To się facet musi nie znać kompletnie albo ewentualnie go ktoś czymś ,,smakowym'' poczęstował.
Z mojego skromnego doświadczenia konsumpcyjnego trunku o nazwie ,,Gruszkówka'' czy podobnej, (nazwy nie pamiętam bo koncentrowałem się na zawartości butelki a nie etykiecie) wynika że trunek mnie delikatnie mówiąc zachwycił. A było to na weselu. Stała sobie taka skromniutka buteleczka obok przesławnej Łąckiej śliwowicy i mało kto się nią zainteresował a ja owszem i nie żałuję
Nie mam najmniejszego zamiaru umniejszyć sławy słynnej śliwowicy ale trunek z gruszek choć miał moc porównywalną ze śliwowicą to mnie lepiej od niej samej przypadł do gustu i stąd post na forum z prośbami o przepis.
Na szczęście jest wiele odmian dijrzewających w różnym czasie gruszek a i znam kilku sadowników co drzewa gruszkowe posiadają więc będe zapamiętale tworzył jesienią a doświadczeniami oczywiście się podzielę. . .
A na razie nie mogę nastawić z braku naczyń/pojemników/beczek/gąsiorów do nastawiania
"... to może ja już lepiej pójdę siedzieć..." he, he, he! "...przecież można uczciwie, po chrześcijańsku..." i chlup w mordę z gwinta - he, he, he... dobre "...przegotowanej czy zwykłej?..", "...a nie śmierdzi to przypadkiem?.." - koleś z notatnikiem - no po prostu czysty anty-alkoholowy meeting... oby więcej takich! Koledze za wideo 5 z plusem a tak serio - sam się zastanawiałem nad gruszkami. A może by tak jakiegoś goździka ( nie mylić z GWOZDZIKIEM!) zarzucić do tego, co? Tak jak kompocik....
Zgadzam sie z przedmowca (kol.Piotrkiem) co do zacnosci tego trunku. Pilem cos takiego niedawno u sasiadow ze slowacji i tak mi sie to spodobalo ze teraz sprobuje samemu "skomponowac",gruszki (a raczej cos do noch podobnego- nie umywaja sie do polskich ani troche) wlasnie dojrzewaja na parapecie. Jak zrobie to za pare tygodni napisze jak wyszlo. pozdarawiam Michal
A ja i owszem nastawiłem, nastawiłem i akurat kończą drożdże pracować...
Oczywiście opiszę cały proces
tak więc od początku:
Pozbawiłem około 50 kg dojrzałych gruszek z ekologicznej plantacji korzonków i gniazd nasiennych a to co najlepsze tradycyjnie przemieliłem maszynką do mięsa na jednorodną pulpę z kawałkami nie większymi niż 0,5 cm.
Do każdego 10kg pulpy dodałem łyżeczkę (około 2g) pożywki Activit i kilogram cukru rozpuszczony we wrzącej wodzie. Po ostudzeniu kilka kropel Pektopolu, potem mieszanie i do beczułki Takich wiader z pulpą było 4,5 czyli około 40 litrów samej pulpy było w beczce.
Do tego ,,zestawu startowego'' dodałem 20 litrów wody i rozpuszczone w niej 6kg cukru i dwie łyżeczki Activitu.
Następnie 5g aktywnych drożdży winiarskich Effence z Euro-winu (uwodnionych zgodnie z instrukcją na opakowaniu).
Cały zestaw pracował 14 dni w temperaturze około 15 - 20 stopni (nie podgrzewałem), następnie powoli, stopniowo intensywność bulgotania ustała.
tak więc Nastaw czeka w ciągu najbliższych dni kocioł a o wrażeniach smakowych będę pisał w dalszych postach. (nie mogę się doczekać testów a na samą myśl o nich ślinka mi cieknie bo do porównania z moim przyszłym produktem mam jeszcze gruszkówkę z Łącka i gruszkówkę ze Słowacji,
OCZYWIŚCIE NIE BĘDĘ SAM PORÓWNYWAŁ BO TO MAŁO OBIEKTYWNE BY BYŁO. . . )
Dziś otwierając bramę poczułem ładny, gruszkowy aromat. Nie powinno być nic w tym dziwnego, gdyż tuż przy owej bramie rośnie gigantyczna dzika grusza, która właśnie zrzuca tysiące owoców. Zalegają one równą warstwą na kilkudziesięciu metrach kwadratowych. Podniosłem jedną gruszeczkę i nadgryzłem. Mmmmm... twarda, słodziutka i aromatyczna. I nagle pomysł wpadł do głowy trzeba nastaw na nich zrobić, wszak nie można zmarnować owoców! W markecie już nabyłem 10kg cukru, szykuję trzy fermentory, jutro się za zbieranie wezmę! Tylko mam wątpliwość: czy od razu zafermentować owocki, czy postawić fermentory na kilka dni w cieple aby się gruszki "ulęgły"? Obecnie są zielonawe i twarde, a po kilkudniowym leżakowaniu stają się brązowawe, lekko fermentacją trącają, zaś miąższ staje się miękki... Czy ma ktoś doświadczenie w produkcji ulęgałkówki?
______________________________________________________________________ أسامة بن لادن
Witam serdecznie! Co do gruszeczek, tzw. ,,Ulęgałek'' to słyszałem z bardzo pewnego źródła , że najlepsze są takie, jak Januszu Piszesz, czyli super dojrzałe, brązowe. Takie, że przy próbie rozłupania dosłownie ma się wrażenie, iż proces fermentacji już trwa.
Sam jeszcze nie sprawdzałem tych owoców, bo dziwnym zrządzeniem losu rosnąca na miedzy grucha nie owocuje w tym roku a inna rośnie kilka pól dalej od mojego jednak nie będę zbójował bo wolę moje hobby utrzymać w tajemnicy
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników