Beczułka szklana 0,75 l z 4 kieliszkamiBeczułki wykonane z grubego, dekoracyjnie oplecionego szkła. Zaopatrzone w kranik u swojej podstawy. Idealnie nadają się na prezent lub stół biesiadny.
Cena: 69,00 zł
Tytuł: Pędzenie z wina - to nie jest takie proste. Wskazówki.
Napisane: środa, 4 mar 2009, 00:12
Posty: 16 Tematy: 2
Witam wszystkich. Pedziłem po raz pierwszy z wina słodkiego, bimberek wyszedł miodzio. (moj sprzęt kana 20l + deflegmator (simax) + chłodnica szklana). Podczas mojego 2 pedzenia w życiu spróbowałem przepuścić wino wytrawne, wyszedł jakis dziwny zapach taki bardzo ostry i gorzkawy smak... Przepuscilem to 3 razy gdy podczas 3 pedzenia dolozylem skórek od pomarancza i da sie jakos to wypic, ale nie jest to czego chcialem. Chcialbym jakis porad na ten temat, jestem nowym uzytkownikiem, a takze swiezym bimbronauta, wczesniej tylko obserwowalem jak sie to robi. Swoj sprzet zbudowalem dzieki tej stronie i na wzor destylatora Łukasza i Kucyka za co dziekuje. Pozdrawiam wszystkich LIMON
Bo pic to trza umic
______________________________________________________________________ Bo pić to trza umić
Tak podobno często się dzieje, to zabawa dla cierpliwych. Rozlej (jeśli Ci zostało) do butelek, złóż butelki w chłodnym miejscu i zapomnij na conajmniej kilka miesięcy. Nabierze łagodniejszego smaku i bukietu. Nie mam takich doświadczeń, ale wyczytałem to na tym forum.
A no tak to jest. Jak zrobisz wino i już będzie się nadawało do picia i będzie sklarowane np.wino z jabłek , to trzeba rok czasu by się odleżało.W winie zachodzą rożne reakcje , ciche fermentacje itd.
Jak będziesz robił z młodego wina to taki będzie efekt i jak to już kolega Bogdan powiedział musi się ta gorzałka odleżeć. Według mnie np.1 rok tak jak te wino. Ja jednak polecam aby to wino pozostawić na rok niż destylat.
Pozdrawiam.
______________________________________________________________________ Użytkownik zbanowany od 30.IV.2009r.
Jako, że produkuję wyłącznie owocówki, to ośmielę się podzielić pewnymi spostrzeżeniami co do destylacji wińska. A przy okazji może ktoś bardziej obeznany wyjaśni pewną zagadkę... Zauważyłem taką zależność: świeżo sfermentowane wino owocowe, takie co właśnie przestało chodzić, nawet tak wytrawne, że łzy się w oczach pojawiają, wlane do kotła bez klarowania daje mi ZAWSZE pyszny, aromatyczny destylat. Zaś wino sklarowane, odleżałe kilka miesięcy, takie ze sklepu, napełnia bimberek takim winnym aromatem, który psuje wszystko (patrz np. post1428.html#p1428 ). A i z wina gronowego od sąsiada, które stało rok nic dobrego nie wyszło. Wiem, że koniaki produkuje się bezpośrednio po zakończeniu fermentacji burzliwej, nie czekając aż winko dojrzeje. Więc co to jest z tym destylowaniem wina, czemu destylat jest raz smaczny, raz niesmaczny???
______________________________________________________________________ أسامة بن لادن
Na prośbę Kucyka sprobuję wyjasnic dlaczego tak się dzieje - o ile moja wiedza i doświadczenie pozwala .
W kwestii win słodkich i wytrawnych poddawanych dalszemu psoceniu: - zależy wiele jak to wino było otrzymane. Często jest tak, że domowe wino wytrawne to wino, które stało bardzo długo , aż drożdże (często słabe - dzikie) odfermentowały całą dawkę cukru. Wina wytrawne, o ile nie są winami mocnymi, są ponadto wrażliwe na rozwój bakterii.
Cukier zawarty w winie zabezpiecza je częściowo przed rozwojem drobnoustrojów a także przed utlenianiem (oczywiscie tylko w pewnym stopniu - ale jednak). Utleniają sie rownież związki aromatyczne - więc wino chronione przed tlenem to wino bardziej aromatyczne. To oczywiscie nie wyczerpuje tematu. Odpowiedzi dlaczego z tego wina wyszło cos pysznego a z tamtego badziew bedzie pewnie tyle ile win. Fermentacja to proces biochemiczny, na ktory wpływ ma b. wiele czynników. Każde wino jest inne - i to jest piękne
Co mógłbym doradzić tym, ktorzy chcą nastawiać wino wytrawne specjalnie w celu dalszego psocenia i chcą by w wyrobie końcowym było jak najwięcej aromatów?
Ujmę to w punktach: 1. Użyjcie drożdży winiarskich i pożywki, aby wino mogło być dość mocne i jednocześnie wytrawne. 2. Użyjcie curomierza do pomiaru zawartosci cukru w nastawie przed zafermentowaniem - pozwoli to dobrać ilość cukru do zaplanowanej mocy nastawu, ktora powinna być minimalnie niższa niż maks. tolerancja na alkohol wybranych drożdży. 3. Podzielcie cukier na min. II raty. 4. fermentujcie w niezbyt wysokiej temperaturze ! - to ważne, bo w temp. 18-20, gora 22 st.C wytworzy się znacznie wiecej zwiazków aromatycznych (estrowych), oraz związki aromatyczne już istniejące w owocach (tiole i terpeny) nie ulegną rozkładowi. Trzeba wziąć pod uwagę, że nastaw w czasie burzliwej fermentacji grzeje się, więc temperatura otoczenia nie zawsze jest tożsama z temperaturą nastawu. Przy nastawach powyżej 20 l warto mierzyć temp. wewnątrz balonu (lub tem. jego ścianek) w czasie fermentacji burzliwej. 5. Zaraz po przefermentowaniu cukru przez drożdże zlejcie nastaw z nad osadu i albo od razu psoćcie, albo szybko podklarujcie w niskiej temperaturze. 6. Związki aromatyczne są nietrwałe (szczególnie estrowe), więc wino nie zabezpieczone SO2 czy innym przeciwutleniaczem (np. kwasem ascorbinowym) ani też cukrem resztkowym ma krótką żywotność.
O tym jak psocić, aby aromaty przeszły do wyrobu to już raczej ja się od was mam nadzieję dowiedzieć.
Właśnie skończyło pracować wino z pierwszych jabłek. Jego żywot jednak nie będzie zbyt długi, gdyż zamierzam przerobić go na "Calvados". Dysponuję prostym sprzętem pot still tj. baniak 12 l, dwa odstojniki i szklana chłodnica. I tu moje pytanko. Co zrobić żeby zachować charakterystyczny smaczek i zapach jabłek w gotowym produkcie. Obiło mi się o uszy, że należy pominąć odstojniki . Proszę o porady i wskazówki.
Odstojniki nie mają nic do zachowania/utraty aromatu. Destyluj Bracie i o nic się nie martw! Jak destylat poleży z dębem czasu trochę, to sam wypełni się najwspanialszym aromatem. Tylko do tego potrzeba czasuuuuuu...
______________________________________________________________________ أسامة بن لادن
Czyli wszystko jak dotychczas. Odstojniki zostają. Destylować raz czy dwa razy ? Za drugim razem wychodzi ok. 82 %. Chyba to trzeba rozcieńczyć do powiedzmy jakiś 50 %. A te wióry dębowe należy przypalić w piekarniku ? Dębiny u mnie dostatek (wysezonowanej). To mają być wióry czy szczapki ?
Dwa razy koniecznie jedź! Ja nie rozcieńczam przy zaprawianiu wiórami, ale spowodowane jest to brakiem naczyń o odpowiedniej pojemności. O dębie polecam temat dab-jako-dodatek-do-starzenia-smak-i-aromat-t129.html
Poza tym, to zrobienie kalwadosa jest na prawdę proste, więc nie ma co się tu certolić, tylko brać się za robotę!
Za młodych lat to się pijało płynne jabłka w nieco innej postaci . Teraz mi się smaki wysublimowały i stąd ten kalwados . Dzięki za rady . Biorę się do roboty .
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników