Wskaźnik zawartości alkoholu z termometremGłównymi elementami miernika są: probówka, pływak z odpowiednio naniesioną skalą od 0 do 95 % objętości alkoholu oraz termometr do badania temperatury cieczy, umieszczony na stałe wewnątrz pływaka. Urządzenia te skalowane są w temperaturze 20 - 21°C.
Cena: 11,99 zł
Temat jest trochę teoretyczny, jak pisze Kucyk. Jeżeli ktoś wie to proszę napisać jak w warunkach leśnych zaciera się zboże (kilkaset kilo tygodniowo). Wiem jak robi się to się z piwem w domu. Moja wyobraźnia jest zbyt mała aby proces scukrzania skrobi wyobrazić sobie w lesie. Czy w leśnej produkcji używa się też ziemniaków. Co leśnicy robili z wywarem (wygotowanym zbożem). Pytanie ma charakter historyczno poznawczy. Chciałbym umieć wnukom na takie pytanie odpowiedzieć. Pozdrawiam
Wskaźnik zawartości alkoholu z termometrem Głównymi elementami miernika są: probówka, pływak z odpowiednio naniesioną skalą od 0 do 95 % objętości alkoholu oraz termometr do badania temperatury cieczy, umieszczony na stałe wewnątrz pływaka. Urządzenia te skalowane są w temperaturze 20 - 21°C.
Cena: 11,99 zł
Post wydzieliłem, bo tamten temat, choć też mocno teoretyczny, nastawiony jest na uzyskanie konkretnych rezultatów w postaci opracowania technicznego półprofesjonalnej aparatury do produkcji masowej. Kolega Markizpucek rzuca natomiast wyzwanie znawcom wiejskich legend i specjalistom, którzy nie przejmowali się wykresami, średnicami, mocami - a i tak im kapało. My, projektując i budując aparaturę, szukamy odpowiednich materiałów i metod. Czekamy na opowieści o ludziach, którzy mając określone (ograniczone) materiały, zbudowali odpowiednią aparaturę.
Warto tu przytoczyć post Kucyka, w którym są wstawione filmy z Białostockiego Muzeum Wsi, a konkretnie ze stanowiska "chatka bimbrownika". Niektóre błędy przewodnika są rażące, widać, że chyba nigdy nie pędził (albo chce w ten sposób zachować pozory ).
Co do zacierania zboża - sam jestem ciekaw. Może ten wspomniany karbid (w ogóle mógł być stosowany w roli podgrzewacza? Masa acetylenu w sąsiedztwie paleniska? ) aż tak podgrzewał zacier?
Myślałem o wykorzystaniu buraków cukrowych - tam chyba nie trzeba nic zacierać (zawartość sacharozy w granicach 17-21%, czyli teoretycznie ze stu kilogramów powinniśmy uzyskać ok. 9-11 litrów spirytusu. W tym temacie opinie o burakach nie są najlepsze, ale nikt sam (poza bogdanem dawno temu) nie robił nastawu z buraków. Korci, żeby spróbować.
______________________________________________________________________ "Nigdy nie polemizuj z idiotą. On najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona siłą własnych argumentów."
He, to ja wam opowiem jak pędził mój dziadek na wsi. Produkcja może nie była masowa, ale dość częsta Po raz pierwszy zobaczyłem dziadka przy "robocie" na początku lat 70-tych. Na kuchence opalanej węglem - można je spotkać jeszcze w tzw. żelaznych sklepach - stał zwykły aluminiowy garnek, tak na oko z 5l pojemności. Z pokrywy uszczelnionej chlebem, wychodził jakiś plastikowy wężyk, który łączył się z chłodnicą własnej, a właściwie dziadkowej, produkcji. I tu następuje najlepsze; chłodnica była DREWNIANA Było to po prostu korytko do karmienia kur, dł. 70-80cm, przez które przechodził kawałek miedzianej, dość sfatygowanej rurki. Uszczelnienie oczywiście chlebem. Korytko ustawione było pod lekkim kątem, od góry lała się woda z kranu (wieś miała wodociąg) a niżej wylewała się do wiadra. Takie korytko miało kształt dzisiejszej keksówki - to dla tych co nie mają bujnej wyobraźni. Na takim sprzęcie dziadek jechał ładnych kilkanaście lat, przy zamkniętych drzwiach i zasłoniętych oknach Żałuję tylko jednego - nigdy nie spróbowałem jego produktu - byłem za młody. Nie wiem też z czego to robił, pewnie z cukru i drożdży, chociaż w piwnicy widziałem co najmniej 3 balony z winem, i to takie po 50l pojemności. Tak się musiał dziadek męczyć za komuny, żeby tanio wypić (a lubił ten sport)
______________________________________________________________________ SPIRITUS FLAT UBI VULT
Tytuł: Re: Produkcja w prymitywnych warunkach - dawniej i dziś.
Napisane: środa, 5 sty 2011, 14:42
Posty: 404 Tematy: 9
Wracając do postu Markizpucka:
Cytuj:
Czy w leśnej produkcji używa się też ziemniaków. Co leśnicy robili z wywarem (wygotowanym zbożem).
Pewnie używa się wszystkiego, co tanie i pod ręką. Ziemniaczory zimową porą można podpieprzyć dzikom (koła łowieckie je nimi dokarmiają - jak nielegal, to po bandzie; paszą są też buraki cukrowe ). Wygotowany zacier można tym samym dzikom oddać. Gorzelnie rolnicze chyba nawet za pieniądze oddają wywar jako pożywną paszę gospodarstwom hodowlanym, dla krów i świń. BTW, mówiłem Wam już, jak kiedyś u mojego Wuja Zbycha (tak, tego Zbycha ) w gorzelni (jak jeszcze ją miał) zepsuł się deflegmator? Do obory jechał nie do końca odgoniony zacier, krowy padały jak muchy, a mleko przez tydzień szło do szamba zamiast do mleczarni .
Z tej całej leśnej produkcji najbardziej zastanawia mnie, w jaki sposób udaje się trzymać na dystans grzybiarzy... Dubeltówką? Chyba nie bardzo. Może przekupstwo?
______________________________________________________________________ "Nigdy nie polemizuj z idiotą. On najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona siłą własnych argumentów."
Tytuł: Re: Produkcja w prymitywnych warunkach - dawniej i dziś.
Napisane: środa, 5 sty 2011, 15:41
Posty: 41 Tematy: 3
Znam miejsce gdzie kiedyś (lata 60-70) była leśna gorzelnia Grzybiarz tam nie dotrze, bo to remiza leśna, teren mocno podmokły, trudno dostępny, wilgotny, błotnisty i po prostu tam nie ma grzybów Pędził tam mój pradziadek z sąsiadami Podobno z tej leśnej "gorzelni" korzystała cała wioska (tzn. 5 rodzin), ale z czego pędzili nie mam pojęcia
Tytuł: Re: Produkcja w prymitywnych warunkach - dawniej i dziś.
Napisane: niedziela, 9 sty 2011, 14:12
Posty: 1713 Tematy: 73
W kwestii karbidu polecam próbę wyjaśnienia dokonaną przez Kolegę o wdzięcznym nick'u Cyklon B w poście post17652.html#p17652
Ja natomiast nadal wątpię, podobnie jak Kolega Markizpucek czy naprawdę leśni bimbrarze zacierali zborze - w tym przypadku mąkę - bo skąd by słód brali? Ja głosuję za normalną,chamską cukrówą na piekarniakach, zaś te "mąki" zdają mi się taką lokalną atrakcją muzealna, bo przecież Grunwald to też historia, ale nie Podlasia... I tu proszę o komentarz końcówki (2:00) filmiku:
______________________________________________________________________ أسامة بن لادن
Tytuł: Re: Produkcja w prymitywnych warunkach - dawniej i dziś.
Napisane: niedziela, 9 sty 2011, 14:19
Posty: 533 Tematy: 21
Absolutna bzdura. Bohater zamieszczonego materiału w życiu mógł pędzić jedynie do kibla ze sraczką............. Nie wie co do czego, nie zna podstawowych proporcji, jedynie domniemywa... Ech. Szkoda gadać....
______________________________________________________________________ pędzę bo nigdzie mi się nie śpieszy............
Tytuł: Re: Produkcja w prymitywnych warunkach - dawniej i dziś.
Napisane: niedziela, 9 sty 2011, 14:32
Posty: 2839 Tematy: 60
Kucyku, przecież na wsi nie problem zdobyć kilo ziarna i skiełkować... To się mogło udawać, policz sobie koszt litra spirolu na cukrze przy obecnych cenach- uwzględniając opał, drożdże, wodę i prąd wychodzi jakieś 10zł, czyli znacznie dla nich za duzo...
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Tytuł: Re: Produkcja w prymitywnych warunkach - dawniej i dziś.
Napisane: niedziela, 9 sty 2011, 15:29
Posty: 1713 Tematy: 73
Czyli myślisz Zygmuncie, że leśni bimbrownicy naprawdę zacierają zborze? O filmiku to się wypowiadam podobnie jak Kolega Rozrywek, bo z samych 100kg mąki i kostki drożdży to niesmacznych i klapniętych bułek paryskich można narobić a nie spirolu. Czekam na rozwinięcie tematu, bo bardzo jest on intrygujący.
______________________________________________________________________ أسامة بن لادن
Tytuł: Re: Produkcja w prymitywnych warunkach - dawniej i dziś.
Napisane: niedziela, 9 sty 2011, 15:38
Posty: 2839 Tematy: 60
Obstawiam spady z sadów albo zboże. Cukier byłby nieopłacalny, nigdzie się nie robi spirolu z cukru...
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników