Śliwowica

Produkcja koniaku, brandy, śliwowicy, kalwadosu i innych nektarów które można uzyskać z owoców.
Awatar użytkownika

Autor tematu
Qba
450
Posty: 486
Rejestracja: wtorek, 26 sie 2008, 18:17
Krótko o sobie: Szef AD:)
Ulubiony Alkohol: własny
Status Alkoholowy: Winiarz
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie
Kontakt:
Załączniki
Śliwowica

Postautor: Qba » poniedziałek, 30 cze 2008, 19:33

Ma ktoś dobry przepis na Śliwowice?
Alkohole-domowe.com - Przepisy, wiedza, forum
Alkohole-domowe.pl - Zakupy, asortyment, zaopatrzenie

Obrazek


Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!
Awatar użytkownika

amator
50
Posty: 53
Rejestracja: wtorek, 26 sie 2008, 18:32
Krótko o sobie: Produkuję amatorsko dobry destylat.
Ulubiony Alkohol: bimberek
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: amator » środa, 3 wrz 2008, 07:49

Tu masz odpowiedź :) :

Zacier ze śliwek - Przepis na ŚLIWOWICĘ.
1 - Śliwki oczyścić z zanieczyszczeń, następnie zmiażdżyć i wsypać do dużego naczynia z przykryciem. Dodać drożdży winnych lub w ostateczności piekarskich, pozostawić w ciepłym miejscu. Podczas fermentacji pojawi się kożuch, należy go zanurzać pod powierzchnię fermentu. Powinno się także od czasu do czasu poruszać naczyniem. Ze 100 kg śliwek można otrzymać od 6 do 10 litrów 50% śliwowicy. Zależy to od słodkości śliwek. Po przechowaniu w dębowej beczce śliwowica nabiera żółtawego koloru i wytwornego aromatu. Jeżeli posiadamy kiepski aparat destylacyjny (bez odstojników i deflegmatora)to z pierwszego tłoczenia może polecieć niebieskawy płyn o mocy 20-30%. Dopiero rektyfikacja pozwala na otrzymanie prawdziwej wspaniałej śliwowicy.
2 - Do dużego naczynia wsypać 20 kg śliwek(bez miażdżenia) by samoczynnie sfermentowały. Po dwóch tygodniach odcisnąć przefermentowany sok i poddać destylacji.
3 - Powyższe przepisy opierają się na wykorzystaniu tylko samych śliwek, jest to pożyteczne jeśli chodzi o aromat śliwowicy w bimbrze. Niestety wydajność alkoholowa z samych śliwek jest niewielka. Dlatego proponuje dodać wody i cukru. Bierzemy 20 kilo śliwek, miażdżymy je i wsypujemy do dużego naczynia(proponuje beczkę 100 l). 10 kilo cukru rozpuszczamy w 20 litrach wody i wlewamy do śliwek. Można dodać drożdży dla poprawienia fermentacji ale nie trzeba na śliwkach jest ich wystarczająco dużo. To będzie robić 14 dni lub dłużej. Po wyrobieniu należy odcisnąć sok i destylować. Z tak przygotowanego zacieru powinniśmy otrzymać ok. 12 litrów 50% śliwowicy.

Awatar użytkownika

Alkohol
30
Posty: 35
Rejestracja: czwartek, 14 sie 2008, 16:48
Krótko o sobie: Jestem fajnym człowiekiem:)
Ulubiony Alkohol: wino
Status Alkoholowy: Specjalista ds. Wyrobu Alkoholu Domowego
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Alkohol » środa, 10 wrz 2008, 08:23

A ja znalazłem takie coś :

Śliwowicę łącką, najsłynniejszy polski bimber znany nawet w Ameryce, można już produkować legalnie

Jej sława i moc (ok. 70 proc.) znane są nie tylko w Dolinie Dunajca, czyli regionie, gdzie jest wytwarzana, ale nawet za oceanem. W ubiegłym roku to właśnie śliwowica z okolic Łącka zdobyła pierwsze miejsce na światowym festiwalu śliwowic w Minnesocie w USA. Choć to napój nielegalny, to 20 specjalnie opakowanych w skórę flaszek przemycili za granicę przedstawiciele gminy Łącko. - I międzynarodowe jury uznało, że ta nasza jest najlepsza - chwali się Franciszek Młynarczyk, wójt gminy Łącko.

Choć śliwowicę nielegalnie pędzono od ponad pół wieku, dopiero teraz, po złamaniu monopolu na wytwarzanie alkoholu, można było starać się o zalegalizowanie procederu. Pierwszym krokiem było zastrzeżenie w Urzędzie Patentowym znaku towarowego "Łącka śliwowica". Znak należy do spółki o tej samej nazwie, a jej właścicielem jest gmina. I to właśnie spółka będzie decydowała, czy wyprodukowany legalnie trunek jest godny noszenia tak cennego miana.

Jak powstaje śliwowica?

Do zrobienia litra śliwowicy potrzeba ok. 15 kg śliwek. Dojrzałe, umyte i osuszone śliwki z pestkami wrzuca się do gąsiora i zalewa spirytusem, szczelnie zakorkowuje i odstawia w ciepłym miejscu, żeby zaczęła się fermentacja. Wytworzony alkohol zlewa się po dwóch miesiącach, choć najlepiej by było, gdyby stał przez rok. Zlaną wódkę trzeba przefiltrować i rozlać do butelek.

Pozostałe owoce można jeszcze zasypać dużą ilością cukru i znowu odstawić w ciepłe miejsce na dwa-trzy miesiące. Potem syrop zlać, a miąższ przecisnąć - otrzymamy delikatny likier.

Źródło: Metro

Awatar użytkownika

Autor tematu
Qba
450
Posty: 486
Rejestracja: wtorek, 26 sie 2008, 18:17
Krótko o sobie: Szef AD:)
Ulubiony Alkohol: własny
Status Alkoholowy: Winiarz
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie
Kontakt:
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Qba » środa, 10 wrz 2008, 08:34

Coś nie halo przyjaciele w tym artykule, najpierw piszę że to bimber ze śliwek a potem podają przepis na jakąś nalewkę ze śliwek, którą nazwywają śliwowiwcą.

ja znalazłem też coś na ten temat :

- zbieramy sliwki i je myjemy
- wtryniamy sliwki w czystą beczkę (z pestkami, gdyz wydzielajacy sie z pestek po jakims czasie cyjanowodor nadaje trunkowi mily, slabiutko wyczuwalny bukiet gorzkich migdalow-swietny dla tesciowej)
- beczkę można okadzić palaca sie na jakims czyms siarka-stad wzialo sie to iz jabczany peerelu zawsze mialy notke: "ponizej 200 mg SO2" (nie wiem co tu jest napisane :))
- śliwki w beczce nalezy rozgnieść, a później nie robić nic- tylko odganiać muchy i czekać cierpliwie ok. 2 tygodni (jak ktoś doda drożdży-to bedzie mial bimberos, a nie czysta rakije!!!!!!!)
- jeśli nam siś beczka nie zasmierdolila, a po wierzchu nie spaceruja biale robale (fajne-gdyz w przypadku totalnej wtopy- mozna se isc z nimi na ryby) przystepujemy do konkretnej czesci zabawy
- filtrujemy cale badziewie przez jedwabna chustke mamusi albo nylonowa babci (moze byc jakakolwiek-byle by byla w miare "selektywna") i destylujemy
- po destylacji-mozemy zrobić 2 numery:
1. wtryniamy cuchnacy niemilosiernie zacier do beczek debowych i czekamy, kiszac je w chlodzie co najmniej rok- aż se nasiąknie i dostanie "bukietu"
2. gotujemy w ten oto powstaly bimber, pod chłodnicą zwrotna z wiorkami drzewa debowego- efekt podobny, a czas sie skraca- az do satysfakcjonujacego koloru i smaku

Mozna z czajnika lub za pomoca innych wynalazków-ważne jest, coby pierwsze 150 wylac do "rybek"-bo może tam być metanol- chyba ze mamy termometr i cierpliwosc...
jak dlugo destylować? ano jak długo sie da- jeśli zaobserwujemy jakas piane, wybuch, zweglenie sie pogonu w kolbie- należy przerwać proces-bo chociaż wyższe alkohole w zawartosci nawet kilku setnych procenta wpłlywaja nam negatywnie na jakość jutrzejszego kaca-to jednak warto zadbać o to aby nasza śliwowica nie śmierdziała jak denaturat z domieszka spalonych opon
przepis działa na wszystkie śliwki i inne winogrona, maliny, truskawki- w czym lubuja sie francuzi oraz inna zgraja kochajacych inaczej- jest tylko kwestia wydajności, co każdy se wyprobuje sam
z pionierskim pozdrowieniem

----------------

Należy umyć śliwki i wypestkować, wżucić do beczki i zalać gorącą wodą.
Po 3 dniach powstanie nam coś w rodzaju kompotu. Teraz bierzemy wiertarę z mieszadłem i bełtamy wszystko. Należy tą miksturę sprubować i w razie potrzeby dosłodzić. Następnie płyn przecedzamy przez sitko, i przelewamy do balonu, dodajemy drożdzy winiarskich do wina czerwonego. Balon należy postawić w ciepłym miejscu (najlepsza temperatura to 20-25 stopni) na 3-4 tygodnie. Po tym okresie jak zacier przestanie "chodzić" przystepujemy do destylacji. Aby wydestylowny alkohol był dobrej jakości destylację nalezy prowadzić w temperatuże wrzenia alkoholu 78,4 stopnia. technicznie jest to jednak trudne i trwało by bardzo długo, ja prowadzę destylację w temperaturze ok 82-85 stopni, zaznaczę że używam deflegmatora (chłodnicy zwrotnej). Uzyskuję alkohol po wymieszaniu całości w granicach 75-80%. Śliwowicy nie trzyma się w dębowych beczkach to nie wiski. Jednak trochę musi odstać, wystarczy 2 dni .

----------------

Sliwki swierze sięe wrzuca do gasiora (jak kto woli baniaka czy jak go tam nazywacie) i czeka az sfermentuja. żadnego cukru ani nic w tym stylu...
po 3-4 miesiacach gdy "kiszonka" jest wystarczajaco smierdzaca,wrzuca sie ja do parnika i destyluje. wtedy wychodzi "PRAWDZIWA" SLIWOWICA A NIE TE COŚ ktore nazywacie śliwowica.


Jak widać przepisów jest wiele i są różne szkoły, sami wybierzcie w czym jesteście dobrzy :)
Alkohole-domowe.com - Przepisy, wiedza, forum
Alkohole-domowe.pl - Zakupy, asortyment, zaopatrzenie

Obrazek

Awatar użytkownika

Autor tematu
Qba
450
Posty: 486
Rejestracja: wtorek, 26 sie 2008, 18:17
Krótko o sobie: Szef AD:)
Ulubiony Alkohol: własny
Status Alkoholowy: Winiarz
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie
Kontakt:
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Qba » środa, 10 wrz 2008, 08:39

A tu parę fotek śliwowicy Łąckiej :)
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Alkohole-domowe.com - Przepisy, wiedza, forum
Alkohole-domowe.pl - Zakupy, asortyment, zaopatrzenie

Obrazek

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1708
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Kucyk » sobota, 11 paź 2008, 18:56

...W tym roku postanowiłem, dla odmiany, napędzić jesienią bimbru...

Co ja piszę!? Przecież zawsze jesienią pędzę!!!

No, dobra, czas na konkret! W tym roku postanowiłem, dla odmiany, napędzić jesienią bimbru ze śliwek, czyli wyprodukować w mojej małej, niezarejestrowanej wytwórni nektarów śliwowice. Zadanie ambitne, ale przecież nie chodzi o to aby łatwo było. Łatwo, to do monopolaka sie udać i nabyć drogą kupna Starogardzka! JA POSTAWIŁEM NA WALORY SMAKOWE!

1. W końcu sierpnia nabyłem od zaprzyjaźnionego Pana Edka 160kg śliwek węgierek (70gr/kg pięknych śliw w skrzynkach, z dowozem loco moja bimbrownia, jak mu sie to opłaca produkować??!).
2. Przy pomocy mojej Agusi wydrylowaliśmy owe śliwy. Trzeba stwierdzić,że Agusia twardo ze mną przez 10 godzin dziabała te owoce. Chwała Jej za to, bo samemu nie starczyło by mi sił i cierpliwości...
3. Każde 10kg śliwek zalałem 3 litrami wrzącej wody, w których rozpuściłem 1kg cukru i łyżeczkę pożywki. Po wymieszaniu w wiadrze i przestudzeniu (ok. 15min), dodałem 2ml Pektopolu - preparatu ułatwiającego wydzielanie soku i, co ważne będzie za chwilę, rozluźniającego tkankę owoców. Do każdego wiadra, dodawałem też trochę pracującej matki drożdżowej otrzymanej przez rehydratację ok. 20g drożdży gorzelnianych kupionych na Allegro.
4. Wszystko wlewałem do 160l beki z plastiku do celów spożywczych ze szczelną, zakręcaną pokrywą (115zł w hurtowni chemicznej). W beczce zamontowałem 8cm nad dnem kranik do fermentora, kupiony za 8zł w Leroyu. Fermentacja rozpoczęła się tego samego dnia...
5. Dwa dni od rozpoczęcia fermentacja ustała, bo drożdże zeżarły cały cukier (smak zacieru cieknącego z kranika był fest wytrawny), wziąłem więc mieszadło do farb (takie co ma dwa śmigiełka jak motorówka) i za pomocą wysokoobrotowej wiertarki doprowadziłem, jeszcze trzymające w miarę swój kształt, połówki śliwek w przeciągu 15min. do stanu jednorodnej pulpy (Pektopol pomógł!). Potem, przy pomocy mieszadła do kleju (dużo ostrzej miesza, lecz nie kroi, jak to do farb) wszystko razem bełtałem, a Agusia sypała do wirującej zawartości beki 10kg cukru. Czynność dodawania cukru przeprowadzałem co 1-2 dni, dodając w sumie wszystkiego 25kg.
6. Po 9 dniach zacier nie dawał oznak pracy, zatem czekał go kocioł.
7. Destylowałem dwa razy, pierwszy raz w bimbroforze z 20-litrowej bańki na mleko (110l soku spuszczonego kranikiem grzałem bezpośrednio na gazie, pozostałą pulpę przez łaźnię wodną czyli, że bańka umieszczona była w grzanym kotle do gotowania bielizny zawierającym mocno posoloną wodę). Drugi raz w 10-cio litrowej szklanej aparaturze z kolumienką rektyfikacyjną (500zł w Leroju).
8. W połowie września miałem w gąsiorze 17l 78% towaru, do którego dodałem 2l wiórów dębowych (od znajomego stolarza).
9. Jest połowa października. To, co w piwnicy stoi, jest boskie w smaku, a szczerozłota barwa, mówi mi o zamkniętych w tych śliwach słonecznych promieniach. Cudo...
10. W listopadzie planuję odcedzić wióry i produkt przelać do butelek.

A teraz ktoś może zadać pytanie: Czemu aż tyle śliwek przerobiłeś? Czy ty Polmos otwierasz!???

A ja odpowiem: Dobra śliwowica, jak każda inna brendy, powinna leżakować przynajmniej rok. Jak zrobię jej dużo, to istnieją szanse, ze coś przetrwa. Jak zrobiłbym 4l, to do Nowego Roku bym je wychlał, bo to taki zacny kordiał!!! Hehehehehehehehe!
Obrazek أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1708
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Kucyk » wtorek, 14 paź 2008, 08:21

Witam Braci Destylerów i Siostry Destylatki!

No, muszę cię pochwalić co wczoraj zrobiłem. Wczoraj, w późnych godzinach wieczornych, przeprowadziłem commisioning destylatu, o którym napisałem powyżej.

Kurcze, jest on Z A J E B I S T Y ! ! ! Przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Jeszcze trochę ostry w smaku (choć właściwie trudno stwierdzić ostrość bo ma jednak 78 vol. a nie chciało mi się wczoraj go rozcieńczać), ale po przełknięciu 80g i wydechu powietrza ma się wrażenie, że przed chwilą miało się w ustach dojrzałą, prosto z drzewa zerwaną śliwę... Niebo w gębie. Gorąco polecam produkcję destylatu ze śliwek!!! :D :D :D
Obrazek أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

amator
50
Posty: 53
Rejestracja: wtorek, 26 sie 2008, 18:32
Krótko o sobie: Produkuję amatorsko dobry destylat.
Ulubiony Alkohol: bimberek
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: amator » wtorek, 14 paź 2008, 09:59

Kurcze szkoda że na forum można tylko czytać i pisać a smakować nie :D. Wypij nasze zdrowie zatem :D

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1708
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Kucyk » niedziela, 19 paź 2008, 09:42

Achtung, Strusie Pędzibimbry!

Dowiedziałem się wczoraj o sposobie na najlepsze powidła. Ktoś się spyta, co mają powidła wspólnego z produkcją śliwowicy??? Otóż to, że i one, i nektar o którym ten temat traktuje powstają z tego samego surowca! ;)

Czas na wiedzę tajemną: Moja sąsiadka, pani ponad osiemdziesięcioletnia która o gospodarstwie wie wszystko (szacun dla Pani Wiesi), zdradziła mi jak otrzymać najbardziej aromatyczne powidła. Otóż śliwki węgierki na powidła, a zatem i na zacierek :lol: , powinny być zrywane z drzew, gdy już ledwo się trzymają, i przy ogonku mają pomarszczoną skórkę! Wtedy miąższ jest czerwony, owoce są najsłodsze, mają najintensywniejszy aromat, który oddadzą naszej ambrozji.

W przyszłym roku napewno wypróbuję!!!
Obrazek أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

Juliusz
1000
Posty: 1049
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Juliusz » niedziela, 19 paź 2008, 13:46

A to milutka tajemniczka z tymi podwiędniętymi śliwkami. Domyślam się, że są dwa powody czemu one mogą być tak pyszne:

1. są bardzo dojrzałe, naturalnie na drzewie.
2. Straciły trochę wody więc wzrosła zawartość cukru.

Tymi śliwkami i śliwowicą to tylke mnie, leżącego, kopiecie. Tu śliwek prosto z drzewa niestety nie ma. No ale znęcajcie się jak Wam to coś sprawia...

J
Moja pasja to silniki spalinowe jedno-suwowe.

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1708
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Kucyk » niedziela, 26 paź 2008, 16:53

Bracia Bimbrolodzy!

Przeprowadziłem wczoraj test teorii Zwiędłej Śliwki! Znajomy Dziadek Czereśniak dostarczył mi 50l zacieru na zwiędłych śliwkach nastawionego w połowie września (miało to być wino).

To działa!!! Destylat o mocy 75% (2 jazdy) pięknie pachnie! Jest o wiele bardziej aromatyczny, niż mój opisany powyżej :evil: ;)

Uczmy się od starszych!!! :lol:
Obrazek أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

Juliusz
1000
Posty: 1049
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Juliusz » niedziela, 26 paź 2008, 17:12

hm... jedno przychodzi na myśl: ucałować stare ręce dziadka Czereśniaka i pojemnik, w kórym zacier dostarczył. Starośc to radość.

Jules
Moja pasja to silniki spalinowe jedno-suwowe.

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1708
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Kucyk » poniedziałek, 27 paź 2008, 09:11

O tak, Mysta Jules! Szacun dla Dziadka!

Ale do rzeczy, zainteresował mnie często poruszany przez Ciebie temat "pieczonego dębu francuskiego". Wczoraj, mając destylat dziadkowy, postanowiłem przekształcić słowo w czyn. Piekarnik rozgrzałem do 250 st. C i upiekłem w nim dąb zalesiański (do Francji daleko, a jeden suchy miałem w ogrodzie, więc go zastosowałem). Dokładnie, to upiekłem na kolor mocno szary wióry z tego dębu. Po dodaniu do 1,75l 75% destylatu 2 garści w/w wiórów i odstaniu 12 godzin płyn ma bardzo mocne ciemnobrązowe zabarwienie. Za miesiąc zrobię testy smakowe, i zobaczymy, co z tego wyszło. :lol:
Obrazek أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

szczub
150
Posty: 177
Rejestracja: środa, 24 wrz 2008, 22:48
Ulubiony Alkohol: piwo
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: szczub » środa, 26 lis 2008, 23:01

Alkohol pisze:
D Dojrzałe, umyte i osuszone śliwki z pestkami wrzuca się do gąsiora i zalewa spirytusem, szczelnie zakorkowuje i odstawia w ciepłym miejscu, żeby zaczęła się fermentacja. Wytworzony alkohol zlewa się po dwóch miesiącach, choć najlepiej by było, gdyby stał przez rok. Zlaną wódkę trzeba przefiltrować i rozlać do butelek.



Zrobiłem tym sposobem i muszę przyznać ze jestem pozytywnie zaskoczony. Myślałem ze wyjdzie tzw "siekiera". Wyszła pyszna i mocna śliwowica. Na samym początku czuć moc lecz po chwili już tylko słodycz śliwek. Jedyna wadą jest to że z 1.5 lita spirytusu wyszło mi około 2l śliwowicy
"Alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w dużych ilościach. "

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1708
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Kucyk » czwartek, 27 lis 2008, 12:57

Witajcie Pędzibracia!

Tak delikatnie chciałbym zwrócić uwagę, na pewne nieścisłości, jakie zauważyłem w ostatnim poście. Nie chodzi mi o wykazywanie się wiedzą, lecz chodzi o to, aby ktoś czytający kiedyś ten temat miał jasno objaśnione pewne kwestie. Mianowicie, kolega Alkohol (bardzo dobre pseudo na to forum), napisał:
śliwki (...) zalewa spirytusem (...) i odstawia w ciepłym miejscu, żeby zaczęła się fermentacja.
Prawdopodobnie z pośpiechu zamiast właściwego słowa MACERACJA wskoczyła ta nieszczęsna fermentacja. Dla niewtajemniczonych fermentacja to owoce + drożdże + bulgotanie + bąble i pienienie się zacieru w trakcie którego drożdże przerabiają cukier na alkohol i w związku z tym woltarz zacieru wzrasta. Maceracja to wyciąganie aromatów i smaków z owoców (choć nie tylko, patrz temat o starzeniu bimbru dębem z dziale przepisy smakowe) za pomocą spirytusu, bądź wódki. Nie ma w nim drożdży czy bąbelków, zaś woltarz maleje, gdyż z owoców soki przenikają do spirytu i go rozcieńczają.
Druga sprawa to różnica między śliwowicą a śliwówką. Niby mała, a jednak duża, porównywalna do różnicy między piciem w Szczawnicy i szczaniem w piwnicy.
Otóż ŚLIWOWICA to alkohol otrzymany przez destylację zacieru ze śliwek poddanych fermentacji, zaś ŚLIWÓWKA to nalewka na śliwach, gdzie owoce były poddane maceracji.
W praktyce śliwowica jest bezbarwna (lub złota po postarzeniu dębem) i przezroczysta, zaś śliwówka ma różne odcienie różu do niebieskości włącznie, zawsze jest deko mętna i, przede wszystkim słodka w smaku...

Zatem smacznego życzę, Kolego Szczub, podczas degustowania własnoręcznie wykonanej ŚLIWÓWKI!
Obrazek أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

Juliusz
1000
Posty: 1049
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Juliusz » czwartek, 27 lis 2008, 15:21

Czytam i myślę, że ta pomyłka to zwykła ' palcówka' lub 'językówka' ale ważna aby nie wprowadzać zamieszania.

Dodam, że pojęcia śliwowica czy śliwówka są zasadnoczo różne ale wraz z postępem spożywania, różnice te się zacierają... nie wiem czy tylko w moim przypadku czy inni też tego doświadczyli.

Śliwowica jest dla mnie trunkiem pysznym ale ciężkim. Znaczy, gdy się 'zapomnę' w dobrym towarzystwie i wypiję więcej niż nakazuje rozsądek ranek jest raczej przykry.

Czy inni też tak reagują na śliwowicę?

Julek
Moja pasja to silniki spalinowe jedno-suwowe.

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1708
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Kucyk » czwartek, 27 lis 2008, 15:38

Ja zazwyczaj źle reaguje na śliwowicę, jak i na inne trunki z mojej małej, niezarejestrowanej wytwórni, gdy spożywam je łącząc z piwem według schematu: kumpel wpadł na piwko :piwo: , tematy zbłądziły w stronę bimberku, ja zachwalam zalety trunków domowych, więc, oczywistym jest, że nagle pada hasło: daaaaaaaj spróbować!.. Po czym następuje penetracja piwnicy :pije: .

Natomiast śliwowica, :pije: wypita sama, nawet w większej ilości, nie powoduje u mnie jakichś afer ani w żołądku tego dnia :womit:, ani w głowie następnego :( ...
Obrazek أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

szczub
150
Posty: 177
Rejestracja: środa, 24 wrz 2008, 22:48
Ulubiony Alkohol: piwo
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: szczub » czwartek, 27 lis 2008, 17:11

Dziękuje za uświadomienie. Dorze wiedzieć co sie pije. W każdym bądź razie śliwówka wyszła fenomenalna. Zostawiam ja na jakaś specjalną okazje. Już sobie wyobrażam jak będzie smakowała za 20 lat
"Alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w dużych ilościach. "

Awatar użytkownika

Juliusz
1000
Posty: 1049
Rejestracja: środa, 10 wrz 2008, 15:28
Krótko o sobie: Amator alkoholniarz, ciekawy.
Ulubiony Alkohol: Whiskey.
Status Alkoholowy: Drinker
Lokalizacja: Australia
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Juliusz » wtorek, 17 lut 2009, 17:41

Wracam do tego tematu bo poznałem na polowaniu ogrodnika, który (proszę wierzcie mi bo zapadnę w depresję) ma sad 1800 drzewek - ŚLIW, Śliw, Sliwek, śliweczek - prawie śliwowiczek.

Temat destylacji załapał w namiocie jak facet na 'spóźniony na pociąg'. Gość (Holender) mieszka dość daleko w dolinie na południu QLD. Interes idzie mu dobrze bo 'normalnie' śliwy tu marnie rosną a u Niego mają manię (sprowadził jakiś gatunek z Holandii (3 tala roboty papierkowej) i ten gatunek wręcz szaleje.

Plony zbiera 0.6 raza w roku (no tu jest wsio poje...e). Jako Holender (podobnie jak Szkot) bardzo żałował, że jakieś 10%-15% zbiorów marnuje się - jest to ładny kawałek śliwki.

Od słowa do słowa Huub poprosił mnie abym zapoczątkował/wprowadził Go w proces używania marniejących śliwek - chyba nie miał pojęcia, że można je użyć. Tu śliwki zbiera się raczej zielone aby przetrwały transport. Nie wiem czy Mu wierzyć ale powiedział, że eksportuje śliwki do Europy... hm... nie wiem.

Dla mnie (maniak polowań) jest ciekawe, że facet jest taki niepozorny a strzela do kóz jak wyborowy. Na 10 oddanych strzałów, każdy z nas, (jakieś 150m-200m) ja miałem jednego kozła a On 9! zatrzymanych w miejscu. Pełny stop! Tego nie widziałem jeszcze w ciągu ostatnich 40 lat.

Ogólnie to ogarnął mnie strach bo tu jest mowa o 2000L-3000L nastawu. Starałem się wymigać ale zaproponował, że jeśli załatwię transport to On mi da każdą ilość śliwek (??? :o :shock: ) gdy tylko pomogę Go naprowaidzić na sprawę. Głównie chodzi o papiery bo gorzelnię tu łatwo założyć, koszt licencji trochę ponad $100. Problem to podatki i papiery.

No ciągle mam wątpliwości aby nie obiecać czegoś czego nie będę mógł dostarczyć.

Piszę to aby dać znać kolegom, że będę opierał się na poradach z forum. Co dał mi do zrozumienia, że wspólników już miał gdy hodował groch i już ich nie będzie miał.

Mnie pociąga Jego znajomość farmerów z miejscami na polowania i tu mam słabość.

Zobaczymy co się wykluje ale pewnie skończy się, że dam cykora... bo to odpowiedzialność. Zobaczymy.

Ten temat jednak będę obserwował bo może polubię lekka śliwowicę.

Ciao
J
Moja pasja to silniki spalinowe jedno-suwowe.

Awatar użytkownika

Calyx
1050
Posty: 1057
Rejestracja: środa, 26 lis 2008, 18:47
Krótko o sobie: Hobbysta :)
Ulubiony Alkohol: kazdy z polki "zrob to sam"
Status Alkoholowy: Psotnik
Lokalizacja: Las nad Pilica
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Calyx » środa, 18 lut 2009, 23:28

Juliusz pisze:...Zobaczymy co się wykluje ale pewnie skończy się, że dam cykora... bo to odpowiedzialność. Zobaczymy...


Protestuje, Juliuszu nie wolno Ci.
Nie wiem czy Lacka, ktora pilem byla prawdziwa. Hm. Byla zarabiascie mocna.
Mialem jednak przyjemnosc kosztowania wegierskiej palinki na sliwkach.
Przeciez to wlasciwie to samo co nasza sliwowica.
Wiecie co? Mimo, ze przemycona i rozlewana z peta,
to po migdalach taka smakota mi ciekala, ze chyba nigdy nie zapomne tego wrazenia.

Juliuszu, przeciez mozesz robic probe na mniejszej ilosci.
Ciekawi mnie jeszcze zagadnienie czy dodawac cukier do owocow czy nie.
Rasowo powinno sie tylko rozbeblac sliwki, nawet bez dodawania drozdzy.
Tak cos mi truka w kapelusz, ze to moze byc lepsze niz zcier z kukurydzy :)

Przez takie blablanie z Wami mam juz tyle planow na urlop, ze chynba
bede spal przy saksofonie :)

Pozdrawiam serdecznie Calyx
Kiedy fikam, to jestem grafikiem, kiedy psocę, to jestem psotnikiem :)


bogdan
500
Posty: 509
Rejestracja: sobota, 31 sty 2009, 13:44
Krótko o sobie: Jestem dziadkiem lecz nie dziadem
Ulubiony Alkohol: Ten którego jeszcze nie wypiłem
Status Alkoholowy: Psotnik
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: bogdan » czwartek, 19 lut 2009, 13:44

A oto jeszcze jeden sposób na śliwowicę
"Sliwowice zrobić to nie jest tak jak łoto dziecko wlyś na babe i juz jes.
Nasamym pocątku musą być godne śliwki przynojmniej taki scep coby swą starością franciszka józefa pamientoł. trzeba je posadzić w dobrym miejscu coby słonecko na nie godnie świeciło opiekac pielengnować przed zajacami zawijac goicki małe zacym dorosna. jak widzicie to jest dopiero sam pocatek. kie juz śliwki podrosną zacną łoto po jeden kwiotek wypuscać to juz bedzie blizej jako dalej. przyjdzie taki rok co śliwki pieknie kwioteckami sie pokryją i to dobrze wrozy nasej śliwowicy, ale co by śliwki były piykne na gojach musa w niedalekim sasiedstwie być pszczoły coby zapyliły godnie kwiotecki. Sami widzicie że to nie jest tak łatwo jak by sie chciało z porządna śliwowica, jak te pierwsze kroki ucynicie, a dali śliwowice bedziecie chcieli sami zrobić to wom napisem co dali jak jesce ocywiście bede zył. Dej wom Boże Zdrowi "

Prosty sposób, tylko cierpliwości wymaga! :hahaha: :hahaha: ;)


pozdrawiam Bogdan

Awatar użytkownika

smoltrix
100
Posty: 114
Rejestracja: sobota, 15 lis 2008, 17:53
Krótko o sobie: Jestem jaki jestem.
Ulubiony Alkohol: Piwo, Bimberek, Wino ( tylko wytrawne)
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: smoltrix » sobota, 21 lut 2009, 11:03

Witam wszystkich psotników.

Panowie każdy kto ma już jakieś doświadczenie w "naszej" branży podzieli zdanie że dobry trunek wymaga wkładu ogromu pracy, cierpliwości, i wręcz charakteru.

Nie jest problemem upędzić byle drożdżówki co tylko o grymas na twarzy przyprawiać będzie pijących.

Osobiście jeśli mam nastawiać byle co nie nastawiam. Każdy szanujący sie psotnik
powinien pokusić sie o śliwowice. Ja w tym roku czekam tylko na śliwki i ruszam do boju.
Pójdę w ślady kolegi kucyka którego przepis choć czasochłonny podoba mi się.
Również nie będę się bawił z 50 kg śliwek. Planuje nastawić dwie beczki po 120 l.
Bo tempo znikania dobrego trunku w sezonie letnim jest u mnie równierz znaczne.

Potem wszystko z dębem na rok co najmniej . ( chyba będe musiał to oddać na przechowanie do banku)

I niech mi zwiędnie palec którym to pisałem jak słowa nie dotrzymam.

$moltriX
Ciężką pracą i wytrwałością do celu!Co nas nie zabije to wzmocni.

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1708
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Kucyk » sobota, 21 lut 2009, 11:27

Witam Brać Skraplającą!

Po konsultacjach z ekspertami (m. in. Promillem, Milleną, Boddziem74) i po uzyskaniu pozwolenia od ich szefa – dziadka pasjonata z KBG, zabiorę głos w rzeczonej sprawie przy okazji zwiększając sobie rangę. Buchahahahahahahahaha :twisted: (diaboliczny śmiech, pachnący siarką jak piekielna czeluść, albo wino BYX).

Temat śliwowicy jest bardzo mi bliski, a to ze względu na plany moje na nadchodzący sezon bimbrowania, podkręcane wybornym smakiem produktu śliwkowego otrzymanego w sezonie ‘08. Otóż, jak już dawniej pisałem, nawiązałem współpracę z Panem Edkiem i Dziadkiem Czereśniakiem w sprawie dostaw owoców na zacier. W tym roku mam ambitny plan wyprodukować, oprócz tradycyjnego kalwadosa, wiśniówkę (ale nie nalewkę, lecz spirytus wiśniowy) oraz śliwowicę w ilościach po kilkadziesiąt litrów standardowego destylatu 78% i poddać te spirytusy kilkuletniemu starzeniu w prawdziwych, dębowych beczkach. I tu pojawiają się problemy, gdyż ilości owoców przeznaczonych do przerobu znacznie przewyższają możliwości drylowania, a sam proces technologiczny dojrzewania zacieru muszę przestawić na taśmowy, ze względu na ograniczenia w czasie i sprzęcie tzn. nie będę miał możliwości (ze względu na wszechwidzących sąsiadów) skorzystać z propozycji Qby, aby zacier nastawiać w 1000-litrowym „mauzerze” http://alkohole-domowe.com/bimber/w_czy ... acier.html.
Co do pestek, to wiadomo, że nie są one szkodliwe w zacierze, gdy są całe, zaś gotować ich, bez względu na stan skorupki, się nie powinno, a to ze względu na uwalniany trujący kwas pruski. Wydrylować ręcznie 100kg owoców to jeszcze da radę zrobić, ale przy założeniu przerobu rzędu pół tony, może to stanowić nie lada kłopot. Problem pozbycia się pestek z owoców (w prawdzie sposobem „na około”) rozwiązałem na podstawie takiej obserwacji: w czasie początkowej fermentacji w naczyniu następuje rozwarstwienie nastawu. Na samej górze tworzy się zwięzły kożuch miąższu owocowego, po środku czysta ciecz, a na dnie się gromadzą pestki i inne cięższe syfy (ogonki, ślimaki, kapsle od piwa, mniejsze kamienie). I wykorzystując tę właściwość chcę się pozbywać tych zdrewniałych s...synów. Technologia będzie taka: Owoce zostaną zmiażdżone w specjalnym młynku składającym się z dwóch równoległych, rowkowanych, drewnianych walców obracanych silnikiem elektrycznym, dociskanych do siebie sprężyną, dzięki temu odległość ich będzie zmienna co zapobiegnie miażdżeniu pestek. Do fermentacji użyję 3 beczek 160l, jednej do zafermentowania zacieru i oddzielenia pestek (ta będzie miała wyżej położony kran spustowy) i dwóch do fermentacji zasadniczej. Każda z beczek jest w stanie pomieścić 130kg owoców. Całość pulpy, zaprawiona Pektopolem, zostanie zafermentowana przez 3 dni przy częstym bełtaniu wiertarka aż cały miąższ nie stanie się jednolita masą (opis dawałem już w sliwowica-t1.html ). Wtedy to, po odstawieniu nastawu w spokoju na 12 godzin zdejmę wierzchnią warstwę pulpy cedzakiem, moszcz zaś spuszczę kranem zamontowanym w dolnej części beczki. Pozostałość, czyli pestki z resztką płynu odsączę na sicie. Dalsza część fermentacji płynu i pulpy odbędzie się w następnej beczce, zaś ta opróżniona po umyciu znów zostanie zapełniona owocami do odpestkowania. Fermentacja trwa w sumie 9 dni i natychmiast towar destyluję, wiec 3 beki zapewniają ciągłość cykli.
Teraz czas na pytanie Calyx’a: Ciekawi mnie jeszcze zagadnienie czy dodawać cukier do owoców czy nie? Rasowo powinno się tylko rozbeblać śliwki, nawet bez dodawania drożdży...
Prezentowana wersja bez cukru i drożdży, jest czysto teoretyczną dywagacją przeznaczoną dla purystów bimbroligii lub fanatyków bimbromentalizmu. Panowie, ze 100kg super dojrzałych śliwek (których raczej się nie zdobędzie, gdyż wymagało by to zrywania z drzew tylko tych owoców, które akurat fest dojrzały) otrzyma się maksymalnie bez dodatku cukru tylko 6 litrów gorzały, gdyż 100kg owoców zawiera w sumie 6kg cukrów. Zacier z takich śliwek nie będzie nawet miał 4%! Abym uzyskał 55L 78% śliwowicy (lub, adekwatnie wiśniowicy) musiał bym przerobić 1250kg owoców. Tak, tonę i ćwierć tego badziewia. 10 wielkich bek. Ponad 30 załadowań Bimber Boy’a. 90 godzin destylacji... Ja chromolę takie „na ramię broń” i będę dodawał cukru tak, aby zacier miał te przyzwoite 10%. Ale nie będę za to dodawał wody, hehehe. Do przerobu pójdzie trochę ponad 400kg owoców, a więc trzy razy mniej niż w wersji fanatycznej. (Dżihad, dżihad, u jee, uuu jeeee...! :punk: )
Drożdże dzikie do fermentacji śliwowicy to też jakaś forma masochizmu. Bo wystarczy zobaczyć, jak szybko się w ciepłe dni śliwki psują. W przeciągu 12 godzin potrafią zbrązowieć i pokryć się pleśnią. Tu potrzeba szybko działających, sprawnych i zdrowych drożdży szlachetnych odmian, a nie jakichś kmiotków z szypuł, co nie wiadomo kiedy wystartują i czy czasem octu nie wytworzą, a przy woltarzu 4%, jest to wielce prawdopodobne.

Napisałem tego posta aby, oprócz zwiększenia sobie rangi przez podspamowanie forum, namówić Cię Juliuszu do zaryzykowania i próby nawiązania współpracy z Holendrem Huub’em. Piszesz, że ogarnął Cię strach bo tu jest mowa o 2000L-3000L nastawu, ale Calyx przecież daje Ci otuchę: Juliuszu, przecież możesz robić próbę na mniejszej ilości.
Właśnie, zacznij od 1000-1500L!..

Pozdrawiam, Janusz

P.S. Julek, nastaw, to jedno, ale teraz musisz apgrejdować sprzęt, bo w kegu tego nie ugotujesz. Może będę mógł Ci coś zasugerować, bo właśnie dodałem posta na tenże temat w galeria-kucyka-typ-bf-63-bimber-boy-t153-20.html
Obrazek أسامة بن لادن

Awatar użytkownika

Kucyk
1700
Posty: 1708
Rejestracja: wtorek, 7 paź 2008, 14:51
Krótko o sobie: Staram się odbierać świat z lekkim przymrużeniem oka ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: Kucyk » sobota, 21 lut 2009, 17:01

Post napisany ku przestrodze.

Aby mieć możliwość porównania mojego produktu ze śliwek postanowiłem udać się do sklepu „Świat Alkoholi” celem nabycia drogą kupna jakiegoś zacnego, równoważnego kordiału do testów organoleptycznych. Sprzedawca prezentował różne butelki „śliwowic” opowiadając o ich zawartości. Płyny miały różny woltarz od 40 do, no właśnie, 70%. Nie mogąc się zdecydować poprosiłem o podanie najlepszej, jego zdaniem, śliwowicy. Sprzedawca podał mi taką oto butlę, zaznaczając, że jest to najprawdziwsza Śliwowica Paschalna!

Śliwowica etykieta.jpg


No, skoro sami Górale ze Wzgórza Golan ją wyrabiają, to nie sposób było się nie skusić! ;) Tym bardziej, że opis na etykiecie z tyłu był bardzo zachęcający i w 100% pokrywał moje oczekiwania.

Śliwowica opis.jpg


Moc podobna do mojego produktu, starzenie dębem, nic, tylko kupować. 80 złotych poszłoooooo..!
W domu do testów użyłem mojej Mamy, gdyż jako osoba obiektywna (nie pijąca alkoholu) najlepiej oceni zapach porównywanych trunków. Smak postanowiłem ocenić osobiście... :evil:
Po otwarciu sklepowej butelki niemiłym zaskoczeniem był dziwny, syntetyczny zapach śliwkowy. Matka od razu to wyczuła i skomentowała. Mój destylat oceniła jako mocno śliwkowy i spirytusowy, ale pachnący prawdziwymi owocami.
W teście smakowym Śliwowica Paschalna okazała się o niebo delikatniejsza w smaku od mojego produktu. Tylko chyba nie o to chodzi kupującemu śliwowicę, żeby pić czyściochę. Piszę czyściochę, gdyż ów trunek był pozbawiony ostrości i... smaku śliwek!!! Dominował w nim taki syntetyczny posmak.
Test zaproponowany przez Calyx'a (...dobra śliwowicę poznasz po tym, ze jak dolejesz łyżeczkę do herbaty, to w całej chałupie czuć śliwkami...) polegający na wąchaniu herbat do których dodałem po łyżce śliwowic znów dał chemiczny aromat w produkcie sklepowym, zaś mój destylat dał silny zapach śliwek który rozszedł się po całej kuchni i spowodował żywe zainteresowanie Matki moją herbatą z wkładką.
Doszedłem do wniosku, że coś tu nie gra i chyba jednak zostałem oszukany. Co tu dużo gadać, wydaje mi się że co poniektórzy producenci nie mają pojęcia, że istnieją ludzie, którzy znają smak śliwowicy i mogą się poczuć urażeni że im się kit wciska.
Co do oszustwa, przekonało mnie jeszcze to, że w miesiąc po otwarciu butelki zawartość stała się mętna i pływają w niej jakieś farfocle - widocznie wydzielenia sztucznych aromatów. Nic, tylko dalekim łukiem będę omijał sklepy monopolowe, bo zdrowie mam jedno.
Tym smutnym wnioskiem kończę ów post ku przestrodze pozdrawiając czytających i przedstawiam „apetyczną” zawartość butli Passover Slivovitz... :womit:

Śliwowica syfy i męty.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Obrazek أسامة بن لادن


mima
700
Posty: 716
Rejestracja: wtorek, 23 wrz 2008, 22:21
Kontakt:
Załączniki
Re: Śliwowica

Postautor: mima » niedziela, 22 lut 2009, 15:11

Ja wziąłbym tą butelkę i zaniósł do tego sprzedawcy i kazał bym mu ją wypić!

Ciekawe co on by na to powiedział?

Pozatym bez komentarzy. Uważam że jak trunek jest koszerny,
to ma trafić tam gdzie powinien. A cena jest dobra. No może troszkę za niska. A adresaci znani. To Ty zrobiłeś błąd mimo że wyraźnie na etykiecie są podani przyszli degustatorzy. :D

Widocznie produkują ją jacyś patryjoci polscy. :D :D
Użytkownik zbanowany od 09.VII.2009r.


Wróć do „Nastawy owocowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości