Teraz jest piątek, 25 maja 2012, 13:31

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 46 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Problem z fermentacją miodu - brak możliwości restartu.
PostPostNapisane: sobota, 13 mar 2010, 22:49 
Posty: 1713
Tematy: 73
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Więc tak to się ma:

Gotowanie nastawu postanowiłem pozostawić sobie jako przedostatnią, przed zasileniem nim klopa, możliwość. Dziś rozegrała się (a właściwie wciąż się rozgrywa) ostateczna runda Mjut vs Kuc.

W dymionku miałem, jak już pisałem 3L nastawu testowego. Po dodaniu drożdży piekarniczych (grudki wielkości małego orzecha włoskiego) coś tam się działo, może nie za dynamicznie, ale wciąż żyło. Dodało mi to (oprócz kilku butelek Tuskiego) otuchy. Dziś, około godziny 16 nastąpiło podjęcie decyzji o otwarciu Ostatniej Nadziei, czyli próżniowo zapakowanej paki 0,5kg drożdży G-995. Dwie czubate łyżki stołowe namoczyłem w 0,5L osłodzonej wody i gdy zaczęły wyłazić ze zlewki dodałem to do "królika doświadczalnego" który po godzinie buzował jak trzeba. Natomiast znów zaobserwowałem, że po dodaniu mleka drożdżowego do nastawu duża część grzybów poszła na dno. Po kolejnej godzinie wlałem to do pozostałych dwudziestu litrów pozostałej miodówy, która zaczęła się w międzyczasie pięknie klarować. Z początku nic się nie działo, ale pół godziny temu rurka ożyła i całkiem nieźle się rozpędza.

Teraz tak: jak jutro fermentacja nie będzie zachwycająca to dodam witaminę B1 i, ewentualnie, jeszcze kolejną porcję drożdży.

Jeśli zaś martwa cisza mnie zastanie, to będzie okazja przetestować Dimortha.

______________________________________________________________________
Obrazek أسامة بن لادن


Góra
   
 

 Tytuł: Re: Problem z fermentacją miodu - brak możliwości restartu.
PostPostNapisane: niedziela, 14 mar 2010, 00:16 
Posty: 2839
Tematy: 60
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Oooo- bayanusy może tak się rozmnożą, że nawet i pociąg antybiotyków ich nie zatrzyma! Życzę powodzenia, bo mniut to zacny trunek i szkoda by nim było raczyć kanalizację...

______________________________________________________________________

Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...



Góra
   
 
 Tytuł: Re: Problem z fermentacją miodu - brak możliwości restartu.
PostPostNapisane: niedziela, 14 mar 2010, 14:17 
Posty: 1713
Tematy: 73
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Dziś mjut jedzie równo. Aby wzmocnić pożycie drożdży dodałem 12mg witaminy B1. Efekt: po godzinie dwa razy szybsza jazda. Ale nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca...

______________________________________________________________________
Obrazek أسامة بن لادن


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Problem z fermentacją miodu - brak możliwości restartu.
PostPostNapisane: niedziela, 31 paź 2010, 00:25 
Posty: 846
Tematy: 20
zaloguj się aby zobaczyć avatar
czutka napisał(a):
No i o z tym miodem Kucyk, jestem ciekaw.

Wszyscy jesteśmy ciekawi na jakim jest etapie. Tylu trzyma kciuki, że wypada dać znak. Nawet jeśli już nie ma po nim śladu.
Pochłonął go "Dimorth"?
A może kanaliza?
Jeśli małżonka to wszystko :ok:
Życzymy zdrowia.
W końcu dla niej to robiłeś.
Pozdrawiam.

______________________________________________________________________
Nie oszczędzaj na specjalne okazje. Dziś jest ta specjalna!
あなたが飲むしたい場合は、抵抗は無駄です。
Graf würdig der besten Honige.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Problem z fermentacją miodu - brak możliwości restartu.
PostPostNapisane: niedziela, 31 paź 2010, 15:41 
Posty: 1713
Tematy: 73
zaloguj się aby zobaczyć avatar
He, finał jest nieoczekiwanie zaskakujący. :D

Minął marzec, minął kwiecień i mijały kolejne restarty z coraz mizerniejszymi skutkami. Kiedy kolejne dodawanie drożdży Bayanus 995 nie spowodowało jakiejkolwiek aktywności w rurce fermentacyjnej, przyszła pora na rozwiązanie ostateczne. Władowałem do gąsiora całą kostkę drożdży piekarniczych i pozostawiłem dymion samemu sobie...

Miesiąc temu, w deszczowy czwartek, odwiedził mnie kolega, który wódki nie pije, bo jak twierdzi ma do wódki słabą głowę, a piwa nie będzie pił, bo się po nim sika (jak On na to wpadł?!). Udaliśmy się do sklepu, bo ów kolega stwierdził, że na słotę najlepszy będzie miód pitny. Oczywiście w sklepie miodu nie było, bo komu na wsi by przyszło do głowy takie szampany pić, skoro do wyboru są aż trzy rodzaje win prostych. Kolega był niepocieszony, a ja już myślałem na rower wsiadać, co by do miasta po ten mjut jechać, ale żem był już po trzech piwach więc nie chciałem ryzykować, bo co jak co, ale Policja u nas czujna nadwyraz. Naraz do głowy przyszedł mi stojący w kącie, przykryty starą kurtką, zakurzony balon. Spytałem kolegi, czy nie chciał by zaryzykować spróbowania miodu pitnego domowej roboty. Kolega skrzywił się jak stara kurwa po komunii, ale odmówić nie miał odwagi. Tym bardziej, że wiedział, że się obrazić mogę srodze i tych 200zł co chciał pożyczyć mogę mu nie dać. Delikatnie otworzyłem dymion i, zachowując szczególną ostrożność, pociągnąłem płynu do pipety. Patrzę na szkło, a tam jest coś jasnobrązowego z lekkim przebłyskiem czerwieni i nawet klarowne. Myślę sobie, nawet ładnie ten szajs wygląda, ale próbować go nie mam zamiaru, niech to zrobi kolega. Nalałem towar do szklaneczki i, na wszelki wypadek, poszedłem po mopa, wszak wiadomo, że pawie, im szybciej zostaną usunięte, tym płycej w dywan wejdą, a trzeba pamiętać, że zarzygane dywany cuchną proporcjonalnie do kwadratu głębokości nasączenia. Zanim mopa przytargałem słyszę głośne "kurwa!". O cho, chyba się kolega napił i będzie haftował. Biegiem zatem lecę, i moim oczom ukazuje się widok zgiętego w pół kolegi. No to pięknie - myślę. Ale dziwi mnie, że odgłosów płynięcia do Rygi nie było słychać. O Boże, aż tak zadziałał mjut, że nawet rzygać nie będzie, tylko od razu umrze? Ale podchodzę bliżej, a kolega coś tam łapami za dymionem maca, po czym się prostuje i wyciąga pipetę całą w kłakach kurzu mówiąc: "Ech, franca mi wpadła za balon". Patrzę na szklankę w którą trucizny nalałem, a ona pusta. Pewnie mu się wylał ten mjut więc patrzę dalej, gdzie plama jest. Kolega się pyta czego szukam, więc mu mówię "Gdzieś naświnił jełopie tym miodem?", a On na to, że nigdzie, tylko go wypił, i chciał sobie jeszcze porcyjkę nalać, bo bardzo smaczny to trunek i popróbował by go jeszcze ale Mu pipeta z ręki wypadła. Finał był taki, że przyniosłem szlauch i utoczyłem Mu całą menzurę 1000ml. A niech świnia chla, zobaczymy czy przeżyje mega-przeczyszczenie, bo po takim zajzajerze to by nawet orzełek na złotówce się zesrał. Kolega wytrąbił menzurę i nawet jeszcze o dowlekę prosił, ale mu nie dałem, bo szkoda chłopa. Na wszelki wypadek, przezornie, tylko 100zł mu pożyczyłem, bo jakby umarł, to zawsze mniejsza strata niż jakbym 200 dał. Na drugi dzień esemesa mi wysłał, czyli żył, i dziś też dzwonił czyli mjut nie działa również z opóźnieniem. Później ów mjut przetestowałem na innych znajomych i nawet na Agnieszce, i jakoś wszyscy żyją. Jedno mnie tylko martwi. Nadal tej stówy nie odzyskałem...

Chyba owa kostka drożdży jednak podziałała, bo miód jest, owszem słodkawy, ale i wolty ma. Nie jest to "siekiera", ale po wypiciu szklanki w głowie szumi. W smaku nie ustępuje sklepowym produktom, nie ma żadnego posmaku drożdżowego, zaś piękna, złota barwa z czerwonawym akcentem, cieszy oko jak nic innego.

Sprawdziły się słowa Kolegi Waldi'ego:
Wald napisał(a):
Przy produkcji miodów najważniejsza rada to: <CIERPLIWOŚĆ> i CIERPLIWOŚĆ oraz CIERPLIWOŚĆ. Dopuszczalna jest też skleroza (zrób i zapomnij)

Wszystkim Kolegom którzy dopingowali mnie i starali się dopomóc składam serdeczne podziękowania. :poklon;

I na koniec wznoszę toast za wszystkich zacnych producentów domowych trunków. Wasze zdrowie!

Załącznik:
Mjut.jpg


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Zaloguj się lub Zarejestruj! aby mieć możliwość oglądania załączników.



______________________________________________________________________
Obrazek أسامة بن لادن


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Problem z fermentacją miodu - brak możliwości restartu.
PostPostNapisane: poniedziałek, 1 lis 2010, 10:50 
Posty: 846
Tematy: 20
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Toś mi Kucyk bratem. :kumple: Wiarę i nadzieje mi wracasz :klaszcze: . Bom się wymądrzał że jeżyniak ze wspaniałym posmakiem owoców leśnych jest napojem z tych najprzedniejszych.
Tymczasem latosi nastaw jakby :bezradny: ciężko w gardło wchodził. Cawka :womit: może nie u każdego występuje bo oktanów ma i tego zmarnować nie uchodzi. Ja długo się zastanawiałem przełknąć czy wypluć. Dałem radę lecz nie wspominam tego dobrze. Do tego kolor -cienka dykta :pije: , lub popłuczyny po napoju jagodowym.
Teraz widzę że klarować zaczyna, więc jest motywacja żeby ściągać i organoleptyczne testy porobić. Gdzieś w winnicach Portugalii znalazłem sposób na barwienie win, więc może i kolor uratuje. W razie najgorszego rurki mam niemalże gotowe. Nic się nie zmarnuje.
Do tego w odwodzie jest maliniak który co prawda za piątym razem wystartował, ale do pierwszego obciągu dziarsko dochodzi.

______________________________________________________________________
Nie oszczędzaj na specjalne okazje. Dziś jest ta specjalna!
あなたが飲むしたい場合は、抵抗は無駄です。
Graf würdig der besten Honige.


Góra
   
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 46 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: