Tytuł: Re: Produkcja w prymitywnych warunkach - dawniej i dziś.
Napisane: niedziela, 9 sty 2011, 15:44
Posty: 404 Tematy: 9
Ziemniaki trzeba zacierać.
Na rzecz substratów innych niż cukier przemawia też fakt, że znaczna część społeczeństwa przynajmniej wie, co z cukru, oprócz lukrowej polewy na wielkanocnym makowcu, można zrobić. A wie to zwłaszcza władza, która m.in. z akcyzy się utrzymuje. Wywożenie cukru tonami do lasu nie umknęłoby więc uwadze wymienionych... Zwłaszcza w czasach PRL-u. Wożenie do lasu ziemniaków, śrutu czy buraków cukrowych jest daleko mniej interesujące, bo tym dokarmia się zwierzynę łowną. Buraków cukrowych (często o nich ostatnio myślę ) nie trzeba zacierać, a są powszechną paszą dla dzików. Jak rolnikom ode mnie ze wsi cukrownie przestały kontraktować buraki, został tylko jeden ich producent - myśliwy, obsiewający po kilka hektarów. Choć cukrowa odmiana jest zdecydowanie mniejsza od pastewnej, to właśnie ona dzikom smakuje.
______________________________________________________________________ "Nigdy nie polemizuj z idiotą. On najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona siłą własnych argumentów."
Tytuł: Re: Produkcja w prymitywnych warunkach - dawniej i dziś.
Napisane: niedziela, 9 sty 2011, 15:46
Posty: 157 Tematy: 9
Zygmunt napisał(a):
Cukier byłby nieopłacalny, nigdzie się nie robi spirolu z cukru...
Kolego Zygmunt, a z czego my robimy . Ja tam spyrolu nie robię, bo sprzęta jeszcze nie mam na 96%, ale 75% mam, ale jak tylko pójdę naprzód to też zrobię spyrol, i to z cukru Oczywiście rozumię przenośnie do czasu przeszłego, że wtedy to byłoby nie opłacalne.
______________________________________________________________________ Psocić każdy może , trochę lepiej lub trochę gorzej... Pozdrawiam serdecznie, Lukstir
Tytuł: Re: Produkcja w prymitywnych warunkach - dawniej i dziś.
Napisane: niedziela, 9 sty 2011, 23:25
Posty: 2839 Tematy: 60
My nie robimy hurtowo i tak, żeby się opłacało. Gorzelnie maja koszt wyrobu litra maksymalnie na poziomie 2-2,5zł. Jeżeli chcesz być konkurencyjny na czarnym rynku leśnych dziadów, musisz zbliżyć się do takiego poziomu. Cukrem tego nie osiągniesz (pomijam grzanie prądem i chłodzenie woda wodociągową- one tez kosztują i to rocznie niemało). W sumie pędzić mogą z wszystkiego co im w gospodarstwie zostało- spady, nadpsute buraki, ziemniaki, resztki zbóż. Pewnie co wytwórca, to inny surowiec...
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Tytuł: Re: Produkcja w prymitywnych warunkach - dawniej i dziś.
Napisane: poniedziałek, 10 sty 2011, 16:18
Posty: 127 Tematy: 4
Jakieś 2 lata temu słodowałem pszenicę na próbę i jak zobaczyła to babcia przypomniało się jej jak robił to dziadek: skiełkowana pszenica do gara, wcześniej rozdrabniana, a jak nie, to potłuczona już w garze i wszystko z wodą na ogień. Tyle. Żadnej kontroli temperatury ani nic, po prostu pogotował to, ostudził, dodał drożdże i gotowe:-) Dziś możemy słodować część ziarna a potem całość tym słodem odpowiednio działając temperaturą. Wtedy kiełkowało się całość. Nie wyobrażam sobie jednak słodowania w lesie, to musiało być robione w domu czy stodole a dopiero potem przewożone do lasu:-)
W weekend zademonstruje zdjęcia małej bimbrowni wybudowanej przez moich kolegów w lesie w celu małej podróży w czasie;-) i przeniesienia się do realiów sprzed dobrych paru lat. Całość przeszła swój chrzest czeka aż ktoś znów w celach rekreacyjnych w niej napali:-)
EDIT: *Zygmunt: chodziło mi o to, że trudno byłoby słodować w lesie, bo o tym cały czas mówimy. Co innego wygotowywanie buraków cukrowych- to idzie zrobić.
Ostatnio edytowano poniedziałek, 10 sty 2011, 18:22 przez lucas070707, łącznie edytowano 1 raz
Tytuł: Re: Produkcja w prymitywnych warunkach - dawniej i dziś.
Napisane: poniedziałek, 10 sty 2011, 16:22
Posty: 2839 Tematy: 60
Ale gdzie jest problem? Słód na wsi z ziarna wykiełkowanego jest powszechnie dostępny, parowniki do ziemniaków też...
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników