Beczułka szklana 0,75 l z 4 kieliszkamiBeczułki wykonane z grubego, dekoracyjnie oplecionego szkła. Zaopatrzone w kranik u swojej podstawy. Idealnie nadają się na prezent lub stół biesiadny.
Cena: 69,00 zł
Napisał do mnie na mejla pewien Kolega, który postanowił nabyć taki szklany bimbroforek jaki między innymi i ja posiadam. Jego pytania z pozoru proste skłoniły mnie do napisania tego posta, gdyż zdałem sobie sprawę, że odpowiedzi mogą się przydać nie tylko temu Koledze, ale i innym zainteresowanym eksploatowaniem takiego szklanego cacuszka...
Zatem do dzieła!
Kolega zapytał: czytałem w twoim poście o kuchenkach mam pytanie czy taka kuchenka będzie odpowiednia?
Załącznik:
Kuchenka z termostatem.jpg
Otóż każda kuchenka jest odpowiednia, z tym że niektóre są bardziej odpowiednie. Przedstawiona na zdjęciu płytka wyposażona jest w termostat co powodować będzie "falowanie" wrzenia które opisałem w końcu posta post715.html#p715 O wiele bardziej odpowiednia jest kuchenka z regulowaną mocą grzania, której jednak zdjęcia jakoś nie znalazłem. Więc po czym poznać, z jaką kuchenką mamy do czynienia? 1. W opisie, czy instrukcji zawsze jest podany sposób regulacji. Poszukajmy, czy pada hasło "termostat", bądź "płynna regulacja temperatury", jeśli tak jest, to kuchenka należy do rodziny falowej. 2. Jeśli nie mamy opisu, a jedynie w rękach samą kuchenkę, to obserwujemy takie szczegóły jak: - a. tabliczka znamionowa, jeśli jest tam podanych kilka (najczęściej 5-6) mocy grzania, to znaczy, że mamy kuchenkę z regulacją mocy; - b. jeśli pokrętło grzania ma kilka konkretnych, oznaczonych na nim cyframi, pozycji w których można je ustawić, a pomiędzy pozycjami sprężyna nie pozwala na ustawienie pokrętła w jakimś pośrednim położeniu, to mamy regulację mocy; - c. jeśli pokrętło ma strzałki min – max i kręci się analogowo jak gałka volume w magnetofonie, to regulacja jest termostatyczna; - d. kuchnie regulowane termostatycznie są wyposażane w lampki sygnalizujące świeceniem grzanie.
Drugie pytanie dotyczyło koralików: Czy takie koraliki izolacyjne wysokotemperaturowe nadadzą się do szklanej aparatury?
Załącznik:
Koraliki z Allegro.jpeg
Te będą wyśmienite, szkoda tylko, że na Allegro rzadko się pojawiają. W sumie zawsze można potłuc porcelankę z bezpiecznika (tzw. "korka") i jej użyć.
Trzecie pytanie: czym i jak uszczelnić szlif połączenia kolby z chłodnicą? Otóż tu niezawodna jest wazelina biała. Hej, co to za dziwne uśmieszki??? Nabyć ją można za przysłowiową złotówkę w aptekach, w których się przygotowuje leki na receptę. Odradzam stosowanie wazeliny technicznej bo cuchnie smarem. Tylko taka uwaga praktyczna, lepiej po wazelinkę pójść samemu, niż z kolegą. Uniknie się głupich plotek. Uszczelnienie szlifu polega na pokryciu zewnętrznej powierzchni złącza kolumienki cieniuteńką warstwą wazeliny. Nie ma to być milimetrowa tapeta, bo i tak samo złącze wyciśnie nadmiar który usyfi nam kolbę, wystarczy równo rozetrzeć towar tak aby nie było go więcej niż ułamek milimetra. Sam montaż kolumny na kolbie powinien odbywać się na zimno, w każdym razie zanim kolba się mocniej rozgrzeje. Ponadto po włożeniu kolumienki w gardziel kolby należy wykonać nią kilka przekręceń o 1/10 obrotu aby smar się rozprowadził, co z resztą widać na szlifie bo staje się z matowego stopniowo przezroczysty od "nawilżającej" go wazeliny. Montaż nie jest wskazany gdy szyja kolby jest gorąca, oraz nie należy wciskać na siłę kolumienki do kolby, bo potem całość trudno rozłączyć. Kolumienka wystarczająco dobrze się uszczelni pod własnym ciężarem. Aby po destylacji rozłączyć szlif należy w rękawicach kuchennych trzymając jedną ręką kolbę za szyję wykonywać drugą delikatne ruchy kolumienką na boki jednocześnie ciągnąc ją lekko w górę. Próby kręcenia zwykle się nie powiodą bo stygnące szlify zaciskają się. Do nabycia jest też oczywiście specjalny smar silikonowy do szlifów, ale zważając na kosmiczną jego cenę (15zł za słoiczek 10ml) oraz że nie nadaje się on do seksu analnego nie polecam go stosować.
Czwarte pytanie: czy sam płyn destylować, czy całość razem z produktami które były użyte do fermentacji? Raczej odsącz części stałe. Szkło się ciężko myje jak coś się w nim przypali. Chyba, że tych części jest tylko odrobina, to nie ma co się pieprzyć z jakimś filtrowaniem. Natomiast jeśli zacier się sklarował, to ściągaj go rurką a martwe drożdże i przefermentowane dodatki zostaw w balonie, bo z nich smrodki mogą być w destylacie.
I piąte pytanie zakańczające: gdzie kpiłem szklany kran do odprowadzenia cieczy z odstojnika i szklaną rurkę do odprowadzania destylatu poza obrys urządzenia? I tu jest problem, bo kranik miałem nie wiem skąd, zaś rurka, to szkło wodowskazowe od parowozu, których mam w domu trochę, ale nie wiem gdzie takie rurki można dostać. Zawsze można spróbować w sklepach ze szkłem laboratoryjnym, a można też zastąpić rurkę szklaną wężykiem silikonowym który skierujemy do butli odbiorczej.
Myśląc, że pomogłem, się odmelduję i piwo spożyć udam się.
Kuc
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu. Zaloguj się lub Zarejestruj! aby mieć możliwość oglądania załączników.
______________________________________________________________________ أسامة بن لادن
ponieważ jestem debiutantem - zarówno na tym forum jak i tzw. produkcji - z góry przepraszam za wszystkie niedociągnięcia .
Otóż mój sprzęt jest identyczny jak BF-10 i ostatnio przeprowadziłem na nim dziewiczą jednokrotną produkcję - oto parametry: Ilość płynu w kolbie: ok. 5 l. wina sklarowanego Grzanie: gaz ziemny - kuchnia Czas kapania po zagotowaniu: ok. 6 godzin Ilość płynu uzyskanego: 1100 ml Moc: ok. 65 % - nie powiem żeby było niesmaczne
No i w związku z powyższym zrodziły się w mojej głowie (bynajmniej nie otumanionej oparami ) pewne wątpliwości. Po pierwsze - czy po zagotowaniu należy redukować gaz - ja zredukowałem początkowo o około połowę - nadal bąbelkowało? Ślepotka (75g) kapała mi dobrą godzinę - chyba jednak za długo? Jak podkręciłem gaz i poszedłem spać - po powrocie zastałem praktycznie cały odstojnik płynu - powiem wręcz, że płyn cofał się do kolby - czy tak powinno być? No i kolejna sprawa to fakt, że nawet jak ostro grzałem to nie ciekło jak u kolegi Kucyka , tylko zaledwie szybciej kapało (.
Proszę szanownych fachowców - użytkowników BF-10 o ewentualne uwagi. Pozdrawiam
Jak destyluje czasami coś w laboratorium, to zwykle używam łaźni wodnej, ale zasada jest podobna- po uzyskaniu wrzenia redukujemy grzanie do najniższego poziomu, w którym ciecz dalej wrze. To, że w odstojniku było dużo płynów to bezpośredni efekt za mocnego grzania.
Czy używasz kamyczków (ośrodków wrzennych) i czy masz ocieplony deflegmator? Jaki jest przepływ wody w chłodnicy?
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Jak najbardziej używam kamyczków - identycznie jak kucyk. Faktycznie - nie ocieplałem deflegmatora - a w nocy jak produkowałem było dosyć chłodno 5 stopni. Nie rozumiem natomiast o co chodzi z przepływem wody przez chłodnicę? Wypływająca z chłodnicy leci dosyć cienkim strumykiem ale nie jest za ciepła - jeśli o to pytałeś?
"Cienki strumyk" to pojęcie względne.. to co z węża fi 22mm będzie cienkie, puszczone przez wąż fi 3mm będzie całkiem niezłą fontanną. Chodziło mi raczej o przepływ w l/minutę. Ale mniejsza o to, skoro woda nie jest gorąca, znaczy że chłodnica spełnia swoje zadanie i wypuszcza tylko ciecz, a nie pary. Winy szukałbym w deflegamtorze, po prostu wszystko Ci się skraplało z powodu za niskiej temperatury w nim panującej, zadziałał jak chłodnica zwrotna.
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Po pierwsze, to okropnie wolno gotowałeś. No, za to masz deko mocniejszy produkt. Pierwsze gotowanie zacieru (bez czasu rozgrzania) nie powinno trwać więcej niż 2h i tu przy kolbie wypełnionej na full, bo i tak jeszcze raz trzeba nektar puścić przez aparaturkę, aby ambrozję otrzymać, więc wydaję mi się, że trochę za delikatnie grzałeś. Właśnie, czym tak wolno grzałeś? Zapalniczką?
Kwestia płynu w odstojniku, a właściwie cofania jego do kolby. U mnie też się cofa i jestem zadowolony z tego powodu, bo ogrzewanie jego parą przepływającą przez rurę przechodzącą przez środek odstojnika powoduje, że po dłuższym czasie z zebranego w zbiorniczku płynu wolty ulatują do chłodnicy i się ich nie traci. Zadecydowanie odradzam upuszczanie co chwilę skroplin ze zbiorniczka, bo dużo materiału się traci. O wiele ekonomiczniej jest spuścić zasobnik po zakończeniu destylacji, co i ja robię.
______________________________________________________________________ أسامة بن لادن
ogrzewanie jego parą przepływającą przez rurę przechodzącą przez środek odstojnika powoduje, że po dłuższym czasie z zebranego w zbiorniczku płynu wolty ulatują do chłodnicy i się ich nie traci. Zadecydowanie odradzam upuszczanie co chwilę skroplin ze zbiorniczka, bo dużo materiału się traci. O wiele ekonomiczniej jest spuścić zasobnik po zakończeniu destylacji, co i ja robię.
No i tutaj pozwolę sobie zaprezentować nieco odmienne zdanie- oczywiście nie mówię, że jedyne słuszne. Destylacja z parą wodna jest szeroko stosowanym sposobem. Problemem w naszym wypadku jest to, że w takim odstojniku potrafią zebrać się rozpuszczalniki, podpałki i inne świństwa- słowem to, co w przedgonie (i nie tylko) siedziało. I teraz jeżeli taki płyn zawierający więcej śmieci jak etanolu zacznie być omywany parą o temperaturze powyżej temperatury wrzenia śmiecia, to ten śmieć przechodzi nam dalej. I dlatego ja opróżniam odstojnik regularnie, dodam, że u mnie płyn z odstojnika niejednokrotnie potrafi zaskoczyć barwą (żółta, zielona itp..). Nie chce tego w produkcie, a ewentualne 50ml etanolu więcej skłonny jestem poświęcić. Ale co kto lubi
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Muszę się przyznać do nieścisłości, którą zawarłem, a właściwie nie zawarłem w postach opisujących eksploatację BF-10. Kolego Zygmuncie, dziękuję za zwrócenie uwagi.
Jest rzeczą oczywistą że z odstojnika wylewam wszystko, co skapuje doń w czasie gdy idą przedgony. W zbiorniczku gromadzi się wtedy wyjątkowo nieciekawy substrat trafnie opisany przez Zygmunta. Natomiast, gdy aromat cieczy wypływającej z chłodnicy jest już zadowalający i ciecz zaczynam gromadzić do galona przestaję opróżniać odstojnik, bo wtedy skropliny w nim zawarte nie posiadają jakichś negatywnych aromatów. Są one gorącą wodą o zawartości przeciętnie 50% alkoholu. W sumie dawniejszymi czasy wylewałem wszystko co się w zbiorniczku skropliło. Upusty robiłem co pół godziny. Teraz zaniechałem tej praktyki, bo nie przyniosła ona żadnych widocznych oznak polepszenia właściwości organoleptycznych otrzymanego destylatu.
______________________________________________________________________ أسامة بن لادن
co do mojego dziewiczego gotowania - faktycznie łamaga ze mnie ale - jak każdy - no może prawie każdy - przechodził tego typu katusze Kto nie potwierdza niech pierwszy rzuci kamieniem czy jak to tam szło
Co do grzania to nie była to zapalniczka tylko kuchnia made in poland - chyba polar a może inna nazwa nie chce mi się lecieć do piwnicy, no produkcja to lata 80 - ale sprawna. Tylko, że na palnik nałożyłem taką płytkę z siatki stalowej z wkładką krzemową jak to opisał producent "bezazbestową" - żeby mi kolba nie pierdykła po prostu od temperatury.
Resztę uwag łykam jak pelikan ryby i przyjmuję do stosowania - kranik już do mnie jedzie - dzięki allegro oczywiście Jeszcze tylko ocieplę deflegmator jak sugerował kolega Zygmunt i schodzę do podziemia bimbrowego Muszę jeszcze znaleźć jakiś dobry przepis na jak to nazywacie cukrówkę tak? i ....
Pzdr. manute_bol
Ps. Kucyku w moim nicku jest błąd ale niezamierzony - a co oznacza to może innym razem bo się rozpisałem
Witam Użytkownicy destylatorów szklanych podgrzewają zacier za pomocą elektrycznych kuchenek – czy ktoś próbował grzać za pomocą gazu np. wstawiając kolbę do garnka z wodą tworząc tzw. łaźnię wodną? Czy takie ogrzewanie zacieru będzie efektywne ?
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników