Beczułka szklana 0,75 l z 4 kieliszkamiBeczułki wykonane z grubego, dekoracyjnie oplecionego szkła. Zaopatrzone w kranik u swojej podstawy. Idealnie nadają się na prezent lub stół biesiadny.
Cena: 69,00 zł
A może nie powinniśmy się dziwić - z pewnością mamy jakieś wspólne geny...
Prawie 60% genów jest wspólnych:)
Właśnie to mnie niepokoi! A co się stanie gdy muszki zauważą te 60% i zaczną uzurpować sobie prawo aby a nimi kopulować do poprawienia materiału genetycznego?! Wątpię aby ktokolwiek z nas zrezygnował z psocenia... Wtedy nie mamy chyba wyjścia
Muszę nad tym pomyśleć...
J
______________________________________________________________________ Wybrana stopka jest całkowicie niecenzuralna - tylko dla wybranych.
Ja do rurki daje pirosiarczyn ten do dezynfekcji, a potem wtykam watę i mam spokój. Jeśli mi pirosiarczyn kreci w nosie to konkurencji latającej na pewno też Od kiedy stosuje tą metodę nie ma ani pół muszki w okolicy rurki...patent jest mój
______________________________________________________________________ ...Dobro piszą na wodzie, zło ryją w kamieniu... Jeśli coś się powtarza to przestaje być zbiegiem okoliczności...Diabeł kocha ignorantów...
Ja pie... mam u siebie chyba miedzynarodowy zlot muszek - takiej ilości jeszcze nie miałem żadnego roku. Kupiłem w/w płytkę, nie podziałała, następnie nabyłem taką czerwoną łapkę na muszki Brosa z zapachem i do tego jeszcze ala jabłuszko też z atraktorem. Efekt był taki że, zleciały się chyba muszki nawet z Nowej Funlandi ( w łapkach po jednej dobie było łącznie 3 muszki - wygrało jabłuszko). Wszystkie preparaty wyladowały w koszu na zewnętrznym. Cholera mnie bierze bo w zamrażarce mam 20 kilo czarnej porzeczki i czekają 2 puchy brewkitu na cydr - w celu zrobienia calvadosu dla leniwych, ciężko coś zacząć przez te latajace ścierwo .
Może TAKA lampa owadobójcza pomoże zmniejszyć ilość tego dziadostwa. Nigdy podobnej nie testowałem, ale opis brzmi sensownie:
Cytuj:
Lampa owadobójcza służy do niszczenia owadów latających.
Emitując światło o specjalnej barwie świetlówka bardzo skutecznie przyciąga owady latające.
Zwabione owady są zabijane przez ładunek elektryczny zgromadzony na siatce, która znajduje się przed źródłem światła.
Wadą jest, że zapewne działa tylko w nocy, o ile jest w stanie cokolwiek zwabić
cafekot: Przyjrzyj się tym muszkom i sprawdź czy nie są to ziemiórki, owocówki powinny dać się nabrać na pułapki. Ziemiórka to świństwo jak już się pojawi w domu i zabierz się za nie szybko, bo choć z pozoru nie wyglądają na niebezpieczne to potrafią wyrządzić szkody. W tym roku larwy tego czegoś pożarły mi prawie 150 nasion drzew owocowych (głównie jabłek) przeznaczonych na podkłady do szczepienia w dalszej przyszłości... Żywią się też korzeniami roślin doniczkowych itp, więc pozbądź się tego o ile to one.
To rasowe Drozofile - na łapki reagują (latały nad nimi jak oszalałe ale nie wlatywały do środka aby się tam potopić). Odlane miałem troszkę urobku z deflegmatora, wlałem to do długiej, wąskiej butelki po grappie i jest to 100-razy skuteczniejsze od kupnych wabików.
Mimo, że sprawa jest poważna postanowiłem ją potraktować lekkim przymrużeniem oka. Po pierwsze, aby z czymś skutecznie walczyć, trzeba to najpierw bardzo dobrze poznać (Sobieski zanim ruszył z odsieczą – o Turkach wiedział wszystko tzn. co jedzą, kiedy śpią, jak walczą, jakie mają zwyczaje itd.) . Nie chcę się tutaj rozpisywać na temat naszego małego „szkodnika” poniżej jednak podaje linki które powinny wam przybliżyć „wroga”.
Po drugie warto poznać opinie i doświadczenia innych ludzi (w skrócie szukamy innych „wrogów” naszego „wroga”, aby wymienić poglądy). Tutaj podaje link do koleżanek i kolegów z forum elektrody. Tam również temat przez niektórych „forumowiczów” jest potraktowany z przymrużeniem oka (polecam, aby ten artykuł przeczytać do końca – czytając niektóre wpisy można się nieźle uśmiać).
Po trzecie jak wszystko wiemy, możemy przystąpić do rozwiązywania problemu.
Jednak moim skromnym zdaniem powinno się naturę zostawić w spokoju. Tutaj przypomina mi się scena z filmu „Seksmisja”, kiedy to Maks Paradys (Jerzy Sztuhr) wypowiada pamiętne „patrz bocian skoro on żyje to my też możemy” analogicznie można by powiedzieć o muszkach. Wychodzę z założenia, że skoro się pojawiają koło butli z fermentującym winem (szczególnie w lato) to z procesem fermentacji wszystko w porządku. Zdaję sobie jednak sprawę, że ich nadmiar potrafi być uciążliwy (swego czasu u znajomego, który też się trudni produkcją miałem okazje zaobserwować zjawisko, o którym pisze Kolega Cafekot – „międzynarodowy zlot muszek”). Osobiście też dbam o to, aby muszki nie dostawały się tam gdzie nie mają. A więc parę sztuk mi nie przeszkadza jednak jak będę miał ich kiedyś nadmiar to postawię na ich naturalnego wroga np. rośliny owadożerne.
Pozdrawiam.
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu. Zaloguj się lub Zarejestruj! aby mieć możliwość oglądania załączników.
______________________________________________________________________ doctis omnia casta
Super post Przeczytałem wątek na ,,elektrodzie" - i patęt z odkurzaczem zadziałał. Przygotowałem sobie wszystkie składniki do nastawu, okurzaczem powciągałem wszystkie muszki jakie znalazły się w kuchni (dodatkowo zastosowałem wabik - przekrojoną cytrynę) . Podczas pracy związanej z nastawem żona czuwała z odkurzaczem gotowym do użycia . Teraz odpalam czasmi odkurzacz i z czystej zemsty wciągam wszystko co lata koło rurki fermentacyjnej - taka moja wendeta za kwasiory z zeszłego roku. P.S. W celu szybkiej dezynfekcji polecam mój sposób - poświęcić 0,5 litra spirytusu, wlać go do dobrego zraszacza (drobno mgławiący), prawie cały sprzęt da się ekspresowo przygotować do użycia.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników