Tytuł: Przedgony i pogony - no, ale... dlaczego wylewać?
Napisane: Pn mar 08, 2010 3:02 pm
Posty: 900 Tematy: 91
Przedgony i pogony, no ale,... dlaczego wylewać?
W czasie destylacji każdej mieszaniny płynów składniki, które mają najniższą temperaturę parowania (najbardziej lotne) wydostają się jako pierwsze z destylatora. Gdy np. destylujesz piwo, zacier, czy wino, najniższą temperaturę wrzenia mają substancje np. azotanowe, metanol, aldehydy czy estry. One pierwsze pojawią się w destylacie. Ta część destylatu nazywana jest ‘przedgonem’. Aby nie zanieczyścić swojego cennego destylatu, frakcję tą oddzielamy (obserwując temperaturę) – potocznie mówimy: „Wylej do zlewu pierwsze 50ml-100ml”. Celowo napisałem ogólnie ‘obserwując temperaturę’, aby zwrócić uwagę, że obserwowanie temperatury, aby wychwycić przedgony, bardzo często jest trudne lub wręcz nie możliwe. Bardzo łatwo jest nie zauważyć substancji wrzących w temp. 70C gdy do systemu dostarczamy dużo ciepła i opary wędrują w górę kolumny bardzo szybko. Tu rozwiązaniem jest doświadczenie i praktyka operatora; tu ważną rolę odgrywają smak i aromat. W tej fazie procesu destylat jest zwyczajnie próbowany smakowo i aromatowo do momentu aż wszystkie przedgony są już oddzielone. W Gorzelniach (np. znanych whiskey czy koniaków) osoba, która, dokładnie określa, co jeszcze jest a co już nie jest przedgonem (i pogonem) nosi miano Mistrza Gorzelniczego. Przedgony należy wylewać (nie dodawać do kolejnego gotowania), bo ich procentowa ilość w płynie destylowanym wzrasta. Podobna faza ‘zanieczyszczeń’ pod koniec procesu destylacji, gdy zawartość etanolu w zacierze znacznie spadnie. W tej fazie destylat nazywa się ‘pogonem’. W tej fazie destylacji w oparach pojawia się coraz więcej oparów substancji wrzących w temperaturze wyższej niż etanol. W przemyśle gorzelniczym jest jakby główna zasada, aby odbiór destylatu ograniczyć do przedziału temperatur np. 78.2C – 80C. Tu znów Mistrzowie polegają na smaku i zapachu jako kryteriach oceny, kiedy destylat zmienia się w pogon. W tej fazie bardzo często dokonuje się również pomiaru gęstości (zawartość, %) aby ocenić moment pojawienia się pogonów. Główny odbiór destylatu powinien zakończyć się wtedy, gdy moc wypływającej cieczy jest w granicach 30%-40%. O ile przedgon, którego jest w zasadzie bardzo mało można wylać lub zbierać jako rozpuszczalnik o tyle pogony stanowią znaczną część destylatu i te należy oddzielić od destylatu głównego i dolać do następnego procesu. Cały proces destylacji w zasadzie przerywamy, gdy wypływająca ciecz ma moc 20%-30% - w zależności od upodobań operatora.
No ale dlaczego oddzielać przedgony i pogony?
1. Aby pozbyć się niemiłych smaków i aromatów (estetyka).
2. Aby na drugi dzień nie cierpieć na poważnego kaca i śladów depresji (samopoczucie).
3. Aby pozwolić organizmowi na szybszy metabolizm dostarczonego alkoholu – im więcej fuzli tym więcej pracy ma nasza wątroba i TYM dłużej utrzymuje się stan upojenia ( zdrowie).
______________________________________________________________________ Zainstalowałem sobie Linux i teraz trunki smakują mi o wiele lepiej.
Tytuł: Re: Przedgony i pogony, no ale,... dlaczego wylewać?
Napisane: So mar 13, 2010 9:53 am
Posty: 1 Tematy: 1
Jestem początkujący dlatego bardzo zaciekawił mnie ten temat.Mam kilka pytań , a mianowicie : 1. Używając destylatora z odstojnikiem i deflegmatorem + kolba 6l występują te same procesy co opisane powyżej (ponieważ mi musi płyn w kolbie wrzeć żeby cokolwiek kapało a część płynu zostaje w odstojniku i co dokładnie w odstojniku zostaje) http://www.biowin.pl/?bio=1&str=4&grupa ... 94a3a43d3e 2.Metyl podczas destylacji .Prawda czy fałsz ?Według wikipedi metodą domową raczej trudny do uzyskania http://pl.wikipedia.org/wiki/Alkohol_metylowy 3.Do jakiego bezpiecznego % mogę w mojej aparaturze prowadzić destylację tzn przy jakim stężeniu zakończyć proces. Z góry dziękuję za odpowiedź. Gorąco pozdrawiam mistrzów gorzelników
Tytuł: Re: Przedgony i pogony - no, ale... dlaczego wylewać?
Napisane: Pt kwi 02, 2010 4:53 pm
Posty: 94 Tematy: 6
Tak rozmyślałem na temat rozdzielania frakcji, analizowałem doświadczenia i doszedłem do wniosku, że podział frakcji na trzy części chyba nie wystarczy. Już tłumaczę o co chodzi. Dotychczas destylując 6 litrów zacieru (kolba 6l z allegro i chłodnica, żadnych odstojników czy deflegmatorów) odbierałem kolejno: przedgon (20-50ml pierwszych kropel), wygon właściwy (1000ml 50-60%) oraz pogon (1000ml ~30%). Przedgon przeznaczałem do spryskiwaczy. Wygon właściwy rozcieńczałem i destylowałem drugi raz. Pogon bez rozcieńczania destylowałem i oddzielałem pierwszą jedną-trzecią skapu jako część dobrą, a pozostałe dwie-trzecie skapu o mocy 20% wlewałem do następnego zacieru. Zauważyłem, że ten przedgon otrzymany z pogonu bardziej pachnie wódką niż wygon właściwy z drugiej destylacji. Wygon z drugiej destylacji jednak trochę jeszcze pośmierduje, a przedgon otrzymany z pogonu wcale. Wynika to z faktu, że smród to substancje lotne, które nie przechodzą do pogonu. Wymyśliłem więc taką metodę: Podczas destylacji zastosuję podział na CZTERY frakcje: przedgon I (20-50ml pierwszych kropel), przedgon II (200-400ml ~70%) wygon właściwy (800ml ~50%) oraz pogon (800ml ~30%). Przedgon I przeznaczę do spryskiwaczy. Przedgon II będę destylował i odbierał z niego pogon jako część dobrą. Wygon właściwy i pogon bez zmian. Co o tym myślicie?
______________________________________________________________________ Przecier pomidorowy w cukrówce jest jak turbosprężarka w dieslu
Tytuł: Re: Przedgony i pogony - no, ale... dlaczego wylewać?
Napisane: Pt kwi 02, 2010 5:23 pm
Posty: 900 Tematy: 91
Piszę tu tylko o pierwszej destylacji.
Tą dzielę w zasadzie na trzy części:
I - mała ilość jako rozpuszczalnik, spryskiwacz. II - odbieram wszystko do około 30% nawet 25% tego co wylatuje (mierzę destylat ciągle papugą). III - odbieram aż do około 20% nawet niżej.
I = śmiecie. II - idzoe do drugiej destylacji razem rozcieńczone do około 40% - 45% III - zostawiam do kolejnego pędzenia zacieru (dodaję do zacieru).
Druga destylacja to już inna szkoła jazdy i tu bardziej mają znaczenie gusta osobiste.
J
______________________________________________________________________ Zainstalowałem sobie Linux i teraz trunki smakują mi o wiele lepiej.
Tytuł: Re: Przedgony i pogony - no, ale... dlaczego wylewać?
Napisane: Śr kwi 21, 2010 4:05 am
Posty: 900 Tematy: 91
@manowar
Wystarczy (ja tak robię) odlać te 50ml tylko z pierwszej destylacji. Zakładam, że masz prosty kociołek (bez refluksu).
Dzielenie w drugiej destylacji zależy od tego co destylujesz. Jeśli czystą cukrówkę to ja robiłem to na smak i zapach (jest trochę uciążliwe ale to jedyna metoda aby wybrać dobrą wódkę).
Trunki smakowe (brandy, whiskey) najogólniej (nie jest to zasada) w drugim gotowaniu dzieli się na trzy części w stosunkach:
Przedgon 17% Gon główny 60% Pogon 23%
Można przyjąć, że
Przedgon stanowi destylat o mocy od 90% do 80% Gon główny to destylat 80% - 55% Pogon to destylat 55% - 30%/25%
Przedgon i pogon zbiera się do następnego gotowania (ja dodaję do zacieru czyli do pierwszej destylacji).
W dzieleniu destylatu nie ma unormowanych zasad i każdy dochodzi do swojej metody po kilku doświadczeniach.
J
______________________________________________________________________ Zainstalowałem sobie Linux i teraz trunki smakują mi o wiele lepiej.
Tytuł: Re: Przedgony i pogony - no, ale... dlaczego wylewać?
Napisane: Pn kwi 26, 2010 1:39 pm
Posty: 29 Tematy: 1
@ Juliusz
A powiedz mi jak dzielić i czy w zasadzie dzielić jeżeli w całym procesie nie leci nic słabszego niż 90%?
Ja do tej pory dzieliłem tylko na dwie frakcje a mianowicie na przedgon i na gon. Zastosowałem zasadę, że lepiej odlać o 50 ml więcej i tak z 6 kg przerobionej słodyczy odlewałem 100 ml jako przedgon.
W tej chwili, aby uzyskać psotę o jak najlepszych właściwościach organoleptycznych chcę zastosować takie dzielenie frakcji przy założeniu, że z 1 kg słodyczy otrzymujemy 0,5 l psotki 95-96 %:
1. Przedgon - 5 % przewidzianej ilości (do zlewu albo jako środek do czyszczenia) 2. Gon - 50-60 % przewidzianej ilości (do konsumpcji po czyszczeniu węglem) 3. Pogon 35-45 % przewidzianej ilości ( po rozcieńczeniu do drugiego psocenia)
Oczywiście, całe te dywagacje mają zastosowanie jeżeli używamy drożdży typu "pure" o bardzo czystej fermentacji a nastaw do gotowania jest wyklarowany prawie jak woda.
Co o tym sądzicie?
Pozdrawiam
______________________________________________________________________ "Nie ma nic gorszego od ciepłej wódki i zimnej prostytutki."
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników