nalewki z bimbru

Dyskusja ogólna o wytwarzaniu nalewek i ich przyrządzaniu...
Awatar użytkownika

lesgo58
3000
Posty: 3137
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Grudziądz
Załączniki
Re: nalewki z bimbru

Postautor: lesgo58 » sobota, 21 lip 2012, 16:50

Moja opinia pokrywa się z opinią @pokręć'ia
W nalewkach wyczuje się także użyty destylat wzięty po pierwszym gotowaniu na kolumnie.Gdzie niby ma 96,6% ale zawsze niesie ze sobą jeszcze delikatne zapaszki i posmaki.
Dopiero drugie gotowanie przygotowuje nam rektyfikat odpowiedni dla nalewek.
Oczywiście nie neguję eksperymentów z nalewkami robionymi na destylatach pot-still'owych. Mogą nawet powstawać ciekawe smaki i aromaty.
Ale nalewki na których nam zależy ,żeby niosły sobą aromat i smak użytych składników musi być robiony na czystym rektyfikacie ( oczywiście rozcieńczonym do przepisowych procentów).
"Coraz więcej ludzi, człowieka jakby mniej"


Rabaty dla użytkowników forum AD w sklepie po podaniu loginu z forum!
Awatar użytkownika

Partyzant
750
Posty: 774
Rejestracja: wtorek, 24 sie 2010, 21:25
Krótko o sobie: Lubie psocić i przy okazji próbować, a najlepiej smakuje w święta kiedy delektujemy się naszymi wyrobami, i te wędzonki...
Ulubiony Alkohol: Żubrówka
Status Alkoholowy: Piwowar
Lokalizacja: Jeweuropa czyli nowy trzeci swiat
Załączniki
Re: nalewki z bimbru

Postautor: Partyzant » sobota, 21 lip 2012, 23:44

klodek4 pisze:Partyzant!!!! no to dawaj przepisik, co i jak to robisz, podziel sie z nami :mrgreen:


Każdy ma różne gusta i jak najbardziej nie będziemy dyskutowali co komu smakuje.

Co do przepisiku, rozrabiasz miód z wodą do 22 - 23 BLG zaprawiasz drożdżami i czekasz aż grzybki skończą prace, a następnie destylujesz. Według mnie to jest najlepszy destylat do nalewek... Trochę "drogi" ale warto.
Jesli ktoś myśli że jest wolnym człowiekiem, to oznacza że jest niewolnikiem!

Awatar użytkownika

pokrec
1850
Posty: 1898
Rejestracja: środa, 4 lut 2009, 23:18
Krótko o sobie: Lekko ześwirowany.
Ulubiony Alkohol: śliwki i jabłuszka, rzecz jasna. I wisienki...
Status Alkoholowy: Konstruktor
Lokalizacja: Droga Mleczna, Lokalna Grupa Galaktyk
Załączniki
Re: nalewki z bimbru

Postautor: pokrec » niedziela, 22 lip 2012, 09:23

Wiesz, Kłodek, masz 100% racji.
Nie, no, ja z tym bimbrem pojechałem, co to jest bimber, to ja wiem, bo przecież i śliwowica, i grappa, różne takie tam wynalazki ze zboża to jest bimber w rzeczy samej.
Natomiast nie bardzo widzę sensu w robieniu bimbru z cukru. Mimo wszystko. Nalewka powinna moim zdaniem uwypuklać przede wszystkim smak owoców i ziół.
Ale - dla każdego coś miłego. W końcu nie po to się bawimy, żeby łykać standard, ale po to, żeby było fajnie i sympatycznie.
Dlatego - jak ktoś lubi bimber, bo go naprawdę lubi - nie ma sprawy. To absolutnie rozumiem.
Ale jak ktoś lubi bimber, bo dorabia ideologię do niemożności / niechęci budowania kolumny - to już chyba gorzej.
ポーランド語が書けますちょっと。
得意は満月の仕業の酒です。
Spécialité: Chateau de Garage, serie: La Lune Pleine
Lux Lunae luceat nos!
Disclaimer: Moje uczestnictwo w tym forum ma charakter czysto edukacyjno poznawczy.

Awatar użytkownika

lesgo58
3000
Posty: 3137
Rejestracja: poniedziałek, 18 kwie 2011, 12:31
Krótko o sobie: "...coqito ergo sum..."
Status Alkoholowy: Amator Domowych Trunków
Lokalizacja: Grudziądz
Załączniki
Re: nalewki z bimbru

Postautor: lesgo58 » niedziela, 22 lip 2012, 11:40

Temat bimbru nie skończy się nigdy...
W świadomości większości słowo bimber budzi takie skojarzenia ,że się wzdrygają.
A cóż to jest bimber.?
Przede wszystkim słowo - wzięte z zupełnie innej terminologii i użyte w stosunku do trunków pędzonych sposobem domowym przez władze we wczesnych latach powojennych dla zdewaluowania procederu i ludzi tym się zajmujących.
I to udało im się znakomicie - skoro funkcjonuje do dziś - mimo ,że w technice pędzenia doszliśmy do takiej perfekcji , bez względu na użyty sprzęt i system.
A w tamtych czasach jedynym sposobem pędzenia był tylko system Pot-still'owy.I to na najprostszych zaimprowizowanych garnkach i wężownicach czy też słoikach.W dodatku produkty użyte do destylacji były przypadkowe i w związku z brakami towarowymi improwizowane.Dlatego destylat uzyskany takim sposobem nie zawsze był najlepszej jakości.
Ale też trzeba oddać cesarzowi co cesarskie - byli pasjonaci ,którzy robili trunki wysokiej jakości.
Dzisiaj w/g starej powojennej terminologii wszystko co robimy na Pot-Still'ach też możemy nazwać bimbrem - tylko wracając do terminologii prawidłowej nazwiemy Śliwowicą , Wiśniowicą , Starką, Whisky , Brandy czy też Calvados itp.itd.
Komuś wymsknie się z przyzwyczajenia słowo bimber - to co - od razu go negujemy. Myślę ,że czas najwyższy aby - albo wymazać to słowo ze świadomości , albo zacząć robić destylaty Pot- Still'owe takiej jakości ,że jak ktoś wypije trunek , który nazwiemy Bimber przez duże B to to zacznie kojarzyć się z czymś pozytywnym.
Póżniej - jak do nazwy Bimber dodamy inne słowa odróżniające nasz trunek od innych tego typu - to już inna historia.
W końcu Whisky też mamy setki rodzajów...A to też jest tylko bimber ( używając tej nieszczęsnej terminologii)
"Coraz więcej ludzi, człowieka jakby mniej"

Awatar użytkownika

Emiel Regis
1700
Posty: 1712
Rejestracja: niedziela, 6 maja 2012, 09:18
Ulubiony Alkohol: własne nalewki, czerwone wytrawne
Lokalizacja: Picardie (Oise) Francja, Żywiec
Załączniki
Re: nalewki z bimbru

Postautor: Emiel Regis » środa, 25 lip 2012, 16:22

Doradzaliśmy koledze- lesgo58 radził jednokrotną destylację, ja przekonywałem żeby zrobił na części nastawu podwójną i porównał efekty, wiadomo że są amatorzy jednej i drugiej opcji, zależy to też od sprzętu i wsadu. Każdy decyduje sam kierując się własnym smakiem, ale warto popróbować z 'niejednego pieca'

Co do nalewek na psocie z pot stilla to do cukrówek nie jestem przekonany, ale owoce na destylacie owocowym, należycie odleżanym i całość odpowiednio wysezonowana to już inna bajka, i normalnym jest dla mnie że zdania są podzielone, tak samo jak gusta.
http://www.youtube.com/watch?v=xZb3jJE8pYM

Awatar użytkownika

fantik1
30
Posty: 48
Rejestracja: sobota, 28 sty 2012, 00:15
Krótko o sobie: Jestem fajnym człekiem... :)
Ulubiony Alkohol: DD - dobry, domowy ;)
Status Alkoholowy: Starszy Dziobomocznik
Lokalizacja: Zielona Wyspa
Załączniki
Re: nalewki z bimbru

Postautor: fantik1 » piątek, 27 lip 2012, 02:43

Witam
Troszkę monotematyczna ta dyskusja, negująca użycie dobrego, kilkukrotnie gotowanego i oczyszczanego węglem drzewnym (sposób opisany na forum) destylatu do nalewek ziołowych. Czy Benedyktynka robiona była oryginalnie na rozcieńczonym, 96.6% absolucie?
Moim zdaniem, dobra mieszanka ziół (dostępnych w naszym sklepiku i własnych) w połączeniu z w/w destylatem ma właśnie TEN SMAK!
:mrgreen:
Co do owocowych, nie wypowiadam się, bo to konik mojej squo, a ona robi tylko z czystego i kupnego (na razie :twisted: ) spirytu...
Pozdrawiam smakoszy ziółek :)
Slainte!


andrea
200
Posty: 203
Rejestracja: wtorek, 28 lut 2012, 07:13
Załączniki
Re: nalewki z bimbru

Postautor: andrea » piątek, 27 lip 2012, 05:53

Kiedyś dostałem dobry bimberek od kuzyna i zrobiłem kontrolnie nalewki z aronii, z imbiru i z derenia. Te dwie pierwsze jakościowo słabe, był wyczuwalny posmak. Nie pomogło nawet roczne leżakowanie. Jakoś zmęczyliśmy :D
Natomiast dereń wspaniały. Zdecydowanie lepszy od tego na spirytusie. Miód w gębie. Szkoda, że już go nie ma. Dlatego w tym roku planuję zrobić dereniówkę w dwóch wersjach.
Myślę, że w wypadku czerwonych i czarnych owoców nalewka z bimbru ma szanse być lepszą. Ale to moje zdanie.

Awatar użytkownika

kochanek Kranei
150
Posty: 184
Rejestracja: czwartek, 19 kwie 2012, 20:53
Krótko o sobie: Postępuję według zasady: stalowa ręka na łagodnym sercu. Ale dzień w którym nie zrobię komuś psikusa uważam za stracony.
Ulubiony Alkohol: Moje nalewki, owocówki, czerwone wino,
Status Alkoholowy: Student Bimbrologii
Lokalizacja: EU
Załączniki
Re: nalewki z bimbru

Postautor: kochanek Kranei » środa, 8 sie 2012, 20:36

andrea pisze:Kiedyś dostałem dobry bimberek od kuzyna i zrobiłem kontrolnie nalewki z aronii, z imbiru i z derenia. Te dwie pierwsze jakościowo słabe, był wyczuwalny posmak. Nie pomogło nawet roczne leżakowanie. (....) Myślę, że w wypadku czerwonych i czarnych owoców nalewka z bimbru ma szanse być lepszą. Ale to moje zdanie.


Dodam swoje pięć groszy. Przyszła do mnie z prośbą koleżanka i z tatowym bimbrem. "zrób coś z tym, bo nie da się tego pić". Było to zimą, żadnych owoców... Żadnych? Miałem jakieś suszone derenie, aronię, jagody, słodką jarzębinę i śliwki. Suche jak pieprz. Zalałem to przegotowana wodą z cukrem i zostawiłem do napęcznienia. Po kilku dniach dodałem bimber. Po jakimś miesiącu odcedziłem, odfiltrowałem i oddałem, bo koleżanka świętowała urodziny. Czy było czuć? Tak. Ale nie tak jak poprzednio. Naturalnie nawet słowem nie wspomnieliśmy, że to na samogonie ten likier. "Znawcy", a towarzystwo było miedzynarodowe, wyczuli nawet, że to na bazie grappy. Na co skwapliwie przytakiwaliśmy.
NUNC EST BIBENDUM!
kochanek Kranei

Awatar użytkownika

klodek4
1450
Posty: 1471
Rejestracja: czwartek, 21 lip 2011, 14:50
Ulubiony Alkohol: dobry
Status Alkoholowy: Psotnik
Lokalizacja: elda/alicante/, hiszpania
Kontakt:
Załączniki
Re: nalewki z bimbru

Postautor: klodek4 » czwartek, 9 sie 2012, 07:30

Jakieś trzy tygodnie temu, miałem okazję próbowac bimberku, od starszej Pani, która zajmuje się tym latami, miałem wiele wątpliwości przed skosztowaniem, jednak po schłodzeniu owego trunku, i degustacji, stwierdziłem że praktyka czyni mistrza, przyznam miało to aromacik tzwn bimberku, ale....... boskiego bimberku, po prostu pychotka jakiej dawno nie piłem, o smakowej zawartości rodzynek i czegoś tam jeszcze i ponoc tylko jednokrotnej destylacji, poranne otworzenie oka jeszcze bardziej mnie przekonało, nie zostało żadnego tupania mew :mrgreen: .


Bree
5
Posty: 6
Rejestracja: wtorek, 19 cze 2012, 10:27
Załączniki
Re: nalewki z bimbru

Postautor: Bree » wtorek, 14 sie 2012, 23:03

Panowie a co powiecie na zrobieniu nalewki przykładowo Wiśniowej, z wina wiśniowego ?
Przykładowo, jeśli ktoś ma zaparcie. Robi brandy wiśniowe, sezonuje rok np w płatkach z drzewa wiśniowego czy dębu, potem zalewa nim wiśnie i cukier, robi likier lub nalewkę.
Podwójne wiśnie...jak Wy to widzicie? Bo ja na tym opierałem swoją motywację do produkcji. Proces może wymagający cierpliwości, ale akurat mi o to chodzi.


Wróć do „Wytwarzanie i Produkcja”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości