Tytuł: zacier ze śliwek i zacier z winogron - czy może się zepsuć??
Napisane: Śr mar 10, 2010 3:47 pm
Posty: 34 Tematy: 12
Witam, mam pytanie robiłem jeden zacier ze śliwek i drugi z winogron bez dodawania dodatkowych drożdży. Za pierwszym razem produkt końcowy wyszedł znakomity (gotowałem na zwykłej aparaturze z jednym odstojnikiem i chłodnicą), więc postanowiłem dodać cukru i wody ponownie. Śliwki przerobiły cukier bez problemu w około 3 miesiące w temp. ok 16st C. Natomiast do winogron dodałem DROŻDŻE GORZELNICZE i Pożywka do drożdży ACTIVIT (10g), według zaleceń jakiegoś członka forum. W tym tygodniu postanowiłem to przegotować i niestety niemiła niespodzianka zacier z winogron był bez konkretnego smaku tylko było czuć alkohol, a smak po przegotowaniu był nie do przyjęcia coś a'la zepsute jabłka (gotowałem w aparaturze którą zamieściłem na zdjęciu- kolumna 1.3m, 5 zimnych palców, 2 odstojniki, i chłodnica). Podobnie wygląda sytuacja ze śliwką, zacier w smaku jest średni nie przypomina smaku wina własnej roboty, a w poprzednich latach zacier miał smak wina, a efekt końcowy jest również nie do przyjęcia. Proszę o podpowiedz, gdzie mogłem popełnić błąd i czy da się uratować ten zacier ze śliwki - trochę mi tego zostało więc szkoda.
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu. Zaloguj się lub Zarejestruj! aby mieć możliwość oglądania załączników.
Tytuł: Re: zacier ze śliwek i zacier z winogron - czy może się zepsuć??
Napisane: Śr mar 10, 2010 6:58 pm
Posty: 213 Tematy: 12
Ja bym nie nastawiał zacieru owocowego na drożdżach gorzelniczych. Drożdze gorzelnicze mają tylko jedna przewage nad winnymi - pracują bardzo szybko. Poza tym produkuja sporo fuzli i innych świństw - cena za szybkość. Jesli rektyfikujesz i oczyszczasz chemicznie - to nie ma to znaczenia, ale brandy owocowej się nie rektyfikuje ani tym bardziej nie oczyszcza. Do śliwek użyłem winne "Malaga" i poszło jak po szynach. Zacier wg. przepisu Kucyka z tego forum. Czyli beczka, w beczce śliwki rozbełtane mieszadłem do farb (ja leciałem razem z pestkami, nie chciało mi sie drylować) do tego syrop z odpowiedniej ilości wody i cukru (dodawany na raty), rozchodzona matka drożdżowa. Miesiąc fermentacji i po miesiącu zacier był niepijalny - kompletnie, a już najmniej przypominał wino w smaku. Przepsociłem to na alembiku z łaźni wodnej, potem drugi raz po tygodniu przez kolumnę rektyfikacyjną bez refluksu i mam ambrozję. Mimo, że smak zacieru wykręcał twarz. I mimo tego, że po pierwszym psoceniu produkt jechał jajeczkiem. Po tygodniu leżakowania zapach jajeczny zginął a po drugim psoceniu - bimbrozja - poezja. Fermentacja na naturalnych, dzikich drożdżach daje małe stężenie alkoholu w przypadku owoców naszej strefy klimatycznej, bo na ten przykład w klimacie cieplejszym i wilgotniejszym drożdże na winogronach są znacznie mocniejsze (to właśnie one, ususzone, sa sprzedawane w torebkach jako drożdże winne, nazwy mają pochodzące od szczepu winogron, z jakich zostały zebrane).
______________________________________________________________________ 花より酒。 ポーランド語が書けますちょっと。 Disclaimer: Moje uczestnictwo w tym forum ma charakter czysto edukacyjno poznawczy.
Tytuł: Re: zacier ze śliwek i zacier z winogron - czy może się zepsuć??
Napisane: Śr mar 10, 2010 9:46 pm
Posty: 34 Tematy: 12
Czyli polecał byś przegotować raz, mimo zapachu i po tygodniu drugi raz. Jeszcze mam pytanie: czy używał byś na moim miejscu zimnych palców? A i jeszcze czy twój efekt końcowy ma zapach i smak śliwowicy? Dzięki za odpowiedz.
Ostatnio edytowano Śr mar 10, 2010 9:57 pm przez Agneskate, łącznie edytowano 1 raz
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników