Porywanie cieczy z kotła, dziwny smak i zapach destylatu oraz wszelkie inne problemy związane z destylacją...
Awatar użytkownika

Autor tematu
gr000by
2500
Posty: 2627
Rejestracja: wtorek, 10 sty 2012, 11:32
Krótko o sobie: kombinator - to przede wszystkim
Ulubiony Alkohol: każdy zrobiony z sercem
Status Alkoholowy: Specjalista ds. Wyrobu Alkoholu Domowego
Lokalizacja: Rzeszów
Załączniki
Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: gr000by » czwartek, 23 paź 2014, 11:12

Nie używałem, nie używam i na razie nie zanosi się, żebym używał w przyszłości miedzi. Dlaczego nie? Nie zauważyłem jeszcze takiej potrzeby - chociaż aronia dogryza mi, że w końcu się do niej przekonam jak przyjdzie co do czego :mrgreen: . Chyba raz trafił mi się zapach zgniłych jaj w destylacie, gdy wsadem był zacier, który przeleżał kilka tygodni po zakończeniu fermentacji w fermentatorze. Tutaj błąd był ewidentny z mojej winy, bo leniwy jestem niemiłosiernie i zamiast odcisnąć śrutę i przechowywać sam płyn zostawiłem wszystko razem.
Dlatego postaram się rozebrać wszystko co robię na czynniki pierwsze, bo chyba pora porównywać już nie tylko sprzęty i proces destylacji/rektyfikacji, ale i inne kwestie.

Sprawa pierwsza - woda!
Pracuję wyłącznie na rzeszowskiej kraniczance. Akurat intensywny pobór wody do celów nastawczo-zaciernych rozpocząłem po modernizacji ujęcia wody i zmianie sposobu dezynfekcji wody z chloru na ozon. Średnie parametry wody w Rzeszowie są dostępne tutaj, a obecne (III kwartał) bezpośrednio tutaj. Jak widać woda jest dość nisko zmineralizowana (a dokładniej zawiera mało siarczanów i chlorków), ale średnio twarda (wapń około 100mg/kg, wynik na podstawie wzoru znalezionego na piwo.org). Niska zawartość siarczanów jest dość ważna, bo mogą ulegać redukcji do siarczków podczas nieodpowiedniej pracy drożdży i bakterii zawartych w wodzie. Dlatego jedynym źródłem pożywek i substancji mineralnych są gotowe pożywki (czy to podstawowa i/lub kompleksowa, albo to co jest w paczce z drożdżami w przypadku gotowych mieszanek).

Sprawa druga - nastawianie/zacieranie!
O ile o zacieraniu się rozpisałem tutaj, tak o nastawianiu jeszcze nie pisałem zbyt wiele, szczególnie o cukrówkach. Cukier wrzucam do beczki, zalewam wrzątkiem, mieszam do rozpuszczenia i odstawiam do ostygnięcia, zwykle na drugi dzień dolewam zimnej wody do ustalonego BLG (cukromierz to podstawa), wrzucam drożdże i solidnie mieszam mieszadłem do farb w wiertarce. W trakcie fermentacji pilnuję, żeby temperatura nastawu nie przekroczyła 28-29*C (zostawiam sobie nieco miejsca na błąd, dlatego takie temperatury), aby nie przegrzać drożdży, choć staram się fermentować w jak najniższej temperaturze - jak się uda to i 16-19*C (przegrzanie może ułatwiać gnicie osadu martwych drożdży). Po zakończonej fermentacji zostawiam nastaw do samoczynnego sklarowania w zimnym pomieszczeniu (16-19*C) lub korzystam z środków dwuskładnikowych (turboklary). Jak nastaw się sklaruje to zlewam go do mniejszych pojemników, żeby miał jak najkrótszy kontakt z osadem. Nastawy owocowe robię podobnie, z tą różnicą, że zamiast cukru w beczce lądują owoce i cukier i leję od razu zimną wodę. Odstępstwa - zaznaczam w temacie o danych owocach, podobnie o odciskaniu pulpy i dzieleniu otrzymanego płynu (obiecuję, że zabiorę się za temat o moich smakówkach, tylko zrobię zdjęcia aparaturze, żeby mieć się czym podpierać).

Sprawa trzecia - dodatki do nastawów/zacierów!
Przy cukrówkach sprawa jest prosta - stosuję drożdże turbo, więc wszystko jest w mieszance. Nastawy cukrowe robię powiększone, na 1 paczkę drożdży dając 1,5-3 razy więcej cukru (a przez to i nastawu) na 1 paczkę, utrzymując BLG startowe 21-23. Przy nastawach na destylaty smakowe również stosuję drożdże turbo dedykowane, lecz nastawy są powiększone 2-4 razy. Gdy używam samych drożdży, to stosuję tylko pożywki gotowe - pożywki kompleksowe i podstawową. Gdy zakwaszam zacier/nastaw to używam kwasu ortofosforowego (85%, czystość - czysty chemicznie) lub kwasku cytrynowego.

Sprawa czwarta - co ląduje w kotle/beczce!
Jak cokolwiek zostawiam po fermentacji w kolejce do przerobu, to musi być klarowne, lub z minimalną ilością "farfocli" i drożdży. Cukrówki zlewam zwykle klarowne jak woda. Owocówki - dzielę na klarowne do przerobu na końcu z surówką, a mętne staram się natychmiast przerobić na surówkę. Zaciery - wg. opisu w podanym linku, zwykle destyluję je jak najszybciej po zakończeniu fermentacji i odfiltrowaniu. Im mniej osadu (szczególnie zbitego) na dnie, tym mniejsza szansa na rozpoczęcie gnicia w osadzie. Owoce przebieram, bardzo nadpsute wyrzucam, obite (nie zagnite) wrzucam wraz dobrymi. Zboże kategorycznie nie może być spleśniałe i gnijące. Jakość produktu będzie odzwierciedleniem jakości surowca - z gówna bata nie ukręci, więc owoce muszą być maksymalnie dojrzałe, a zboże zdrowe.

Sprawa piąta - sprawy związane z termouszlachetnianiem i oceną destylatu!
Zdjęcie kega do smakówek już chyba wszyscy widzieli przy okazji zagadki z nalewką (post106871.html#p106871). Smakówki podgrzewam w kegu do 60-70*C przykryte luźno tylko pokrywką. Powoduje to przewietrzenie gorącego wsadu. Później, podczas odbioru destylatu zbieram go do wysokich butelek i natleniam już przy odbiorze przez opadanie strumyczka cieczy na dno butelki lub lustro cieczy z wysokości. Przy przerobie cukrówek na spirytus już nie robię zabiegu wietrzenia wsadu, ale wciąż prowadzę lekkie wietrzenie destylatu. Wszystkie destylaty zostawiam do przewietrzenia w niedokręconych butelkach na kilka godzin, czasami zostawiam butelki otwarte na 1-3 dni w celu mocniejszego przewietrzenia.

Na razie nic więcej do głowy mi nie przychodzi, jak coś jeszcze sobie przypomnę odnośnie możliwości usuwania problemu siarki w moich procesach to dopiszę to do pierwszego postu, informując o tym również w nowym poście.
Fermentować, destylować, zalegalizować!
http://www.piwo.org/topic/13642-domowa-wytwornia-debowa/ - moje przygody z piwem.


ZABAWA: Pierwszy Forumowy Festiwal Piosenki Alkodomowej
Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!

aronia
1400
Posty: 1448
Rejestracja: środa, 7 sie 2013, 08:14
Status Alkoholowy: Producent Wódek
Lokalizacja: Podkarpackie
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: aronia » czwartek, 23 paź 2014, 21:22

Jako, że korzystam z tej samej kolumny co gr000by do wytwarzania spirytusu i "życzę mu, żeby go jajem pokarało" :P to i ja się wypowiem: póki nie było bufora w jego miejscu był odcinek z miedzią(z którego korzystałem tylko ja ze względu na dostępne cm). Przy "prawdziwych" testach bufora pierwsze 4 nastawy szły z wypełnieniem miedzianym w buforze, a kolejne kilka na KO - prawie wszystkie były na dundrze po jakiejś owocówce. I zaobserwowałem coś co opisywał Szlumf tutaj: post103169.html#p103169 czyli gorszy zapach surówki bez miedzi... ale po przepuszczeniu tej surówki 2 raz już różnicy w zapachu nie wyczuwałem. W związku z tym na chwilę obecną tak jak gr000by nie korzystam z miedzi przy cukrówkach, bo jak wiadomo każdy cm/półka ważna, a miedź w buforze generowała ich za mało przez co nie działał on tak jak ja bym tego od niego oczekiwał(zbyt szybko zaczynała wrzeć ciecz i temperatura na termometrze 15cm nad buforem przy odbiorze rosła o 0,1 - a tam mam czujnik od elektrozaworu). Z miedzi przy owocówkach jeszcze nie zrezygnowałem(coś półki musi generować), choć jak twierdzi gr000by po ostatniej destylacji "spłaszcza" ona końcówkę - co i ja ostatnio zauważyłem.


wawaldek11
1250
Posty: 1298
Rejestracja: niedziela, 14 lis 2010, 22:18
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem, który ma więcej radości z dawania niż z brania.
Ulubiony Alkohol: niepospolity i najlepiej bez banderolki; poszukiwania ciągle trwają...
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Puszcza Goleniowska
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: wawaldek11 » piątek, 24 paź 2014, 00:10

Miałem przyjemność zwilżyć usta w kilkudziesięciu trunkach kol. gr000bego :poklon; - owocówki, smakówki, czyste destylaty, rumy, nalewki i co tam jeszcze wymyślił. Smaczne wszystkie - tylko niektóre jak dla mnie za mocno zadębione ;)
Ale zauważyłem pewien smaczek, jakby wspólny mianownik wszystkich trunków, który mi jako degustatorowi zerojedynkowemu (smaczne lub nie) wcale nie przeszkadza, a nawet jako miłośnikowi rozmaitych rurek pasuje, bo inny od moich ;)
Podobne smaczki stwierdziłem w próbkach innego kolegi - nie pamietam na jakim sprzęcie gotuje.
Czy to jest jajo? Chyba nie. Nie wiem. Nie miałem raczej sposobności poznać tego aromatu. Poznałem zapach surowego rumu odebranego jak leci i starej szmaty z przetrzymanych śliwek :mrgreen: a jaja nie.
Może to właśnie brak miedzi przepuszcza ten aromacik do destylatu?
Gr000by - nie próbowałeś destylacji tego samego nastawu z miedzią i bez?
Pozdrawiam,
Waldek

Awatar użytkownika

Autor tematu
gr000by
2500
Posty: 2627
Rejestracja: wtorek, 10 sty 2012, 11:32
Krótko o sobie: kombinator - to przede wszystkim
Ulubiony Alkohol: każdy zrobiony z sercem
Status Alkoholowy: Specjalista ds. Wyrobu Alkoholu Domowego
Lokalizacja: Rzeszów
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: gr000by » piątek, 24 paź 2014, 06:16

wawaldek11 pisze:Gr000by - nie próbowałeś destylacji tego samego nastawu z miedzią i bez?

Nie miałem okazji. Ostatnio (tydzień temu) "zgrzeszyłem" raz i przerobiłem mały nastaw na soku winogronowym od aronii, wstawiając odcinek z miedzią do mojego wieszaka - zgodnie z życzeniem właściciela nastawu :D. Zauważyłem jednak wspomniany problem - zniekształcanie smaku destylatu.
aronia pisze:...choć jak twierdzi gr000by po ostatniej destylacji "spłaszcza" ona końcówkę - co i ja ostatnio zauważyłem.
Jakichś specjalnych rewelacji miedź nie wniosła, przynajmniej odnosząc się do moich destylatów winogronowych bez miedzi.

Mogę zrobić nastaw testowy i za zgodą aronii wstawić znów odcinek z miedzią do wieszaka. Podzielę nastaw na pół i porównam oba sposoby dla celów naukowych - jak na razie wciąż nie mam podstaw do pracy z miedzią z własnej woli :).

wawaldek11 pisze:Może to właśnie brak miedzi przepuszcza ten aromacik do destylatu?

O tą kwestię trzeba zapytać inne osoby, które również otrzymały ode mnie próbki - czy próbki smakowały, czy nie, testerzy mogą pomóc w doszukaniu się "tego czegoś".
Fermentować, destylować, zalegalizować!
http://www.piwo.org/topic/13642-domowa-wytwornia-debowa/ - moje przygody z piwem.

Awatar użytkownika

lesgo58
3500
Posty: 3656
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Grudziądz
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: lesgo58 » piątek, 24 paź 2014, 07:41

Zaczynam zauważać, że wkrada się element demonizowania używania miedzi.
Zastanawiam się - z czego to wynika? Problemem jest tylko sama miedź? Np. jej gatunek, możliwe domieszki. Czy problem leży w czymś innym?
Powiem, że mi też w destylatach owocowych coś przeszkadza. I to nie tylko w moich destylatach, ale też otrzymanych od osób z którymi się wymieniałem. I nie były to osoby, które dopiero zaczynały. Ja to po prostu nazywałem znakiem firmowym kolumny. Tak jakby sama kolumna "coś robiła" z tymi destylatami. Przechodziłem jednak nad tym "do porządku dziennego". Pewnie tak musi być.
Aby spróbować coś zmienić zacząłem nawet eksperymentować z coraz mniejszą ilością wypełnienia - jednocześnie podmieniając KO z miedzią. Ilością gotowań.
Trudno mi powiedzieć coś konkretnego o efektach końcowych. Bo trunki jednak muszą trochę dojrzeć.
Może jednak problem leży po prostu w technologii pracy na kolumnie. Półki w kolumnie są tylko teoretyczne. A wzmocnienie odbywa się trochę inaczej niż na półkach fizycznych.
Pierwszy krok w porównaniu z aparatami bez wypełnienia zrobiłem 3 dni temu destylując na Alembiku. Smakować jeszcze nie smakowałem, ale aromat był zdecydowanie inny - w/g mnie lepszy - pełniejszy. Zwłaszcza, że destylowałem same odpady (nieudane destylaty - mało aromatyczne i "wypłowiałe") z zeszłych lat. To co wydobył Alembik zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie. Bo też nie spodziewałem się niczego dobrego. Tę destylację traktowałem tylko jako dziewiczą i bardziej na przetarcie sprzętu. Następne będą już na czekających nastawach.
Szkoda, że tak mało osób pisze o sposobach i efektach używania Alembików.
Wracając do miedzi. Przecież wszystkie znaczące destylarnie używają miedzi. I destylatorów pojedynczych jak i formie łączonej. Same Alembiki - czy też w połączeniu z Kolumnami Półkowymi.
I własnie - może to nie jest problem miedzi samej w sobie ale problemem jest "konstrukcja"/technologia wypełnienia?
Już @Brzydal kiedyś sygnalizował fakt rzucając pytanie (zresztą bez odpowiedzi - a szkoda) "..czy ktoś się zastanawiał dlaczego gorzelnie nie używają wypełnienia ze sprężynek...". Niech mi autor pytania wybaczy jeśli niezbyt dokładnie go zacytowałem. Ale sens jest chyba ten sam?
Odniosłem też wrażenie, że Autor zna odpowiedź, ale niestety nic więcej na ten temat nie napisał.
http://alkohole-domowe.com/forum/post166289.html#p166289

Awatar użytkownika

Lootzek
850
Posty: 885
Rejestracja: wtorek, 18 wrz 2012, 23:23
Krótko o sobie: Lubię dłubać przy sprzęcie, kombinować, mieszać i sprawdzać wyniki eksperymentów!
Czasem wyważam otwarte drzwi, a czasem udaje mi się znaleźć alternatywne rozwiązania oklepanych problemów :D
A wszystko to na luzie i oby towarzyszyła temu duża dawka dobrego humoru i świetnej zabawy.
Status Alkoholowy: Psotnik
Lokalizacja: Warszawa
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: Lootzek » piątek, 24 paź 2014, 08:19

Oj, zdaje się że padła na to odpowiedź i chodziło zdaje się o skalowalność naszych kolumienek do przemysłowych rozmiarów. No bo na chłopski rozum, gorzelnie przetwarzają dziennie tysiące litrów dobrotki. Niesie to za sobą konieczność stosowania dużych przekrojów kolumn, ilość wypełnienia i jego koszt byłyby kosmiczne, poza tym wysokość zasypu (ciężar i zapewne przewiewność) powodowały by spore problemy technologiczne. A sprężynek jako takich nie można zeskalować proporcjonalnie, bo przestaną spełniać swoją rolę (za duże prześwity).
A co do smaku i zastosowanych rozwiązań, myślę że trzeba na to spojrzeć tak: Tradycyjna whisky, koniak, brandy smakują tak jak smakują bo kiedy kształtował się gust odbiorców nie było innych rozwiązań w technologii gorzelniczej. A potem wszedł element szeroko pojętej tradycji i nieco za "Rejsem": ludziom smakują alkohole takie jakie znają ;). Natomiast my, w zaciszu domowym staramy się zbliżyć do tej tradycji, na sprzęcie leżącym w zasięgu naszych możliwości. Bo to że sprężynki czy zmywaki wyjałowiają destylat z tych subtelnych niuansów przy okazji czyszczenia go z "brudów" to rzecz co do której chyba wszyscy są zgodni. :)

Awatar użytkownika

Autor tematu
gr000by
2500
Posty: 2627
Rejestracja: wtorek, 10 sty 2012, 11:32
Krótko o sobie: kombinator - to przede wszystkim
Ulubiony Alkohol: każdy zrobiony z sercem
Status Alkoholowy: Specjalista ds. Wyrobu Alkoholu Domowego
Lokalizacja: Rzeszów
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: gr000by » piątek, 24 paź 2014, 09:02

lesgo58 pisze:Zaczynam zauważać, że wkrada się element demonizowania używania miedzi.

Z mojej strony wygląda to całkowicie inaczej. Miedź stała się remedium na większość problemów z uzyskiwanym alkoholem. Czy to ostrość destylatu, czy dziwne posmaki, czy siarkowodorowe smrodki. Nie uskarżam się na to i nie stosuję miedzi. Nie mówię, że jest zła - wspominam tylko o zniekształcaniu smaku destylatu pod koniec (próba prosto z chłodnicy), zweryfikuję to podczas rozcieńczania po ułożeniu się destylatu i rozcieńczonego destylatu. Poświęcę się już i zrobię ten nastaw testowy. Będzie to najlepsze porównanie. Nie zmuszam nikogo do używania miedzi, ale również nikogo nie zmuszam do jej usuwania ze sprzętu - po prostu przedstawiam swoje zdanie i nie zgadzam się z tym, że jest to demonizowanie.
A co do wypełnienia do dużych kolumn - należy wziąć poprawkę na wielkość elementu wypełnienia w stosunku do średnicy kolumny. W tym momencie tłucze mi się w głowie stosunek 1:50, aczkolwiek to muszę sprawdzić w książkach do inżynierii chemicznej i procesowej, bo podczas ich lektury natrafiłem na taką wartość. Z niego wynika, że do dużych kolumn trzeba stosować większe wypełnienie, żeby proces zachodził poprawnie. A nie wszystko da się dobrze przeskalować na większe wymiary, jak na przykład nasze sprężynki pryzmatyczne, co wymusza stosowanie kolumn półkowych, które mają niższą sprawność od dobrego wypełnienia, ale są znacznie tańsze w budowie, projektowaniu i utrzymaniu.
Fermentować, destylować, zalegalizować!
http://www.piwo.org/topic/13642-domowa-wytwornia-debowa/ - moje przygody z piwem.

Awatar użytkownika

lesgo58
3500
Posty: 3656
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Grudziądz
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: lesgo58 » piątek, 24 paź 2014, 09:53

@gr000by
Nie zrozum mnie źle. Nie było moją intencją krytykowanie Twojej opinii. Szanuję Twoje podejście do tematu, bo ożywia czasami pewnego rodzaju stagnację. Po prostu jesteś którąś z kolei osobą, która zwraca uwagę na aspekty związane z miedzią i jej użyciem. I dobrze, że tak się dzieje. Inaczej stalibyśmy w miejscu. I nie mam też na myśli zmuszania kogoś do używania czy też rezygnacji z miedzi. :)
Pewnie, źle się wyraziłem, (co u mnie jest nagminne - za co przepraszam) a użycie słowa "demonizowania" było jako pewnego rodzaju forma zwrócenia uwagi na problem, a nie krytyki zjawiska... :D
Jednym słowem dobrze byłoby pochylić się nad tym tematem. Nie będzie to łatwe, bo trzeba też porównać trunki, które są już "odleżałe". Często jest tak, że z czasem trunki się zmieniają i nabierają ogłady.
@Lootzek
Nie miałem na myśli naszych gorzelni produkujących spirytus, ale destylarnie produkujące np Whisky, Grappę, czy też Brandy. Zwróć uwagę - tam są tylko Alembiki i kolumny z półkami rzeczywistymi. I myślę, że nie chodzi tylko o koszt wypełnienia. Ale być może się mylę.
http://alkohole-domowe.com/forum/post166289.html#p166289

Awatar użytkownika

Lootzek
850
Posty: 885
Rejestracja: wtorek, 18 wrz 2012, 23:23
Krótko o sobie: Lubię dłubać przy sprzęcie, kombinować, mieszać i sprawdzać wyniki eksperymentów!
Czasem wyważam otwarte drzwi, a czasem udaje mi się znaleźć alternatywne rozwiązania oklepanych problemów :D
A wszystko to na luzie i oby towarzyszyła temu duża dawka dobrego humoru i świetnej zabawy.
Status Alkoholowy: Psotnik
Lokalizacja: Warszawa
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: Lootzek » piątek, 24 paź 2014, 11:58

Oczywiście! Pierwszą częścią postu nawiązałem tylko do poruszonego przez Ciebie braku odpowiedzi. Natomiast w drugiej odniosłem się właśnie do tego, czemu (poza względami ekonomicznymi i stricte technicznymi) takowe alembiki tam dzielnie walczą ;).
Czemu miedź zniekształca końcówkę destylatu? Poteoretyzuję teraz: może w wyższej temperaturze jaka panuje w kotle pod koniec procesu łatwiej o uwalnianie jakichś substancji które, prócz siarczków się na miedzi osadziły? Albo tenże siarczek, bądź miedź jako taka, w takich warunkach powodują jednak jakieś zmiany chemiczne? Nie od rzeczy może być też inny skład (proporcje) par idących na maszynerię pod koniec niż na początku czy w środku procesu.

Awatar użytkownika

Trener
900
Posty: 908
Rejestracja: środa, 24 lip 2013, 20:19
Krótko o sobie: Taki sobie ze mnie psotnik ;)
Ulubiony Alkohol: Benedyktynka
Status Alkoholowy: Destylator
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: Trener » piątek, 24 paź 2014, 12:30

Już dawno temu zauważyłem, że miedziane sprężynki umieszczone w deflegmatorze, zniekształcają smak owocówek pędzonych na pot-stillu. Problem zniknął po zastąpieniu sprężynek miedzianymi rurkami (pierścionkami). Bardzo łatwo wyczuć czy owocówka była pędzona przez miedziane sprężynki czy też nie, jeśli miało się wcześniej porównanie obu rodzajów wyrobów.
Po drogach jeździ masa świrów i psychopatów. Pędzą na złamanie karku, nie zważając na nic... Aż czasami trudno mi ich wyprzedzić.

http://prezentdlakobiety.eu/ - Najlepsze Pomysły Na Prezenty Dla Naszych Drugich, Lepszych Połówek

Awatar użytkownika

klodek4
1450
Posty: 1472
Rejestracja: czwartek, 21 lip 2011, 14:50
Ulubiony Alkohol: dobry
Status Alkoholowy: Psotnik
Lokalizacja: elda/alicante/, hiszpania
Kontakt:
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: klodek4 » piątek, 24 paź 2014, 14:49

A to ciekawe!!!!

Awatar użytkownika

olo 69
650
Posty: 675
Rejestracja: sobota, 8 maja 2010, 07:02
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: olo 69 » piątek, 24 paź 2014, 17:54

Trener pisze:Bardzo łatwo wyczuć czy owocówka była pędzona przez miedziane sprężynki czy też nie, jeśli miało się wcześniej porównanie obu rodzajów wyrobów.


Tzn, że ta bez miedzianych sprężynek jest bardziej owocowa, może delikatniejsza? A może jeszcze coś innego?
Pozdrawiam,olo 69

Awatar użytkownika

Trener
900
Posty: 908
Rejestracja: środa, 24 lip 2013, 20:19
Krótko o sobie: Taki sobie ze mnie psotnik ;)
Ulubiony Alkohol: Benedyktynka
Status Alkoholowy: Destylator
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: Trener » piątek, 24 paź 2014, 19:53

Wspominałem już o tym na forum choćby tu swiezak-prosi-o-pomoc-co-robie-nie-tak-pot-still-t9758-13.html. Zaczęło się od tego, że zanim się tu w ogóle zarejestrowałem, pędziłem na szkle owocówki (głównie z jabłek i winogron), a jedynym wypełnieniem były szklane rurki. Świeże destylaty zapachem nie zachęcały (zgniłe jaja), za to w smaku były przednie.

Po rejestracji na forum, poczytałem o miedzianych sprężynkach i postanowiłem sobie takie sprawić. Wsypałem trochę do deflegmatora nad szklanymi rurkami i przepuściłem "calvadosa". Zapach poprawił się niesamowicie, za to smak stał się płaski, zniekształcony i jakby niemal metaliczny. Czyszczenie sprężynek w kwasku i wodzie utlenionej niczego nie zmieniło. Zastanawiałem się czy tego nie wylać, ale ostatecznie przerobiłem w kolumnie na spirytus.

W temacie sliwowica-szybkie-pytanie-t9397.html zastanawiałem się, czy aby na pewno moje sprężynki faktycznie są z miedzi, ponieważ przepuszczona przez nie śliwowica wręcz odrzucała. O tym, że są prawdziwe przekonałem się, gdy dostałem od lesgo58 próbkę spirytusu z metody 2,5 oraz cztery owocówki, w tym jabłko które doskonale znałem. Już po pierwszym łyku wyczułem, że wszystkie cztery owocówki puszczane były przez miedziane sprężynki, co potwierdziło się w prywatnej korespondencji.

Wtedy wywaliłem z deflegmatora sprężynki, zamiast nich wrzuciłem pociętą miedzianą rurkę i to był strzał w dziesiątkę. Od tego momentu owocówki pachną i smakują jak trzeba. Potwierdza to choćby tegoroczna śliwowica, która (choć odebrałem trochę za mało przedgonu) rozchodzi się wśród rodziny w zawrotnym tempie.

Jestem przekonany, że jeśli spróbujecie tego samego destylatu z alembika lub innego medium bez wypełnienia, a potem porównacie z wyrobem na miedzianych sprężynkach, to na ten drugi nigdy już nie spojrzycie.
Po drogach jeździ masa świrów i psychopatów. Pędzą na złamanie karku, nie zważając na nic... Aż czasami trudno mi ich wyprzedzić.

http://prezentdlakobiety.eu/ - Najlepsze Pomysły Na Prezenty Dla Naszych Drugich, Lepszych Połówek


Szlumf
1000
Posty: 1018
Rejestracja: czwartek, 9 maja 2013, 21:40
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: Szlumf » piątek, 24 paź 2014, 20:49

Trener pisze:Wtedy wywaliłem z deflegmatora sprężynki, zamiast nich wrzuciłem pociętą miedzianą rurkę i to był strzał w dziesiątkę. Od tego momentu owocówki pachną i smakują jak trzeba.


Jakiej średnicy jest ta rurka i na jakie odcinki ciąłeś? Ile sypałeś do rury? Czy na cukrówkach też to wypróbowałeś?
Czeka mnie pierwsza w życiu śliwowica i chciałbym ją dobrze zrobić.

Awatar użytkownika

Trener
900
Posty: 908
Rejestracja: środa, 24 lip 2013, 20:19
Krótko o sobie: Taki sobie ze mnie psotnik ;)
Ulubiony Alkohol: Benedyktynka
Status Alkoholowy: Destylator
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: Trener » piątek, 24 paź 2014, 21:07

To chyba była rurka fi8. Ciąłem na odcinki 1-1,5 cm, część piłką do metalu, a resztę szczypcami do cięcia stali, więc zamiast rurek wyszły bardziej miedziane poduszeczki. Zasypałem resztę deflegmatora nad wypełnieniem ze szklanych rurek - jakieś 15 cm. Cukrówki robię wyłącznie na kolumnie, więc nie wiem jaki ma to na nie wpływ.
Po drogach jeździ masa świrów i psychopatów. Pędzą na złamanie karku, nie zważając na nic... Aż czasami trudno mi ich wyprzedzić.

http://prezentdlakobiety.eu/ - Najlepsze Pomysły Na Prezenty Dla Naszych Drugich, Lepszych Połówek

Awatar użytkownika

olo 69
650
Posty: 675
Rejestracja: sobota, 8 maja 2010, 07:02
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: olo 69 » piątek, 24 paź 2014, 21:14

A owocówki na raz puszczane?
Pozdrawiam,olo 69

Awatar użytkownika

Trener
900
Posty: 908
Rejestracja: środa, 24 lip 2013, 20:19
Krótko o sobie: Taki sobie ze mnie psotnik ;)
Ulubiony Alkohol: Benedyktynka
Status Alkoholowy: Destylator
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: Trener » piątek, 24 paź 2014, 21:19

Zależy od owocu. Jabłka puszczałem na raz i wystarczyło. Śliwki puszczam dwa razy. Aczkolwiek jeśli chodzi o zniekształcenie smaku na miedzianych sprężynkach, to czuć je wyraźnie już po pierwszym przepuszczeniu jakiegokolwiek owocu.
Nie wiem też jaki ma to wpływ na zbożówki. Za czasów sprężynek jeszcze ich nie robiłem. Obecne na miedzianych rurkach wychodzą bardzo dobre.
Po drogach jeździ masa świrów i psychopatów. Pędzą na złamanie karku, nie zważając na nic... Aż czasami trudno mi ich wyprzedzić.

http://prezentdlakobiety.eu/ - Najlepsze Pomysły Na Prezenty Dla Naszych Drugich, Lepszych Połówek

Awatar użytkownika

olo 69
650
Posty: 675
Rejestracja: sobota, 8 maja 2010, 07:02
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: olo 69 » piątek, 24 paź 2014, 21:39

A jeśli puszczasz drugi raz, to dodajesz też pocięte rurki miedziane? Czy może używasz ich tylko do pierwszego przebiegu?
Pozdrawiam,olo 69

Awatar użytkownika

Trener
900
Posty: 908
Rejestracja: środa, 24 lip 2013, 20:19
Krótko o sobie: Taki sobie ze mnie psotnik ;)
Ulubiony Alkohol: Benedyktynka
Status Alkoholowy: Destylator
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: Trener » piątek, 24 paź 2014, 21:44

Rurki są tam na stałe (łatwiej je wsypać niż wyciągnąć). Jedynie od czasu do czasu czyszczę je roztworem kwasku cytrynowego i wody utlenionej wlewanym do deflegmatora.
Po drogach jeździ masa świrów i psychopatów. Pędzą na złamanie karku, nie zważając na nic... Aż czasami trudno mi ich wyprzedzić.

http://prezentdlakobiety.eu/ - Najlepsze Pomysły Na Prezenty Dla Naszych Drugich, Lepszych Połówek

Awatar użytkownika

Lootzek
850
Posty: 885
Rejestracja: wtorek, 18 wrz 2012, 23:23
Krótko o sobie: Lubię dłubać przy sprzęcie, kombinować, mieszać i sprawdzać wyniki eksperymentów!
Czasem wyważam otwarte drzwi, a czasem udaje mi się znaleźć alternatywne rozwiązania oklepanych problemów :D
A wszystko to na luzie i oby towarzyszyła temu duża dawka dobrego humoru i świetnej zabawy.
Status Alkoholowy: Psotnik
Lokalizacja: Warszawa
Załączniki
Re: Nie używam miedzi - sposoby gr000by'ego

Postautor: Lootzek » piątek, 24 paź 2014, 23:03

Ha.. No to zachęciłeś mnie do eksperymentu. Choć w głowę zachodzę czym się różni miedź zwinięta w sprężynki od ciętych rurek ale nie odrzucam takiej możliwości. A te sprężynki to były własnej roboty, tak zwyczajnie zwinięte, czy pryzmatyczne?


Wróć do „Problemy destylacyjne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość