Witam. Właśnie nastawiłem mieszaninę kompotów, soków i dżemów, które uzyskałem w znacznych ilościach od znajomego Oczywiście wszystko przegotowałem i do pojemników fermentacyjnych. Pachnie i smakuje zaje….. Jest bardzo słodki – nie mierzyłem poziomu cukru bo sporo w nim owoców i dżemów więc pewnie wyszedł by duży błąd. Dodałem drożdży Coobra 8 i czekam. Ale do sedna. Zastanawiam się czy klarowanie nastawu będzie miało sens. Owoce pływają po wierzchu (nie chcę tego miksować bo obawiam się, że w czasie psocenia gęsty zacier może się przypalić a nie mam jeszcze dobrego kotła na kąpiel) i pewnie będą pływały do końca. Drożdże pewnie będą opadać ale w dość gęstym zacierze pewnie wolniej niż w cukrówce. Jak będzie lepiej? Klarować grawitacyjnie i zlać pływające owoce i płynny zacier a to co gęste z dołu zostawić, czy nie przejmować się tylko wszystko w rury? Troszkę czytałem o pracach Kucyka w tym temacie ale nie doszukałem się tego zagadnienia. Napiszcie co o tym myślicie. Pozdrawiam, Pancur
Ostatnio miałem podobny problem. Nie mam wielkiego doświadczenia w psoceniu owocówek, ale postąpiłem tak, jak to się robi w przypadku wina. Też miałem nastaw z różnymi owocami, które bądź to pływały po wierzchu bądź leżały na dnie. Po zakończeniu fermentacji zlałem całość przez sito z nałożoną pieluchą tetrową, a owoce, które na niej zostały wycisnąłem. W tak oczyszczonym nastawie drożdże osadziły się potem na dnie i po zlaniu znad osadu ciecz poszła do gara. Można też przedtem jeszcze to sklarować i jeszcze raz zlać znad osadu.
Myślę, że gotowanie nastawu wraz z owocami to żaden problem. Zresztą sam do gara wrzuciłem jeszcze owoce pigwy, które mi zostały z nalewki. Problemem jest gotowanie nastawu, w którym są padłe drożdże. To duże, dodatkowe zanieczyszczenie dla tego, co ma lecieć z rurek.
Nareszcie mam czas aby napisać jak zakończyłem proces psocenia zacieru z kompotów i soków. Ze wzgędu na fakt, iż zacier był mimo wszystko dość zawiesisty (przeciery z jabłek też tam były) darowałem sobie mierzenie poziomu cukru i oceniłem. stan zacieru organoleptycznie. Kiedy był już bardzo gorzki i mocny (pierwotna właścicielka kompocików nie żałowała cukru ) za przykładem kolegi "Bystym" przecedziłem zacier przez firankę a następnie odstawiłem do sklarowania (grawitacyjnie). No i w rurki. Mam kolumnę więc aby nie stracić smaku odciąłem 3 ZP i tak w dość szybkim tempie przepuściłem towar. Następnie drugi raz już w ogóle bez ZP w spokojnym tempie przepuściłem rozcieńczony destylat. Wyszło genialnie!!!!!!!!! . Pachnie wszystkimi owocami a smak ma bardzo delikatny.
W sobotę będę spożywał ten trunek w dobrym towarzystwie czego i Wam życzę. Pozdrawiam, Pancur.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników