Witam, Czy ktoś próbował kiedyś odtworzyć likier typu triple sec? Cointreau na przykład? Wiem, że suszone skórki pomarańczy Curacao można kupić w browamatorze:
Ale jakie jest dawkowanie? Czy i w jakiej proporcji wymieszać je ze świeżymi?
Ze wszelkie podpowiedzi będę bardzo wdzięczny
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Ja mam taki przepis na likier pomarańczowy - z książki Andrzeja Fiedoruka "Okowita, przepalanka i nalewki" (bardzo fajna ksiąka - cała masa przepisów choć do niektórych mam duże wątpliwości):
3 pomarańcze 1 cytryna 150 ml spirytusu 300 ml grappy (lub dobrej brandy) 150 ml świeżowyciśniętego soku z pomarańczy 350 ml syropu cukrowego (1l wody na 2.5 kg cukru - proporcja na syrop cukrowy)
Jedną pomarańczę głęboko nakuć, z pozostałych cienko obrać skórkę, a z obranych usunąć albedo. Pomarańcze włożyć do słoja, zalać spirytusem i połową grappy. Następnego dnia odcedzić i dodać wodę aby otrzymać 400 ml płynu. Owoce z ekstraktu dokładnie wycisnąć, dodać pozostałą wódkę i syrop. Rozlać do butelek.
Nie testowałem. Robiłem jedynie pomarańczówkę - pamarańcz nadziewana kawą, goździkami i kardamonem, łyżka miodu zalać psotą. Potem po zlaniu dolać syrop cukrowy. Pachnie genialnie ... jeszcze nie próbowałem po odstaniu a pierwsze wrażenia trochę jak gorzka żołądkowa.
Problem w tym, żę triple sec powinien mieć 40%, a ten likierek wyjdzie sporo słabszy. No i nie podoba mi się tam syrop cukrowy- wszak ma być gorzkie. Na razie zrobiłem 40% pół litra ze skórką pomarańczy, kwaskiem cytrynowym i skórką cytrynową. Jak dojdzie mi z browamatora suszona skórka curacao też dodam. Może skuszę się też na chininę? http://www.magicznyogrod.pl/index.php?o ... Itemid=127
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Kolego Zygmunt. Minęło 1,5 roku od Twojego ostatniego wpisu w tym temacie. Możesz napisać, jak produkcja triple sec? Jestem bardzo ciekaw, bo sam się przymierzam.
______________________________________________________________________ "Picie sklepowej wódki Panu Bogu się nie podoba, ale picie dobrego bimbru to nie grzech. To owoc ziemi i pracy rąk ludzkich". Pan Piotr, bas kościelny, doświadczony bimbrownik
No cóż- ta pomarańczowa fantazja miała swoje następczynie- smaku pierwszej nie pamiętam zupełnie, ale potem zmodyfikowałem przepis- wywaliłem kwasek cytrynowy i wychodziła z tych skórek całkiem fajna cytrynówka. Trzeba było dodawać trochę miodu. Tym niemniej koło Triple Sec'a to nawet nie stało. Teraz skórek curacao mam sporo (bo używam do piwa), ale nie próbowałem zalewać skórek wódą. Niestety, Curacao to w zasadzie jedyna pomarańcza, której skórki można u nas kupić i byc pewnym gatunku. Wszystkie "Sklepowe" to pomarańcze słodkie (nawet, jeżeli mają inny smak) i to loteria. A to trochę przekreśla nam szanse na skopiowanie Triple Seca.
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Dzięki za szybką odpowiedź. Niestety napisałeś, że nie próbowałeś zalewać skórek wódką. Jak zatem dokładnie robiłeś swój triple sec? Przyznaję się bez bicia, że nigdy go nie smakowałem. Poproszono mnie o „skonstruowanie” przepisu na ten likier i dlatego zainteresowałem się Twoimi wpisami. Piszesz, że ma być gorzki. Maja być skórki Curacao i innych pomarańczy – suszone i świeże. Jeśli ma być goryczka, trzeba pozostawić zapewne nieco albedo pod skórką. Na open-bar.pl jest napisane (poza trym, że „Proces produkcji jest pilnie strzeżoną tajemnicą rodzinną”), iż „Wysuszone zielono-brązowe skórki gorzkich pomarańczy oraz pomarańczowo-czerwone skórki słodkich pomarańczy najpierw przechowywane są w specjalnych koszach, a następnie poddawane są maceracji i destylowane w ognisto-czerwonych miedzianych kadziach, aby wydobyć z nich każdą kroplę olejków eterycznych. Pozostałe składniki to spirytus z buraka, cukier i woda.” Zaś na Wiki: „Fraza „triple” oznacza w tym wypadku, że alkohol bazowy na podstawie którego stworzony jest likier był destylowany 3 razy.” Reasumując: Przypuszczam, że te skórki są wymieszane razem gorzkie ze słodkimi ale tylko suszone i szczelnie przez jakiś czas zamknięte, żeby przeniknęły aromaty. Potem zalewa się wódą z buraków 3 x destylowaną te wszystkie suszone skórki i dodaje świeże skórki z odrobiną albedo. Po bliżej nam nieznanym okresie maceracji wszystko się destyluje, dosładza, rozcieńcza do 40% i powinno być gotowe. Co Ty na to? Bo można iść na łatwiznę i po prostu do wódki 45% dodać sok barmański Triple sec, ale chyba nie o to nam chodzi.
______________________________________________________________________ "Picie sklepowej wódki Panu Bogu się nie podoba, ale picie dobrego bimbru to nie grzech. To owoc ziemi i pracy rąk ludzkich". Pan Piotr, bas kościelny, doświadczony bimbrownik
Widzisz, odpuściłem, bo sądzę, że przy braku wszystkich niezbędnych składników to się nie może udać. W przepisie jest za dużo niewiadomych- o ile da się kupić suszone skórki gorzkiej pomarańczy Curacao oraz suszone skórki pomarańczy "zwykłej" (tj. słodkiej), to nie wiemy nic np. o gatunku tej zwykłej pomarańczy, czy sposobie jej suszenia. Nie wiemy w jakich proporcjach pomieszać te skórki, czy przypadkiem nie trzeba suszyć obu skórek "od świeżości" razem. No i przepis raczej nie będzie powtarzalny- bo nie mamy gwarancji jaką słodka pomarańcze kupujemy (a odmian jest wiele). Goryczka ma się w trunku pojawić chyba nie z albedo, tylko z samej skórki. Można eksperymentować, ale uznałem, że szkoda czasu i spirytusu. Jak masz ochotę się pobawić, to obie suszone skórki znajdziesz tu: http://www.browar.biz/centrumpiwowarstwa/inne_surowce/
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Jeszcze raz dzięki Zygmunt za odpowiedź. Narazie jestem psotniczo unieruchomiony, ale gdy tylko będę mógł, postaram się za to zabrać i obowiązkowo tu, na Forum napiszę o wynikach moich experymentów.
______________________________________________________________________ "Picie sklepowej wódki Panu Bogu się nie podoba, ale picie dobrego bimbru to nie grzech. To owoc ziemi i pracy rąk ludzkich". Pan Piotr, bas kościelny, doświadczony bimbrownik
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników