Tytuł: Re: Pytania dotyczące produkcji wina z ryżu
Napisane: sobota, 13 lis 2010, 14:08
Posty: 2840 Tematy: 60
teofil20 napisał(a):
A co do pasteryzacji to jest inna dobra metoda. Zlewasz wino do emaliowanego gara i podgrzewasz do 60-65 stopni, zdejmujesz z ognia, czekasz aż wystygnie i do butelek dajesz.
Ta, metoda nazywa się "jak spieprzyć wino w dwie godziny"
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Tytuł: Re: Pytania dotyczące produkcji wina z ryżu
Napisane: sobota, 13 lis 2010, 20:44
Posty: 78 Tematy: 10
Zygmuncie robię wino już ładnych parę lat, znajdowało się ono nie jednokrotnie na stołach weselnych i sporo też poszło w kraj. Robię je w ten oto sposób co napisałem i nigdy jak to Ty nazwałeś nie spieprzyłem żadnego wina. A więc jak nie robiłeś tego to nie osądzaj z góry...
______________________________________________________________________ Picie alkoholu z umiarem, nie szkodzi nawet w największych ilościach.
Tytuł: Re: Pytania dotyczące produkcji wina z ryżu
Napisane: sobota, 13 lis 2010, 21:38
Posty: 2840 Tematy: 60
Pewnie, najłatwiej jest szybko wszystko utlenić, rozłożyć witaminy (no, nie wszystkie, ale większość), pozbyć się wrażliwych związków aromatycznych i spłycić bukiet do cna- i gwarantuje, że jak postawisz to na weselu, to usłyszysz same pochwały. Tak samo ludzie chwalą na weselach bimber jadący na dwa kilometry drożdżami- bo myślą, że tak ma i musi być.
A jednak da się, ba nawet trzeba robić to inaczej. Prosty eksperyment- wlej jakiś dobre wino do garnka, podgrzej je w rondlu, schłodź i porównaj z tym z butelki. Zobaczysz o co w tym chodzi...
Podgrzewanie do 60, czy 65 stopni i tak nie zabije drobnoustrojów, więc stosowanie takiego zabiegu, poza pogorszeniem w/w czynników nie wpływa na konserwację. Wpływałaby na nią pełna pasteryzacja, ale pojawia się pytanie- dlaczego żadna winnica nie stosuje powszechnie tej metody? Celowo pomijam Izraelskie winnice produkujące wino koszerne- one muszą tak robić, a wina od nich smakują "inaczej".
Wino robione zgodnie ze sztuką poradzi sobie bez jakichkolwiek konserwacji. Rozwojowi drobnoustrojów zapobiegnie spokojnie alkohol (w przypadku win "mocnych") lub zawarty w winie cukier (wina słodkie).
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Tytuł: Re: Pytania dotyczące produkcji wina z ryżu
Napisane: sobota, 13 lis 2010, 22:00
Posty: 78 Tematy: 10
To źle gwarantujesz gdyż każde wino przed weselem było sprawdzone i smakowało całej rodzinie i pana i pani młodej. A tu, że to nie jest ściśle profesjonalna metoda, to się z Tobą zgadzam jednak pokaż mi wino domowej produkcji o światowej klasie bukietu i smaku. Domowym sposobem nie zrobisz wina wysokiej klasy i żadna pasteryzacja nie pomaga w polepszeniu jakości produktu. Dobrze zrobione wino po zakorkowaniu oczywiście dobrym korkiem nie powinno się zepsuć bez wspomagania. Ja w większości zabijam drożdże w winie.
______________________________________________________________________ Picie alkoholu z umiarem, nie szkodzi nawet w największych ilościach.
Tytuł: Re: Pytania dotyczące produkcji wina z ryżu
Napisane: sobota, 13 lis 2010, 23:00
Posty: 1713 Tematy: 73
teofil20 napisał(a):
wino przed weselem było sprawdzone i smakowało całej rodzinie i pana i pani młodej
He, o gustach się nie dyskutuje (ponoć) ale ja śmiem twierdzić, że jeśli ktoś zamiast zaopatrzyć się w markowy (nawet sikacz) z Włoch bądź Hiszpanii, decyduje się na serwowanie weselnikom wina zrobionego na ryżu, to i rozcieńczony kranówą ruski kukurydziak przemycony przez granicę w kanistrze po ropie, mający być wódką, będzie smakował całej rodzinie i pana i pani młodej. Wino robione na ziarnie ryżu (nie mówię tu o winie z ryżu - sake) jest bardzo blisko spokrewnione z klasycznym Grunwaldem 1410, i takowo też smakuje. Zatem podgrzewanie jego w garnku specjalnie nie popsuje i tak kiepskiego smaku.
Ludzie myślą, że jeśli coś jest "domowej roboty" to będzie na pewno dobre. Ale tak na prawdę jakość zależy od umiejętności i uczciwości producenta. Stąd wynika kwestia iż domowym sposobem nie zrobisz wina wysokiej klasy. Ale tyczy się to stwierdzenie przede wszystkim wina na sprzedaż. Wino domowej roboty, aby było tańsze od sklepowego, będzie musiało być marnym winem. Bo nieporównywalne są koszty produkcji chałupniczej przy wydajności 100L wina z nastawu, a produkcji przemysłowej rzędu pół miliona litrów. Jeśli zaś chcieć produkować wino zacne, co w warunkach domowych, przy dołożeniu do procesu dużo serca, jest osiągalne, to ów trunek, godny rywalizować z najszlachetniejszymi wyrobami markowych winiarni, kosztował by trzy razy więcej niż te markowe produkty. I koło się zamyka...
______________________________________________________________________ أسامة بن لادن
Tytuł: Re: Pytania dotyczące produkcji wina z ryżu
Napisane: sobota, 13 lis 2010, 23:01
Posty: 2840 Tematy: 60
teofil20 napisał(a):
To źle gwarantujesz gdyż każde wino przed weselem było sprawdzone i smakowało całej rodzinie i pana i pani młodej.
Ech, tak, pełną gębą sommelierzy i degustatorzy Własnie o tym pisałem- zachwala się coś, do póki nie spróbuje się czegoś lepszego. Założę się, że jakbyś dał im przegotowane wino z taninami z tabletki też by zachwali! Analogicznie do śmierdzącego drożdżami bimbru- kto go nie lubi na weselu? Chyba tylko Ci, co robią w domu sami
Cytuj:
pokaż mi wino domowej produkcji o światowej klasie bukietu i smaku.
Piłem wiele win domowych, które można postawić spokojnie obok win za 40-50zł. Jaworek zanim zaczął sprzedawać swoje wina tez robił je w domu
Cytuj:
Domowym sposobem nie zrobisz wina wysokiej klasy i żadna pasteryzacja nie pomaga w polepszeniu jakości produktu.
Pozwoliłem sobie pogrubić Skoro sam przyznajesz, że nie pomaga, to po co grzejesz?
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Tytuł: Re: Teofila sposób na pasteryzację, czyli rzecz o gustach.
Napisane: niedziela, 14 lis 2010, 00:20
Posty: 311 Tematy: 7
Nie jestem winiarzem, ale w celu zatrzymania fermentacji, pasteryzowałem kiedyś winko w mikrofalówce. Czy ta metoda jest koszerna ! ?
______________________________________________________________________ -To co jest dobre jest dobre, nawet jak nikt tego nie robi. To co jest złe jest złe, nawet jak wszyscy to robią. Powiedział pewien Cowboy w telewizji. -Tylko bo jest nielegalne, nie jest złe. Tylko bo jest legalne, nie jest dobre. Moja córka.
Tytuł: Re: Teofila sposób na pasteryzację, czyli rzecz o gustach.
Napisane: niedziela, 14 lis 2010, 00:28
Posty: 2840 Tematy: 60
Nie, jeżeli: - gotowałeś w tej mikrofali kiedyś mleko lub grzałeś wieprzowinę - Twoja mikrofala nie jest pod opieką rabinatu - nie jesteś żydem i miliardy innych przykazań
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Tytuł: Re: Teofila sposób na pasteryzację, czyli rzecz o gustach.
Napisane: niedziela, 14 lis 2010, 00:41
Posty: 1713 Tematy: 73
Zygmunt napisał(a):
miliardy innych przykazań
Nie miliardy, a 613. Talmud o tylu wspomina. Obawiam się jednak, że Kolega Teofil nie dostarczał napitku na chasydzkie stoły, zatem więcej o koszerności technologii nie dowiemy się.
Aj waj!
______________________________________________________________________ أسامة بن لادن
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników