Beczułka szklana 0,75 l z 4 kieliszkamiBeczułki wykonane z grubego, dekoracyjnie oplecionego szkła. Zaopatrzone w kranik u swojej podstawy. Idealnie nadają się na prezent lub stół biesiadny.
Cena: 69,00 zł
Jednym z ważniejszych aspektów podjęcia decyzji o budowie własnego sprzętu, była sprawa kaca, która w moim przypadku jest dość indywidualna, to znaczy, że w porównaniu z innymi osobami, które wypiły tyle samo, ja umieram, kiedy ci inni twierdzą, że czują się "jak młody bóg". Zasięgnąłem odrobinę wiedzy z mądrych książek oraz innych źródeł wiedzy i dowidziałem się, że jest to uwarunkowanie osobnicze, czyli ktoś "umiera", a niesamowity ból sprawia mu podniesienie powieki, kiedy ktoś inny jest całkiem "rześki". Bierze się to prosto z metabolizmu trawienia alkoholu. Każdy trawi go inaczej, zużywając do tego procesu więcej lub mniej wody. Oczywiście dzieje się to również w innym czasie, w zależności od osoby. Jednak nie bez znaczenia pozostaje tu fakt zawartości innych oprócz etanolu związków chemicznych w wódzie. Tak czy siak, po spożyciu produktu własnego zauważyłem znaczną, choć nie szokująca poprawę. Ta poprawa jednak zmienia wszystko, wyjście ze stanu "zombi - marsjanin" do stanu "świat trudny do zaakceptowania" to naprawdę duży pozytyw. Chcę dodać, że przynajmniej w moim przypadku mitem jest stwierdzenie, że jakoby po spożyciu rektyfikatu jednego dnia, a wody następnego znowu jestem pijany. Pijany jestem cały czas tak samo. Zaznaczam, że, choć nie piję zbyt często, to jeśli coś robię, lubię zrobić to jak najlepiej... Trzeźwienie natomiast jest trochę mniej bolesne, i nieco krótsze. Jakby nie patrzeć produkt własny jest znacznie mniej toksyczny, co stwierdzam organoleptycznie. Dzięki, Jacek.
Zgadzam się z tobą, wiem to po sobie że po sklepowych wódkach, raz mocniejszego a raz słabszego kaca ale zawsze miałem, a miałem już okazje przetestować swój produkt i powiem że chociaż był prawie raz mocniejszy od wódki sklepowej, to naprawdę jest szokująca różnica, rano czuję się jak nowo narodzony.
Pamiętam,parę lat temu kiedy bylem w Polsce, piłem Soplicę, która była według wuja dobrą wódką. Wchodziła powiedzmy normalnie, ale na drugi dzień człowiek był naprawdę zmęczony tak jak by harował w polu przez dwie doby bez odpoczynku, i nie tylko ja, uczestnicy imprezy też. Nie mówiąc o innych rożnych wódkach przetestowanych na własnej wątrobie (nie mieszaliśmy nic)... Moje wyroby?... Nie wiem co to jest kac! Czuje się dobrze! Nie musi być zmrożona aby pic! A najważniejsze że nie krzywi mordy po degustacji.
Ps. Polemika? - Żadna! (moja opinia)... Sprawdziłem na sobie co to jest produkt własnej roboty. A o badziewiu można by wymieniać nie tylko wódkę sklepowa, ale i też inne produkty wspaniałych sieci handlowych
Zdrówko
______________________________________________________________________ ...Dobro piszą na wodzie, zło ryją w kamieniu... Jeśli coś się powtarza to przestaje być zbiegiem okoliczności...Diabeł kocha ignorantów...
Wszyscy tak tutaj zachwalają swoje wyroby, jakby to miały być nie wiadomo jakie ambrozje, a w sklepie alkohol ma poziom denaturatu...
Ja za to przyznam szczerze, że nie potrafię zrobić spirytusu czy czystej na poziomie sklepowego. Dlatego robię różnego rodzaju wódki smakowe, nalewki, likiery zawierających całą masę substancji innych niż etanol które skutecznie ukryją wady destylatu.
I może właśnie w tym jest kwestia kaca lub jego braku. Pijąc jakąś zaprawioną wódkę, nałykamy się różnych innych substancji które mogą np przyspieszyć rozkład alkoholu, tudzież zmniejszyć objawy dnia następnego.
A może najważniejsza jest autosugestia? Budzimy się ze świadomością, że nie mamy prawa mieć kaca. W końcu "swoje" piliśmy. Kto wie... Ludzki umysł jest bardzo silny
pozdrawiam z nad rurek
______________________________________________________________________ Robienie alkoholu sprawia, że nie muszę go pić(aż tyle)
Ja z swojego doświadczenia też mogę stwierdzić, że własne wyroby są bez konkurencyjne, z sklepowymi. Po spożyciu swoich wyrobów, nie spotkałem się z bólem głowy, zarówno jak i moi znajomi którzy, pijąc drinki nie wiedzieli, że to nie sklepowa była do nich wlana, nikt nie miał kaca, więc w tym przypadku siła umysłu raczej odpada.
Ja za to przyznam szczerze, że nie potrafię zrobić spirytusu czy czystej na poziomie sklepowego.
Zgadzam się. Ja też nie potrafię zrobić czegoś równie ochydnie śmierdzącego jak biała polska wóda, po wypiciu której wszyscy rozpaczliwie szukają "popitki".
Whiskey - co innego. Jak dotychczas, moja zostaje w tyle za JD czy bourbonem. Rum - biały Bacardi jest gorszy od mojego ale 12letni Pampero Anejo to nektar i tu JA zostaje z tyłu Tequila - nie robiłem ale znalazłem na allegro syrop z agawy więc to kwestia czasu...
______________________________________________________________________ "Cywilizacja narodziła się wraz z odkryciem fermentacji" - William Faulkner
Jestem nowicjuszem i w temacie własnego wyrobu mocnego alkoholu (nie licząc stanu wojennego) i na tym forum .Dzień Dobry. Decyzję zapoznania się z tym procesem jest taka sama jak u kolegi jackapolaka . Miesiąc temu byłem na zlocie innego forum w Koniakowie . Zaczęliśmy I dzień biesiady po 17 ,a ja zakończyłem około 2 . Było nas 40 osób .Wszystko co jedliśmy i piliśmy było naszymi wyrobami . Wypiłem 4 piwa , 0,25 l gronowego wina i różne nalewki , destylaty dużo ,dużo... O 8 rano otwieram delikatnie oko czekam na trzaski , a tu nic .Czuję że piłem .Alkoholu przecież nie strawię przez 6 godzin , ale kaca nie ma . Reasumując: Piłem wódeczki zrobione przez minimum 20 osób .To nie było ,że ktoś jeden zrobił dobry destylat .Wszystkie trunki były tak dobre ,że nie było kaca . Dla mnie to wystarczający powód , żeby samemu robić te pyszności . Mam oczywiście nadzieje , że mi w tym pomożecie .
______________________________________________________________________ daro
Tytuł: Re: [eksperyment] Sprawdzenie samogonu za pomocą chromatografu
Napisane: środa, 1 lut 2012, 10:35
Posty: 26 Tematy: 1
pokrec napisał(a):
t tak paskudny a po moim rekodziele kaca nie ma? Może, o paradoksie, zanieczyszczenia powodują, że wątroba się zajmuje właśnie nimi i przerabia je na niekacogenne substancje a w tym czasie alkohol jest wydalany w postaci niezmienionej zamiast byc przerobionym do aldehydu octowego? No, tak by to wyglądało...
Tez się nad tym zastanawiałem gdy przeszedłem z pot stila na kolumnę. Produkt pod stilowy mimo że ma więcej zanieczyszczeń to z tego co pamiętam bym mniej kacogenny niż obecny z kolumny. Smak wiadomo na korzyść kolumny i to nie podlega dyskusji.
______________________________________________________________________ Rura ø70 puszka + taboret 7.5kW + keg 50l = czyli pierwsza kolumna
Tytuł: Re: [eksperyment] Sprawdzenie samogonu za pomocą chromatografu
Napisane: środa, 1 lut 2012, 11:33
Posty: 47 Tematy: 2
@szybki999, chyba nie chcesz powiedzieć, że po Twoim wyrobie z kolumny boli głowa? Mam sprzęt bardzo zbliżony do Twojego i nie obserwuję u siebie podobnych objawów. Chyba, że podczas konsumpcji mieszasz swój wyrób z monopolem lub piwem?
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości
Nie możesz rozpoczynać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz edytować swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz dodawać załączników