Witam szanownych smakoszy zacnych trunków własnej produkcji .
Mam problem ,który mnie nęka i zarazem nasuwa pytanie.Dlaczego i skąd?
Zawsze po psoceniu owocowym, już po destylacji gromadzą się octówki (takie muszki ) przy szklance,czy innym otwartym naczyniu, nawet przy filtrowaniu psoty też. Czy ktoś ma coś podobnego, jak tego się pozbyć?.
U mnie się pchają do słoika ze ślepotką- pijaczki jedne ! Nalej im jednego za oknem.
______________________________________________________________________ -To co jest dobre jest dobre, nawet jak nikt tego nie robi. To co jest złe jest złe, nawet jak wszyscy to robią. Powiedział pewien Cowboy w telewizji. -Tylko bo jest nielegalne, nie jest złe. Tylko bo jest legalne, nie jest dobre. Moja córka.
Dlatego, że taka już jest natura tych muszek. Zjawisko jak najbardziej naturalne i nie do opanowania. Niestety muszki mają wyjątkowo podły smak i aromat, zatem należy chronić psotę przed dostępem. Jedna utopiona muszka w zupełności wystarczy aby zrobić ze szklanki destylatu "muchówkę" czyli wytrawną wódkę owadową o kwaśnym smaku i zapachu pluskwy leśnej. Dlatego trzeba naczynia w które się zbiera skropliny chronić poprzez założenie na lejek filtra do kawy, bądź uszczelnienie wlotu gąsiora do którego wprowadziliśmy wężyk z chłodnicy watą. Filtr należy monitorować, czy czasem jakaś franca się do niego nie przylepiła, bo jak taka muszka po złości puści sok, to wtedy możemy mieć dodatkową destylację w promocji.
______________________________________________________________________ أسامة بن لادن
(ciach)... Zjawisko jak najbardziej naturalne i nie do opanowania... (ciach)
A może jednak? Ostatnio przy szukaniu drożdży do piwka wpadła mi w oko zakładka - Pułapki na muszki owcowki, muchy i owady - http://www.winohobby.biz/index.php?cat_id=108 Ktoś używał?? Cena stosunkowo niewielka jak za święty spokój od tych wrednych fruwajek.
Podbijam temat, z tym, że przed destylacją. Mam prawie 60l win różnego rodzaju( ) które sobie pykają zamknięte w szafie. No i stety niestety, mamy lato i mamy muchy Macie jakieś metody na muszki? Cały pokój pełny tych małych wrednych octówek!! W każdej rurce utopione po kilka, masakra po prostu. Młodszy brat wymyślił żeby do rurek dolać domestosa zamiast wody, ale to chyba nie jest dobry pomysł :/
______________________________________________________________________ Robienie alkoholu sprawia, że nie muszę go pić(aż tyle)
Wlej w rurkę glicerynę, albo olej. Nie wyparowuje i muchy mniej do tego idą...
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Na wierzch rurki zamontuj kawałek gęstej gazy za pomocą gumki - recepturki. Dwutlenek z powodzeniem ucieknie a "skrzydlate potworki" nie dostana się do nastawu
Też zauważyłem, że pojawiają się muszki (ta drosophila = lubiąca nektar). One żerują na fermentujących czy gnijących owocach - to wiemy. Zauważyłem jednak, że te muszki jak i większe muchy czasem wariują gdy psocę owocówki. Było to dziwne no bo 50% czy 60% alkohol powinien je odstraszać... Po jakimś czasie zauważyłem coś innego. Zostawiłem otwartą butelkę z przedgonami muchy tam się gromadziły (feromony?)! Co więcej, któregoś dnia lakierowałem płytki ceramiczne (na stolik w ogrodzie) czymś co chyba miało sporo acetonu i może jakichś estrów (dość ładnie pachniało) - nie mogłem się opędzić od much. Szybko pojawiły się mrówki nie wiadomo skąd... Podobnie bywało z butaprenem. Myślę, że jakiś szczególny aromat je wabi bez względu na opary alkoholu. Wino rozumiem ale destylat?
A może nie powinniśmy się dziwić - z pewnością mamy jakieś wspólne geny...
J
______________________________________________________________________ Wybrana stopka jest całkowicie niecenzuralna - tylko dla wybranych.
A może nie powinniśmy się dziwić - z pewnością mamy jakieś wspólne geny...
Prawie 60% genów jest wspólnych:)
______________________________________________________________________ Zwykle jest tak, że im bardziej wóda śmierdzi drożdżami, pogonami i syfem, tym bardziej producent zasłania się "tradycją" albo "dziadkiem bimbrownikiem"...
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników