ze rozcieńcze "psotę" do mniejszego voltarzu i...
Psota zmętniała jak jakaś hara-siwucha z przerzuconym zacierem.
Myślałem, ze mnie trafi. Zlałem wszystko w flaszkę i wstawiłem do piwnicy
żeby oka nie wq....o. Zdziwiłem sie po dwóch miesiącach jak mi się przypomniało o flaszce.
Może nie był to kryształ ale tylko delkatny opal pozostał.
Jednak silnny aromat i bardzo zdecydowany smak nadal nie każdemu odpowiadał.
W przebłysku jakiegoś natchnienia 25 ml "ginowego" wypsotu zmieszałem z 200 ml czystego, Rrrrranyyyy, niebo w gebie
Świetna męska (i nie tylko) wódka jałowcowa.
Od tamtej pory co jakiś czas powtarzam tę "psotę" i polecam szanownemu gronu"psotników" do wypróbowania.
Pozdrawiam serdecznie
Calyx

______________________________________________________________________
Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem :)


Góra
   
 
 Tytuł: Re: kolejne testy
PostPostNapisane: niedziela, 14 cze 2009, 19:29 
Posty: 1037
Tematy: 112
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Calyx - to co opisałeś jest bardzo interesujące. Poprzednio pisałem, że robię 'brandy' owocnicę ze zlewek win, nalewek, miódów itp. Otóż przerobiłem ją dwa razy. Ma piękny, ciekawy aromat zbyt wyraźny smak. Całość wyszła 68% 0.9L. Problem w tym, że gdy rozcieńczyłem to pojawił się ten opal.

Myślę, że chodzi tu o zawartość fuzli aromatycznych (tych pozytywnych). Być może, że tak jak z Twoją jałowcówką ja mam zbyt wiele dodatków i wyszła z tego esencja 'owocnicowa' raczej niż trunek gotowy do picia.

Od czasu zastanawiam się nad dokładnością różnych receptur na destylaty i trunki. Autorzy dość dokładnie opisują 6-8 ziaren czegoś, 4cm cynamonu, 1/4 laski wanilii. Myślę, że jest to bardzo ważne bo od tego zależy moc smakowa i zapachowa trunku. Zbyt wiele szkodzi.

Dzięki Calyx'owi coś nowego znalazłem: Robiłem tu esencję ma krupnik według Jana Cieślaka. Dałem przepisaną ilość goździków. Zrobiłem krupnik. Odleżał swoje 3-4 tygodnie. Posmakowałem i był bardzo agresywny. Bardzo.
Ciągle się nad tym zastanawiałem. teraz skojarzylem sobie, że w latach Jana Cieślaka goździki najprawdopodobniej były (w kraju) dość stare (wywietrzały). A to wiem bo robiłem tu w Oz dwa razy (wg przepisów Cieślaka) wino grzane, piwo grzane i zawsze było agresywne w smaku i zapachu. Innym razem zrobiłem gruszki w wine czerwonym ale dałem zamiast 5 goździków tylko dwa. Gruszki były pyszne i wyważone.

Tu goździki rosną więc są bardzo świeże i mocne.

No proszę.

Dzięki za tą - niby oczywistą - obserwację.

Julek

______________________________________________________________________
Wybrana stopka jest całkowicie niecenzuralna - tylko dla wybranych.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: kolejne testy
PostPostNapisane: niedziela, 14 cze 2009, 19:37 
Posty: 1713
Tematy: 73
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Panowie!

Opalescencja, a wcześniej zmętnienie, spowodowane jest zastosowaniem twardej wody do rozcieńczanie stężonego destylatu. Związki wapnia i magnezu wytrącają się w postaci koloidalnych drobin, które wprawdzie nie psują smaku, a przede wszystkim NIE SĄ W ŻADEN SPOSÓB SZKODLIWE (jak niektórym się wydaje), jednak estetyzacji ambrozji to one bynajmniej nie służą... Dlatego należy do rozcieńczania stosować wodę demineralizowaną, bądź o niskiej zawartości minerałów (np. niegazowany Żywiec).

______________________________________________________________________
Obrazek أسامة بن لادن


Góra
   
 
 Tytuł: Re: kolejne testy
PostPostNapisane: niedziela, 14 cze 2009, 19:39 
Posty: 1035
Tematy: 33
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Witam "psotników"
Kucyk, co do mętnienia destylatu masz 100% racji ale...
Nauczyłem się czym i jak rozcieńczać, żebym trunki miał kryształek.
To zmętnienie w "ginie" było spowodowane tym, że do destylatu przeszły olejki eteryczne (zmacerowane wcześniej zielska),
które rewelacyjnie rozpuszczają się w alkoholu, niestety nie rozpuszczają się w wodzie i stąd miałem siwuchę
To samo przecież dzieje się z "Zieloną wróżką",
po dodaniu wody mętnieje, tyle, że przy absyncie tak ma być.
Juliusz, z destylowanymi winami też kiedyś miałem do czynieniaa właściwie z resztkami różnych win owocowych.
Znajomy działkowicz, producent amator win owocowych różnych miał pełną piwniczkę resztek niedopitych butelek i buteleczek.
W niektórych to już galaretka była
On chciał to wszystko wystawić na puchy.
Nie grzesz chłopie, mówię, dawaj te flachy.
Wszystko zmieszane w jednym garze przepuściłem przez rurki.
To co wyszło, miało tak silny aromat i smak, że nie nadawało się do przyswojenia (przynajmniej przez moje kubki smakowe).
Tu zastosowałem też manewr dolewania niewielkiej ilości do destylatu ze zwykłej cukrówki doprawionego dębiną albo skorupkami orzecha laskowego.
Hmmmm.... normalnie mlaskota do samego wspomnienia
Pozdrawiam serdecznie
Calyx

______________________________________________________________________
Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem :)


Góra
   
 
 Tytuł: Re: kolejne testy
PostPostNapisane: niedziela, 14 cze 2009, 19:47 
Posty: 1713
Tematy: 73
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Witam Szanowne (Wino)Grono!
Oczywiście, opalescencja w ginie jest wynikiem wytrącania się olejków eterycznych!
Przepraszam za przeoczenie tego wątku. Ja jałowcówę robię zalewając w butli 0,5l ok. 30-40 suszonych nasion rozcieńczoną uprzednio psotą. Po wypiciu części dopełniam flachę i tak w kółko. Przez dobry rok można w ten sposób sączyć towarek. Wydaję mi się, że ze trzy litry się w ten sposób uzyska. Aromat zacny występuje w nalewie już po niecałym miesiącu maceracji. Nasiona, przed wsypaniem do butli, przepłukuję wrzącą wodą na sicie, aby uaktywnić olejki i, przede wszystkim, aby mi w gotowym destylacie jakieś farfocle nie pływały.
Chciałbym się, przy okazji, odnieść do kwestii destylacji win poruszonej przez Calyx’a. Jako, że miałem dwa lata temu identyczne doświadczenia, zapraszam do działu Zacier, temat Tajemnica śmierdzącego samogonu: post1428.html#p1428

______________________________________________________________________
Obrazek أسامة بن لادن


Góra
   
 
 Tytuł: Re: kolejne testy
PostPostNapisane: niedziela, 14 cze 2009, 19:52 
Posty: 1035
Tematy: 33
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Kucyk napisał(a):
...jałowcówę robię zalewając w butli 0,5l ok. 30-40 suszonych nasion rozcieńczoną uprzednio psotą. Po wypiciu części dopełniam flachę i tak w kółko...

Zacny sposób, trzeba spróbować
Przy okazji ciśnie mi się pytanie, czy smak i aromat rozkłada się równo przez wszystkie dolewki?
Czy jest może moment tego naj naj?
Pozdrawiam
Calyx

______________________________________________________________________
Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem :)


Góra
   
 
 Tytuł: Re: kolejne testy
PostPostNapisane: niedziela, 14 cze 2009, 19:54 
Posty: 1713
Tematy: 73
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Oczywiście, że nie równo smak i aromat się rozkłada! Zależy to w znacznej mierze od szybkości wychlewania (uzupełniania) zawartości butli. Po zalaniu 50% destylatem nasion nowych i po 4 miesiącach stania w spokoju, stworzyła się ciemna esencja ginowa. A jeśli się wypija tygodniowo ok 100g ciągle uzupełniając, to cały czas produkt smakuje jak ten ze sklepu, a nawet lepiej.

______________________________________________________________________
Obrazek أسامة بن لادن


Góra
   
 
 Tytuł: Re: kolejne testy
PostPostNapisane: niedziela, 14 cze 2009, 19:56 
Posty: 1035
Tematy: 33
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Cytuj:
...to cały czas produkt smakuje jak ten ze sklepu, a nawet lepiej.

Tego to akurat jestem pewien
Pozdrawiam
Calyx

______________________________________________________________________
Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem :)


Góra
   
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 21 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: