przez pkac6 » Poniedziałek, 7 Maj 2012, 12:39
Po przypaleniu zacieru z żyta i spaleniu grzałki w kegu zrobiłem najprostszy płaszcz wodny, wsadziłem kega ze świeżym zacierem żytnio-kukurydzianym do gara, wlałem wodę w gar i jazda. Woda w garze się gotuje, po dłuższej chwili zacier z kega zaczyna parować, do chłodnicy, a dalej cienką strużką do Damy 5L. Wszystko pięknie szło do ok. 40% i niestety przestało kapać. Ostatnie krople jakie złapałem miały 35-40% (wskaźnik z Biowinu). Przestrzeni między kegiem i garem nie zakryłem, nie miałem pod ręką starego koca, jak ubywało wody to dolewałem wrzątek. Czy to jest normalne, że proces się zatrzymał? Czy ktoś miał podobna sytuację? Przecież zostało tam sporo dobroci, a to co wyleciało zapowiada niezłą whisky.