Tytuł: kiedy zamiast soku malinowego wyszło wino...
Napisane: czwartek, 25 sie 2011, 11:16
Posty: 2 Tematy: 1
Dzień dobry wszystkim, moją intencją było zrobienie soku malinowego wg następującej receptury: zasypanie malin w dużym słoju taką samą ilością cukru (1;1) zakrycie słoja chusteczką higieniczną + gumką i pozostawienie na 2 tygodnie, aby sok puścił. Następnie zlanie soku do słoików i pasteryzacja ok 10 min. Wszystko zrobiłam wg przepisu, ale zlewając sok czułam zapach leciutko sfermentowany no i musujący mi ten sok wyszedł:) Robiłam to po raz pierwszy, więc i próbowałam tę miksturę pasteryzować. Wystudziłam wstawiłam do lodówki i myślę sobie, jak tu te 1,5 litra soku uratować, smak ma niezły, wyrazisty Wczoraj na waszej stronie wyczytałam podobny problem i Pan Okowita zalecał, aby zrobić z tego nalewkę, zasypując maliny na tydzień spirytusem. Ja wczoraj pozostałe maliny przesmażyłam i włożyłam do słoików, ale mogę odkręcić i zalać je jeszcze spirytusem, tylko nie wiem, czy po tym zasmażeniu ma to jeszcze szanse powodzenia. Czy może do soku dolać 1 litr spirytusu? Proszę o pomoc i wskazówki!
Tytuł: Re: kiedy zamiast soku malinowego wyszło wino...
Napisane: czwartek, 25 sie 2011, 15:53
Posty: 417 Tematy: 37
Dzień dobry !
Jako, że poczułem się niejako wywołany do odpowiedzi to odpowiadam.
1. Maliny zasypane cukrem według "babcinego" przepisu nie miały innego wyjścia niż zacząć fermentować. Dostały dwa tygodnie, więc dzikie drożdże zaszalały i pewnie tam masz dobrych klika procent alkoholu. Po prostu troszkę za dużo dałaś im czasu w wysokiej temperaturze, nasze babcie po zasypaniu cukrem wstawiały to do chłodnej piwnicy. Ale nic straconego ! Śmiało możesz pozostawić to jako pasteryzowany sok malinowy, tylko pamiętaj przy dolewaniu do zimowej herbaty, że jednak ma kilka procent... Równie dobrze możesz dodać spirytusu i za miesiąc przefiltrować, odstawić na kilka miesięcy. Z upływem czasu nalewka będzie coraz smaczniejsza (jak wytrzymasz).
2. Zasmażone malinki - tutaj nie mam doświadczeń, nigdy nie zalewałem takich konfiturek. Ale ponieważ my na tym Forum lubimy wszystko zalewać spirytusem to może dokonaj takiego małego eksperymentu i opisz swoje wrażenia smakowe za kilka miesięcy, zimą, gdy mróz będzie trzeszczał za oknem. Nie ma obawy, nic się nie zepsuje, najwyżej będzie doskonałym dodatkiem do ciast i tortów.
Pozdrawiam
Jan Okowita
P.S. Fajnie, że nasze Forum odwiedzają kobiety. Bo jakoś tak tanczylismy ostatnio na tych swoich rurach z kwasówki.
______________________________________________________________________ Drożdże najlepszym przyjacielem człowieka.
Tytuł: Re: kiedy zamiast soku malinowego wyszło wino...
Napisane: czwartek, 25 sie 2011, 17:25
Posty: 987 Tematy: 51
Można jeszcze to wsadzić w beczkę (albo gąsior jak wejdzie), zmierzyć cukier, rozcieńczyć wodą do 20 BLG, dodać matkę drożdżową winną (np. Malaga) i poczekać ze 2 tygodnie. Potem albo odcedzić, przefiltrowac, odcisnąć moszcz z fusów i klarować w gąsiorku. Jak się wyklaruje, spuścić znad osadu, z powrotem do wymytego gąsiorka i dojrzewać przez 2 miesiące. Po tym czasie do butelek i do piwniczki. Za rok będzie wyścigowe wino malinowe. Ew. tak jak od pocątku, tylko poczekać miesiąc... i wszystko razem na rurki.
______________________________________________________________________ ポーランド語が書けますちょっと。 得意は満月の仕業の酒です。 Spécialité: Chateau de Garage, serie: La Lune Pleine Lux Lunae luceat nos! Disclaimer: Moje uczestnictwo w tym forum ma charakter czysto edukacyjno poznawczy.
Tytuł: Re: kiedy zamiast soku malinowego wyszło wino...
Napisane: czwartek, 25 sie 2011, 18:11
Posty: 987 Tematy: 51
No to beczułki. Takiej, jak Janek Okowita ma pod pachą. I też będzie dobrze. Ale półtorej litra soku, pewnie było kilo cukru... Faktycznie, za mało nawet na próbne wino. No, to co, dozbierac jeszcze tylko 40 kg malin i ratujemy te półtorej litra soku
______________________________________________________________________ ポーランド語が書けますちょっと。 得意は満月の仕業の酒です。 Spécialité: Chateau de Garage, serie: La Lune Pleine Lux Lunae luceat nos! Disclaimer: Moje uczestnictwo w tym forum ma charakter czysto edukacyjno poznawczy.
Tytuł: Re: kiedy zamiast soku malinowego wyszło wino...
Napisane: czwartek, 25 sie 2011, 22:31
Posty: 2 Tematy: 1
Panowie, dzięki serdeczne, za wszystkie wskazówki! Póki co, maliny muszą zaczekać na decyzję w lodówce do poniedziałku, bo ruszam bladym świtem na Węgry, a tam już tylko Tokaj:)) Z beczką (Boże mój, ale byłaby heca, jakbym zainwestowała w beczkę z okazji tych malin:) to może się wstrzymam, ale nie wykluczone, że się rozkręcę w przyszłości:) Pan Janie O., dziękuję, coś czuję po kościach, że będę kupować spirytus:) i spijać naleweczkę jak się patrzy w zimie. Panie Pokrec: cukru było prawie 2 kilo, ale i tak sfermentowało. No nic, po powrocie sok będę robiła jeszcze raz, bo ponoć z malin wrześniowych lepszy wychodzi, no i dam w chłodne miejsce. Jeszcze raz dzięki. Do usłyszenia
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników