Teraz jest piątek, 25 maja 2012, 09:54

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Pirosiarczyn potasu a gotowanie.
PostPostNapisane: środa, 20 lip 2011, 21:38 
Posty: 345
Tematy: 21
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Jeśli chodzi o nastaw, to wole nie ryzykować, w końcu cukier kosztuje. Jeśli chodzi o wyroby z owoców tak jak wino, to tez wole na maxa naturalnie.
Mi osobiście nigdy nic nie skisło... A dmuchanie na zimno w tym przypadku chodzi o nastaw.
Ja nigdy nie robiłem takich kombinacji, ale skoro to nie przeszkadza w destylacji , to poco mam ryzykować? Litr piro wystarczy na dużo nastaw-uw, to znaczy: Wlewasz trochę do kega płuczesz dobrze i z powrotem do butelki. A to co mam jeszcze nie rozpuszczone to wystarczy na ładnych parę lat.

Mówiąc o winach, to nic kompletnie nie dodaje, też robię jak kol.szwistaq. Jeśli dobrze umyjesz i wysterylizujesz choćby gorącą wodą, to niema prawa nic tam wleźć.

______________________________________________________________________
...Dobro piszą na wodzie, zło ryją w kamieniu... Jeśli coś się powtarza to przestaje być zbiegiem okoliczności...Diabeł kocha ignorantów...


Góra
   
 

Drożdże T Vodka StarDrożdże T Vodka Star
T Vodka Star używany jest specjalny rodzaj drożdży, który zmniejsza ilość niepożądanych produktów fermentacji. Otrzymany alkohol jest łagodny i delikatny w smaku, bez nieprzyjemnych zapachów.
Cena: 9,20 zł  
Promocja: 8,99 zł
Butelka Bahia 350 mlButelka Bahia 350 ml
Wspaniała wysoka butelka ozdobna do nalewek.
Cena: 16,99 zł  
Promocja: 14,99 zł
 Tytuł: Re: Pirosiarczyn potasu a gotowanie.
PostPostNapisane: środa, 20 lip 2011, 22:49 
Posty: 2839
Tematy: 60
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Cytuj:
Litr piro wystarczy na dużo nastaw-uw, to znaczy: Wlewasz trochę do kega płuczesz dobrze i z powrotem do butelki. A to co mam jeszcze nie rozpuszczone to wystarczy na ładnych parę lat.


Raczej na parę minut. Roztwór pirosiarczynu jest nietrwały, utlenia sie pod wpływem telnu atmosferycznego. Po kilku- kilkudziesięciu minutach roztwór jest już do wylania, bo nie ma żadnych właściwości odkażających...

______________________________________________________________________

Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...



Góra
   
 
 Tytuł: Re: Pirosiarczyn potasu a gotowanie.
PostPostNapisane: środa, 20 lip 2011, 22:57 
Posty: 127
Tematy: 4
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Znowu bez przesady... jeśli stosujemy dawki jak na opakowaniu to nie będzie niczego czuć- piro szybko się rozkłada i nawet zwykłe zlewanie wina pozwala się go pozbyć. Sam staram się go nie nadużywać (robię mocne wina a takie rzadko się psują), ale raz popełniłem ten błąd i nie ustabilizowałem moszczu- fermentacja ciągła się dosłownie miesiącami i udało się dobrnąć do końca tylko dzięki dodaniu sporej ilości aktywnych drożdży a produkt końcowy nadawał się już tylko na brandy.

Jeśli fermentujemy w miazdze i nie chcemy traktować owoców wrzątkiem to przed dodaniem właściwych drożdży naprawdę warto użyć piro. Dobra MD sobie z nim poradzi a przy zlewaniu, po burzliwej fermentacji już nie pozostanie po nim śladu, więc nie ma się o co martwić :)

Ja robię całkowicie na odwrót niż Koledzy: wina, jako bardziej delikatnego trunku, nie waham się "zabezpieczyć" małą ilością piro (przynajmniej na etapie pozyskiwania moszczu) a nastaw (szczególnie taki na drożdżach gorzelnianych) wg mnie nie potrzebuje niczego, żeby uzyskać pożądany efekt, oczywiście nie zwalnia nas to z utrzymywania w czystości naczyń i narzędzi ;)


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Pirosiarczyn potasu a gotowanie.
PostPostNapisane: czwartek, 21 lip 2011, 10:30 
Posty: 9
Tematy: 5
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Jeśli chodzi o wina, to nie miałem przypadku znacznie przedłużonej fermentacji przez dzikie drożdże, MD skutecznie wygrywała bój o cukier, a owoców ani nie traktowałem wrzątkiem, ani piro. A wspomniany pirosiarczyn stosuję w przypadku słabszych win (a takich niewiele robie) i w przypadku dosładzania wina, żeby mieć pewność, że drożdże już są martwe i uniknąć niespodzianek po zabutelkowaniu, bo już zdarzało mi się niechciane wino lekko musujące. A zwolennikiem pasteryzacji raczej nie jestem, wg mnie wina niepasteryzowane mają bardziej "świeży" smak.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Pirosiarczyn potasu a gotowanie.
PostPostNapisane: czwartek, 21 lip 2011, 12:51 
Posty: 345
Tematy: 21
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Zygmunt napisał(a):
Cytuj:
Litr piro wystarczy na dużo nastaw-uw, to znaczy: Wlewasz trochę do kega płuczesz dobrze i z powrotem do butelki. A to co mam jeszcze nie rozpuszczone to wystarczy na ładnych parę lat.


Raczej na parę minut. Roztwór pirosiarczynu jest nietrwały, utlenia sie pod wpływem telnu atmosferycznego. Po kilku- kilkudziesięciu minutach roztwór jest już do wylania, bo nie ma żadnych właściwości odkażających...



Ten co mam w butelce już rozpuszczony, ma parę miesięcy i nadal wali w nos. Chyba że to niema znaczenia... Oddaje słowo znawcom, ja na chemii się nie znam. :piwo:

______________________________________________________________________
...Dobro piszą na wodzie, zło ryją w kamieniu... Jeśli coś się powtarza to przestaje być zbiegiem okoliczności...Diabeł kocha ignorantów...


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Pirosiarczyn potasu a gotowanie.
PostPostNapisane: czwartek, 21 lip 2011, 17:34 
Posty: 319
Tematy: 14
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Piro jest bardzo nie trwałe. Co do stosowania go w moszczu, to zgadza się jak kolega wyżej pisał. Bratnia strona o winach domowych nie uznaje innego środka jak piro. Z tym że tam są ludzie co nie fermentują 30-40 litrów tylko znacznie większe ilości i o większym niż dla mnie, zwykłego zjadacza chleba znaczeniu. Dla mnie to tylko wino,czy nastaw, przyjemna i najbardziej żywa część mojego hobby i nigdy do nastawów i win nie będę dodawał piro bo uważam je za zbędne. Pasteryzować też nie trzeba jak ktoś nie lubi. Po prostu nie zbyt często zdarza mi się słyszeć o zaoctowanym winie by się nim przejmować.

A piro możecie gadać różne rzeczy ale zawsze wyczujesz. Zrób dwa nastawy, z piro i bez a po odleżeniu wrócimy do rozmowy :)

Piro jest dobre do odkażania balonów, mieszalników, butelek itp.

Aluminium w bimbrze też nie szkodzi, zróbmy sobie aluminiowe bokaboby :)

______________________________________________________________________
Kto pije - nie błądzi


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Pirosiarczyn potasu a gotowanie.
PostPostNapisane: poniedziałek, 15 sie 2011, 13:16 
Posty: 332
Tematy: 12
O pirosiarczanie już wiem a w drugim gotowaniu do jakiego % najlepiej rozmaić psotę.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Pirosiarczyn potasu a gotowanie.
PostPostNapisane: środa, 17 sie 2011, 22:58 
Posty: 846
Tematy: 20
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Partyzant napisał(a):
Litr piro wystarczy na dużo nastaw-uw, to znaczy: Wlewasz trochę do kega płuczesz dobrze i z powrotem do butelki. Ten co mam w butelce już rozpuszczony, ma parę miesięcy i nadal wali w nos.
Zygmunt napisał(a):
Raczej na parę minut. Roztwór pirosiarczynu jest nietrwały, utlenia sie pod wpływem telnu atmosferycznego. Po kilku- kilkudziesięciu minutach roztwór jest już do wylania, bo nie ma żadnych właściwości odkażających...
Pewnie oboje macie racje. Tyle że jeden pisze o http://www.eurowin.pl/pl/c/Pirosiarczyn-potasu/43, a drugi o http://www.eurowin.pl/pl/c/Pirosiarczyn-sodu/42. Każdy z tych środków służy do dezynfekcji. Stosuję ten pierwszy. Polecam świeżo dorobiony w stężeniu do dezynfekcji (5g/L) zakorkować na tydzień. Ja nie wyczuwam niczego. Nie można przechować dorobionego pirosiarczynu potasu.
Jak jest z pirosiarczynem sodu nie wiem. Ale domyślam się to o nim pisze Partyzant.

______________________________________________________________________
Nie oszczędzaj na specjalne okazje. Dziś jest ta specjalna!
あなたが飲むしたい場合は、抵抗は無駄です。
Graf würdig der besten Honige.


Góra
   
 
 Tytuł: Re: Pirosiarczyn potasu a gotowanie.
PostPostNapisane: piątek, 19 sie 2011, 21:54 
Posty: 345
Tematy: 21
zaloguj się aby zobaczyć avatar
Potwierdzam!

Używam pirosiarczyn sodu E- 223. Kiedy jest rozrobiony trzyma moc, zostało w butelce morze 3 cm i nadal wali w nochal. Ma zapach rozpalającej się zapałki ( Przynajmniej to mi przypomina)

Pirosiarczyn potasu E-224. Nie znam.

Ps. Powinienem od samego początku napisać o E-223. Sorka, małe niedociągnięcie z mojej strony. Wald wytruł o co chodzi :piwo:

______________________________________________________________________
...Dobro piszą na wodzie, zło ryją w kamieniu... Jeśli coś się powtarza to przestaje być zbiegiem okoliczności...Diabeł kocha ignorantów...


Góra
   
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: